Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 11 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Stycznia 2005 samochód kończy obroty z duszą in blanco wysiadam w szelest sumienia podpiskuje centralny zamek ciała wygładzam weksel połowy płaszcza bankknoty myśli czekkają na pośliniony palec z płata procedury rejestr klientów jak na oścież brama moje kroki z postępem wskakują przez okno spośród kartek książki wypada dziewczynka w trzech ratach przemierza kuchnię znika w koncie drobniaki uczuć ciążą dzwonię pani w czapce mikołaja otwiera drzwi wchodzę: - ProvidentPolska!
Ona_Kot Opublikowano 11 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 11 Stycznia 2005 zabawa słowami przednia aczkolwiek jak już gdzieś wspominałam ;) za duuużo w jednym miejscu upachne tych gierek tak, że ciężko wybrać którąś, by nie rozleciała się reszta ponadto - w takim natłoku przestaje się dostrzegać, że są błyskotliwe i pomysłowe szkoda, można by obdzielić nimi kilka (nawet naście) bardzo dobrych wierszy pozdrawiam
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 11 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Stycznia 2005 Więc może nie wyciągać ich? Wtedy ten domek z kart zwany autoterapią nie rozleci się.
Ona_Kot Opublikowano 11 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 11 Stycznia 2005 chyba nie wyraziłam się dostatecznie precyzyjnie ;) skoro mnie Autor łapie za słówka ;) wiadomo chyba, o co chodzi z tą zabawą i jej nadmiarem? ;) pozdrawiam
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 12 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Stycznia 2005 Wiadomo. Ale czy mogłabyś wskazać, które są niepotrzebne? Bo wiersz kroiłem niemiłosiernie zostawiając tylko prostą drogę. Nie widzę jeszcze czegoś do wyżucenia, co by nie zmieniło treści którą chciałem przekazać. A wręcz dodałbym linijkę na początku, ale o tym sza. Za późno.
Ona_Kot Opublikowano 12 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Stycznia 2005 widzisz każda zabawka z osobna dawałaby smaczek a tak? natłok, tłum i szkoda ciężko wskazać, które są zbędnę a które zostawić, bo nie o to chodzi ;) to rada na przyszłość - by nie upychać tylu smakowitości na jednym stole po się wytłumiają w tłumie ;) pozdrawiam
Rintrah Opublikowano 12 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Stycznia 2005 tylko przedostatnia strofa(swoja droga bardzo dobra), reszta jakas taka... miejscami sie udaje, zeby upasc na leb na szyje, wlacznie z zakonczeniem... regards. pees. kąt a konto to dwie rozne sprawy, w kącie, na koncie; chyba, ze to jakis koncept autorski.
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 14 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Stycznia 2005 "miejscami się udaje..." a cóż to znaczy? Nie wiem ile trwało napisanie komentarza, ale jest mało zrozumiały. co rozumiesz przez upadek na łeb? jeśli szanowny/a komentatores nie zrozumiał gdzie znika dziewczynka to znaczy, że dobrze napisałem. Bo kusiło mnie: "w kącie" - tak żeby zamemu dostrzec drobną zbieżność w wymowie podczas czytania. natomiast z ostatniej strofy wywaliłbym "mikołaja" bo brzmi zbyt czułostkowo. Z tym, że to w święta było. Samo "w czapce" sugerowałoby, że w domu jest zimno - co też jest prawdziwym opisem sytuacji.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się