Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chcę namalować obraz. Wyrzeźbić piórem wieczny posąg. Odbicie w lustrze mnie dzisiejszej. Z biegiem czasu zmienię się bezpowrotnie, w osobę, której dziś nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić. Może zapomnę, pod ciężarem wciąż narastającej daty, kim byłam i kim pragnęłam być pierwszego grudnia 2004 roku? Ta, jeszcze przed chwilą czysta kartka uwieczni mój dzisiejszy obraz…tak choćby tylko dla mnie…jak blizna wspomni, i nie da, nie da zapomnieć, jaka jestem dziś. Jaka dziś pragnę być… Jak dalece uda mi się z tym marzeniem podążyć? I komu z całego świata udało się uzyskać obraz siebie przed laty wymarzony?...
Dziś jestem smutna. Jutro pewnie się uśmiechnę. Dziś moja sutra czci poezje i boskie natchnienie i wznosi w myślach piękne i bujne marzenie, że będę szczęśliwa, spełniona, pełna dumy dla samej siebie, że właśnie siebie nigdy nie zawiodłam. Dzisiaj mam oczy przepełnione wiarą, że jutro będzie lepiej.
Bywają dni przepiękne. Lecz w jednej chwili wszystko pryska, i bezlitośnie przyciska do muru. Odbiera nadzieje…,lecz tylko na chwilę. Po burzy zawsze przychodzi spokój, po nocy nastaje dzień. Jesteś moim snem…lecz nie boje się że się z tego snu obudzę-wiem, że będziesz wtedy przy mnie…
Urodziłam się 2 stycznia 1986 roku w 105-tym szpitalu wojskowym w Żarach. Mam dziś dokładnie 67907dni. Ile jeszcze przede mną? Ludzie nie doceniają czasu, jakby zapomnieli, że płynie. Dla nikogo nie zrobi wyjątku, nigdy nie przystanie, by dać odpocząć, nie zawróci…
Jest godzina 1:28…Tak przypadkiem tracimy czas…tak bez myślenia, na nic. Może, dlatego jest dla nas tak okrutny? Nie szanujemy go, nie doceniamy, a przecież ma ogromną władzę. Zasłużył na szacunek i respekt! Płynie, więc płyńmy z nim…
Gardzimy nim stojąc w miejscu. Banalne to i oczywiste…a jednak. A jednak, co dzień zapominamy o tym. Zadziwiające jak wiele czasu poświęcamy na obłudę. Staliśmy się perfekcjonistami w tworzeniu kłamstwa, że niejednokrotnie zatracamy granicę z prawdą. Kłamstwo stało się istotą naszego życia. Nie zawsze nawet świadomie. Tak bardzo nas pochłonęło. Nie jeden z nas co dzień rano budzi się zmęczony szarością i powtarza w myślach, że będzie lepiej….lecz cóż czynić by owo lepiej kiedykolwiek nastało?
A tak się wszyscy wystrzegamy miana oszusta…choć to jedyna prawda o nas…innej nie ma!
Nie będzie lepiej ani gorzej, po prostu będzie „później”. To jedyny fakt. Wszytko inne choćby po czasie okazało się prawdą jest zwykłym zbiegiem okoliczności, przeczuciem, wygraną w totka i niczym więcej.
Znam przeszłość… czy na pewno? Miewam, jak każdy zresztą, wątpliwości co do przeszłości. Śniło mi się czy zdarzyło? Lub choćby najbardziej nam znane „pomyłki” w stylu :” myślałam w tedy, że było inaczej…” To też pewnego rodzaju kłamstwo.
Uśmiechamy się do bogatszych, ładniejszych, popularniejszych, bo tak wypada. Lekceważymy szare, spokojne myszki, bo po cóż się przejmować kimś tak nieistotnym?
Marzymy, planujemy, opowiadając o tym innym, jakbyśmy wierzyli w spełnienie i sukces, jakbyśmy poza chwilą zadumy poświęcali temu choć troszkę pracy. Modlimy się co wieczór, a co niedzielę chodzimy do spowiedzi. Przecież nas tak wychowano…od początku do końca w kłamstwie…i to ona jest dzisiaj prawdą. Bolesną…i o tyle bardziej okrutną, że niezauważalną…
Lecz ja tak nie chcę żyć. Chcę cieszyć się tylko wtedy, gdy jestem szczęśliwa, płakać, gdy mi źle, modlić się, by rozmawiać z Bogiem, witać serdecznie tych, na których widok robi mi się ciepło na sercu. Nie trzymać w sobie gniewu, nie kłamać mamie, że wciąż wygląda jak dwudziestoletnia kobieta, nie wpierać babci, że smakuje mi ogórkowa. Nie lubię ogórkowej!
Nie powiem Ci, że podoba mi się prezent urodzinowy, lecz z całej siły okażę jak bardzo cieszy mnie, że pamiętałeś…że jesteś przy mnie. Nie udam zaskoczenia…cały dzień czekałam…i nie lubię Cię w tym brązowym swetrze. Tak…to nieistotne…masz racje, tym bardziej po co mam kłamać. Bardziej będziesz mnie kochał, gdy powiem: „Śliczny sweter kochanie!”?...Bo ja kocham cię w nim, i bez niego równie mocno i szczerze.
I lubię deszcz…jesienny…gdy tak miarowo uderza o szyby, gdy dzwoni o rynny…i choć mam swoje lata, dalej uwielbiam jeździć na sankach! I kiedy krzyczę, chcę byś mnie przytulił, a kiedy płaczę, chcę byś mnie rozweselił. I kiedy mówię „kocham” , chcę to usłyszeć od Ciebie…

Opublikowano

Ja tam nie lubię romansów, ani pamiętników :), to się nie wypowiadam.. ale zastanowiło mnie okrutnie:

"Urodziłam się 2 stycznia 1986"
"i choć mam swoje lata" - aż 18! no, no... :D

Pozdrawiam
Wuren

Opublikowano

Wuren, rozumiem , ze cos sie komus nie podoba, i szanuje cudze zdanie,ale strasznie irytuje mnie gdy ktos wyrywa zdania z kontekstu i krytykuje je zmieniajac przez to ich sens..." i choc mam swoje lata dalej uwielbiam jezdzic na sankach" tak brzmi cale zdanie-sadze ze 18letnie dziewczyny nie jezdza juz na sankach i stad takie zdanie. A ty zironizowales jedynie czesc zdania, co zmienio jego sens i rzeczywiscie w taki sposob z kazdego latwo zrobic idiote. Tobie sie to udalo-gratuluje, tylko jesli jestes juz taki spostzregawczy czytaj do konca- na tym polega zrozumienie. Masz najwyrazniej z tym problemy...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Doczytałem - niestety.
Dlatego napisałem komentarz - dla Pani utwór mnie to pamiętnik.
Wolno mi przytoczyć całe zdania?


I lubię deszcz…jesienny…gdy tak miarowo uderza o szyby, gdy dzwoni o rynny…i choć mam swoje lata, dalej uwielbiam jeździć na sankach! I kiedy krzyczę, chcę byś mnie przytulił, a kiedy płaczę, chcę byś mnie rozweselił. I kiedy mówię „kocham” , chcę to usłyszeć od Ciebie…


to przecież - moim zdaniem - wyjęte żywcem z blogu gimnazjalistki...

A osiemnaście lat - no cóż, rzeczywiście, zbyt poważny wiek na jeżdżenie na sankach. Ja mam 40, łażę po drzewach, strzelam z łuku, więc chyba jestem infantylnym kretynem - idąc dalej tym tokiem myślenia.

Pozdrawiam, czekam na coś lepszego.
Wuren

ps. Z nikogo nie robię idioty - a jesli krytykuję tekst, czy jego fragment, to proszę tak odczytywać - jako krytykę tekstu, a nie autora. Gdzie napisałem coś o autorce?
Opublikowano

drogi wurenie, nie twierdze ze krytykujesz mnie i nie chce zebysmy teraz prowadzili miedzy soba jakies "zlowsiwe" dialogi, bo nie to mialam na celu. W kazdym razie krytyka krytyka i starm sie powaznie do niej podchodzic, tylko ze mnie troszke zezloscilo ze pol zdania potraktowales jako jakas sensowna calosc. A nie jest to z nikad sciagniete, poniewaz nie mialam okazji nawet czytac tu zbyt wielu tekstow, calkiem przypadkiem trafilam na te strone i pomyslalam ze to bardzo fajny pomysl, ze ktos stworzyl cos takiego, gdzie mozna pokazac swoje prace i zostac ocenionym. To jest pomocne. I nadal obstaje przy tym ze nie ma nic zlego w zdaniu ktore skrytykowales. Tylko tyle. Wiem ze tekst cisie nie podoba i ciesze sie ze dales mi to do zrozumienia. Kazda ocena jest wazna, zwlaszcza ze nie obnosze sie z tym czy mam talent lub tez nie,nie wiem jak jest dlatego potrzebuje oceny, chce sie dowiedziec co ko sadzi na temet moich prac. Niestety sadze ze nie bede potrafila trafic w twoje gusta, bo pisze dosc podobnie, czesto do NIEGO lub o Bogu. Czasem po poprostu pisze wszytko co siedzi mi w glowie, gdy mam potrzebe sie wygadac...i tyle....tak jak to dosc trafnie okresliles, pewnego rodzaju pamietniki...listy. I pozdrawiam. Nie chcialam cie w zaden sposb rozgniewac, a jesli tak sie stalo to cie przepraszam. Niestety czasem sie odgryzam gdy cos mnie rozzlosci.

Opublikowano

i jeszcze jednoi to ze np lazisz po drzewach, swiadczy o tym, ze masz w sobie cos z dziecka.....to jest dobre, ale nie dorosle, moj ojciec po drzewach nie chodzi....szkoda. Jednak swiat doroslych ustawtkowanych ludzi cechuje sie wlasnie wyzbywaniem z zycia dzieciecego uroku.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie napisałęm, że ściągnięte - po prostu, jesli zajrzeć na blog.o***.pl to tam setki podobnych tekstów można poczytać...



Hahaha też często poruszam się po takich tematach - szczególnie w poezji ocieram się o pytania ostateczne itd.


Nie rozzłościłaś :)
Przyzwyczajam się do myśli, że powiniennem pisać tylko pozytywne komentarze, lub nie pisać wcale ;) To, co dla kogoś może byc wiekopomnym dziełem, o treściach poruszających najbardziej skryte problemy egzystencjalne, dla mnie może być jedynie blogiem - więc pewnie nie bedę więcej :)

A teraz poważniej - po prostu odbieram ten tekst, jako kolejną kartkę z pamiętnika - i NIC więcej - niczym mnie nie zaskoczył, nie zmusił do zastanowienia, tylko opowiedziałaś o problemach, bez "własnego wkładu" -nie napisałaś nic o swoim wnętrzu (poza tym, czego można się domyślać) -nie napisałaś nic o jakichś problemach, dylematach, które by zastanowiły mnie - dlatego jestem na nie. I czekam na coś, co mnie zastanowi, co zmusi mnie do myślenia. No i mam nadzieję, że nie uraziłęm Cię tym komentarzem - wszyscy (chyba?) jesteśmy to po to, żeby doskonalić warsztat, doskonalić nasze pisanie - czy to prozę, czy poezję, prawda?

Pozdrawiam
Wuren
Opublikowano

ok:P myslalam ze chodzi ci o konkretne slowa...zreszta juz nieistotne. Troche mnie to nudzi. Mam wrazenie ze te dyskusje donikad nie prowadza. Rozumiem-nie podoba ci sie. Sprawa jasna jak sadze. :) Mimo wszystko zachecam do oceny kolejnych tekscikow. Pozdrawiam. Mam szczera nadzieje ze napiszesz co sadzisz o nastepnych:) Przynajmniej wiem ze jestes szczery,choc mi nie slodzisz. to dla mnie niewatpliwie wazne. Choc mi sie ten list podoba.

Opublikowano

Cieszę się, że to przeczytałem. Przemijanie, Bóg, własne ego. Uwielbiam taką literaturę. Uważaj żeby nie przecholować z "ja", ja to ja tamto ja szczęśliwa.Tak naprawdę ja to nikt, bo wielkie "ja" to egozim. Piszesz chcę rozmawiać z Bogiem, modlić się a za chwilę sprawić matce przykrość "nie chcę trzymać w sobie gniewu".Nie rozumiem takiej postawy. Bóg to miłość. Kochajcie przyjaciół i nieprzyjaciół swoich. Szczęścię to widzieć uśmiech naszych bliskich z naszego powodu. Bardzo mi się twój tekst spodobał. Jeśli narrator to ty to za kilka lat kupię twoją książkę. Masz niezły styl i piszesz o ważnych rzeczach. Tymczasem pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @DawidMotyka Super  Nie wiem dlaczego nie lubimy pokoju i wybieramy Hitlera, Putina i innych...   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia  ... gdyby tak ktoś  zwyczajnie przytulił  uśmiechnął się  bez powodu  kotu otworzył  drzwi na wybieg    wojna szukająca łupu by posmutniała    pomyślała  lepiej rozruby szukać  w innym wymiarze nie na ziemi  ...  
    • A Maja jeno z siksą! woła i białowąs. Kiszone jaja ma
    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...