Piotr_Piotr Opublikowano 10 Marca 2016 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2016 Narodzony zachodzącym świtem wśród suchej dżdżystości Obdarzony ciałem bez smalcu zszytym ze stalowych chmur Śmiałem się podnieść aż rozbolał mnie brak rzeczywistości Miałem wieczną chwilę więc pobiegłem bez stóp przez bór Wśród gęstych chaszczy postrzelił mnie łysy pień Ranny czołgam się suchymi brzegami strumieni O rany co że gram słowem to pustynia i ja cień Rozszarpany przez watahę dzikich promieni
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się