Anna_M. Opublikowano 2 Listopada 2016 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2016 przejść nam trzeba razem po tęczy doświadczyć ekspresji każdego koloruaby potrafić odróżniać szkło od kryształu czasoprzestrzeń magiczna nieskończoność tonów przechodnich z łatwością odnaleźliśmy w sobie dzieci bezkrytycznie śmiejąc się wśród różowych słoni z lekkością ulegaliśmy metafizyce słońca jak postacie z pejzażu późnoletniego karmiąc się ciepłem promieni doznawaliśmy barwy żółtej dynamiczne spacery wzdłuż i wszerz wspólnej nadziei i marzeń niebieskich i zielonych dróg rosły przy nich czerwone kwiaty nic nie jest na zawsze tyle razy powracał czas próby brązy przyciągały do ziemi poznaliśmy jej surowy zapach kiedy zwilżona łzami parowała najciężej było po zachodzie słońca czy daliśmy sobie dostatecznie dużo ciepłych miękkich barw by przejść przez nocne cienie szarości czarności nasze aury zlewają się byśmy mogli czuć kiedy za wszelką cenę przyjść i za rękę poprowadzić gdzie jaśniej miłość to wspólna wędrówka po tęczy kompletowanie kolorowych kryształów z których złożyć jest szansa witraż doskonały czy mamy dłonie artysty?
Marlett Opublikowano 3 Listopada 2016 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2016 @Anna_M. Tytuł obiecujący magiczność i wiele wrażeń i byłoby tak gdyby tęcza nie była tak długa i rozwlekła. Magia to niedomówienia pobudzające wyobraźnią czytelnika. A tu wszystko kawa na ławę :) Sorry ale wiersz mocno przegadany :)
Anna_M. Opublikowano 3 Listopada 2016 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2016 @Marlett Dziękuję za cenny komentarz. Pomyślę nad tym, usiądę jeszcze raz, może masz jakieś sugestie?
Marlett Opublikowano 3 Listopada 2016 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2016 @Anna_M. przejść nam trzeba razem po tęczy doświadczyć ekspresji kolorów by odróżniać szkło od kryształu czasoprzestrzeń magiczna nieskończoność tonów przechodnich odnaleźliśmy w sobie dzieci śmiejąc się wśród różowych słoni z lekkością ulegaliśmy metafizyce słońca jak postacie z pejzażu późnoletniego w cieple promieni doznawaliśmy barwy żółtej zwinne spacery nadziei i marzeń niebieskich i zielonych dróg z czerwonymi kwiatami nic na zawsze brązy przyciągały do ziemi jej surowy zapach parował łzami po zachodzie słońca daliśmy z sobie wiele ciepłych miękkich barw by przejść przez nocne cienie szarości czarności koloryty zlewają się byśmy mogli odczuć za wszelką cenę przejście gdzie jaśniej wędrówka po tęczy dopełnianiem kolorowych kryształów szansą na witraż doskonały czy mamy dłonie artysty? To tylko moje sugestie :) Wydaje się ,że ładniej wiersz brzmiałby w czasie teraźniejszym :)
WiJa Opublikowano 4 Listopada 2016 Zgłoś Opublikowano 4 Listopada 2016 a bo to coś człowiekowi jest dane raz na zawsze. bo właściwie to wszystko trzeba (przynajmniej w pewnym sensie) nostryfikować, czyli przystosowywać do (czerpania z tego) użytku, czyli czynić to coś potrzebnym :)
Anna_M. Opublikowano 5 Listopada 2016 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Listopada 2016 @Marlett Może za bardzo opowiadam w wierszu, może wydaje mi się że jak poodcinam, to zabiorę a nie nadam sensy. A czas teraźniejszy to dobry pomysł. Dziękuję za pracę nad wierszem, pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się