Są słowa, które wdarły się w ciszę,
utkwiły mocno zapamiętaniem,
owocowały w sercu głęboko
i za nie Tobie dziękuję, Panie.
Są myśli, które łagodnym lśnieniem
rzeźbiły duszę opamiętaniem,
zmywając plamy małe i duże —
i za nie Tobie dziękuję, Panie.
Za łzę, co skruchą spadła na ziemię,
że ją poniosłeś w bezchmurne morze —
chciałabym mocno przytulić Ciebie
i w Twych ramionach schronić się, Boże.
Są rzeczy, które tak niepozornie
szemrały w głowie z ukołysaniem,
że mi się rozum światłem rozjaśnił —
i za nie Tobie dziękuję, Panie.
Są twarze takie na płótnie białym,
zarysowane Twoim imieniem —
chwalę Cię, Panie, i za nie również,
dzięki Ci składam i uwielbienie.
I za te dłonie, ciepłe, otwarte,
które mi dane były w potrzebie —
jakie to szczęście w życiu zawarte,
mieć przed oczyma, mój Ojcze, Ciebie.
Za uśmiech słońca na dziecka twarzy,
za ból przebyty i za cierpienie,
za Twoją miłość niezmierną, Boże,
za zmiłowanie i przebaczenie.