Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czas zatoczył krąg

Los dał do przodu krok

Znów jesień...kolejna

Dzieň smutna dzień piękna

Jak kobieta

Dookoła jeszcze zielono

W ogrodzie kolorami

Pysznią się pelargonie

Chryzantemy i astry

Lecz noc coraz prędzej podchodzi

I wszystko gasi...

Delikatne babie lato

Bluszcz na moim domu

Ktory zmienia barwę na żółto-czerwoną

Stoję otulona grubym swetrem

Promyki słońca może ostatnie

Ogrzewają i twarz i serce

Jest cicho pięknie...jak w bajce

Tak dziwnie uroczyście

Jeszcze momentami

Ptaków wesołe trele

Napełniają duszę muzyką poezją

Ale z drzew powoli lecą liście

I chwile...które nie powrócą

Czułość myśli

Znowu łzy

Ciebie nie ma już tyle dni

A ja żyję nadzieją że czasem

Choč w snach Cię jeszcze zobaczę...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ciebie nie ma już tyle dni

A ja żyję nadzieją że czasem

Choč w snach Cię jeszcze zobaczę...    Te wersy smutne, trochę niejasne, jeżeli brać pod uwagę całość. Czy peelka  płacze za minionym latem, czy za kimś, kto odszedł?

 

Całość wiersza jak fotografia, ale taka dawna nie komputerowa. Byłam z Tobą i podziwiałam, eh.  Pozdrawiam Justyna. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To wiersz o domu, który nie ma adresu. O miejscu, gdzie można oddychać spokojnie, być blisko bez zmęczenia i pozwolić sobie na słabość. O przestrzeni, która staje się bezpieczna dopiero wtedy, gdy wolno w niej płakać — bez lęku, że ktoś odejdzie.
    • @APM wiara przekazuje że raczej coś jest niż nie ma
    • Na strychu, gdzie kurz tańczył z sennym cieniem, Odnaleźliśmy księgę, co pachniała jesiennie. Miała strony z pergaminu, w twardej, czarnej oprawie, Zapisane pismem dziwnym, niczym znaki na trawie.   Nikt z nas dotąd nie widział podobnego pisania, Ani w starych inkunabułach, ani w szkolnych czytaniach. Pełne było symboli, kropek, kresek, zakrętasów, Które niosły opowieść z pradawnych już czasów.   Siedzieliśmy wokół stołu, lampa rzucała blaski, Próbując rozszyfrować te hieroglifów maski. Szło nam opornie, lecz z każdą nową stroną, Czułem, że tajemnica zostanie tu zgłębioną.   Ostatnia strona była pusta, z wyjątkiem linijki: "Gdy zrozumiesz słowo, poznasz wszystkie wyniki." Myśleliśmy, że to zagadka, jakiś szyfr skomplikowany, Lecz to był instruktaż, precyzyjnie napisany.   Lecz to nie była książka o magii czy skarbach, Ani o dawnych królach, ani o bitew żeglarzach. To był spis treści nas, opis naszych dni, Przeszłość, teraźniejszość i sny.   A słowo kluczowe, co tak długo szukaliśmy, Było w tytule: "Życie", którym oddychaliśmy. Księga była lustrem. Zamiast liter, lśniła pustka. Odkryliśmy, że wiersz ten piszemy my, usta w usta.
    • Jeden z poczytnych portali:  informacja o nalotach  na obiekty cywilne w Ukrainie. Tuż obok - reklama firanek .   A gdyby tak promocję  artykułów służących  do wystroju wnętrz umieścić w sąsiedztwie  plotek o romansie celebrytów  z telewizji śniadaniowej?   Fakt, że na zgliszczach.  Fakt, że pod obstrzałem.    Ale oni przynajmniej się urządzają.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...