Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Krajobrazowy taniec na pomoście

https://plus.google.com/photos/yourphotos?banner=pwa&pid=5517806629562729298&oid=103276734392610294633
Nade mną jasne podlaskie niebo -
Owalne obłoki płyną niespiesznie,
Wiatr spowolniał w przerwie na obiad.
Spoza obłoków leniwie wychodzi słońce
Ostrząc kolory wokół wodnego akwenu.

Drzewa zmieniają zieleń na brąz, czerwień i złoto...
Uwielbiam jesień jak żadną porę roku,
Radosny tańczę do czterech stron krajobrazu...
https://plus.google.com/photos/yourphotos?banner=pwa&pid=5517433263845321010&oid=103276734392610294633

Próbuję uchwycić na foto do zatrzymania -
Robię zdjęcia pośpiesznie tak jakby wszystko,
Co mnie otacza zaraz miało przestać istnieć.
Z takim pragnieniem jakby wyszedłem
Z długiego odosobnienia na wolność,
Jakbym wieki nie widział przyrody,
A wiekami żyłem na tym świecie,
Który nigdy nie obnażył mi się takowymi kolorami.

Opublikowano

@Mieczysław_Borys

Nade mną jasne podlaskie niebo -
Owalne obłoki płyną niespiesznie,
Wiatr spowolniał w przerwie na obiad.

Spoza obłoków leniwie wychodzi słońce
Ostrząc kolory wokół wodnego akwenu
Ja na pomoście w wózkowym tańcu wiruję
W przeciwną stronę krajobrazów

Drzewa zmieniają zieleń na czerwień i złoto
....itd.

Zbyt często używasz słowa pięknie
Co znaczy pięknie? Można to opisać obrazem.
Piękno jest pojęciem względny.
PozdrawiaM.

Opublikowano

@Mieczysław_Borys
Te wersy też bym zmieniła;

''Oczy moje sporo mają zachwytów,
Serce się raduje jak u dziecka,''

Zmień stylistykę , bo ta jest infantylna :)

Zmysły nasycone kolorami jesieni
Przenoszą mnie do krainy fantazji - to tylko przykład

Nie pisz emocjami, emocje jedynie podpowiadają ''o czym '' mamy pisać
a umysł mówi ''jak'' pisać :)

..a i jeszcze zmieniła bym ''cykanie'' :)

''Jakby wieki nie widziałem przyrody'' ? - jakbym wieki nie widział przyrody

Resztę pozostawiam Autorowi :)
PozdrawiaM.

Opublikowano

@Marlett - Zajrzałem na Twój profil - widać, że lubisz Przyrodę. Teraz nie dziwię się, że chciało Ci się poprawiać mój wiersz. Bardzo serdecznie dziękuję.
Proszę wybaczyć za mój prosty język. Często, zanim ktoś nie poprawi mego wiersza, sam nie dostrzegam, że popełniam błędy stylistyczne.
Pozdrawiam ze śnieżnego Podlasia.

Opublikowano

@Marlett - dziękuję za ciąg dalszy zainteresowania. Tak to dobra rada, nigdy nie śpieszyć się z publikacją wiersza. Ale co do mnie, to nie wiem czy ja śpieszę się, bo wiersze, które wstawiam były już napisane w ostatnich sześciu latach. A jaki wiersz wrzucę, często decyduje przypadek. A co do błędów stylistycznych, to powtarzam, gdy ktoś poprawi - wtedy zauważam błędy stylistyczne lub za obszerne rozpisywanie się i powtarzanie się. Duszę i serce posiadam poety, a talent prostego człowieka - a to jedno z drugim nie do pary - i trudno nawiązać wiążącą współpracę. Ale w moim przypadku trzeba czymś się zająć.
Serdeczności od Mietka. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka tak  :)   Moje opowiadania mają to do siebie, że szybko się kończą. Myślę, że to głównie przez nieufność do zakończeń z puentą i duszę miniaturzysty :^⁠)   Dziękuję za czytanie!  
    • @MIROSŁAW C. Witam na starociach i dziękuję za odwiedziny :)
    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, to była ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki — gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...