Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pochylona i spróchniała
obumiera w samotności
a przed laty zachwycała
pełnią wdzięku i świeżości

bo POEZJA.ORG upada
gdyż odchodzą z niej poeci
a tym, którzy pozostali
jak nadzieja blado świeci

myśl, że jeszcze się odrodzi
i zatętni gwarem, wrzawą
lecz ja okiem wizjonera
widzę przyszłość - nieciekawą.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przekora we mnie kipi wulkanem
więc odpowiadam, nie jestem fanem
takiej poezji, którą w tomiku
w każdej księgarni trafisz bez liku

więc nie mam zakus na pamiętniki
a powracając do polemiki
stwierdzam co widzę, piszę co czuję
i częstochową sobie rymuję.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lecz ten kto owym zbytnio szafuje
i nie odpuszcza i wciąż szarżuje
po latach stwierdzi z wielkim zdziwieniem,
że jego orzeł dzisiaj jest cieniem.


PS.
Stąd też chyba słowa piosenki - widziałam orła cień
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec
nie
nie szarżuję, bo mam to w dupie
przyjdę
popatrzę
nie chcę
nie kupię


i przekonywać cię nie zamierzam
życie przeszłością
to jakbyś leżał

dla wyjaśnienia
nie dla zachęty!
z cieniem orzełka
nie czuję mięty

pisi
Powiedzieliśmy po swoim zdaniu
Nic to nie zmieni w moim mniemaniu
Składaj pan dalej rymiki swoje
w chwale przeszłości co ci ostoją


Ostatni rym niedokładny, ale takie teksty (mówiąc kolokwialnie lub młodzieżowo, jak kto woli) jedzie się z bani, bo papieru szkoda.A czas wrzucenia tego w sieć (razem z pomysłem) to jakieś 30sekund. Stąd taka masa "klecących" w sieci:)
tyle
tyle

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O jakim końcu tutaj jest mowa
wciąż istniejemy pisząc te słowa
i przedłużamy swą egzystencję
pisząc wierszyki, nieraz sentencje,
w których choć krótkie jest tyle treści,
że często w pale to się nie mieści.

Pozdrawiam
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...