Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tchnieniem wiosny

 

Miłość sfrunęła nagle wraz z wiosennym tchnieniem

- osiadła w moim sercu nie pytając zgody,

wnosząc obraz istoty nieziemskiej urody,

która wciąż była dla mnie odległym marzeniem ..

 

Spotkało mnie to szczęście, że i Ona właśnie

dostrzegła moją postać w odpowiednim czasie.

To się spełnić musiało, bowiem gdzieś w Parnasie,

muza w swoją poezję wpisywała baśnie ..

 

A my w owych zapisach zostaliśmy parą,

której ofiarowano godny czas miłości,

ten zaś nas wiódł ku sobie możliwie najprościej,

bez zbędnie dni traconych. Te byłyby karą.

 

Jestem pełen nadziei, że trwać będzie wiecznie

uczucie, przez boginię dla nas przeznaczone,

tworząc stałą opokę, a nie jedną z mrzonek,

którą się wnet zakończy, cicho i skutecznie ..

Opublikowano (edytowane)

Spotkania z przeszłością

 

Pogrążeni we wspomnieniach

dudniących echem, 

przetworzonym przez dziesiątki lat,

zatracamy z upływem czasu wymiar i ostrość

zarówno fizyczną, jak i mentalną

tychże obrazów.

 

Dopiero realne powroty tam i dziś,

ukazują nam wielką przepaść,

jaka dzieli oceny z lat dziecięcych,

zachowane w zakamarkach pamięci,

od obecnych

- jakże odległych w czasie i przestrzeni.

 

Doświadczyłem pewnego rodzaju wstrząsu,

gdy dopiero po półwieczu 

odwiedziłem swoje rodzinne strony.

 

Uroniłem kilka łez w miejscu,

gdzie kiedyś stał mój dom ..

 

Wszystko okazało się mniejszym

- pagórki, lasy, strumyki,

a nawet zaniedbany od lat budynek szkolny,

który był kiedyś moim, drugim domem ..

.

Edytowane przez bronmus45
interpunkcja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

wybór (nie) należy do Ciebie ..

 

wersja skrócona:

 

- ile nas w nas? ..

~..~

motylki w głowie

a w ustach

posmak spożytej chemii

 

wersja rozwinięta


- otóż to ..

~..~

motylki w głowie

a w ustach

posmak spożytej chemii

przekazanej namiętnym pocałunkiem

wraz ze szminką

Opublikowano

Halo, halo .. czy moglibyśmy dziś ..

Jest to jedynie żartobliwy tekst z wykorzystaniem alfabetu, a nie jakieś moje przemyślenia ..

#

Jedna z wielu w alfabecie

- czy wy coś tu rozumiecie?

Człowiek chęci ma się kochać,

no a Hania, czy też Zocha

ni cholery nie rozumie.

...

Coś niedobrze z nami, kumie ..

 

?!!!

Alicja była w kiepskim humorze,

Basia mi rzekła - nie o tej porze!!!

Czesia ma męża dziś imieniny

Danka nie może z ważnej przyczyny

Ewka z rodziną jedzie do lasu

Frania dziś pierze, więc nie ma czasu

Gienia - burknęła coś od niechcenia

Hania, że jestem cieniasem lenia

Izunia idzie z innym na tańce

Jadzia już z rana była "na bańce"

Krysia poezję chce dzisiaj tworzyć

Lodzia o kinie coś mi gaworzy

Łucja u teściów znów będzie gościć

Mania, że w piątki od seksu pości

Natalię głowa od wczoraj boli

Olga ogórki dziś w beczkach soli

Pelagia chciałaby, lecz nie może

Renata pranie wiesza na dworze

Stefcia z wizytą jest u fryzjera

Teresa w sklepie suknie wybiera

Urszula jedzie dzisiaj na wczasy

Wanda zaczyna wędzić kiełbasy

Zuzię znów zęby bolą od rana

 

Żaneta może!!! Będzie kochana...

.

Na telefon wydałem funduszy zbyt wiele

- czy nie prościej pocieszyć się jakimś burdelem?!!!

Opublikowano (edytowane)

Dumka na dwa serca (wersja współczesna)

 

Mój Ty skarbie, w sercu skryty,
jesteś mi świętości mitem,
który nagle gdzieś uleciał,
lecz odnajdę Cię .. (kochana ..)

Ktoś Cię wykradł z mego życia,
wbrew Twej woli uwiódł skrycie,
otumanił narkotykiem
no i wywiózł precz ..

Lecz ja przecież nie przestanę
szukać Ciebie, by swą ranę
w sercu zgoić jak najczulej
i znów objąć Cię .. (najmilsza ..)

Ty zapewne cierpisz męki
w niepewności, wśród udręki
swego serca oddanego
dla mnie, wierzę w to ..

Prześlij mi myślą nadzieję,
bo ja wkrótce oszaleję
z tej rozłąki niespodzianej,
więc mi dodaj sił ..(kochana ..)

Wołam Ciebie mój kochany
w swoich myślach, gdy nad ranem
słońce wstaje wraz z nadzieją,
że odnajdziesz mnie ..(mój miły ..)

Jak inaczej mam Ci pomóc,
gdy jestem zamknięta w domu,
gdzie daleko, za murami
świat nieznany mi ..

Przepytałem wiele kobiet,
kto swą żądzą parł ku Tobie,
by uczynić nam tą krzywdę,
no i porwać Cię .. 

Bądź wciąż pewna, ukochana,
że głęboka we mnie rana
nie zabliźni się zwątpieniem
i odzyskam Cię .. (najdroższa ..)
~~
Znów będziemy się cieszyli
naszym szczęściem, a Was mili
chcę zaprosić na przyjęcie
gdy odnajdę Ją .. (w co wierzę ..)
~~

 

..

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

skok w bok, czyli sport wybranych

~

Dziesięciu wspaniałych (z najlepszego sortu)

nie chce dłużej czekać rozdania w jesieni.

Zmysł obronny powiada, że wiele się zmieni,

a oni zmuszeni stawać do raportu,

wolą uniknąć ciosów z pierwszego rozdania.

 

Zatem wielu dziś władnych ku temu się skłania,

by schować się czasowo za Unii mandatem.

Niejeden z nich wprost widzi przed oczyma kratę

w oknie celi, gdzie kiedyś zawiodą go drogi.

 

Kara na nich poczeka, poleży odłogiem

- w tym czasie następcy znajdą moc dowodów,

by wysłać ich na śmietnik. Pośród innych smrodów ..

~~~

Opublikowano

- gryzmoły szmirusa -

 

(...) jam nie poeta, jeno skryba,

co zapisuje własne myśli.

Czasami mrzonki lub fantazje

- gdy coś takiego mi się przyśni (...)

 

Na przykład - fruwam sobie w chmurach,

patrząc na miasto bystrym wzrokiem

i widzę - jakaś kreatura,

wyrzuca śmieci nad potokiem.

 

Więc za telefon i do Straży

- tej Miejskiej, zgłaszam wnet brewerie,

no i też zaraz mi się marzy,

że miasto zafunduje ferie

w nagrodę za moją postawę.

 

Innym znów razem spijam kawę,

wraz z miss miasteczka, w którym żyję,

potem ją kładę wprost na ławę,

całując w usta, piersi, szyję,

i coraz niżej .. niżej jeszcze

- lecz się przebudzę. Z żalu wrzeszczę ..

 

Jam nie poeta, jeno skryba

- o tym już wiecie wszyscy (chyba) -

Opublikowano

- gryzmoły szmirusa 2 -

~

Dziś odwiedzałem winne gaje;
we śnie - wiadomo - nie w realu,
z wielką nadzieją, że się schleję
w winnicach. Ostro i .. bez szmalu.
 
Ta mrzonka jednak szybko prysła;
musiałem dźwigać w koromysłach
wiadra z owocem do przerobu.
 
Innego - jak ów - tu sposobu
nie było, by w ramach zapłaty
pić, ile zechcesz. Niech ich katy ..

~~~

Opublikowano

- w życzliwym duecie -

 

Daleką drogę przez lat wiele, 
przeszliśmy razem, zgodnym krokiem. 
Jestem Ci mężem, przyjacielem 
- Ty mnie wciąż wspierasz swym urokiem, 
który i dzisiaj wprost zniewala .. 

Zawistne plotki - gdzieś z oddala 
odbitym echem trafić chciały, 
by zburzyć to, co nas wciąż łączy. 
Ta miłość dość ma zdrowych pnączy, 
by ustrzec od zatrutej strzały. 

W jesieni życia trwa sielanka 
- ta nas otacza swym spokojem, 
nie dopuszczając do urojeń 
wśród obaw, że gdzieś życia klamka ..

Opublikowano

- historyjka spod samiuśkich Tater -

obrazek z sieci

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Wielkanoc święciłem u swojej rodziny

- hejjj, pod samiuśkie Tatry kajś musiołek jechać -

tam też (przy okazji) odprawiano chrzciny

- a czczono bardzo hucznie małego człowieka -

więc i życzenia świąteczne jemu też składano.

 

Zmogło mnie dosyć szybko, poszedłem na siano

ominąć kilka kolejek tęgiej śliwowicy.

Po drodze zobaczyłem, jak dwaj biesiadnicy

z góralskim wigorem składali życzenia

nawzajem zapewniając - już "na do widzenia",

że wszelkie serdeczności z nawiązką skwitują ..

 

Dzisiaj obaj w szpitalu. Rany swe kurują ..

Opublikowano (edytowane)

z mrówkami w tle ..

 

(żarcik - tropem mistrza Adama)

~~

(...) Pan Tadeusz ogładą chciał przed Zosią błysnąć

- wyprostował swą postać, pas mocniej zacisnął,

i zamaszystym krokiem wprost ku pannie zmierza (...)

 

.. lecz ciotka Telimena, jak obronna wieża,

stanęła mu na drodze, biorąc w jasyr błogi.

Odciągnęła go na bok, a jej zgrabne nogi

nagle się ukazały w fałdach sukni długiej ..

 

Pomiędzy Niemnem, Wilią i odległym Bugiem,

nie ujrzysz tak ponętnych ud wśród znanych kobiet.

Tadeusz - młodzian jeszcze - skalkulował sobie,

że warto na praktykę udać się w te strony ..

 

Sam szukając rozrywki, nie zaś przyszłej żony,

chętnie poszedł z acanką między drzewa sadu ..

 

.. już pewnym był swojego, gdy chmara owadów

z rodziny rudych mrówek pomieszała szyki.

Z ust pani Telimeny zamiast szeptów, krzyki

coraz to bardziej głośne, przerwały zaloty ..

 

Tadeusz zręcznym ruchem podciągnął galoty

i uciekł wystraszony, bo już nadbiegali

domownicy z pomocą. Ze śmiechu pękali,

gdy ciotka Telimena z mrówek się czyściła ..

 

- i tak się Tadeusza przygoda skończyła -

~~

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu oraz nazwy rzeki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- powrót z piekieł -

(zmartwychwstanie)

~~

(...) odrodziłem się do nowego życia

z błękitnożrących omamów piekła

wgryzionych w moją duszę i ciało (...)

 

- długie lata to trwało ..

 

.. zanim wyszedłem szczęśliwie z lochów niemożności

odkrywając znamiona hańby i poniżenia

jakie narosły we mnie w kolorowym amoku

 

znalazłem w sobie dość mocy dla podjęcia kroków

by odpłynąć do świata pod prąd środowiska

tłamszącego myśli mirażem rokoszy

 

- teraz znów wiem jak smakuje poczucie wolności

gdy we mnie owa żądza już się nie panoszy ..

~~

P.S - zapewniam, że jest to jedynie fantazja autorska z gatunku licentia poetica, nie mająca nic wspólnego ze mną samym.

...

 

.

Opublikowano

"papugokrety"

 

Świat stanie się o wiele gorszym, jeśli zaniechasz krytyki. Bowiem ci - jej warci - będą uważać siebie za pępek tego świata. 


~~

Megalomanem jest zapewne człowiek

który to siebie, bez zmrużenia powiek

osądza mistrzowskim bytem.

 

Taki nie przyjmie już żadnej krytyki,

tkwiąc w przekonaniu, że jego wyniki

nie są jedynie kitem.

A ten wciąż lepią dla niego tożsami,

żyjący w gromadzie wraz z papugami

- gdzie echem podobne bzdety.

 

I tak to wśród marzeń, drążą korytarze

te same, oślepłe krety ..


~~

Wykoślawia się forum, przechył bierze srogi

- i nic go nie postawi z powrotem na nogi,

jeśli się nie pozbędzie zarodków klakierstwa.

 

Niejeden portal upadł od tegoż cholerstwa ..

Opublikowano

- trudne decyzje .. 

(z cyklu Warkocze myśli)

~~

wnikam myślami w głębię twoich oczu

chcąc odnaleźć jednię duszy i serca

pokrewną do tej

która tkwi we mnie samym

 

nie sposób bowiem

budować wspólnego życia

na podwalinach

nie mających solidnego spoiwa

dla osobowości je tworzących

 

dobrej jakości ziarno

potrzebuje odpowiedniej gleby

aby mogło w przyszłości owocować tożsamym

~~

Opublikowano

- czy to jawa, czy sen ..

 

Historia z karnawału, jakich znacie wiele -

ktoś ujrzał w niej anioła. Jedno z ziemskich wcieleń ..

 

~~

(..) musnęła mnie spojrzeniem, którego uroku

zapomnieć nie potrafię. W niebiańskim obłoku

dzisiaj moje marzenia pośród nimf znajdują

jeno do niej podobne. Te ze mnie żartują,

gdy wpatruję się w oczy boskich wręcz piękności (..)

 

Miłość, której to promyk w moim sercu gości,

niepodobną do innych, jakie kosztowałem.

 

Tutaj dusza jest ważną, a ta razem z ciałem

stanowią doskonałość, o której wciąż marzę,

by na jej podobieństwo kształtować witraże.

Te zaś rozświetlą ołtarz, a na nim ofiarą

ja sam jestem złożony. Niech to będzie miarą

obłędnej wręcz miłości, jaka mną dziś włada.

 

Powracają obrazy - wśród nich płaszcz i szpada

utwierdzały dozgonne miłości oznaki.

We mnie one wciąż trwają, a jam właśnie taki ..

~~

Opublikowano (edytowane)

- wyzwolenie od zramolenia -

~

Zramoleć, brzydka to jest sprawa
i nikomu nie sprzyja;

zamiast więc zająć się poprawą

- ty wolisz .. zalać ryja.

Finansów brak odczujesz wnet
i alkoholu skutki;
jesteś już niczym ślepy kret
- twój świat bardzo malutki ..

Ciemności wolisz wokół mieć,
niż biegać w słońca blasku;
na ciebie los zarzucił sieć
- znalazłeś się w potrzasku ..

Morał więc szybko wysnuj sam
- musisz się pozbyć owych ram -

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- oto i ja ..

Jestem wędrowcem, samotnym wśród wielu,

którzy swe szlaki i pośrednie cele

znaczą tym zwykle, co to w sercu noszą,

z duszą żebrzącą, by jej granie głosić ..

 

Zwiedziłem wiele przybytków mi bliskich,

szukając miejsca, by dłużej zabawić

- jedynie w kilku mogłem się odnaleźć

pośród podobnie przeżywanych zjawisk.

 

Tam, gdzie nie czuję miłej atmosfery,

jeno prywatę i wyrachowanie,

bywam też szorstkim, miast udawać przyjaźń

- i tak na zawsze pewno już zostanie ..

Opublikowano

No, cóż - pozycję tą przeniesiono na śmietnik - widocznie kogoś bardzo uwierają wskazania licznika odwiedzin. Proszę zatem odszukać kolejne moje publikacje w innym miejscu. Na razie - powtarzam - na razie -  zakotwiczyłem podobny tytuł na stronie "Wiersze gotowe" pod adresem: 

- zatem, do zobaczenia!!!

Opublikowano

niestety - Mateusz zablokował i tamten adres

Pozostaje mi (dopóki coś nowego nie wymyślę) publikować tutaj - na ścianach śmietnika - starając się, aby ten tytuł był zawsze widoczny.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...