Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Me wejrzenie szczęśliwe

Wpatrzone w brunatne oczy Miłości

Niczym słodki sen, z którego nie mogę się ocknąć

Azali jestem we śnie?

 

Czy to obłęd jest już rzeczywistością?

Dwoje kochanków tak siebie wielbiących

Gotowych do śmierci za siebie

Będących niczym ciche anioły z niebios

 

Gdy jednego miałoby zabraknąć

Drugiego smutek skradnie

I bez wytchnienia śmierci się pokaże

By ukazać cierpienie za skarb stracony

 

Kiedy już tak się stanie

Wówczas zostaną tylko wspomnienia

Po błękitno-brunatnych oczach Miłości

Która to nad życie kochała

Edytowane przez slodkawiki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Spróbuję coś powiedzieć na temat Twojego wiersza,

chociaż mnie trochę Marcin onieśmielił stwierdzeniem:

"może ktoś mądrzejszy przyjdzie to się wypowie",

bo ja się za mądrzejszą od niego wcale nie uważam :)

 

Ale teraz do rzeczy :)

 

Wiki, piszesz w archaicznym, szekspirowskim stylu,

co jest niezbyt przychylnie przyjmowane przez współczesnych poetów. 

Tematyka Twojego utworu poruszana była wielokrotnie.

Ani to dobrze, ani źle moim zdaniem, jednakże na pewno znajdzie się grupa osób,

którą to odepchnie, zwłaszcza tych, co przeczytali wiele wierszy w ciągu życia.

 

To co mnie się w tym wierszu podoba, to jego lekkość i fakt, że unikasz dokładnych rymów,

które w uszach wrzeszczą. Jednakże mogłabyś się pokusić o skrócenie niektórych opisówek,

np. błękitno-brunatne oczy Miłości, na mnie, jako na czytelniku nie robią najlepszego wrażenia.

I można by spróbować zastąpić je jakimś krótszym, bardziej poetyckim określeniem,

niekoniecznie będącym metaforą dopełniaczową.

Trzecim wersem pierwszej zwrotki i zawartym w niej porównaniem też wg mnie zapychasz ten utwór.

 

Gdybyś wprowadziła w tych miejscach modyfikacje,

poprawiłoby to melodię wiersza i uwypukliło cenną lekkość.

 

Być może jeszcze coś należałoby zmienić,

ale nie potrafię Ci w tej chwili tego wskazać,

musisz sama pokombinować :)

 

Tymczasem pozdrawiam :)

 

Edytowane przez Deonix_
zbędna tautologia (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz ja w sumie też, ale takie nieokiełznane, czasami wybijają mnie z rytmu:) Dziękuję za ponowny wgląd.    @Berenika97 @KOBIETA dziękuję Wam serdecznie za słowo i polubienie:) Serdeczności.   @lena2_ dokładnie o to tutaj chodzi:) Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam.    @Czarek Płatak @hollow man @iwonaroma Wam również dziękuję. Pozdrawiam. 
    • @violetta ale tam grają...    
    • @Jacek_SuchowiczPiękny i bardzo romantyczny wiersz.
    • Świetny! Jest tutaj tyle rzeczy, które zaczepiają. Wręcz genialnie zobrazowałaś zmęczenie i to czym jesteśmy przebodźcowani. Bardzo sprawnie operujesz słowem, przełamujesz obrazy. Mam na myśli kontrasty, absurdy. Druga strofa ma w sobie niesamowity ciężar. Czuję tę pustkę i samotność. Zresztą każda strofa tego wiersza we mnie drga.  Ta o przechodzeniu przez jezdnię, gdzie operujesz wstydem przed śmiercią "bez makijażu i z listą sprawunków" mocno mnie poruszyła. Zostanę z tym wierszem na dłużej. To surowy, gorzki obraz rozpadającej się wewnętrznie bohaterki (ale też i codzienniści) która trwa tylko dzięki i za sprawą drobnych, przyziemnych czynności. Brawo Ty! Pozdrówka. 
    • Trzecia kawa nie pomogła  A jezus nie zmartwychwstał  Chciałem wstać  Ale chyba coś nie wyszło  Dobry dzień się wylał Podłoga jest zbyt śliska   Tak bardzo, bardzo chciałbym  Porozmawiać Ale nie umiem zacząć  Kiedy cisza mnie przeraża    Głęboki wdech i znowu  Nic się nie zmienia Wciąż brakuje mi powietrza    Podróże w kształcie  Linii łazienka - łóżko  Już raczej nie kształcą    A na półkach stoją  Nieprzeczytane książki  O bezsensie słów  I znaczeń   Okno bywa morzem  Może, przyjdzie list w butelce  Światło, miga, oczy  Już nie nadążają, świat Zaczyna się rozpływać    Jak... Farba oleista Moja rzeczywistość  O ile jest, to bywa Drugą stroną płótna  Coś przebija lecz pusta   Czas znowu się rozmywa A Dalí, już nie oddaje  Stanów przeżutych, pustych kałuży   Trzeba spojrzeć pod światło  A światło, to domena diabłów  Na widłach wynieśli co zostało z ostatków    Teraz wybrakowane braki I łóżka o tr zech nogach Zajmują większość widocznego Kadru
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...