Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Brakiem miłości nie przejmował się wcale,

ponieważ wchodził na randkowe portale.

Gdy poklikał myszką - ona zjawiała się.

Mógł się w nią wpatrywać całe noce i dnie.

Z czasem go oplotła, miłosną tkając sieć;

aż nadszedł taki czas, że zapragnął ją mieć.

Nie wiedział, ile jej pamięci zajmuje.

Ważne było, że czuł, to co ona czuje.

Wciąż ją śledził i był zawsze na jej tropie,

bowiem już go miała na swoim desktopie.

Zapomniała tylko powiedzieć mu szczerze,

ilu takich fanów ma w swoim folderze;

i kiedy był pewien, że już pokochała,

z serca komputera go... zDELetowała

Na szczęście wystarczy się znów zalogować,

by nowe uczucie mogło zakiełkować.

Opublikowano (edytowane)

Witaj  Samm -  pokaż mi w którym miejscu tego wiersza jest poezja - jeżeli mnie

przekonasz - w moim odczuciu wierszyk dla dzieci...

Spróbuj ponownie - tyle w około obrazów na wiersz.

                                                                                                                           pozd.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Pamięci zamień na pamięć i będzie git... zamysł fajny historia itp.

Na przyszłość  ...

 A) Nie musisz mieć rymu w każdym wersie   

 B) próbuj łączyć czasownik z rzeczownikiem  

 

za oknem pada

a ja mam w domu gada (jaszczurka) 

 

To do następnego razu kolego :) 

Edytowane przez Marcin_Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Masz rację Marcinie - niektóre fraszki J.K. są całkiem długaśne. Moją zawsze mogę ściąć i zostawić ewentualnie 8 ostatnich wersów. Też oddadzą istotę rzeczy.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A czym Wlademarze jest poezja? 

Na końcu masz dobrą puentę, którą można łatwo przypisać nie tylko Sieci lecz także dzisiejszemu spojrzeniu na świat. Po co naprawiać można kupić nowe albo raczej Zresetować :) tak chyba bardziej pasuje do wiersza :) 

po co szkolić lepiej ... :) 

Cenię podejście Ludzi którzy tu pomagają każdy na swój własny sposób nie każdy musi nam przypaść do gustu. Ale od każdego można się czegoś nauczyć nawet od początkującego poety :) 

pozdrawiaM 

Edytowane przez Marcin_Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witaj Marcinie - a co złego napisałem że mnie pouczasz - mam prawo do swych wypowiedzi - widzę że zrobiłeś się wielkim znawcą tego portalu - myślę ze ciut 

za wcześnie - powiedz czego mam się nauczyć od  tak młodego początkującego

w tej materii - zastanów się...

Na wszystko trzeba zapracować - nie od razu powstały dzieła.

Miły Marcinie mam nadzieje że mnie rozumiesz - i nie pogniewasz się na mnie - 

Nigdy nikogo tu nie pouczałem i dalej nie mam zamiaru tego robić - po prostu 

po swojemu odnoszę się w kom.- ma do tego prawo...

Jestem tu nie od dziś - wiele się nauczyłem  - ciągle wyciągam wnioski jeżeli

zajdzie taka potrzeba - a tu takiej nie zauważam.

                                                                                                                                  pozd.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Można wrażliwości... Można czegoś o internecie ...można pobuszować po portalach randkowych :) ....warsztatu się nie nauczysz to fakt masz dużo większy od niego odemnie również :) 

 

Nie bój się nie obrażę się, bo jestem pogodnym człowiekiem. Masz prawo do swojego komentarza i ja mogę się do niego odnieść na tym polega dyskusja nic złego przecież sie nie stało.

Napisałeś pokaż mi poezję ja tylko odniosłem się do Twoich słów i zapytałem czym jest poezja?

Staram się pomóc bo najwyraźniej człowiek, który napisał wiersz w warsztacie chciał jakiejś porady. Nikt nic nie napisał w kwestii pomocy więc spróbowałem 

Nie jestem znawca tego portalu i nie mam zamiaru być. 

Pozdrawiam :) 

 

 

Edytowane przez Marcin_Krzysica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witam ponownie Marcinie - czy to warsztat czy nie mam prawo komentować

krytycznie - niech autor się broni - a nic takiego nie zaistniało - całe zamieszanie

to  małe nieporozumienie - fakt nie zwróciłam uwagi że to warsztat .

Ale to nie usprawiedliwia zaistniałej sytuacji - która nie powinna zaistnieć.

Zresztą autor ma język - niech się odniesie...

                                                                                                                        pozd.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie jest do bani tylko niedopracowana :)

Nie będę przewracała do góry nogami ale odrobinę ją zmienię, sam zdecydujesz czy do przyjęcia.

 

Brakiem miłości nie przejmował się wcale,
ponieważ wchodził na randkowe portale.
Gdy poklikał myszką  ona się zjawiała,
mógł się w nią wpatrywać  noce i dnie całe.

 

Z czasem go oplotła, miłosną tkając sieć,
aż nadszedł taki czas, że zapragnął ją mieć.

Nie wiedział ile pamięci jej zajmuje,
ważne było tylko, że czuł co ona czuje.

 

Wciąż ją śledził i był zawsze na  tropie,
bowiem miała go  już  na swoim desktopie.
Zapomniała tylko powiedzieć mu szczerze
ilu takich fanów ma w swoim folderze.

 

I kiedy był pewien, że już pokochała,
z serca komputera go... zDELetowała.
Na szczęście wystarczy się znów zalogować,
by nowe uczucie mogło zakiełkować.

 

Możesz śmiało zamieścić we fraszkach, bardzo współczesny temat.

Edytowane przez czytacz (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey Super! Masz talent! :)
    • Sen, którego byłam, razem z moim em, współbohaterką, zakończył siebie wypowiedzeniem zdania "To dla mnie ważne". Tak, jakby był świadomą, częściowo tylko zależną od mnie, częścią rzeczywistości i jako taka współkreował siebie razem ze mną przy użyciu mojego umysłu, a dokładniej przy użyciu danych, zaczerpniętych z mojej pamięci. I oczywiście z wykorzystaniem realnych uczuć. Potem zaobserwowałam chwilę ciemności. Dosłownie chwilę: bardzo krótkotrwały moment. A potem mnie samą, siedzącą naprzeciw mojego mężczyzny przy kawiarnianym stoliku nad dwiema filiżankami zielonej herbaty. Polubiłam ją przy nim, co było o tyle łatwiejsze, że w ogóle nie pijam kawy. Ja mówiłam, on milczał. To spoglądając na mnie badawczo, jakby sprawdzając - poprzez moje oczy do przestrzeni myśli - czy to, co mówię, jest prawdą; to przesuwając spojrzenie na, lub w, przestrzeń za mną, bądź na lub w przestrzeń w ogóle, z której sen, sam albo czy przy moim współudziale wymazał wszystkie osoby i przedmioty, pozostawiajac tylko podłogę i sufit z zapalonymi żyrandolami. Jednocześnie uśmiechając się lekko od czasu do czasu, podając mi ognia, gdy sięgnęłam po papierosa, to wreszcie sięgając do spoczywającej na blacie stolika mojej dłoni i ściskając ją lekko. Za każdym razem jednak, gdy zaglądałam mu w oczy, widziałam skupienie. Jego uwagę poświęcaną temu, co mówiłam. Temu, co słyszał.     - Strach - mówiłam. - Obawa. Niepewność i lęk. To je miałeś na myśli, pytając mnie o gotowość na związek z tobą? Jak dowiedziałeś się o nich? - myśli same uformowały mi się w słowa i wypowiedziały pytaniem. - Czy ktoś ci powiedział?     To była jedna z chwil, gdy uśmiech poprzedził odpowiedź.     - Domyśliłem się - odparł. - Wymienione właśnie emocje często kierują ludzkim postępowaniem, szczególnie wtedy, gdy są auświadomione. Przeanalizowałem twoje uzasadnienie odmowy spotkania się przez ostatnie dni i doszedłem do wniosku, że bynajmniej chodzi o brak czasu - a w każdym razie nie tylko. Że musi coś kryć się pod ich powierzchnią czy też zasłoną. Ponadto odwróciłem sytuację, stawiając siebie na twoim miejscu. Ja znalazłbym czas przez te dni, chociaż godzinę lub dwie, cokolwiek mielibyśmy w ich trakcie robić. Wypić herbatę do rozmowy w kawiarni, tak jak teraz tu siedzimy. Pospacerować mimo zimna i wiatru. Napić się szampana w sylwestrowy wieczór, nawet jeśli miałoby to być na szybko. Oczywiście, że ja to ja - najwidoczniej wyczuł, co chciałam powiedzieć i spojrzał jednym z tych swoich corleone'owskich spojrzeń. - Ale uzasadnienie w postaci niemożności spotkania się w tym czasie brzmiało nie do końca wiarygodnie. Co nie oznacza, że chcieć to zawsze móc.     Spuściłam głowę w milczeniu, w pełni świadoma, że mnie przejrzał. I że odgadłam, co kryło się za jego pytaniem o moją gotowość.     - Co ja mam teraz mu powiedzieć? - zastanawiałam się szybko, nie podnosząc wzroku. - Jak się usprawiedliwić? Cholera, czy on musi tyle myśleć? Tyle analizować? Jak mam mu teraz spojrzeć w oczy?     Westchnęłam, wciąż wpatrzona w czerwony materiał sukienki na moich udach. Tej samej, którą włożyłam specjalnie dla niego na naszą przedostatnią randkę. Która, o czym świetnie wiedziałam, doskonale podkreślała moją figurę. Którą, na co nie czekałam długo, skomplementował z tym swoim ostrożnym uśmiechem. Mnie znacznie trudniej było go ukryć. Pomijając fakt, że wcale tego chciałam.    - Nie mam wyjścia, zadecydowałam. - Trzeba podnieść głowę, nie siedzieć jak dziewczątko. Dla niepoznaki pogrzebałam w torebce, aby odnaleźć paczkę papierosów. Gdy wyjęłam jednego z nich i włożyłam do ust, przystawił podeń płomyk zapalniczki, muskając przy okazji moją dłoń. Podziękowałam za jedno i za drugie. Uśmiechnął się.    - Czy coś jeszcze? - spróbowałam udać spokój i opanowanie.    - Konflikt wewnętrzny - odparł wolno. - Pomiędzy twoimi uczuciami a wolą. Ze wszystkich sił chcesz zachować kontrolę - i nad sobą, i nad rozwojem sytuacji pomiędzy nami. Może to słuszne, a może nie - mój mężczyzna uczynił gest dłonią, znów jak Al Pacino. - Tak czy inaczej: czy nie byłaby wskazana trochę większa otwartość? I czy nie przydałoby się trochę więcej szczerości?    Mało co, a odruchowo znów opuściłabym głowę. W ostatniej chwili powstrzymałam reakcję. Dla odmiany teraz mój mężczyzna spojrzał powoli w bok. Zrozumiałam, że uczynił to celowo.    - Proszę, daj mi czas - powtórzyłam zakończenie poprzedniej rozmowy. - Zgódź się na małe kroczki z mojej strony. Ja...    - Tak, ty? - podjął, zupełnie jak Keenu Reeves w "Domu nad jeziorem".    - Nie potrafię inaczej... - ledwie dałam radę wypowiedzieć te słowa.      Rzeszów, 1. Stycznia 2026  
    • gdy rok umiera to nie po cichu i płoną skrzydła aniołom w niebie jak błyskawice rzucają cienie na włosy dziewcząt tak choć na chwilę potem jest cisza i znów od nowa toczy się życie  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...