Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
karenka

karenka

Co to jest miłość,

czymże się wzrusza, 
gdy płonie serce 
i śpiewa dusza...?

 
Miłość jest natchnionym 
krajobrazem życia, 
pachnącym ogrodem 
ścieżką do przebycia.

 
Są aury błękitne 
i deszczowe słoty, 
są ciche nadzieje 
upadki i wzloty.

 
Uśmiech, łza gorąca, 
radość i cierpienie,
to spacer po wieczność 
i gór unoszenie.

 
Co to jest miłość ,
cóż to za zjawisko,
gdzie jej się szuka, 
daleko czy blisko...?

 
A ona przecież 
zrodzona w stajence, 
czułością głaskana 
przez matczyne ręce.


To taka maleńka 
tęsknota kochania, 
co rozpala serca 
od dziejów zarania.

karenka

karenka

 

Co to jest miłość

czymże się wzrusza 
gdy płonie serce 
i śpiewa dusza 
Miłość jest natchnionym 
krajobrazem życia 
pachnącym ogrodem 
ścieżką do przebycia 
są aury błękitne 
i deszczowe słoty 
są ciche nadzieje 
upadki i wzloty 
uśmiech łza gorąca 
radość i cierpienie 
to spacer po wieczność 
i gór unoszenie 
co to jest miłość 
cóż to za zjawisko 
gdzie jej się szuka 
daleko czy blisko 
a ona przecież 
zrodzona w stajence 
czułością głaskana 
przez matczyne ręce 
to taka maleńka 
tęsknota kochania 
co rozpala serca 
od dziejów zarania.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie chcą cię widzieć pod osłoną nocy, o nie. Na srebrnym talerzu jeść złotych rozgwiazd. Ocean wyrzucił je na rozbitej klepsydry piasek. Mackami sięgają nieba, umierając na dnie odbitych pomruków fal. Płynie nurt niezatapialny, mąci światło latarni, podbija statkom kadłuby. Kołysze we mgle ze srebrnych nici hamaki, śpią w nich tajemnice. Zaklęte w gwiezdnym pyle, rozświetlą kompasu kierunki. W oku lunety nie widać kresu horyzontu. W marynarskim kole toczy się tęsknota za szyfrem. Zacumować już nie ma gdzie.   Słychać wrzask mew, ich białe skrzydła tną wstający świt. Wyrasta nadzieja z nagich koron drzew, drapią jego twarz. Milczy. Pogłębione bruzdy okrywa kobaltowej toni cierń. Zapada w bieli, głęboko się skryje, za puchem szarym, zaczeka. Zanim kurtyna uderzy w grunt, wypali w niej siatkę do połowu ryb. Skąpie w niej swoje czyste dłonie. Z bryzy wyrzeźbi bałwany. Opadnie z impetem naturalnej siły, odbije w tafli spojrzenie i rozproszy się w złudzeń mgnieniu. Widok rozciągnie się nie skończony, kulę ściśnie mocniej atmosfera.  
    • dziwność  nie zna granic    cóż za pogoda  upały  nic mi się nie chce  jak byłem młody ... niestety  dziś trzeba dźwigać  dwadzieścia jeden lat …   ojciec powiedział    już chciałem  cię synu skreślić    ale ...   DOPÓKI MARZYSZ  WSZYSTKO PRZED TOBĄ    i spojrzał na mamę    ONA  ONA CHYBA JUŻ... przestała    a przecież  taka śliczna i młodziutka    JA NIGDY  NIE PRZESTANĘ MARZYĆ    7.2026 andrew  Sobota, już weekend  dziś młodość często zmęczona życiem  a my …   nie przestawajmy MARZYĆ   
    • @karenka @Marek.zak1 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • nie wstydźmy się łez one są jak lek który pomaga zrozumieć trudne dni   one nie muszą boleć czasami pomagają zrozumieć to coś   nie ukrywajmy ich niech zdobią naszą zmęczoną twarz   Nie wstydźmy się łez to nie przegrana to prawda która pomaga żyć      
    • Niezwykle mocna satyra... czytelna metafora władzy jako lalkarza – świetnie oddaje poczucie kontroli i manipulacji systemowej...pozdrawiam serdecznie* 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...