Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

w cieniu zabójczej obłudy

~~

Wielu, co polskość nosi w genach

 po przodkach odziedziczoną

dostrzega, jak groźną obecna gangrena,

z bakterią - fałszywą ikoną,

ziejącą zakaźne toksyny.

...

Jedynie z naszej to winy

wpędzamy Polskę w martwicę,

z obumieraniem jej tkanek.

 

To przez nas władze wybrane

dziś wymierzają policzek

godności Polski we świecie.

Jak w marnym kabarecie

nie wiemy, czy śmiać się, czy płakać

- słysząc, co głosi ze sceny

reżyser spektaklu obłudy,

w wirze swych zwidów tańczący.

 

Toń hipokryzji zalewa

żądnych dziś władzy klakierów,

co również chcieliby u steru

nachapać się znaczeń i zysku.

Tychże obmierzłych pysków

mamy znów dość dookoła.

 

Może już czas zawołać

- wywieźmy ich na śmietnisko!!!

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- mam "doła" ..

~

Pustka w sercu, pustka w głowie

- portfel już bardziej bogaty ..

 

Więc co robić?

... ktoś podpowie?!!

 

(- może jednak ktoś podpowie ..)

 

Czy wyjść jak najszybciej z chaty?

Czy też sięgnąć po butelkę, co to stoi w barku sobie?

- w samotności "zalać pałę" ..

 

Dawniej takich dni nie miałem

- wtedy dancing - wolna chata ..

 

A dziś co?!! - w TV debata?!!!

~~~

Opublikowano (edytowane)
Józef Augustyn SJ - 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Uczciwość jest fundamentalną zasadą życia duchowego. Najmniejsze oszukiwanie siebie, w jakiejkolwiek sprawie i na jakiejkolwiek płaszczyźnie, wpływa destruktywnie na całe życie duchowe. To właśnie wszelkie półprawdy, małe kompromisy, połowiczna szczerość, najmniejsza nieczystość serca wobec Boga, ludzi i samego siebie, sprawiają, że nie możemy wyzwolić się z życiowego chaosu, nieporządku i zagubienia, z jakiejś miałkości życiowej. Jezus powiedział, że tylko „prawda nas wyzwoli”
+
Tylko prawda nas wyzwoli
 
Wyznajcie ją zatem przed wszystkimi - jaka by nie była - jeśli chcecie dobra Kościoła, w którym to pełnicie posługę kapłańską. Podobno z woli Bożej.
 
To wyznanie prawdy staje się również koniecznym w zakresie uspokojenia atmosfery społecznej, a ta zapewne budowana jest częściowo także na bezpodstawnych podejrzeniach. 
Jakiekolwiek próby zatajenia owych przewin stanowić będą jeszcze bardziej krwiożerczą siłę destrukcyjną wobec Kościoła i spójności całego narodu.
 
Od zawsze jedynie apostołowie szatana mają z tego zamierzony pożytek, czyniąc celowo zło w samym sercu Kościoła, ukryci pod wieloma postaciami - zwłaszcza wśród duchowieństwa każdego szczebla hierarchii. Chcą bowiem zachwiać opoką świętości Kościoła i jego religii, stworzonego przez zbiór wiernych ją wyznających, a kierowanego wielokroć przez tak nagannie zachowujące się duchowieństwo.
 
Bez wypalenia do samych korzeni istniejącego w Kościele zła i uderzenia się w swoje - a nie obce piersi - nie ma możliwości odzyskania chociażby części wierzących dla uczestnictwa w mszach św. Ci będą woleli pomodlić się w skupieniu gdzieś w osobności, nie mając przed oczyma jednego z wielu, tak unurzanej w błocie kasty kapłańskiej. 
(To z kolei odbije się zdecydowanie mocno na przychodach kościelnych z tac i innych datków.)
 
W tym obrazoburczym procederze biorą także udział osoby z kręgu najwyższych władz państwowych, ganiący ustami swoich przedstawicieli jakiekolwiek próby odkrycia okrutnej i często wstydliwej prawdy. Czynią tak pod znakiem Krzyża, o którego to  umiejscawianie w każdym, możliwym miejscu zabiegają donośnym, partyjnym głosem, zarówno z ław poselskich jak i rządowych.
 
Dla wielu z nas owe "modlą się pod figurą" kojarzone jest jednoznacznie z dalszym ciągiem powiedzenia ".. a diabła mają za skórą".
 
Pozorowane przez nich w każdym momencie umiłowanie wiary i Ojczyzny wobec całego społeczeństwa, ma jedynie na celu pozyskania jak największej liczby wyborców, od których to zależy utrzymanie się przy władzy. Prawda ta musi wreszcie kiedyś dotrzeć do umysłów większości Polaków, opisanych swojego czasu przez spin doktora obecnie rządzącej partii, jako "ciemny lud", który i tak kupi ich "bajer pod publiczkę"..
.
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mi jak na to patrzę robi się po prostu przykro, smutno, wstyd też. Myślę sobie, choć to taki trochę śmiech przez łzy, że Bareja gdyby dożył tych czasów z trudem uwierzył by, a może by nie uwierzył, że te 'cuda na kiju' wyczynia demokratyczny rząd w demokratycznym Państwie. I kiedy zadaję sobie pytanie - dlaczego takie 'cuda' się dzieją logiczne wydają mi się tylko dwie odpowiedzi: rządze dobrze zakropione sosem głupoty albo działanie na zlecenie sił zewnętrznych, choć daleki jestem od wszelkich teorii spiskowych. 

Opublikowano

- o f e r m a -

~~

(...) Brutalnie, bo wichrem halnym

powiało dziś w moją duszę

- która .. No, wreszcie się skuszę

i powiem, co działo się wczoraj (...)

~~

Znienacka, tak już z wieczora

przyszła do mnie pewna pani.

 

Że, co? Że mi nie zależy na niej?

 

Może. Lecz okazja się trafiła ..

 

Pani młoda, całkiem miła,

miała do mnie interesik.

 

Żebym się jednak nie zbiesił,

akcentuje ciała wdzięki.

Wymiar mini swej sukienki

coraz bardziej ogranicza ..

 

Wyczytałem z jej oblicza,

że gotowa oddać siebie

- wciąż zdążając ku potrzebie

wyłudzenia nieco `szmalu`.

 

Gdym to pojął, wnet bez żalu

odstąpiłem od transakcji.

No i nie wiem, czy tej akcji

zbyt pochopnie nie popsułem ..

 

Dziś wciąż myślę, żem jest ... mułem

Opublikowano

>pierwszy sort wśród kiboli<

Kim ty jesteś?
- pierwszym sortem
Jaki gest twój?
- butem w mordę

Gdzie przebywasz?
- wśród kiboli
Co cię cieszy?
- gdy go boli
Co masz w ręku?
- kawał kija
Jak użyjesz?
- dam mu w ryja

Komu służysz?
- politykom
Dzięki czemu?
- narkotykom
Kto je daje?
- oni sami

Jak ich nazwiesz?
- są chamami ..

^

Opublikowano (edytowane)

+ ku zatraceniu +

(z cyklu "Warkocze myśli")
~~
spowite w kwiatach bramy niebios
a może
zniekształcone od zmagań dusz cierpiących
wrota piekielnych czeluści
oczekują posłusznych swemu Kościołowi
sprawującemu nad nimi 
władzę duchową
podczas ziemskiej tułaczki


wielu z nich bowiem
zaufało bezgranicznie duszpasterzom
deprawującym ich córki i synów
bez cienia wątpliwości
w boskie kapłanów powołanie


"ciemny lud" od wieków te bajki kupuje
grzesząc swoją naiwnością
i zaniechaniem 
w dociekaniu prawdy zasłyszanych przekazów
o losie swoich najbliższych


zniewolone dusze wołają o pomstę do ..

+

+

Dodam tutaj jeszcze swoją sentencję napisana kilka lat tamu:

 
Wartość każdej religii jest wprost proporcjonalna do wartości przewodników duchowych, czyli kapłanów, obecnie jej wysługujących - bronmus45

.

Edytowane przez bronmus45
dopisano u dołu sentencję (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~..~
upadek każdego idola może spowodować
bezlitosna krytyka osobowości
na miarę skrzydeł motyla
opalonych nad świecą
kończąca żywot
nosiciela
mitu
.
Opublikowano (edytowane)

Najpierw uruchom (zacznij słuchać) zamieszczone u dołu nagranie, a dopiero wtedy rozpocznij odczytywanie poniższego tekstu  ..

***

wśrodsenne bajania

***

goniąc za złudzeniami

grawitującymi po orbitach wyobraźni

otoczenia światów surrealnych

wtapiamy się

w byty równolegle

przebywające tuż obok

jak i w nas samych

 

wprzężona w kolisko

kosmicznych sfer życiowej przestrzeni

nasza cielesność

nie jest zauważalną przeszkodą

dla inności wypełniającej

niewidoczne dla nas obrazy

zespolone wspólnym tłem

po którym i my wędrujemy

przemierzając planetę

zwaną przez nas Ziemią

 

przestrzeń i czas

ogranicza jedynie nas samych

tu i teraz

póki nie przekroczymy ..

 

***

 

*

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- łzawe ramiona życia ..

?

zroszone łzami

płaczącego malucha

ramiona matki

 

świat w jego oczach

magią

niepojętych obrazów ..

 

- ? -

omszały kamień

przy cmentarnej kaplicy

skropiony łzami

 

ostatnia droga wśród bliskich

na wysokości ramion ..

.

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- ten jeden krok ku ..

~~

obrazem z moich marzeń

pojawiasz się i znikasz

w oknie tramwaju

zmierzającego w inną stronę

rytmem porannych podróży

do codziennych zajęć

 

- z tęsknotą w dni świąteczne ..

 

spojrzeniem Twoich oczu

zauroczony

rozniecam w sercu nieodpartą chęć

doznania czaru wilgotnych warg

w namiętnym pocałunku

dwojga kochanków

 

- jestem bliski decyzji,

by wsiąść do Twojego tramwaju

lecz ciągle brak mi odwagi ..

 

- kiedyś nasze drogi

mogą na zawsze się rozejść

w odległe przeznaczenia ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Proponuję najpierw uruchomić melodię z adresu podanego pod tekstem, a dopiero wtedy wgłębić się w treść zapisaną poniżej ..

 

- wspomnienia wciąż żywe ..

~~

Obrazy z odległych lat

wypełniają moje sny,

a w nich spraw dziecięcych świat,

niesie z sobą moc szczęśliwych chwil ..

 

Pośród lasu, skalnej ściany biel,

w niej szczeliny skrywające mrok

- a ten kusi, by wejść w jego cień.

 

Kto odważny, stawia pierwszy krok ..

 

Z kępy krzewów kryjących źródełko

spływa strumyk, niosąc cenny dar,

bez którego życie nie ma szans.

 

Takim to wspominam rajski jar .. 

 

Sen niech wiecznie trwa

- młodość wraca w nim,

wśród radosnych chwil

jestem tam obecny także ja ..

 

Utracony raj

w szczęśliwości dniach

dziś przynosi łzy

po postaciach, co nie wrócą już ..

~~

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Proponuję przed wczytaniem się w tekst, uruchomić najpierw melodię umieszczoną pod nim ..

Dobrze byłoby potraktować ten mój wiersz jako tekst do melodii (dom wschodzącego słońca) tam umieszczonej, a kolejne strofy odczytywać synchronicznie z nowymi wątkami pojawiającymi się w solo gitarowym. Stąd też i te kropki oddzielające kolejne strofy. 

 

- dom sennych marzeń ..

~~

~~

.. przybądź znowu dziś do mnie,

w rajskich odsłonach wśród snów

- zostań ze mną, nie odchodź,

śląc mi uśmiechem - bądź zdrów ..

...

...

.. niebo rozkwitłe gwiazdami,

czerń jego czarowną ma moc,

jesteśmy przez nią wybrani,

na bliskie spotkania, co noc ..

...

...

.. wzlatuję w niebios ogrody,

gdzie czekasz na mnie u bram

- bądź przewodniczką i prowadź

bym nie pobłądził wśród dam ..

...

...

.. warkoczem lśniącej komety

odsłaniasz przede mną raj

- od dzisiaj bądź moją Ewą,

na zawsze szczęście mi daj ..

~~

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Przesłanie miłości i szacunku ..

*

(...) w pamięci mojej wciąż te same,

z dziecięcych lat beztroskie chwile,

a w nich najczulej i najmilej

wspominam zawsze swoją mamę (...)

 

Z upływem lat, w jesieni wieku,

coraz to częściej brak mi Ciebie.

Ty, w każdej życiowej potrzebie,

znalazłaś moc stosownych leków.

 

Dzisiaj, w Dzień Matki hołd ten kładę

przed ukochanym mi obliczem,

co tkwi w pamięci. Sobie życzę,

bym mógł wciąż liczyć na Twą radę ..

 

**

- w splocie miłości i zaufania ..

~~

Jesteś obecną w moich wspomnieniach

obrazem bliskim, niezapomnianym,

w sercu noszonym z wielką tkliwością.

 

To Twoim głosem słucham pociechy,

gdy mocno pragnę w chwilach zwątpienia

znaleźć lekarstwo na własne troski.

 

Mateczko moja ..

Dawno odeszłaś już z tego świata

w miejsca nieznane, lecz gdzieś tuż obok.

 

We mnie wciąż żyjesz w troskliwym bycie,

spiesząc z pomocą, gdy Cię zawołam ..

 

Jestem niezmiernie rad z tych odwiedzin,

mających w sercu przecież miejsce swoje,

duchem splecionych z podświadomością

mojego bytu ..

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~~

witrażami wiosennych obrazów
chciałbym wypełnić pustki w moim sercu


zapachem fiołków nasycić zakątki duszy
aby rozkwitła na nowo paletą kolorów
prowadzących ku doskonałości


zarodkami marzeń rozbudzić nadchodzące dni
pośród zmagań z szarą codziennością


- o wiele za dużo?

~~~

 

.

Opublikowano (edytowane)

- szczęśliwości chwil kilka ..

 

jeśli najpierw uruchomisz / włączysz muzykę z adresu pod tekstem, to o wiele barwniej będziesz odczytywać poniższą treść wiersza ..

~~

Szum morza, dzika plaża i nasz namiot nocą,

w nim szukać nie musimy miłości od nowa

- ona zawsze gotowa, gdy serca łopocą ..

 

Jakże cudowne chwile, uczuciami syte,

pośród gorących spełnień podróży do nieba

- tego nam właśnie trzeba, nic tu nie jest skryte ..

 

Radość z kąpieli nago i parzenia kawy,

krzyk mew, promienie słońca pośród morskiej bryzy

- ukryte na czas jakiś codzienności sprawy,

są dla nas pozyskaniem do bram rajskich wizy ..

 

Błękity w zielonościach od morza i nieba,

słona woda wśród słodkich pocałunków Twoich,

mają długi czas karmić nas przecież oboje

niezachwianą miłością, gdy zajdzie potrzeba ..

 

Przeżywajmy dziś zatem to, co nam jest dane,

ciesząc się każdą chwilą. Te są naszym wianem ..

~~

 

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Problemy opozycji i .. błazeński uśmiech Schetyny
 

Głównym problemem dla opozycji - a jednocześnie hamulcowym - jest nie kto inny, jak Grzegorz Schetyna. Ja osobiście na PO głosuję odkąd powstała (przedtem na KLD), lecz teraz miałem chwilę zawahania, czy w ogóle pójść na wybory. Wiele osób z mojego środowiska na samą myśl, że to Schetyna jest "kapitanem drużyny" KE - nachalnie pchający się do władzy - zrezygnowało z udziału w wyborach, bo nie mieli na kogo głosować .. Przecież każde dziś wsparcie dla Schetyny mogłoby zaowocować w przyszłości objęciem przez niego fotela premiera, a to dla nas byłoby czymś komicznie / tragicznym. Jeśli ten człowiek nie zostanie wypchnięty raz na zawsze z polityki - opozycja nie ma szans w starciu z PiS.
Ja jednak poszedłem i zagłosowałem - tak, jak poprzednio (lecz z dużym niesmakiem).

Opublikowano

> pocztówka z wakacji <

 pogoda dla bogaczy 
~~
Od wielu już tygodni pada tam, gdzie Mielno
- a ja cóż; gniję właśnie z tą aurą .. bezczelną.
I szlag mnie jasny trafia, bo wciąż kusi plaża,
lecz wyjść w taką pogodę nieczęsto się zdarza;
siedzę więc w barze, pijąc lurę - jasną, chmielną ..

Kreślę esy floresy na skrawku papieru,
co wręcz mi przypomina czasy z PRL-u,
kiedy to rozglądając się bacznie dokoła
patrzyłem, czy nie przyszedł tu jakiś pierdoła.
Co uszy no i oczy miał w wiadomym celu.

Pogoda dla bogaczy, a ja biedny przecież;
którego portfel nigdy jakoś w zad nie gniecie,
więc zamiast zacnych trunków, gdzieś w zamorskim kraju,
spijam to, co już rzekłem - by na lekkim haju
wyjść stąd, aby się przespać. A co, więcej chcecie?!!!

.

Opublikowano

 

 

wahadło serca

~

- trafiony ..

 

w zakamarkach

wyciszonego serca

rozkwitła miłość

nicująca

życie samotnika

 

już nic nie będzie tak

jak dawniej

dopóki ..

 

~~

- rozczarowany ..

 

w zakamarkach

wyciszonego serca

zabłąkane

echo wspomnień

pokrytych cierniową koroną

rozczarowania

 

uwitą

z łodyg czerwonej róży

kiedyś tutaj kwitnącej

.

 

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...