Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Obietnica

 

Sufit błyskał gdzieniegdzie 
łysą wylinką przez biel, 
vide śnieg i trotuar. 

 

Rzekłaś w te słowa do mnie:
„musisz z tym zrobić koniec, 
no, dalejże, bądź donżuan. 

 

Ja oddałam ci serce, 
ty dziś dla mnie łazienkę, 
odśwież, rozjaśnij nieco,

 

a gdy sprawisz się dobrze, 
wtedy wieczorem tobie 
dam, co mam najlepszego”. 

 

Już z gazety mam czapkę, 
już się za farbę łapię, 
już chłepcą czystość ściany,

 

wałek śpiewa wesoło, 
pędzel z nim unisono, 
ja w tym — Salvador Dali.

 

Ty, do tego kochana
przecież mi pomagałaś,         
nuciłaś — strzeli z bicza, 

 

a gdy księżyc zaświeci 
w okno schnącej łazienki, 
spełni się obietnica.

 

 

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

To nie tylko czysta łazienka, ale czysta radość życia i bycia mężczyzną. :) Mam podejrzenie, że w tym  tez maczała swoje palce miłość :) Podoba mi się!

Opublikowano

Ha! Wyjątkowo wesoło u Ciebie, musicie widać częściej takie obietnice sobie składać, bo humor się poprawia;P fajnie posklejany wiersz, co chwile rozbawia:) o dziwo bez anegdot do ekhm atrybutu malarza ;) no chyba, że tu... Hehe

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A tak na serio to smutne

z drugiej strony

Gdy wszystkie malowania

I remonty staną

Skończą się amory? 

 

Hehe;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wesoło nam, bo korzystamy z dobrodziejstw niezwykle rzadkiego zjawiska jakim jest urlop od bycia rodzicem. 

Wyjechali na wakacje do babci nasi podopieczni, to jesteśmy niegrzeczni i malujemy w łazience :D

Nie ma czym się smucić, bo remont to tylko pretekst do amorów. Byle zdrowie dopisywało ;) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...