Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

- na "krzywy ryj" -

~

Znam takiego, co to lubi pić "na Krzysia"

- ten się właśnie dzisiaj w barze do mnie przysiadł.

Ja tam obiad spożywałem

- no i piwo obok miałem,

a on witał się już ze mną - tak "na misia".

 

Pytam zatem, co porabia w owym barze,

on się spojrzał, która to już na zegarze.

I powiada bez ogródek;

dzisiaj nie kosztował wódek,

więc ja mógłbym mu postawić, w serca darze.

 

Na odczepne zamówiłem mu więc piwo,

spojrzał na mnie lekkim zezem, czyli krzywo.

Bo wolałby przecież setę

z śledziem, lub jakimś kotletem.

 

Zapłaciłem i uciekłem .. bardzo żywo 

~~~

Edytowane przez bronmus45
interpunkcja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- traf ..

~

Dziś trafiłem na takiego, co to razem z swym kolegą

mieli kaca.

Pierwszy z nich - to mój znajomy - bardziej na piwo łakomy,

tak się zwraca:

- do mnie, znaczy się zagaja, czym kolegą co "ma jaja",

by po piwie im postawić.

Nie miałem zbyt wielkich chęci - no - lecz jak się tu wykręcić

(mogą przecież manto sprawić).

 

Miałem dychę (drobniakami) - więc im dałem - i Bóg z wami!!!

 

(co zaś w duchu pomyślałem, głośno się powiedzieć bałem ..)

~~~

Opublikowano (edytowane)

pieczęć

 

Kiedy malujesz obraz słowem

- ten z duszy płynąc barw paletą

odciska pieczęć twoich myśli.

 

Na nic tu zda się wówczas weto,

głoszące inne tłumaczenia,

które kłamliwie chcą pozmieniać

wydźwięk przekazu - własną mowę.

 

Zważ więc na szali wyobraźni

przekaz swych słów. By się nie zbłaźnić.

.

Edytowane przez bronmus45
dodano ostatnie dwa wersy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
siła uroku
 

Skuszony wdziękiem powabnej pani,

Felek był gotów uczynić wiele.

Dla niej to leżał krzyżem w kościele

w przysiędze, że już do własnej krtani

nie wleje kropli na alkoholu.

 

Zmienił religię, gdy zmieniał panią

- by już nie cierpieć przez nią i za nią ..

Opublikowano (edytowane)

Ot, i ambaras ...

 

(...) myślą wiedziony wprost genialną,

którą to ukuł zimową porą,

chce się poświęcić pomidorom,

dla których wybudował szklarnię (...)

 

Jeden jedyny szkopuł taki

- miast pomidorów wsadził buraki -

~

(sadzonki sąsiad dał mu dla draki)

~

I co ma teraz na swoją obronę?

.. że przecież sadził do góry zielonym,

a co wyrośnie, skąd miał wiedzieć?

 

"trza" było spytać się (.. stary zgredzie)!!!

.

 

.

Edytowane przez bronmus45
YouTube (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

z cyklu "Warkocze myśli"

nastolatek w słusznym wieku

(czyli z życiem za bary)

 

~~~

skisłe przez lat już wiele

w mrocznych studniach wspomnień

uroki młodości

stają się coraz mniej powabnymi

 

każdy dzień rozpoczynamy z bólem

bez którego nie istniejemy w rzeczywistości

naszego steranego

przez wszystkie te lata życia

 

nie powinniśmy się jednak poddawać

wyciągniętym ku nam dłoniom

uzbrojonym w kosę

 

bierzmy z życia co tylko się da

nie spoglądając na wyroki niebios

orzekane przez sąd ostateczny

 

naszym sędzią niech pozostanie jedynie

wewnętrzny spokój przed wieczornym snem

~~~

Opublikowano

optyka wnętrza (z cyklu "Warkocze myśli)

 

(...) w magicznym kręgu życiowych zdarzeń

wciąż zbyt niepewni swojego miejsca

jakie nam przyszło zająć wśród wielu

 

spazm tu i teraz nakłada więzy

których zerwaniu trudno podołać

wobec ciemności co tuż przed nami

 

do śmiałych zatem ten świat należy

pozostawiając innych w niewoli (...)

Opublikowano

- rozmyślanie ..

Wiosną, kiedy natura budzi to, co żywe

do rodzenia, rozwoju wśród tożsamych bytów,

wydaje się nam wszystkim rzeczą pospolitą,

że i ludzie miewają marzenia łapczywe,

które nie znoszą weta, zaniechań, niemocy.

 

Tak i urok rzucony, niczym kamyk z procy

dopada często młodych, płci obojga znaku.

 

Wieczorem lampka wina, likieru, koniaku,

mają moc sprawczej siły, która to krew burzy,

dodając też śmiałości, odwagi w działaniu.

 

Uściski, pocałunki i łzy przy rozstaniu

niosą płomień miłości. Niczym płatki róży

odurzają zapachem, przenikają serca,

i każdy, kto się dziwi, jest niczym bluźnierca,

wyzbyty doznań szczęścia, tak zgodnych z naturą.

 

Bądźmy wyrozumiali, nie hołdujmy murom,

które to chcą budować różni nawiedzeni.

 

My ich nie przekonamy. Świat się też nie zmieni ..

Opublikowano (edytowane)

- zielono mi ..

 

Głębia naszych oczu wiosną emanuje,

ukazując duszy marzeń zakamarki,

którym wtóruje serce, spragnione miłości.

 

Pewno i w nim niedługo uczucie zagości,

zniewalające umysł, wolę i rozsądek

zarówno wśród młodzieży, jak i starszych wiekiem.

 

Oto ten naturalny każdej wiosny wątek,

znany zapewne wszystkim, biednym i bogatym

 

- pragnienie bliskich spotkań, no i .. wolnej chaty

.

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

karambol

*

Motocykliście w mieście Sanoku

mucha raz wpadła wprost w lewe oko.

Przedtem był sprawny fizycznie,

- dziś cierpi .. ortopedycznie.

Muchę wyjęto. Z tym już ma spokój ..

Opublikowano

- z poezją jak z miłością ..

~

Poezję winna cechować głębia przeżywania,

a ta wielce odmienną pośród jej odbiorców,

jak miłość, która włada siłą wodospadu,

wobec osób wybranych, a nie wszystkich wokół.

 

~~

Mylnym zda się więc zwyczaj uznania boskości

poezji nam wskazanej, by tak ją oceniać

- przez kogoś, co odmienne ma upodobania

od naszej wrażliwości, niekoniecznie gorszej.

 

~~~

Ten towar nader płochy, wycenić się nie da

- ci co myślą inaczej, chcąc jedynie sprzedać

swą markę ulubioną, czynią wiele złego.


Tak właśnie sobie myślę. No, a ty, kolego? ..

Opublikowano (edytowane)

- porady praktyka -

~

Pociechą dla wielu napoje na chmielu,

dla innych - te, z żyta pędzone.

I jedne i drugie w jednakim to celu

- by zawsze być w zgodzie z patronem ..

 

Ten przecież się stara właśnie im hołdować

- nie jakimś jogurtom, kefirom -

kiedy rano z kacem musi się mocować,

by cieszyć się ulgi choć chwilą ..

 

Tak więc uszanujmy wybory wszelakie

- co miłe też będzie dla owych -

nie dajmy im poznać żadnym niecnym znakiem,

że szkoda nam ichniej wątroby ..

~~~

Edytowane przez bronmus45
zmiana tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

macki katolszariatu ...

... z niesłychaną bezczelnością wnikają w coraz więcej dziedzin, przynależnych władzy świeckiej w naszym Kraju. Dla wielu widocznym jest uzależnienie sprawowania władzy przez PiS od wypełniania woli Kościoła, którego duchowni funkcjonariusze sprawują (szczególnie na prowincji) rząd dusz nad rzeszami wiernych - potencjalnymi wyborcami dla tego ugrupowania.
No, a już to widowisko z paleniem książek niewygodnych dla fanatycznych przedstawicieli Kościoła winno stanowić kolejną cegiełkę do jednoznacznych zobowiązań dzisiejszej opozycji - czyli bezwarunkowy i bezwzględny rozdział Kościoła od Państwa w razie przejęcia przez nich władzy.
Ze swojej strony zamierzam z pełnym zaangażowaniem publikować gdzie tylko się da teksty, nawołujące do głosowania jedynie na te ugrupowania, które w sposób stanowczy zobowiążą się do przeprowadzenia takiej właśnie, ustawowej operacji ostatecznego odsunięcia Kościoła od wpływu na zarządzanie państwem.
Ich - funkcjonariuszy kościelnych - rola duszpasterska polegać winna - jak było u początków chrześcijaństwa - na wpajaniu przez nauczanie we współobywateli postaw godnych wyznawców tejże religii, a nie budowaniu praw świeckich opartych o ich katechizm.
Jeśli się im to nie podoba - lub też nie chcą, nie potrafią czynić swojej posługi zgodnie z powołaniem - nikt tutaj z trzeźwo myślących zapewne nie zamierza zatrzymywać takowych siłowo.
Jest jeszcze tyle miejsc na świecie, gdzie owa mafijna organizacja kościelna może się wykazać swoimi "jedynie słusznymi zasadami", że bez nich Polska byłaby o wiele bardziej zgodna wewnętrznie.
A więc rozdział Kościoła od Państwa i niech ci zadufani w sobie hierarchowie kościelni czym prędzej zrobią porządek z wewnętrznym zepsuciem, jaki ogarnia nie tylko sam Kościół, ale też przyczynia się znacząco swoimi "politycznymi" naukami z ambon kościelnych do skłócenia społeczeństwa, na którego koszt - jak dotychczas - dostatnio sobie żyje ..
+
 
e7387c10075244e6.jpg
.
Andrzej Duda w przyklęku przed T. Rydzykiem - porażająco / przerażający obrazek
.
Edytowane przez bronmus45
"znikająca" fotka ... (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- inspirowane znanym tekstem ..

~

Niech biedni jeść nie mają co

- bogatych to nie wzrusza.

Bądź hojnym, by naprawić zło

- ów czyn dziś los wymusza.

 

~~

Bardzo dziś cierpi godność wśród wielu

- krętaczom ona przeszkadza.

Jedni chcą prawdy, u innych celu

jest tylko doczesna władza.

 

~~~

Gdy załka z bólu ranny ktoś,

a zdrowy nie pomoże,

to taki świat mnie wprawia w złość

- nie może być już gorzej ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- prawidła bronmusa45 -

 

@

Każda tu żmija (wygląd ma kija)

powinna wiedzieć, że końce są dwa.

Gdy jednym kogoś chce walnąć w ryja

- drugi odwinie i w mordę jej da ..

 

@

Każdy z nas, user - ma szanse kuse,

by zostać guru na tym portalu.

Choćby się starał .. zaprzedał duszę;

nie będzie królem na owym balu ..

 

@

Każdy z "połetów" tutaj atletą,

zmuszonym dźwigać krytyki ciężar.

Jeśli się złamiesz, przejdź do baletu

i tam podskakuj, lecz też się sprężaj ..

 

@

Każdziutki frajer, co lubi bajer,

winien też z siebie coś tutaj dać.

Taki, co tylko "komtem" nadaje

jest pasożytem. Trzeba go gnać ..

 

@

Każdy "łacinnik" (przekleństw zwolennik),

co w wulgaryzmach widzi swą siłę,

uszy powinien mieć jak pancernik,

gdy ktoś odpowie tożsamym ryłem ..

 

@

Każdy patafian (z Forum parafian),

co mniema że jest niezastąpionym

niech wie, że tutaj podobnych trafia

- ci chcą dla siebie złotej korony ..

 

@

Każdy bluźnierca (tudzież oszczerca),

co innym ciosa kołki na głowie,

musi rozważyć, czy jako biorca

będzie mógł przyjąć takąż odpowiedź ..

 

@

Każdy z szanownych (niezbyt dosłownie),

co swoje teksty tu publikuje,

musi przestrzegać zasad pisowni

języka, jakie obowiązują ..

Opublikowano
- judaszowe srebrniki -
Żenujące próba politycznego upodlenia nas, schorowanych emerytów, aby za jednorazowy ochłap finansowy w postaci 13-tej emerytury - wypłacany tuż przed wyborami - kupić sobie nasze głosy w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Ciekaw jestem, cóż takiego zaoferuje przed wyborami krajowymi ten najbardziej obłudny rząd z okresu ostatniego ćwierćwiecza (doliczając dwa lata tzw. IVRP - czyli tego samego obozu pozorantów)
Lecz cóż, zapewne jakaś część "ciemnego ludu" znowu kupi ten chamskiej jakości szwindel obecnej władzy - "jedynie uczciwej partii PiS" - za przejaw wspaniałomyślności "dobrych panów" z "wybranego sortu".
Czy Polacy już na zawsze pozostaną głupi zarówno po, jak i przed szkodą?
 
P.S - całkiem inna rozmowa / odczucie byłaby, gdyby ową 13-tkę dano przed świętami - raptem jeden miesiąc różnicy, ale ... nie!!! 
Bowiem my - emeryci - z racji swojego wieku mamy krótką pamięć. Więc chcą nam pomóc w zachowaniu życzliwej pamięci przed samymi wyborami do Europarlamentu. To przecież tak grubymi nićmi szyte, że aż obrzydliwie żenujące.
W moim środowisku znajomych emerytów przynajmniej 4/5 ogółu sądzi podobnie ..
~~~ 
Wisława Szymborska
(jedna strofa z wiersza "Koniec i początek")
Ci, co wiedzieli
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic.
><
Opublikowano

 

QUO VADIS – DYLEMATY EMERYTA

 

(1)

Nie damy miana Polski zgnieść

Nie pójdziem żywo w trumnę

W Ojczyzny imię, na jej cześć

Podnosi czoła dumne

 

(2)

Potrafim dziś dla potomności

Ostatki swych poświęcić dni.

Wśród fałszów siać zew namiętności.

Miazgą swych ciał, żarem swej krwi.

 

(3)

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?

Tam Polak z honorem brał ślub.

Idź naprzód, im dalej, im wyżej,

Tym więcej ich znajdziesz u stóp.

 

(4)

Od piły, dłuta, młota, kielni –

Stolico, synów swoich sław,

Że stoją wraz przy Tobie wierni

Na straży Twych żelaznych praw.

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój…

 

Tak nasi ojcowie wskazali troskę -

By taką została w nas na tą chwilę,

Gdy w twarz nam cisną tysiąc srebrników

Myśląc żeśmy z k…w i szmalcowników.

 

 

Fragmenty:

(1) Rota

(2) Legiony

(3) Czerwone maki na Monte Cassino

(4) Warszawskie dzieci

Opublikowano

Najbardziej przypadła mi do serca ta ostatnia strofa - bez numeru. Wydaje mi się ona jednak jakaś, niepełna, niedopowiedziana - co powinniśmy wtedy zrobić ..

Opublikowano

- jak dobrze wstać, skoro świt ...

 

(...) już świta? Więc wstaję, szkoda dnia na spanie,

myję się, przegryzam lekuchne śniadanie

i wyruszam na trasę tuż obok jeziora (...)

 

Akurat ten czas dla mnie odpowiednią porą

- jestem sam i nikt tutaj w drogę mi nie wchodzi.

 

Z kijkami nordic walking spacer się nie godzi,

lecz szybki marsz przed siebie, mijając kałuże.

Tu prawdopodobieństwo jest doprawdy duże,

że sam wejdziesz "pod rower", co nadjechał z tyłu.

 

Przeżyłem i ja taką przygodę niemiłą,

więc wybrałem przemarsze właśnie o poranku.

 

Tak więc cztery kilometry, bez żadnych przystanków,

wyznaczają mi dystans, skąd już pora wracać.

Dobrze, że już w tym wieku nie czeka mnie praca

- więc spokojnie usiądę znów przed komputerem.

 

Ciągle się zastanawiam - po jaką cholerę?!!!

~~

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...