Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

świerszczowe noce tęczowe dni

uniesień chwile przy ognisku

ileż piękna tkwi w tym

 

myślę że to wszystko łzy warte

warte uśmiechu po których

w duszy coś gra

 

to nic że na horyzoncie ukryło

się przemijanie które szpeci

tęsknota i żal

 

nie martwcie się tym przeszłość

zawraca kołem powtórzy

te noce i dni

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

   Mam nadzieję , że tylko te tęczowo-świerszczowe się powtórzą.

 

                                                                                                                                                                              pozdrawiam

Opublikowano

Sympatyczny wiersz, chociaż nie lubię jak w wierszu coś jest "piękne", bo co to właściwie znaczy?  Piękne, to znaczy jakie? Coś pozytywnego, ale wyrażone bardzo ogólnie, przy tym dość ograne słowo. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam - nie inaczej tylko one...dzięki że byłeś.

                                                                                                                                                                                 

Witaj  - a ja myślę że ta ogólność w tym przypadku pasuje -  no ale masz inne zdanie więc niech tak będzie.

Dziękuje za obecność pod wierszem.

                                                                                                                                                                                                      pozd. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki  za to ciepełko  Bolesławie,

                                                                                                                                                                                                 Spokoju życzę

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale nie bez końca, Waldemarze.

Dopóki będziemy tęsknić w takie dni jak obecne za jasnymi nocami czerwca i lipca będziemy młodzi, bez względu na to, który to już z kolei obrót tego koła.

 

Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam i dziękuje - mądrze napisałeś- tak trzymajmy bądźmy cierpliwi.

                                                                                                                                                                                    pozd.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam i szanuje to co napisałeś - masz prawo do takiego odbioru tej tęsknoty.

Miło mi że zajrzałeś i zostawiłaś słowo za które dziękuje.

                                                                                                                                                                                 Radości ci życzę

                                                                              

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...