Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na pierwszym schodku przed domostwa drzwiami
ostawiłaś taką kropelkę z poronionej ręki 
kosił Jaś zboże zardzewiałym sierpem
w balii na parterze kurz z żyta van Gogha
mieszał się z krwią stóp zakołowanych na ściernisku 
w Krzesanego siermiężnych obrotach  
z Jasiowym panem wielmożnym artystą

 

Na drugim piętrze zostałaś sama i naga 
a na trzecim miesiącu ktoś dał znak
w samiutkiej o la Boga tobie

 

Na czwartym piętrze na tym strychu
strach zawiązał na szyi kokardkę 
tam powyżej po piątym szczebelku
na daszysku przez komin
uleciał jeden wielki znak 
zapytania

 

Opublikowano

Witaj -  podoba mi się ten wiersz - ma to coś czego szukam w wierszach - fajne zakończenie  - gratuluje.

                                                                                                                                                                                                Pozd.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pan Marcepan napalił w piecu dymem z papierosa i siedział przy otwartych drzwiczkach, patrząc, jak sine smugi wciągane są w głąb komina. Zakaszlał i otarł pot z czoła, od kilku dni trawiła go gorączka. Chłód wieczorów potęgowały noce spędzane w pustym domu. Jesienny wiatr mruczał do snu; jego głos, dobiegający przez nieszczelne okna, był skargą pisaną na zmarnowane życie. Pan Marcepan nadal nie potrafił, a może nie chciał, odczytać sensu ukrytego w głosie wiatru. W zamian, każdego wieczoru szedł do kuchni i smarował chleb musztardą. Jeszcze chwilę siedział, nasłuchując ciszy własnych myśli, a gdy ogarek świecy gasł, gasła też cisza.   Lubił obserwować poranki oczami Amiko. Gdy wyobrażał sobie, jak ona je widzi, czuł, że tworzy się w nim coś nowego i niepowtarzalnego. Jego dni były powolnym umieraniem, tak było od dawna. Każdej jesieni, gdy poranne mgły otulały niepokojem, czuł, jak fragment serca zamienia się w ugór, który już nie rozkwitnie kolejną wiosną. Amiko była inna, przynajmniej lubił tak o niej myśleć. Gdy patrzył na świat oczami Amiko, każda najmniejsza czynność urastała do wielkiej radości. Obieranie ziemniaków, zbieranie grzybów w lesie, każdy krok, każdy przedmiot wyrywał z nicości. Jak wielkim darem było widzenie świata jej oczami. Zdał sobie sprawę, że dar ten nadaje mu kształt - cienie ożywały. Dopóki pamiętał o fascynacji, czuł, jak pojawia się w nim Amiko. Ona mówiła, że to prawdziwy cud - wyłonić się z niebytu.   Pan Marcepan ze zdziwieniem spoglądał na mokre ślady stóp prowadzące z tarasu do wnętrza domu. Nie przypominał sobie, żeby wychodził dzisiaj na deszcz. - Kolejny dowód, że ktoś ze mną mieszka - wymruczał do siebie. Dowodów było ostatnimi czasy dużo więcej. Zakładki w książkach nie otwierały się na właściwej stronie, gramofon sam się uruchamiał. Jakby na potwierdzenie, z piętra domu rozległy się pierwsze takty Blues Legacy w wykonaniu spółki Milt Jackson & John Coltrane. Gdy wchodził trzeszczącymi schodami, po ścianie przebiegł cień kota. Dom, niczym lustrzana igraszka, powielał echo jego kroków w zupełnie innym świecie.    
    • @Berenika97 a kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem... Dziękuję i pozdrawiam!
    • @Nata_Kruk   Miaukot przynosi ulgę na wycieraczce leży bezgłowa mysz   Wiosna dotarła. Dziękuję.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Nata_Kruk :) Dziękuję     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...