Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Chciałabym, najdelikatniej jak tylko można, zwrócić się do Was i do Mateusza w kwestii limitu wrzucanych wierszy.

Czy nie lepiej i spokojniej/wygodniej dla wszystkich, byłoby, gdyby autor publikował jeden wiersz na tydzień, jak kiedyś. 
Po co aż taka lawina 'nowości'. Nie raz, nie dwa, leci kilka pozycji z rzędu tego samego autora, przeplecione

innym wierszem, a potem "cisza w eterze", ponieważ spora grupa użytkowników tylko czeka na posty. 

Są także ci bardziej ruchliwi i dla nich wielkie podziękowanie.

Użytkownik forum dodając nową pozycję, raczej 'rezerwuje' sobie czas na obecność (ja tak robię) i powątpiewam,

że ktoś wrzuci 'coś nowego' i znika na dłużej. Ok. są sytuacje losowe... 

'Boli mnie' taka postawa, a jeszcze gorzej, gdy autor 'sprintem' odpowiada na słowa, które akurat ktoś inny zostawił

w oknie wiersza i 'sio', za kurtynę. Nie trzeba być stałym bywalcem, żeby to zauważyć. 

 

Okres letni może być maleńkim usprawiedliwieniem na nieco niższą frekwencję, no ale jeżeli już wchodzimy tutaj, ruszmy

nasze palce... i głowę, nie tylko do tworzenia nowych pozycji na liście.

Dobrym wyjściem, moim zdaniem, byłby punkt w regulaminie, coś w rodzaju

- przed wrzuceniem wiersza użytkownik zobowiązany jest do skomentowania   przynajmniej .. wybranych przez siebie wierszy -

bo co z tego, że pojawia się zachęta przed wrzuceniem wiersza, skoro większość (chyba) zwyczajnie ma to 'w nosie'.

Może to zmieniłoby obecne 'złe przyzwyczajenia' co poniektórych, może...
Mnie to akurat niepotrzebne, od zawsze przy okazji czegoś nowego zostawiam kilka słów u innych. 

Czyż nie  tak powinno funkcjonować nasze forum poetyckie....
Ufff.... tom się naskrobała, oby nie psu na budę... 
Moi drodzy, co o tym myślcie.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mimo, że ostatnio dużo tu wrzucam, to jestem za jednym wierszem na tydzień, dobry pomysł. Odnośnie udzielania komentarzy pod wierszami, staram się to robić, chyba widać, lubię czytać dobre wiersze i komentować na tyle ile potrafię, bo nie jestem znawczynią  jak co niektórzy. Fajnie by było, żeby pewna stała grupa ludzi /stałych  bywalców forum dbała o dobry, fachowy, przejrzysty wizerunek tego portalu. Bo rzeczywiście jest wiele osób, które pojawiają się na chwilę, robią zamęt i znikają. Rozumiem też młode osoby, które wrzucają tekst, nie komentują innych, bo zapewne nie mają nic do powiedzenia, z racji braku wiedzy, wyczucia poezji czy doświadczenia.

Jestem na tym forum od ośmiu miesięcy i zauważyłam kilka (do 10) osób, które szczerze, życzliwie, na zasadach konstruktywnej krytyki komentują wiersze, bardzo mi się taka postawa podoba, w odróżnieniu od zakamuflowanej złośliwości, słownych ataków i szukania dziury w całym. 

Także, Nato, Ithielu - przyłączam się do propozycji.

 

Edytowane przez MaksMara (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jeden na tydzień? Tak, ale w poszczególnych działach. Aby każdy mógł się wypowiedzieć nie tylko w "limerykach" - jak to czynią niektórzy (cudzysłów przy limerykach celowo dodany, bo i takie to są "nibylimeryki") - lecz i w innych gatunkach. Napiszę miniaturkę na trzy wersy i co, mam czekać tydzień na swoją kolej?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Szczególnie w stosunku do ... Jędrka. A tu właśnie "niektórzy" do niego "piją" w swojej niechęci wobec zbyt dużej ilości tekstów od jednego autora. Dlatego też dodaję kolejną swoją uwagę - limit tygodniowy jedynie dla określonych gatunków - z wyłączeniem odrębnych, jakie przewidziano dla adresów "RÓŻNE" i także innych - czyli limit dla działów wiersze i proza. Te niech sobie będą objęte limitem, aby "wysokie obcasy" nadmiernie się nie ścierały od częstego używania.

Opublikowano (edytowane)

Już kiedyś była na ten temat dyskusja i niestety nic to nie dało. Obawiam się, że tu nie chodzi o jakiś poziom forum, poezję, czy inne tego typu szczytne cele, tylko o ilość odsłon, ruch w interesie, itp. Czyli im więcej tym lepiej.

 

Dlatego nie macie co się martwić o Spotkania z puentą czy inne tego typu inicjatywy - one na pewno nie są zagrożone.

Pozdr.

 

Edytowane przez Annie_M (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Mateusz pisał tu kiedyś,

że siedmiodniowy limit zabiłby portal.

Liczba użytkowników co prawda wzrosła,

ale pewnie i tak nie ma to racji bytu.

 

Limity są potrzebne, co do tego nie ma wątpliwości,

jednakże tydzień to w moim odczuciu za długo, mimo że nie publikuję nader często.

Jest tu teraz bajzel - przyznaję, ale jakoś nie chce mi się wracać do tych zastoin,

gdzie jeden tekst zdążył się człowiekowi opatrzeć po stokroć. Dla mnie limit powinien pozostać taki jaki jest,

z małą modyfikacją - jeśli dany osobnik nie odzywa się pod cudzymi tekstami wykorzystawszy swój limit publikowania -

włącza się blokada na utwory - jeśli zostawi w tym czasie powiedzmy 5 komentarzy zawierających co najmniej 70 znaków

u innych autorów - dodawanie własnych utworów zostaje odblokowane.

Opublikowano

Może zacznę od zacytowania Anny:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

prawdopodobnie o to biega, ale z tym musimy się zgodzić. Mateusz ma swoje intencje i nic nam do tego.

 

Szanowni Użytkownicy,

na tym portalu jestem od 2006 roku, na dwóch innych poezja-polska i portal- pisarski od 2009 roku i wg mojej oceny, najlepszym technicznie jest dopracowany tut. mój macierzysty poezja.org. Natomiast od strony merytorycznej niestety plasuje się on na ostatnim miejscu.

Najwyżej stawiam portal- pisarski, gdzie można publikować 1 wiersz w jednym dniu.

Ale tam wiersze są selekcjonowane i to jest super, są dwie półki Poezja: półka górna i Poezja:półka dolna.

 

Wybrałem odnośny fragment tamtejszego regulaminu, oto on:

5.8 Użytkownik może zgłosić maksymalnie jeden tekst dziennie.

5.9 Zgłoszony przez Użytkownika tekst trafia do poczekalni, gdzie oczekuje na weryfikację i kwalifikację.

5.10 Weryfikacja i kwalifikacja tekstu jest dokonywana przez Grono Redakcyjne w terminie siedmiu dni od daty zgłoszenia.

5.11 Tekst może zostać opublikowany na Dolnej Półce, o czym decyduje grono redakcyjne w drodze głosowania. Decyzja zapada większością głosów.

5.12 Tekst opublikowany na Dolnej Półce może być przeniesiony do rubryki Górna Półka poezja/proza, kiedy zostanie dopracowany/poprawiony i poddany ponownej weryfikacji przez grono redakcyjne.

5.13 Ponowna weryfikacja może odbyć się na wniosek autora tekstu lub z inicjatywy Redakcji.

5.14 Po opublikowaniu tekstu Użytkownik ma ograniczone prawo edycji tekstu i nie może go usunąć przez siedem dni od daty ukazania.

 

Tam grono redakcyjne kwalifikuje wiersze i jeśli mój wiersz trafi na górną półkę, to już żaden komentarz nie jest mi potrzebny.

Dlatego wnioskowanie o restrykcje w stosunku do osób niekomentujących uważam za nietrafione, i to poważnie nietrafione.

 

Na portalu- pisarskim osobiście rzadko komentuję, a komentarze do moich wierszy cenię sobie zwłaszcza, jeśli krytyka zawiera celne uwagi.

Sporo wierszy tam nie ma żadnych komentarzy, ale jeśli jestem na górnej półce, to wiem, że wiersz nie jest zły i komentarz zbyteczny.

 

Z kolei nie podoba mi się tam rygor regulaminowy odnośnie do komentarzy, np. ktoś w komentarzu napisał coś takiego:

- pracowałem przy tym wierszu przez półtorej roku.

To zadziałało na mnie jak płachta, więc tylko przytoczyłem definicję z Poradni Językowej, iż winno być półtora roku.

Dostałem za ten mój wtręt regulaminowe ostrzeżenie.

Ale to drobiazg.

Z kolei na kolejnym portalu, mianowicie na poezja-polska też wiersz wrzucony nie od razu pokaże się na forum, jest zamieszczany przez moderatora. Nie ma tam edycji, na prośbę użytkownika poprawki wprowadza moderator. To jest solidny minus.

Tutaj - jak wyżej wspomniałem - strona techniczna (chyba dobrze to określam) jest super.

Natomiast portal jest miejscem zabawy w różnego rodzaju kombinacje pseudo, a i poetyckie:)

Osobiście czuję duży sentyment do tego miejsca i zawsze dobrze wspominam takich ówczesnych bywalców jak Beenie, H. Lecter, Zdanowicz, Sojan, Kalinę Kowalską i wiele wiele innych, o OXYvia pochodzi z tamtych dobrych czasów, że nie wymienię Marlett,

boć obecność Jej oczywista (chyba najwytrwalsza na tym forum).

Jeśli idzie o ilość odsłon - o czym wspomina Anna - to nie mam nic więcej do powiedzenia. Jeśli miałaby zadziałać jakość, to już za czasów Angelo proponowałem,

żeby użytkownicy np.  zrobili zrzutkę kilkuzłotową na opłacenie jakiegoś profesjonalisty/ selekcjonera, który by nasze wiersze "sprawdzał" tak jak to jest obecnie na portalu pisarskim(Grono redakcyjne). Ale to nie przeszło. Tylko, ze tam nie ma zrzutki, tam jest poetycko-pasjonackie zaangażowanie.

 

 

Deonix_ może za mocno to określiła. Ja powiem muzycznie,

teraz tu jest jak na perskim rynku, ale nie Alberta Ketelbey'a, tylko na rynku Mateusza :))

Pozdrawiam serdecznie:)

 

 

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Ithiel...  owszem, wysoka aktywność może rzutować na jakość wiersza. 
Co do poziomu forum, jest jaki jest, forum jest dla wszystkich, więc pojawiają się lepsze i gorsze wiersze.

Chyba zdecydowana większość publikujących tutaj nie ma przygotowania, a pisanie jest dla nich pewną odskocznią,

może chęcią anonimowego "wygadania się", może i niech piszą.
Myślę, że każdy z nas prowadzi własne obserwacje i poszukiwania, a że jesteśmy różni, to i pisanina jest różna.
Brak szacunku dla czytelnika jest wtedy, gdy ten zatrzyma się pod tytułem, napisze słowa "komentarza", poda ewentualne

wątpliwości, czy zapyta o coś, a potem zerka i nic... zero odzewu.
"wprawni"... na szczęście ten podział poszedł w las i leci wszystko w jednym dziale, ale jest za "gęsto", wg mnie.

A komentarze, widzimy je. Jeśli jest już kilka, a kolejna osoba zgadza się z nimi, nie widzę nic złego w krótkim stwierdzeniu,

zgadzam się ze słowami Franka, Mańka, czy Genowefy.  I tu, plus jest bardzo wygodny, znak, że też tak myślę.
Jakikolwiek post/komentarz i tak nie daje gwarancji, że wstrzelimy się w myśl autora, ale ważne, że ktoś próbuje,

chce i zawsze miło, gdy autor odpowie, również na słowa krytyki, bo  fakt, te często przemilcza się.
Dziękuję za poparcie. 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

MaksMara... fajnie, że i Tobie pomysł spodobał się.  Ty dużo się udzielasz, żeby tak każdy choć w części tego, co Ty... ;) 
Jasne, bierzemy treść na własne "czucie", nie jesteśmy profesorami literatury. Od dość dawna tu jestem, ale nie non stop i niejedno widziałam, ale bijatyki słowne, czy nieposzanowanie drugiego czytelnika,  zawsze mnie drażniło.
Nowicjusze puszczający wiersz w 'obieg',  już 'coś nim' powiedzieli. Być może brak im obycia, tu masz rację, jednak wychodzę z założenia, skoro chcemy pod własnym jakiś post(y), to wypadałoby też dać 'coś' innym.

Opublikowano (edytowane)

musborn45... Jestem bowiem więcej niż pewien, że pomysł dotyczył również "naszego Jędrka"... nie dotyczył,

ja "go" nawet nie czytałam i zapomniałam dodać w wątku (błąd), że prośba/propozycja miałaby dotyczyć wierszy gotowych.   Innych działów nie ruszam, tam zaledwie "luknę" na coś sporadycznie i nie orientuję się co i jak.

 

Polman... oby takich "paćkaczy" nigdy tu nie było. Oby.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Deonix... cyt.  Mateusz pisał tu kiedyś, że siedmiodniowy limit zabiłby portal.
Wierszę na słowo, nie będę szukać (czas). Racjonalny limit  na pewno jest potrzebny, co do tego też nie ma wątpliwości.
Zagadałam u Czarka Płatka o tym, potwierdził, dlatego pomyślałam, że może więcej osób tak myśli, stąd mój wątek.
Pierwszy głos, że tydzień to za dużo i że dobrze jest jak jest. Czy ja wiem...
Zastój był i to cholerny, jest trochę lepiej, ale wlewający się 'potok' nowych nie ułatwia "życia" na forum...

to przesuwanie stron i brak stonowanego tła (ehhh) itp.


 cyt. limit z modyfikacją - jeśli dany osobnik nie odzywa się pod cudzymi tekstami wykorzystawszy swój limit publikowania - włącza się blokada na utwory - jeśli zostawi w tym czasie powiedzmy 5 komentarzy zawierających co najmniej 70 znaków u innych autorów - dodawanie własnych utworów zostaje odblokowane.
Konkretnie to sprecyzowałaś... i jest w tym jakaś logika... tylko co inni na to. Czy to dyskryminacja tych biernych.? Nie sądzę.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

egzegeta...  cyt. Mateusz ma swoje intencje i nic nam do tego.......(???) Tak nic a nic.?

Wiktorze, brzmi to tak jakoś...  Jesteś też na innych, prócz tego, więc masz porównanie. Ja o innych ]

nic nie wiem. Wybrałam kiedyś  orga dla "zieloności", może to śmieszne, ale tak było i bywam tu do tej pory. 

cyt. poezja.org. Natomiast od strony merytorycznej niestety plasuje się on na ostatnim miejscu.
Wiktorze, czyż nie my sami powinniśmy zadbać o jako taką  stronę merytoryczną, pisząc w miarę sensowne

posty innym, a we własnych okienkach odpowiedzi...  bo na to, co nowego się pojawi wpływu nie mamy. 
Hmmm, dla mnie, jeden wiersz na dzień, to i tak za dużo. Ale to ja.
 "półki górne i dolne", już były u nas, jak wyszło, pamiętamy, praktycznie cichosza. 
"poczekalnia", to nawet ciekawe. 

cyt. Tam grono redakcyjne kwalifikuje wiersze i jeśli mój wiersz trafi na górną półkę, to już żaden komentarz nie jest mi potrzebny....  ale my tu jesteśmy... :) i wydaje mi się, że każdy piszący/publikujący tutaj, czeka  na komentarz pod 'wierszem'. Plus na pewno jest miłym dodatkiem/wyróżnieniem, skoro są, zostawmy go tam, gdzie wg nas było interesująco, ale post/post, czyli wymiana myśli jest chyba najprzyjemniejsza.

cyt. Na portalu- pisarskim osobiście rzadko komentuję... rzadko, ale jednak, a za komentarze uroczo dziękujesz,

ponieważ są one przyjemnością dla Ciebie, czyż nie.?... :) 

Celne uwagi zawsze na wagę złota, z tym zgadzam się.

cyt. Osobiście czuję duży sentyment do tego miejsca...   ja również i staram się dbać 

o pozytywne nastawienie do każdego.

cyt. zaangażowanie -  jakkolwiek to rozumieć, na pewno jest potrzebne.

 

 

Bardzo Wam dziękuję za przemyślenia, dopiero teraz mogłam wrzucić to, co częściowo

na "poboczu dnia" wypunktowałam sobie.

 Myślę, że limit można by zmienić... zatem,  pytanie do Mateusza, czy to naprawdę "zabiłoby forum".?

Trudno w to uwierzyć.

ps. looosie, znów poleciałam.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...