Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W świetle powyższego cytatu dziwi mnie, że istnieje coś takiego jak antyromantycy w poezji, bo skoro tak to powinni  zdala trzymać się  tematów dotyczących miłości, nostalgii, straty, cierpienia, czy piękna w jakiejkolwiek formie. Są to wszak tematy romantyczne :D W ogóle taka wybiórczość w poezji mnie odstręcza. Sam wolę wiersze pisane mową wiązaną, z wielu powodów. Od tego począwszy, że mowa wiązana w poezji jest od zarania jej nieodzownym elementem, po umiejętności, których takie pisanie wymaga, ale nie stronię od poezji białej poszukując perełek w tym morzu przewersowanych skrótów myślowych, które niejednokrotnie wyglądają jak pisane w toalecie podczas jednego posiedzenia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

jakoś nie mogę zrozumieć dlaczego w swoim sposobie bycia przestrzegamy reguły zachowania, bo inaczej ktoś nas podsumuje mówiąc: prostak, cham. W przygotowaniu potraw w kuchni też kierujemy się regułami bo inaczej mamy zakalec. Zresztą we wszystkim co robimy, jeśli chcemy zrobić dobrze jest jakaś procedura. A w poezji ma być bez reguł - spontanicznie czyli co grafomania

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ano, ale bywały i takie czasy, gdy pewne nurty poetyckie trochę stroniły od romantyków i zarzucały im pewne rzeczy - choćby  pozytywizm. I co, zabronić takowym pisać wiersze na inny styl, temat, cel? Nie piszę przecież, że coś nie ma sensu, osobiście znajduję dla siebie wiele z różnych epok, nurtów, spośród klasyki czy 'białasów' ;) Myślę, że nie ma sensu bić piany, zresztą już nie raz te tematy tu były komentowane.

Opublikowano

a ja nie lubię

gdy poeta wierszem pisze pytania

 i po co,i dla kogo...

kocham poezję rzucania słów na wiatr...

jest taka

pełna słów jest taka pełna pewności

że jest ktoś gdzieś

i czeka

na 

słowa

od kogoś kto z wiersza bursy andrzeja

powtarza wciąż

ja nie chcę być poetą

Opublikowano

Z czystym sumieniem mogę się podpisać jako adresat pańskiego tekstu. Przynajmniej jestem tego świadomy. Jednak świadomość plus ciężka praca może wyprowadzić z ciemności ku światłu, a jestem na tej drodze od jakiegoś czasu i szczerze sobie tej drogi gratuluję.
Myślę, że pisanie ma różne pobudki wewnętrzne i bardzo często jest autoterapią, pewnym wyrzuceniem z siebie różnych wypchanych do podświadomości doświadczeń. Przecież w każdym umyśle buzują barwy i dźwięki dni. I to jest zasadniczo dobre dla każdego.  Myślę, że niektórzy nieco maskują wydźwięk wewnętrzny i pozują poezję, a w moim przekonaniu to jest porażką. Aby pisać, trzeba pogodzić formę z treścią oraz z wewnętrznym światem doświadczeń. Pisać prawdziwie z duszą, to jest sztuka. Polubiłem pański tekst, jednak jeśli mógłbym coś dodać w kwestii komentarza, mimo że nie widziałem innych pańskich tekstów, to uważam, że to z pewnością akt napiętnowania początkujących, niedouczonych pisarzy. Co nie jest poprawne  "politycznie". Jednak również myślę, że jak ktoś jest otwarty na sugestie i bywa samokrytyczny, to może wziąć ten tekst jako radę, by lepiej pisać i starać się rozwijać. Tak jest w moim przypadku.
Ostatecznie myślę, że sama technika to połowa sukcesu, ważny jest zmysł do poezji, który można nazwać talentem. Tego się nie da nauczyć, choć można się do niego zbliżyć ciężką pracą, to jednak raczej nie zbyt blisko. Sam nie wiem, czy tli się we mnie coś na miarę talentu, aczkolwiek od dłuższego czasu pracuję nad warsztatem i efekty można będzie niebawem dostrzec na tej zacnej stronie internetowej. Do czego zapraszam. Wystawiam się na ostrzał pozytywnych jak i negatywnych opinii. Szczególnie cenię merytorycznie uwarunkowaną krytykę - innymi słowy konstruktywną. 

Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów literackich.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

dzięki za serducho

już wróciłem i jest chwila;

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

całkowicie się zgadzam - autor musi wiersz przeżyć

też całkowicie popieram ale ponieważ obrałem ten łatwiejszy typ pisania rymowanego z ulubionymi częstochowskimi rymami to jest mi trudno oceniać teksty wolne choć niektóre z nich świetnie się same bronią

pozdrawiam i wspaniałych sukcesów :)

Jacek

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...