Hej
Właśnie się urodziłem
Ze zbitki trzech liter
Rozglądam się
Doświadczam Dźwięków
Uczę się tekstury
Ciekawy i głodny
Wchłaniam kolejne wersy
Wzrastam w świadomości
Mogę być kim zechce
Szumem fal
Uderzeniem serca
Wstrzymanym oddechem
Spojrzeniem pomiędzy
tym co można dotknąć a
tym co ulotne
Urosłem
Jeśli tylko będę chciał
Potrafię zatrzymać czas
wywołać uśmiech
dopóki nie zdarzy się to co
Nieuchronne
Umrę
banalnie
przez nieuleczalną kropkę
w ostatnim wersie
słońce rozkłada woal
na pozdrawiających się samochodach
miasto drgnęło z odrętwienia
kłapią buty po chodniku
wskrzeszane uśmiechy
brudne i nieszczere - często
spadają w lśniące kałuże
wiatr przekaże pozdrowienia
czyni to przecież na przymierze
co niedziele
tyle różnych błękitów
już poznałem
@Tectosmith Twoja moc to sposób wyrażania myśli i oczywiście niemożliwym jest tak naprawdę utożsamić się z problemem drugiej osoby. Jenak, kotwica jest tutaj bardzo trafną metaforą. Warto trzymać się poezji i pisać. Pozdrawiam serdecznie.