Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

w cieniu zabójczej obłudy

~~

Wielu, co polskość nosi w genach

 po przodkach odziedziczoną

dostrzega, jak groźną obecna gangrena,

z bakterią - fałszywą ikoną,

ziejącą zakaźne toksyny.

...

Jedynie z naszej to winy

wpędzamy Polskę w martwicę,

z obumieraniem jej tkanek.

 

To przez nas władze wybrane

dziś wymierzają policzek

godności Polski we świecie.

Jak w marnym kabarecie

nie wiemy, czy śmiać się, czy płakać

- słysząc, co głosi ze sceny

reżyser spektaklu obłudy,

w wirze swych zwidów tańczący.

 

Toń hipokryzji zalewa

żądnych dziś władzy klakierów,

co również chcieliby u steru

nachapać się znaczeń i zysku.

Tychże obmierzłych pysków

mamy znów dość dookoła.

 

Może już czas zawołać

- wywieźmy ich na śmietnisko!!!

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- mam "doła" ..

~

Pustka w sercu, pustka w głowie

- portfel już bardziej bogaty ..

 

Więc co robić?

... ktoś podpowie?!!

 

(- może jednak ktoś podpowie ..)

 

Czy wyjść jak najszybciej z chaty?

Czy też sięgnąć po butelkę, co to stoi w barku sobie?

- w samotności "zalać pałę" ..

 

Dawniej takich dni nie miałem

- wtedy dancing - wolna chata ..

 

A dziś co?!! - w TV debata?!!!

~~~

Opublikowano (edytowane)
Józef Augustyn SJ - 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Uczciwość jest fundamentalną zasadą życia duchowego. Najmniejsze oszukiwanie siebie, w jakiejkolwiek sprawie i na jakiejkolwiek płaszczyźnie, wpływa destruktywnie na całe życie duchowe. To właśnie wszelkie półprawdy, małe kompromisy, połowiczna szczerość, najmniejsza nieczystość serca wobec Boga, ludzi i samego siebie, sprawiają, że nie możemy wyzwolić się z życiowego chaosu, nieporządku i zagubienia, z jakiejś miałkości życiowej. Jezus powiedział, że tylko „prawda nas wyzwoli”
+
Tylko prawda nas wyzwoli
 
Wyznajcie ją zatem przed wszystkimi - jaka by nie była - jeśli chcecie dobra Kościoła, w którym to pełnicie posługę kapłańską. Podobno z woli Bożej.
 
To wyznanie prawdy staje się również koniecznym w zakresie uspokojenia atmosfery społecznej, a ta zapewne budowana jest częściowo także na bezpodstawnych podejrzeniach. 
Jakiekolwiek próby zatajenia owych przewin stanowić będą jeszcze bardziej krwiożerczą siłę destrukcyjną wobec Kościoła i spójności całego narodu.
 
Od zawsze jedynie apostołowie szatana mają z tego zamierzony pożytek, czyniąc celowo zło w samym sercu Kościoła, ukryci pod wieloma postaciami - zwłaszcza wśród duchowieństwa każdego szczebla hierarchii. Chcą bowiem zachwiać opoką świętości Kościoła i jego religii, stworzonego przez zbiór wiernych ją wyznających, a kierowanego wielokroć przez tak nagannie zachowujące się duchowieństwo.
 
Bez wypalenia do samych korzeni istniejącego w Kościele zła i uderzenia się w swoje - a nie obce piersi - nie ma możliwości odzyskania chociażby części wierzących dla uczestnictwa w mszach św. Ci będą woleli pomodlić się w skupieniu gdzieś w osobności, nie mając przed oczyma jednego z wielu, tak unurzanej w błocie kasty kapłańskiej. 
(To z kolei odbije się zdecydowanie mocno na przychodach kościelnych z tac i innych datków.)
 
W tym obrazoburczym procederze biorą także udział osoby z kręgu najwyższych władz państwowych, ganiący ustami swoich przedstawicieli jakiekolwiek próby odkrycia okrutnej i często wstydliwej prawdy. Czynią tak pod znakiem Krzyża, o którego to  umiejscawianie w każdym, możliwym miejscu zabiegają donośnym, partyjnym głosem, zarówno z ław poselskich jak i rządowych.
 
Dla wielu z nas owe "modlą się pod figurą" kojarzone jest jednoznacznie z dalszym ciągiem powiedzenia ".. a diabła mają za skórą".
 
Pozorowane przez nich w każdym momencie umiłowanie wiary i Ojczyzny wobec całego społeczeństwa, ma jedynie na celu pozyskania jak największej liczby wyborców, od których to zależy utrzymanie się przy władzy. Prawda ta musi wreszcie kiedyś dotrzeć do umysłów większości Polaków, opisanych swojego czasu przez spin doktora obecnie rządzącej partii, jako "ciemny lud", który i tak kupi ich "bajer pod publiczkę"..
.
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mi jak na to patrzę robi się po prostu przykro, smutno, wstyd też. Myślę sobie, choć to taki trochę śmiech przez łzy, że Bareja gdyby dożył tych czasów z trudem uwierzył by, a może by nie uwierzył, że te 'cuda na kiju' wyczynia demokratyczny rząd w demokratycznym Państwie. I kiedy zadaję sobie pytanie - dlaczego takie 'cuda' się dzieją logiczne wydają mi się tylko dwie odpowiedzi: rządze dobrze zakropione sosem głupoty albo działanie na zlecenie sił zewnętrznych, choć daleki jestem od wszelkich teorii spiskowych. 

Opublikowano

- o f e r m a -

~~

(...) Brutalnie, bo wichrem halnym

powiało dziś w moją duszę

- która .. No, wreszcie się skuszę

i powiem, co działo się wczoraj (...)

~~

Znienacka, tak już z wieczora

przyszła do mnie pewna pani.

 

Że, co? Że mi nie zależy na niej?

 

Może. Lecz okazja się trafiła ..

 

Pani młoda, całkiem miła,

miała do mnie interesik.

 

Żebym się jednak nie zbiesił,

akcentuje ciała wdzięki.

Wymiar mini swej sukienki

coraz bardziej ogranicza ..

 

Wyczytałem z jej oblicza,

że gotowa oddać siebie

- wciąż zdążając ku potrzebie

wyłudzenia nieco `szmalu`.

 

Gdym to pojął, wnet bez żalu

odstąpiłem od transakcji.

No i nie wiem, czy tej akcji

zbyt pochopnie nie popsułem ..

 

Dziś wciąż myślę, żem jest ... mułem

Opublikowano

>pierwszy sort wśród kiboli<

Kim ty jesteś?
- pierwszym sortem
Jaki gest twój?
- butem w mordę

Gdzie przebywasz?
- wśród kiboli
Co cię cieszy?
- gdy go boli
Co masz w ręku?
- kawał kija
Jak użyjesz?
- dam mu w ryja

Komu służysz?
- politykom
Dzięki czemu?
- narkotykom
Kto je daje?
- oni sami

Jak ich nazwiesz?
- są chamami ..

^

Opublikowano (edytowane)

+ ku zatraceniu +

(z cyklu "Warkocze myśli")
~~
spowite w kwiatach bramy niebios
a może
zniekształcone od zmagań dusz cierpiących
wrota piekielnych czeluści
oczekują posłusznych swemu Kościołowi
sprawującemu nad nimi 
władzę duchową
podczas ziemskiej tułaczki


wielu z nich bowiem
zaufało bezgranicznie duszpasterzom
deprawującym ich córki i synów
bez cienia wątpliwości
w boskie kapłanów powołanie


"ciemny lud" od wieków te bajki kupuje
grzesząc swoją naiwnością
i zaniechaniem 
w dociekaniu prawdy zasłyszanych przekazów
o losie swoich najbliższych


zniewolone dusze wołają o pomstę do ..

+

+

Dodam tutaj jeszcze swoją sentencję napisana kilka lat tamu:

 
Wartość każdej religii jest wprost proporcjonalna do wartości przewodników duchowych, czyli kapłanów, obecnie jej wysługujących - bronmus45

.

Edytowane przez bronmus45
dopisano u dołu sentencję (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~..~
upadek każdego idola może spowodować
bezlitosna krytyka osobowości
na miarę skrzydeł motyla
opalonych nad świecą
kończąca żywot
nosiciela
mitu
.
Opublikowano (edytowane)

Najpierw uruchom (zacznij słuchać) zamieszczone u dołu nagranie, a dopiero wtedy rozpocznij odczytywanie poniższego tekstu  ..

***

wśrodsenne bajania

***

goniąc za złudzeniami

grawitującymi po orbitach wyobraźni

otoczenia światów surrealnych

wtapiamy się

w byty równolegle

przebywające tuż obok

jak i w nas samych

 

wprzężona w kolisko

kosmicznych sfer życiowej przestrzeni

nasza cielesność

nie jest zauważalną przeszkodą

dla inności wypełniającej

niewidoczne dla nas obrazy

zespolone wspólnym tłem

po którym i my wędrujemy

przemierzając planetę

zwaną przez nas Ziemią

 

przestrzeń i czas

ogranicza jedynie nas samych

tu i teraz

póki nie przekroczymy ..

 

***

 

*

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- łzawe ramiona życia ..

?

zroszone łzami

płaczącego malucha

ramiona matki

 

świat w jego oczach

magią

niepojętych obrazów ..

 

- ? -

omszały kamień

przy cmentarnej kaplicy

skropiony łzami

 

ostatnia droga wśród bliskich

na wysokości ramion ..

.

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- ten jeden krok ku ..

~~

obrazem z moich marzeń

pojawiasz się i znikasz

w oknie tramwaju

zmierzającego w inną stronę

rytmem porannych podróży

do codziennych zajęć

 

- z tęsknotą w dni świąteczne ..

 

spojrzeniem Twoich oczu

zauroczony

rozniecam w sercu nieodpartą chęć

doznania czaru wilgotnych warg

w namiętnym pocałunku

dwojga kochanków

 

- jestem bliski decyzji,

by wsiąść do Twojego tramwaju

lecz ciągle brak mi odwagi ..

 

- kiedyś nasze drogi

mogą na zawsze się rozejść

w odległe przeznaczenia ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Proponuję najpierw uruchomić melodię z adresu podanego pod tekstem, a dopiero wtedy wgłębić się w treść zapisaną poniżej ..

 

- wspomnienia wciąż żywe ..

~~

Obrazy z odległych lat

wypełniają moje sny,

a w nich spraw dziecięcych świat,

niesie z sobą moc szczęśliwych chwil ..

 

Pośród lasu, skalnej ściany biel,

w niej szczeliny skrywające mrok

- a ten kusi, by wejść w jego cień.

 

Kto odważny, stawia pierwszy krok ..

 

Z kępy krzewów kryjących źródełko

spływa strumyk, niosąc cenny dar,

bez którego życie nie ma szans.

 

Takim to wspominam rajski jar .. 

 

Sen niech wiecznie trwa

- młodość wraca w nim,

wśród radosnych chwil

jestem tam obecny także ja ..

 

Utracony raj

w szczęśliwości dniach

dziś przynosi łzy

po postaciach, co nie wrócą już ..

~~

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Proponuję przed wczytaniem się w tekst, uruchomić najpierw melodię umieszczoną pod nim ..

Dobrze byłoby potraktować ten mój wiersz jako tekst do melodii (dom wschodzącego słońca) tam umieszczonej, a kolejne strofy odczytywać synchronicznie z nowymi wątkami pojawiającymi się w solo gitarowym. Stąd też i te kropki oddzielające kolejne strofy. 

 

- dom sennych marzeń ..

~~

~~

.. przybądź znowu dziś do mnie,

w rajskich odsłonach wśród snów

- zostań ze mną, nie odchodź,

śląc mi uśmiechem - bądź zdrów ..

...

...

.. niebo rozkwitłe gwiazdami,

czerń jego czarowną ma moc,

jesteśmy przez nią wybrani,

na bliskie spotkania, co noc ..

...

...

.. wzlatuję w niebios ogrody,

gdzie czekasz na mnie u bram

- bądź przewodniczką i prowadź

bym nie pobłądził wśród dam ..

...

...

.. warkoczem lśniącej komety

odsłaniasz przede mną raj

- od dzisiaj bądź moją Ewą,

na zawsze szczęście mi daj ..

~~

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Przesłanie miłości i szacunku ..

*

(...) w pamięci mojej wciąż te same,

z dziecięcych lat beztroskie chwile,

a w nich najczulej i najmilej

wspominam zawsze swoją mamę (...)

 

Z upływem lat, w jesieni wieku,

coraz to częściej brak mi Ciebie.

Ty, w każdej życiowej potrzebie,

znalazłaś moc stosownych leków.

 

Dzisiaj, w Dzień Matki hołd ten kładę

przed ukochanym mi obliczem,

co tkwi w pamięci. Sobie życzę,

bym mógł wciąż liczyć na Twą radę ..

 

**

- w splocie miłości i zaufania ..

~~

Jesteś obecną w moich wspomnieniach

obrazem bliskim, niezapomnianym,

w sercu noszonym z wielką tkliwością.

 

To Twoim głosem słucham pociechy,

gdy mocno pragnę w chwilach zwątpienia

znaleźć lekarstwo na własne troski.

 

Mateczko moja ..

Dawno odeszłaś już z tego świata

w miejsca nieznane, lecz gdzieś tuż obok.

 

We mnie wciąż żyjesz w troskliwym bycie,

spiesząc z pomocą, gdy Cię zawołam ..

 

Jestem niezmiernie rad z tych odwiedzin,

mających w sercu przecież miejsce swoje,

duchem splecionych z podświadomością

mojego bytu ..

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~~

witrażami wiosennych obrazów
chciałbym wypełnić pustki w moim sercu


zapachem fiołków nasycić zakątki duszy
aby rozkwitła na nowo paletą kolorów
prowadzących ku doskonałości


zarodkami marzeń rozbudzić nadchodzące dni
pośród zmagań z szarą codziennością


- o wiele za dużo?

~~~

 

.

Opublikowano (edytowane)

- szczęśliwości chwil kilka ..

 

jeśli najpierw uruchomisz / włączysz muzykę z adresu pod tekstem, to o wiele barwniej będziesz odczytywać poniższą treść wiersza ..

~~

Szum morza, dzika plaża i nasz namiot nocą,

w nim szukać nie musimy miłości od nowa

- ona zawsze gotowa, gdy serca łopocą ..

 

Jakże cudowne chwile, uczuciami syte,

pośród gorących spełnień podróży do nieba

- tego nam właśnie trzeba, nic tu nie jest skryte ..

 

Radość z kąpieli nago i parzenia kawy,

krzyk mew, promienie słońca pośród morskiej bryzy

- ukryte na czas jakiś codzienności sprawy,

są dla nas pozyskaniem do bram rajskich wizy ..

 

Błękity w zielonościach od morza i nieba,

słona woda wśród słodkich pocałunków Twoich,

mają długi czas karmić nas przecież oboje

niezachwianą miłością, gdy zajdzie potrzeba ..

 

Przeżywajmy dziś zatem to, co nam jest dane,

ciesząc się każdą chwilą. Te są naszym wianem ..

~~

 

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Problemy opozycji i .. błazeński uśmiech Schetyny
 

Głównym problemem dla opozycji - a jednocześnie hamulcowym - jest nie kto inny, jak Grzegorz Schetyna. Ja osobiście na PO głosuję odkąd powstała (przedtem na KLD), lecz teraz miałem chwilę zawahania, czy w ogóle pójść na wybory. Wiele osób z mojego środowiska na samą myśl, że to Schetyna jest "kapitanem drużyny" KE - nachalnie pchający się do władzy - zrezygnowało z udziału w wyborach, bo nie mieli na kogo głosować .. Przecież każde dziś wsparcie dla Schetyny mogłoby zaowocować w przyszłości objęciem przez niego fotela premiera, a to dla nas byłoby czymś komicznie / tragicznym. Jeśli ten człowiek nie zostanie wypchnięty raz na zawsze z polityki - opozycja nie ma szans w starciu z PiS.
Ja jednak poszedłem i zagłosowałem - tak, jak poprzednio (lecz z dużym niesmakiem).

Opublikowano

> pocztówka z wakacji <

 pogoda dla bogaczy 
~~
Od wielu już tygodni pada tam, gdzie Mielno
- a ja cóż; gniję właśnie z tą aurą .. bezczelną.
I szlag mnie jasny trafia, bo wciąż kusi plaża,
lecz wyjść w taką pogodę nieczęsto się zdarza;
siedzę więc w barze, pijąc lurę - jasną, chmielną ..

Kreślę esy floresy na skrawku papieru,
co wręcz mi przypomina czasy z PRL-u,
kiedy to rozglądając się bacznie dokoła
patrzyłem, czy nie przyszedł tu jakiś pierdoła.
Co uszy no i oczy miał w wiadomym celu.

Pogoda dla bogaczy, a ja biedny przecież;
którego portfel nigdy jakoś w zad nie gniecie,
więc zamiast zacnych trunków, gdzieś w zamorskim kraju,
spijam to, co już rzekłem - by na lekkim haju
wyjść stąd, aby się przespać. A co, więcej chcecie?!!!

.

Opublikowano

 

 

wahadło serca

~

- trafiony ..

 

w zakamarkach

wyciszonego serca

rozkwitła miłość

nicująca

życie samotnika

 

już nic nie będzie tak

jak dawniej

dopóki ..

 

~~

- rozczarowany ..

 

w zakamarkach

wyciszonego serca

zabłąkane

echo wspomnień

pokrytych cierniową koroną

rozczarowania

 

uwitą

z łodyg czerwonej róży

kiedyś tutaj kwitnącej

.

 




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...