Pewnego świetnego kompozytora i multiinstrumentalistę pewnego dnia pewna urocza i przepiękna oraz bardzo miła dama poprosiła, aby się cytuję: „wkomponował”. I wiecie co? No nie przyszło mu to z łatwością, aczkolwiek istotnie niejedna próba miała miejsce.
Warszawa – Stegny, 09.03.2026r.
Helena
Była jedyną Babcią jaką miałam i niechby
wszystkie takie były... wyciszona, troskliwa,
pomocna i zawsze z uśmiechem. Życie
darowało jej nie tylko róże. Kolce kaleczyły
bose stopy, a butem, gdy trzeba było, mógł
tupnąć tylko dziadek. Sześcioro dzieci
i potrzeby utkane w marzeniach, a świat...
jedna wojna zwichrzyła wczesną młodość,
druga pogrzebała męża i dzieci sąsiadów.
O zmierzchu ciche modlitwy kołysały strach.
Obrazki jakich wiele w tamtym czasie, a jednak...
gdy ją wspominam, oczy stają się mokre.
Lubiłam aurę jej chatki. Pamiętam dwa kotki,
których nie pozwoliła utopić, kulawego psa
i motyle na ganku. Słuchałam... jak uciekali
przed złem, które poturbowało już skromny
ład i porządek. Gdy, jako mała dziewczynka,
wchodziłam z Mamą, jej skrzące spojrzenie
szeptało za każdym razem - od rana czułam,
że będziecie, swędziała mnie prawa dłoń -
Wtedy, jedno mnie dziwiło i któregoś dnia
po prostu zapytałam... Babciu, a po co ci ten
szósty palec.. zaśmiała się i... dodała
- zapamiętaj... wszystko jest po coś i nic
nie dzieje się tak całkiem przypadkowo.
Pamiętam do dzisiaj i mam nadzieję,
że dzieci także zapamiętają te słowa.
marzec, 2026