Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

- pierepałki zalotne -
~~
Córko rybaka, chciałabyś ptaka
do sieci - na przynętę.
A moje kiwi - niech Cię nie zdziwi
- nie wzlata, czując miętę.

~

Więc ja już wolę inne swawole,
- takie, którym poradzę.
Ty bądź uprzejmą i mnie obejmuj
- będziesz mieć nad nim władzę ...
~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

o  WIELU  i dla WIELU

~~
Chciałbyś bez kłopotów przeżyć swej wędrówki ziemski szlak,
pośród wygód (bądźmy szczerzy) - lecz ci wciąż gotówki brak.

Raju chcesz, lecz czy on Ciebie wpuścić zechce w bramy swe?
Czy też tej Twojej potrzebie powie groźnie - Ty tu nie!!!

Nabroiłeś nader wiele, pisząc sprośnych tekstów moc
- Tobie piekło, a nie zieleń, więc nie jasność, tylko noc ...

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Poznaj ich Siermiężność

- zakon BMW (biernych - miernych - wiernych) -

Ojciec chrzestny "zakonu" jeszcze z dawnych czasów,

ma wciąż obok - tych samych - dworskich przydupasów.

 

Ci przecież nie odejdą, bo kto ich przygarnie?

 

Ze swoim życiorysem skończyliby marnie,

już poza marginesem z dostępem do żłobu.

Imają się więc często hańbiących sposobów

aby tylko "wpaść w oko" swego Zbawiciela.

 

Jego bowiem nad nimi "boska kuratela"

zapewnia lekkie życie na państwowym chlebie.

Nic więcej nie potrafią, więc gdyby w potrzebie

musieli się wynająć do innej roboty

- to ulice zamiatać, lub malować płoty -

 

- czy to lepszy gatunek sortu - czy też cień miernoty ...?

Opublikowano

proxy?url=http%3A%2F%2F1.bp.blogspot.com%2F-7jKDdnveMGU%2FVSQdsdw4mvI%2FAAAAAAAAWto%2FaKUv2S-wqWo%2Fs1600%2FJupa%252Bx.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*

Dla wszystkich takich, co skrywają
swych życiorysów brzydkie strony
a więc dla ONYCH, co nie mają
nic właściwego do obrony;
ja wam powiadam, zejdźcie z placu
chowając się w szemraną grupę
bo jeśli nie - wredny pajace;
całujecie mnie więc prosto w ... jupę

Opublikowano

Ja na dole ...

... zaś wiewiórka, gdzieś w koronach drzewa.

Nad nią tylko chmurka, a mnie krew zalewa,

że może ... nasrać na mnie i nic nie poradzę.

 

Bo ona jest na górze - ma nade mną władzę

z pozycji, którą zasiadła.

 

- ja mogę ponarzekać i marzyć ... żeby spadła

Opublikowano

marzenia

Żyjemy wciąż marzeniami,

których spełnienia czekamy

- jak kania deszczu w jesieni.

 

Może zechcemy zamienić

je w bardziej realne mrzonki

finezji poetyckiej

jaka nam wyjdzie spod pióra?

 

Jedno i drugie to bzdura

bez której już żyć nie umiemy.

 

A może tylko nie chcemy ..?

Opublikowano

sen życia

 

Śniłem kolorowo, wśród kwiatów i motyli

na łąkach, późną wiosną, gdzieś nad brzegiem rzeki  

- lecz nie wiem, czy to zdrowo zbudzić się po chwili,

i ujrzeć stolik nocny. Na nim różne leki

z przeznaczeniem wiadomym. Obok napój stoi ...

 

Sen, jawa - wszystko razem - mocno niepokoi,

czy zdołam usnąć znowu. Czy też wstać po chwili,

by zająć się pisaniem tekstów byle jakich.

 

Ja za nie już nie czekam żadnej, próżnej klaki ...

Opublikowano (edytowane)

piszę, więc jeszcze żyję ...

.

(...) chciałbym być ponad to

- ponad to wszystko, co dzieje się w Kraju nad Wisłą.

 

Przeżyłem przecież Solidarność (PIERWSZĄ)

- dla mnie najlepszą,

w której działałem od JEJ zarania.

 

I tutaj czas na pytania ...

 

W czym taki jak J. Kaczyński dla niej się przysłużył?

- w niczym, on wobec niej tylko się zadłużył,

bo nie był nawet członkiem.

Bał się, czy też nie mógł?

 

Prawda może być jedna

- rozsądzi to Pan Bóg

na Sądzie Ostatecznym - gdzie to właśnie Jarka

spotka kara najsroższa.

 

Ta, kremlowska marka

dzisiaj jest zbyt widoczną, by ją pozbyć niczym ...

 

Czy chcesz być zdrajcą Polski, czy JEJ budowniczym (...)?

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

z wiarą w wieże

Kaczor się ze Srebrną łapie

do budowy wież bliźniaczych,

Szejk naftowy złote stawia

- na wzór tychże właśnie ... kaczych.

 

U mnie diament na diamencie

wala się gdzieś po piwnicach

- kilka kopalń w spadku(m) dostał,

więc wystawię dwie wieżyce.

 

Nazwę je diamentowymi

- bo materiał taki właśnie,

aż tych srebrnych czy też złotych

blask wśród moich prędko zgaśnie.

 

Żadnych spółek mi nie trzeba

- co najwyżej do pokera

w którym zagram o te ... ichnie

nawet dzisiaj, choćby teraz.

 

Puszczę zatem ich w skarpetach

- te dziurawe przecież mają -

i tu będzie dla nich meta.

 

Słyszę - już mnie przeklinają ...!!!

Opublikowano

ONI

~~

Banda oprychów z swym guru na czele

rządzi dzisiaj wioską, jakich w świecie wiele

- sam Lucyper zapewne pomagać tu musi ...

 

Potrafili mieszkańców hasełkami skusić,

by uznać tę władzę, z jej gwałtem bezprawia.

 

Tymczasem ich guru nadal się zabawia

w udawanie swej cnoty, a "ciemny lud" wierzy.

 

Tak wiecznie trwać nie może - bądźmy tutaj szczerzy

- upadną wnet z hukiem. Nie będzie litości

dla tych co teraz rządzą. W celach bolą kości ...

~~

Opublikowano

- motylki -

~~

Wiosenne słońce wreszcie rozbłysło

- wysuszy trawę po zimie skisłą,

rozbudzi nową.

Natura, a w niej i także ludzie

wnet odbudują w corocznym cudzie

formę życiową.

.

Motylki w głowach, motylki w sercu

gdy po łąk kwietnych nagim kobiercu

spacerujemy.

Jest tu nas dwoje, wtulonych w siebie,

więc takie chwile są naszym niebem

- tak to czujemy ...

~~~

Opublikowano (edytowane)

~

Żulik z Żoliborza

- owa część poroża 

ruskiego,

wciska nam tu bajer

- że Polak to frajer

dla niego.

 

Dziwię się rodakom,

że nie wierzą znakom

z zaświatów.

A ta zwykła gnida,

co na co dzień widać

- z psubratów.

 

Wciąż mądry po szkodzie

- co w owym narodzie jest tezą.

Lecz w dupsko mu fajnie

unurzane w łajnie

- dziś lezą.

 

Ja niedługo zdechnę

- taką jednak klechdę

wprost snuję;

tych wrednych psubratów

oddać trzeba katom

- tak czuję ...

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- a może by tak ~~~

~ wpleść swoje myśli w powiew wiosennego wiatru
podświetlić promieniami słońca
pozwolić im odlecieć do przygodnych miejsc
jakie wyznaczy los

potoki słów splecionych w wersy i strofy
niech popłyną wraz z deszczem
przynoszącym życie odradzającej się naturze

zespolone wspólnym przesłaniem
rozkwitną by następnie wydać owoce

oby pozbawione trujących wyziewów ~

Opublikowano

- oby do wiosny ...

 

Przedwiosenne dni,

pełne cieplejszego oddechu

tej piątej pory roku,

przesyconej nadzieją na poprawę

nie tylko naszych, osobistych nastroi.

 

Rodzi się nowe życie, niosące z sobą 

zaskakujące nas czasem przeobrażenia

 

- oby do wiosny ...

Opublikowano

- przebudzenie -

(-) zielenieje przyroda wabiąc swoim czarem

gdzie zapachy narodzin także swoje znaczą

dla oczu i nozdrzy łaknących odmiany

po mroźnych lodu soplach spadających z dachu

 

dusza w nas cicho szepcze że czas już wyśpiewać

radością serc spragnionych na przyjęcie wiosny

 

obrazy dnia coraz dłużej rozświetlone słońcem

przywodzą senne mary kwitnące miłością

co budzi nas do życia z nadchodzącym rankiem (-)

Opublikowano

- wyznanie zwykłego śmiertelnika

 

Modlitwa moja zmieniona w skargę

niechaj wnet dotrze

do wszystkich Bogów świata ziemskiego

którzy to trwają w umysłach wiernych

wszelkich religii

 

Jest ich tak wielu w pałacach niebios

a każdy przecież tym najważniejszym

dla swych wyznawców

 

Bądźcie nam zatem bardziej łaskawsi

w swoich wyrokach

by tu na Ziemi móc brać z was przykład

w sprawiedliwości i miłosierdziu

 

Winniście przecież widzieć swym okiem

owoce dziejów waszych poczynań

które zbyt często godne są piekieł

w ziemskich cierpieniach

 

Każdy konstruktor wobec wartości

dzieła swojego musi być pewnym

 

Czy i wy zatem tworząc swe światy

byliście tacy?

 

Nic też podobno dziać się nie może

bez waszej woli

więc również naszych bytów tragedie

są tu dowodem błędów konstrukcji

 

Wyroki niebios są niezbadane

więc też takowe usprawiedliwienia

wmawiane wiernym przez swych kapłanów

za tychże niebios partactwo

 

Zatem nie wierzę w boskość w was czczoną ...

Opublikowano

- widziane z okna ...

Pokracznoszare cienie o zmroku przedwiośnia,
wpełzają znikąd w zakamarki ulic,
płosząc przechodniów, tu i tam spieszących.

W oddali para zakochanych bieży
tam, gdzie ich wiodą oczekiwań głosy,
spełnienia marzeń, wciąż jeszcze niepewnych.

Okna kawiarni z obrazami cieni
przenikających wskroś siebie nawzajem,
proszą zziębniętych do wspólnego grona.

Tylko ja z dala patrzę i wspominam,
stojąc za szybą swojego mieszkania,
jak to i kiedyś bywało też z nami ...

Opublikowano

~

Pewien mieszkaniec wioski Arkadia

słuchał "Dziennika" Polskiego Radia.

Nabrał pewności

z tych wiadomości

- że Polakom się mózgi nawadnia.

~~

Niedaleko od wioski Arkadii

Felek z Jędrkiem fundamenty kładli

pod budowę Sex Shop'u,

by tu każdemu chłopu

dogodzić. A jak? - może byście zgadli?

~~~

Felek zamieszkiwał w samym Augustowie

- kiedyś się dowiedział o pewnym sposobie ...

Mało robić, a mieć "szmal"

(dzisiaj mi go trochę żal).

Kiper od dopalaczy, no i ... po wątrobie

Opublikowano

ECHO

(...) i gdy już przebrzmią te słowa bluźniercze
którymi ranisz moją duszę biedną,
oddam Ci chętnie Twoje niecne serce,
w chłodzie którego moje oczy bledną (...)

Niegdyś te usta, dzisiaj tak szydercze,
niosły ze sobą słodki smak miłości.
Ich pocałunek wielokroć zagościł
na moich ustach, grzejąc chętne serce.

Cień nie pozostał po cudownych chwilach,
w których złączeni miłosnym uściskiem
Ty byłaś dla mnie, ja dla Ciebie wszystkim
- dziś niosą echem w granych wodewilach -

~~

Opublikowano (edytowane)

swojska zmarzlina...

Stopnieją wnet lody od promieni słońca; 
już śniegi spływają wodą. 
Politycznych swarów ja nie widzę końca 
dla nas - maluczkich - ze szkodą. 

Zarówno rządzący, jak i opozycja 
kraj nasz powinni budować. 
Lecz widać już taka ta nasza tradycja; 
co już zastane - zrujnować. 

A miało być lepiej i wspólnie z Narodem 
tworzyć wartości dla Kraju. 
Tymczasem ten Naród dla władzy jest wrzodem; 
o nic się nas nie pytają. 

Jeśli zaś prowadzą gdzieś, jakieś rozmowy 
- we w wspólnym im przecież gronie. 
To nie owocuje dla żadnej odnowy, 
więc dosyć...!!! Panie(??!)... Panowie(??!)

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...