Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak żona z Itaki na Odysa 
czekają

aż oni wrócą z zimnego góry szczytu
jako zwycięzcy 
za oknem niespokojna zawierucha

lecz często dobry los 
ich nie wysłucha
kiedy oni znów nie dosięgną 
prawie nieba błękitu

w górach na zawsze wtedy 
zostają

zakuci na zawsze w bezlitosny lód
snem wieczystym śpią zmorzeni

wędrówką do apogeum marzeń
do świata 
innych uczuć i wrażeń

śpią dzisiaj szczęśliwi i umęczeni
choć nieraz ratunkiem jest tylko cud

one wciąż czekają 
czytając od nowa 
słowa 
dawnych wierszy i listów

bo wierzą ,że wrócą
zawsze wierzą

kwiaty w sercu trzymają
tęsknoty 
nim na powitanie serca uderzą
oba radośnie

one muszą zapomnieć o wiośnie
mają inny czas złoty
współczesne Penelopy


dzielne żony himalaistów

Opublikowano

bez ostatniego wersu też by było wiadomo o kogo chodzi, trochę niedopracowany moim zdaniem , a tak w  ogóle to wiele żon czeka na swoich Odysów . Najbardziej mi się podoba <<ędrówka do apogeum marzeń , do świata innych uczuć i wrażeń<< co może tłumaczyć, dla wielu niezrozumiały, podjęty trud tej wędrówki

pozdrawiam Kredens

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...