Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 (edytowane) Zainfekowane miałam płuca nie umiały oddychać innym powietrzem wirus wdarł się do serca które biło wspomagane dawkami adrenaliny czasami uginały mi się nogi zawroty głowy, rozpalenie i dreszcze były na porządku dziennym na końcu straciłam niezależność wymagałam troski i zapanowała cisza potrzebowałam czasu izolatki i leków przez które zapomniałam o wszystkich i wszystkim wyleczyłam się taką miałam nadzieję dziś Cię spotkałam zabrakło mi tchu serce zakłuło i poczułam... Edytowane 15 Października 2018 przez Niewygodna (wyświetl historię edycji) 5
Maria_M Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 serce zakuło nawrotem choroby Libię zawiązane puenty. Ładnie, bardzo subtelnie o uczuciu :)
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak właśnie, poczułam nawrót choroby. Bardzo dziękuję, miło mi :)
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 @Marcin Krzysica ślicznie dziękuję :))
WarszawiAnka Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Objawy budzą niepokój... Jednak konstrukcja wiersza mi się podoba. Pozdrawiam
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Objawy mogą budzić niepokój, lecz leczenie jest najgorsze i najtrudniejsze. Ciężko stwierdzić czy organizm wytrzyma kolejną "infekcje". Miło mi, że konstrukcja się podoba. :) Pozdrawiam serdecznie
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 @Olgierd Jaksztas dziękuję :)
Sylwester_Lasota Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Prawie jak u Jasnorzewskiej :) Nie widziałam Cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca. Lecz widać można żyć bez powietrza. Pozdrawiam :)
WarszawiAnka Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Trzeba wzmacniać odporność...:)
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W liceum zakochałam się w tym wierszu i twórczości Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Twój komentarz sprawił mi dużo radości. Dziękuję. Pozdrawiam z uśmiechem na ustach :)
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tylko jak, jeżeli to wszystko unosi się w powietrzu? :D
WarszawiAnka Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To nie z powietrza się bierze... :) 1
WarszawiAnka Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję - widzę, że się rozumiemy... :)
Niewygodna Opublikowano 12 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jestem tego pewna. Uśmiechnęłam się czytając Twój komentarz. Dziękuję i pozdrawiam :) 1
WarszawiAnka Opublikowano 12 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :)
Oxyvia Opublikowano 15 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 15 Października 2018 Miłość jako choroba całego organizmu? Nie do końca się z tą metaforą zgadzam, ale wiersz fajny. :) Tylko na końcu uwaga: serce zakłuło - od czasownika: kłuć (wbijać kolec), a nie zakuło - od kuć (np. podkowy czy szable przez kowala). :)
Niewygodna Opublikowano 15 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie mówię, że każda miłość jest chorobą całego organizmu. Ta jednak była niespełnioną miłością, w więc porównałam do choroby, objawów które są przyjemne jeżeli są związane z miłością, ale nieprzyjemne jako choroba. Zapanowała cisza w kontekście nieotrzymania uczucia i troski od drugiej osoby. Chyba, że właśnie tak odczytałaś. Jak tak to przepraszam za moje wtrącenie. :)) Faktycznie, jakoś umknęło to mojej uwadze. Dziękuję, już poprawione. Pozdrawiam :)
Oxyvia Opublikowano 16 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie, odczytałam trochę inaczej: że Peelka w końcu rozchorowała się tak ciężko, iż straciła niezależność i wymagała opieki (specjalnej troski). Przyjęłam to jako metaforę tak silnego zakochania się, że traci się poczucie rzeczywistości, jest się kompletnie zaślepionym, nie można o niczym innym myśleć, nie można niczym się zająć, na niczym się skoncentrować, dlatego wymaga się stałej opieki - jest się "chorym z miłości". Taki stan rzeczywiście przypomina chorobę psychiczną. Ale różni się od prawdziwej choroby tym, że nieuchronnie w końcu mija. Szczególnie wtedy, kiedy jest to miłość nieodwzajemniona. (Odwzajemniona przechodzi w stan dużo spokojniejszy i zdrowszy - w miłość rodzinną). :))) Pozdrawiam serdecznie.
Niewygodna Opublikowano 16 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Właśnie tak było, jednak ten stan nie mógł przejść w miłość rodzinną, ponieważ nie został odwzajemniony, dlatego peelka się leczyła, żeby ten stan przeminął i to jak najszybciej. Pozdrawiam :))
Oxyvia Opublikowano 17 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Rozumiem. Ale z wiersza to nie wynika - nie doczytałam się tam braku odwzajemnienia. Czegoś tam w wierszu brakuje, jakiegoś drobnego naprowadzenia, że chodzi o brak wzajemności... Miłego dnia. :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się