Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W zakochaniu
naga jest dusza
jak niemowlę
co szuka pokarmu
spojrzeń dotyku słów w swoją stronę
bezbronne ciało ma woli mało prócz
chcę ciebie!
Potrzeba nabrzmiewa
jak pokarm matki
żeby wypłynąć wypełnić ukoić
w warg oczekiwaniu.

A potem się człowiek ubiera
łatka po łatce chwila po chwili
w zbroję pełną oczek.

Niektórzy to nazywają
nieudaną miłością
ale to zwykle
ssanie

oseska.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

w zakochaniu
od wiosny do lata
moja droga wróżko
umysł nagi lata

w jesienną przeprawę
jak wspomniałaś sama
wstydem się okrywa
i w tym cały dramat

zima brzęczy groźnie
ciężką pracą płatnerza
to nagość zazbrojona
świat nieudanie przemierza

a dusza no cóż
być może jest
braterstwo dusz

jednak zakochanie
i dusza, nie sądzę
jej to nie rusza

Opublikowano

W zakochaniu
syci głód dusza
marzeniami
o sile, oddaniu czy trosce.
Przykryta kołderką tęsknoty
szlocha z nadziei
że w końcu, nareszcie, na zawsze.

Niektórzy to nazywają
kompensacją.
Ale czy brzmi to poetycko a przynajmmiej romantycznie?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

pomyślmy...
duszy kompensacja
toż nie romantyczne
lecz pojęcie fizyczne

Ona w przykrótkawych
skarpetkach sumienia
wydaje się być jednak
ponad sercem zdumienia

stworzył ją ponoć Bóg młody
więc ludzkie serca drżenie
to miast herbaty
podanie samej wody

wyobrażasz Ty sobie
chusty zaszlochane
pomiętę i leżące
mokre z nadziei
by dusza na ramieniu drżała?
toż to wszystko wymysł

nie musi się więc sycić
gdyż nie bywa głodna
jej rola nadejdzie
kiedy zrobisz się chłodna
i miłość odejdzie

a siła, tęsknota i troska
toż to smakuje podniebnie
Twojemu sercu Bezalfo
gdyż jest pazerne haniebnie

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
W zdumieniu serca...

tak nieoczekiwanie
w święto zakochanych
prezenty dostaję:
słowa co prowadzą.

Kłaniam się więc z dygiem
bo mi kłebek nici
jak klejnot na szyję
dziś podarowałeś.

Tę zamarzniętą duszę
najpierw ogrzać muszę
otulić ochronić
z pancerza wydobyć.

Co czynię.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

nie podejrzewałem
iż uwaga moja sznurem korali
czy też srebra jakiego być może warta
u Ciebie w oddali

dzień dziś jak inny
lecz umownie przezwany
pewnie szydzi z ludzkości
czyniąc inne plany
czarodziej stary brodaty
co ochłonąć daje
czyniąc straty
gdy się przy nim staje

chmurę tocząc z ust oddechu
ukłon odwzajemniam nisko
miło czytać słowa takie
skoro zimno gdyś jest blisko

czy wrażliwie Cię powitać
skoro mrozy skute walą
i zachować siłę swoją
gdy policzki Twoje palą?

czy da się rozetlić serce
tak by odsłonić duszę
z pancerzy ją wydobyć?
bo z DUSZĄ rozmawiać muszę


Opublikowano

@Sabre_Wolfik
słonce wstaje i ogrzewa
i rozjaśnia mokre czoło
w mroku nocy lodowcowej
już rozglądam się wokoło

bo prócz zimy i rozkoszy
którą zorza mi daruje
nie znam innej letniej nocy
pod gwiazdami myśl buszuje

dmucham coraz do ogniska
iskrę chronię przed wichrami
i już budzi się me serce
porzucone za górami

gdzie ta podróż mnie prowadzi?
hen przed siebie choć w nieznane
przywitaj mnie delikatnie
i poprowadź dziś za ramię

bo jak znany tarzan z buszu
nie mam reguł i ogłady
różne rzeczy czasem plotę
łamiąc schemat bez zasady

nawet płeć mi się tarmosi
co kto kiedy czy wypada
męski umysł kule nosi
niezwyczajnie myśl upada

ale jak kobieta czuję
że najbliższa w kniei droga
moja dzika dusza woła:
na jej końcu jest nagroda.


------


czy da się rozetlić serce
tak by ci odsłonić duszę
czy z pancerzy ją wydobyć?
bo ja z DUSZĄ mówić muszę.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

zastanawiam się
czy masz smutne oczy
czy słońce w nich ciemnieje
i wiatr się zrywa z gniewu

zastanawiam się
co widziały prócz śniegu
i zamieci jak wieje
ciemnego deszczu co moczy

nachodzą mnie myśli
jak dłonie Twe twarz myją
i woda co spływa palcami
po policzkach kapiących

nachodzą mnie myśli
o pocałunkach wątpiących
co daleko za nami
własne drogi wiją

wymyślam sobie
szczere dni jesienne
takież kolorowe
że oczy blaskują ze strachu

wymyślam sobie
jak czas spada z dachu
w krzaki cyprysowe
między twarze bezimienne

tak sobie myślę
aż po wiosny spacerze
rozdziczałą naturą
roztarmoszoną i za górami

tak sobie myślę
jakby to było już za nami
słowa architekturą
pałacu któremu zawierzę

podaję Ci dłoń
swoją możesz zbliżyć
przejdźmy się,
tak pięknie jest
w świecie Twojej duszy



Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Cieszy mnie i blask księżyca
jeśli światła trochę da mi
może miewam smutne lico
lecz rozstaję się z obawą
że zachłnnie los garściami
trzeba wyrwać.
Gdy pragnienie ci doskwiera
to nie jęczysz o herbacie
bo i woda jest marzeniem
w swojej chacie.

Chętnie Panu rękę podam
niech nam ptaki ton nadadzą
i do tańca poprowadzą.

I już widzę jak na świecie
każdy pączek się uśmiecha
na przytupy w tym duecie.
Bo ja śmiać się, proszę Pana,
chcę od rana, bo gdy ktoś się
wyrwał z mroku to już nie chce
smutku wokół - chce radości.

:-D

Opublikowano

@beta_bez_alfy

w blasku księżyca
wiele się dziać może
światło odbite
bywa rozmyte

los jest jak jagody
i maliny przy ustach
krwawe ujęcie zmysłów
zalane atramentem słodyczy

oddech Twój Bezalfo przyspiesza
gna jak kare rumaki
chcesz tańców, chcesz draki

słońce się budzi w piasku
zgrzyta mu w zębach
sypiąc iskry
płomyki sercochłonne

i Twoje stopy na piasku
lekko je dech zabiera
w wydmy obraca
i strząsasz je, wodząc
TYM wzrokiem kuszącym

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Wiem,
bywa że z sił opadam
z nadziei na zmianę
do krwi paznokcie obdzieram
trzymając się studni
z modlitwą na ustach
daj mi jeszcze Panie
chwilę.

A czas płynie
nie nadrobię nie wymyślę nie złamię
tajemnic
drugiej strony tęczy.

Czy można się napić
na zapas?

I z zazdrości dla rozkoszy
bunt się rodzi
co jest złego w tym że
kochać chcę!

...choć nie umiem?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

nie bój się czasu
że płynie, że pędzi,
że leci, nie bój

szepcząc słowa
do swego Boga
przez pryzmat tęczy

nie bój się
martwej tęsknoty
samotności ze złości

przez pryzmat tęczy
do swego Boga

podaj swe wargi na dłoni
podam Ci wodę
na zapas, zaświeci

szepcząc słowa
przez pryzmat tęczy

wargi się zetkną
z lustrem jeziora
zabijesz sercem
domykając oczy
galopem tęsknoty
za bliskością znaków
głębokiego zrozumienia
tęsknego zdziwienia
te same rzeczy
czynione inaczej
odwrócą uwagę
na wieczność wspomnień
i ten przepływ krwi
trzepot źrenic
popijanie
odbijanie

przez pryzmat tęczy
kochanie

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Dojrzeć
mi trzeba
tę drugą stronę.
Przełknąć tęsknotę jak dar od Boga
że jestem że czuję że to moja droga
że światło rozszczepia ułatwia nauka
że nie ja jedna wiedzy tej szukam
że są ludzie obok że łkają że płaczą
że nie samotni się w sile bogacą.
Ale że dusza gdy duszę spotyka
zamilka.
W zdziwieniu
oszołomieniu
nad cudem istnienia
tej duszy obok.

Czymże by była Ewa
bez Adama?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

a gdy przekroczysz granicę
w oczach odbije się ten świat
druga strona
cielesna i wzniecona
gdzie rozkoszy koszy pełne wniosą
będziesz dreszczem szarpana
i krzykiem pieszczona

ale gdy dusza duszę spotyka
ciszę przerywa ryk grzmotu
podnosi się i opada
tarcza bez łoskotu
i miecz ostry na krew
wszystko co znane ucina

a Ewa
bez Adama była kuszona
i jej wina, że go uwiodła
podła...

Opublikowano

@Sabre Wolfik
Święcona ta woda. Błogosławiona słowem kochanie.
Ciepło wypełnia i z szeptu się rodzi. Amen.


------


Pryzmat tęczy dźwięk unosi
echo prosi podaj dalej.
...Podam
...Oddam
...Dam

naczynie pełne wilgoci.


choć tu nie wiem co czynię bo nie wiem a w mroźnej krainie oddechem grzaliśmy dłonie w blasku księżyca.


------


I tak Tarzan z buszu znalazł przedwodnika. ;-)

Podoba mi się ten świat
pełen ryku rozkoszy, dźwięków dzikich pełnych mocy. Aż nie wiem czy usnę bo świat mój nie sięga. Rządzi dziś we mnie słów Twoich potęga.
I znowu się plączę bo brzmi tak wspaniale
a życie, cóż życie, z hamulcem jest stale bo chcę a nie umiem bo gdzie ta granica co tory wytycza...

Dziękuję za podróż. Dziękuję za taniec.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

życie tkwi w Twoich słowach
oddechem napędzane
źródło prawdziwości
czy wyszeptane
oczy wypisane
usta całe w szczęśliwości

a poetkę należy całować po dłoniach
ich wewnętrznej stronie
wargami przesuwać
kolejne zwroty
by się o nie potykała
jak długa

a tu...
jeden taniec i uciekła
do popielnika
czyżby nie wiedziała
że noc się właśnie rozpoczęła
i mknie jak szalona
bo to Nasz świat
a każda sekunda to
taka garść słów
rzucona przed wszystkich

Opublikowano

@Sabre Wolfik
Nie było
a jest
potęga wyobraźni
dłonie całowane
od wewnątrz.

To dlatego ludzie
tworzą rzeczy z niczego
I wiedzą jak mają wyglądać.

Konfrontacja przez integrację.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

a po dłoniach, nadgarstki
płonąć powinny
one to zwinnie tańcują
wśród strof, metafor
alegorii i tych zapałów
ambicji deszczowych

liryczne zesłać ust płomyki
bez odwagi by iść dalej
jakaś bluza bowiem
kotara teatralna, sceniczna
a za nią już tylko dramat
i ten blask oczu
spijać z każdego westchnienia

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Zgarnął włosy
wiatr kochanek
i na szyi liczy dreszcze
Palcom znaki
plączą słowa
warkocz rymu
krzyczy jeszcze.

Za kotarą szara strefa
bez obietnic na zaklęcie.
Gdy kołderka jest za krótka
to buduje się napięcie.

Głowa płonie
Zimno w ręce.




Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • jesteśmy a jakby  nas w pełni nie było    każda  bliskość uśmiecha się  obiecuje  czuć jej oddech    jest jak ulubiony deser  chcielibyśmy ...   nie zawsze daje  to o czym ...  oboje myślimy    ciepło rąk  jest takie miłe    6.2026 andrew   
    • JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ: 1. Część pierwsza: Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”) Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ: Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok) 1. Część druga:   Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise) Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice) Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro... 1. Część trzecia:   Melorecytacja / Teatr Dramatyczny. Końcówka od słów „W Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr -Yczny) rytm i staje się wierszem w [SYSTEM ERROR: 0x0000001F] Proces "DOROSŁOŚĆ. EXE" napotkał nieoczekiwany błąd Pamięci. Bufor tożsamośc I został przepełniony (Stack Overflow). Lokalizacja błędu: między Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia: [X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X] Gardło obmyłje (Denaturat_Premi Um) [X] Kształty zbadane (Prze Dszkolanka_Dżin) Próba odzy   Skania danych... Niepowod zenie.Resztę znam: Przemija, p RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol Ny klawisz, aby odwrócić się i od Wrócić się znów. Naciśnij [RE SET], aby nałożyć ręce w go   Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza Sk bezpiecznika. Głośny, kró tki pisk cyfrowego sprzęż Enia.][Wizua Lizacja: Ekran miga na nie Biesko, po czym gaśnie ca łkowicie.][CISZ A.] ─── Teraz twoja kolej, daj się porwać Przygodzie Jacques'a Brela Bo całe jego życie było cudowną  Burzliwą przygodą. Przybłęda: Jego przygoda (zaczyna się...) MAM NA TO ŚWIT... Przygoda, przygoda Przygoda zaczyna się o poranku Przygoda wstaje skoro świt Ona zaczyna się w rannym słonku Przychodzi, by nam rączki myć Przybłęda, przybłęda, Przybłęda warczy na poranki Przybłęda w nocy idzie w karty grać Woli kolegów niż koleżanki, Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać " Pankracy to przybłęda, sam się przypętał Zaczyna pić już o poranku..." Przygoda zaczyna się o świcie A świt prowadzi nas przez drogę na szlak Przygoda naszym skarbem życia Który odkrywamy w ranka błask Przybłęda zaczyna chlać o świcie Bo w świt Przybłędę trafia szlag Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie Bynajmniej ranka błask mu nie w smak (Właściwie: "łapką / klamkę tknąć", W zależności od wersji zwrotki obficie Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.") Dla Martina to żelazo na kowadle Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie? To ten, co właśnie wschodzi, dzień... Dla Pankracego to świeże mięso w imadle Dla Reksia, kość, co go pije w krok Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie A dla Uszatka, w tramwaju tłok... To pszenica, którą wspólnie młócimy Robota zaczyna wcześnie się O świcie każdym wciąż walczymy Wcześnie zaczyna się karat ten... Bo, kasa co ją młóci Pankracy Sama nie zarobi się W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy Czy jak tam nazywa się bardak ten.. Niech światło obmyje nasze ręce Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie Wielka przygoda musi zostać, trwać Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać? Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać Między naszym ratuszem a naszym kościołem Między bramą dziadka Dey Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej Koperta dla mera, dwie dla wikariera Kwiatki dla babki, że Hey! Sterta główna Szukaj więc! Twoja biblioteka czeka Premium wóda gotuj klej Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka Wtedy zaczyna dorosłość się Niech nasze kształty zbada przedszkolanka... Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń! Wtedy zaczynia się taki Dżin.,. Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej Ci kochają dać se w dłoń szable doń! W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk Na końcu drogi, pośrodku pól Stojąc na wietrze, siejąc swąd Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku Lej, w końcu drogi, choć pól Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół! Siedząc obok starców, tkając wiklinę Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień Resztę znam: Nie przeminie! Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień... Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA! Który świetło zgaś ... ─── KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W mieście Amsterdam jest taki port Jest czarci zaułek ten Są żeglarze, co idą w tan jak w sport I sny, co na zawsze kradną sen U wrót, gdzie Amsterdamu port. W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią A za rogiem czeka już świtu brzeg. Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów, Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień O świcie, tam u portu Amsterdam wrót. Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord: Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się W ciężkim upale i nie lżejszej mgle Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port. ─── W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam, Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść Na obrusach białych jak ich życia treść Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam! I pokazują ci zęby, zgniłe tak, Że życia ci odbierają chęć Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem ich żołądka treść... Po samo jądro frytki, którą chcą brać Jak kurwę w swą wielką dłoń, Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń. W porcie Amsterdam zawsze tak już jest: Tańczą marynarze nim pójdą w rejs Pocierają brzuchy, jak w rui pies, O brzuchy kobiet co nawiną się Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa Wzrok jak przeżuty słońca blask Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas. Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech, Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech Wyciągają swych bękartów znów w świata wir I piszą testament w synaptycznego atramentu szept. W mieście Amsterdam szyki plącze nam Ten port Amsterdam wiecznie ten sam I żeglarze, co w drogę weszli wam, I na zawsze skradli sen tysiącu dam U wybrzeży portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port wieczny tak, Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam Całkiem obrzydzili pozycję na wznak Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam. W mieście Amsterdam Jest port odwieczny tak, Jak ten zawód, co z półświatka dram Miastu Amsterdam tyle dam szram, Co o brzeg świtu rozbiły się tam. Uczyń Krzyża znak... ─── ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest ich chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest ich chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam" Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz... Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok... A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów"... Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy, i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła... Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć. ŁACINA  (WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE) To najstarsze świata tango, to ton, Który śpiewa główka w kolorze blond. Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się. To tango naszych szkół, Co marzenia łapie w pół. Z tanga kwadratów i kół Wręcz wstyd bez szwanku wyjść. To tango ojców wprawia w szok, Gdy ich surowy wzrok Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok Kraju przejmą ster. Rosa rosa rosam rosae Rosae rosae rosarum rosis roSIS! Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł, Co miał dokładnie zero pał. Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad, Który otula swe zimne serce w gruby szal. To tango tego, co żaden mistrz, Który odmienia wciąż nic, I będzie jak życia widz, Bo życie Papa, to też nie był szał ciał... To czas, gdy byłem ostatni leń, W tym tangu podmieniałem smak Rosé I w cioci Rózi bujałem się... Rosa rosa rosam, Rosae Rosae Rosarum rosAE... To tango spacerów przez noc, W parku dwoje: zer razy sto, Pod okiem wron i mera, co Zabraniał pytać o „przed” i „po”. To tango to na boisku ciągle deszcz, Ta smętna kałuża, w której odbicie me Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że Na Einsteina to raczej nie mam kart. Lecz to tango to też jutrzenki blask, Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas, Gdy na nieśmiały głask, Na polanie, gdzie kołysał nas las, Cioci Róży rumieńcem spłonął kark. Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS... To tango czasów zer. Miałem ich tyle, co dziur ser, A nogi miały niespokojne, jak kler, Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire, Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma... To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans, Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans, Tylko zasuwać jak w Le Mans, Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse... Ale to tango, którego mi żal, Gdy już mam z jedwabiu szal, Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal, Że babcia Róża kolce ma, Że się już skończył bal... Ale to tango, którego wsio-taki żał, Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał, Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał, Że Różewicz rację miał... Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...     ŁÓDŹ K... ŚLISKA Jest was chyba ze stu lecz Widzę tylko dwoje: ich Przykuł ich do siebie deszcz I jedno tylko w drugim jest Chyba więcej niż tysiąc was jest Lecz ja widzę tylko ich Wiem są tacy, co powierdzą, że Musi "Kocham cię" powiedzieć jej A ona odpowiedzieć: "Ja też" Myślę, że w chwili tej Nie obiecują sobie nic Są wychudzeni zbyt By z ich ust kłamstwo mogło wyjść Jest was chyba z tysiące dwa Lecz ja widzę tylko ich I nagle on wpada w płacz Toczy jak złota grudki łzy A wokół widzowie, jak ja Pracujący po siódmy pot I pełni nadziei zjadający chleb Wskazuje na nich wasz nos Ale te połówki rozdarte na dwie Przepiękne, całe w żal Rzucone psom Weź osądź jego i ją [Powstrzymaj się] A teraz oboje w łzach To znaczy i ona i on Bo wcześniej to on łkal Tak powiedziałem, czy co? Wszyscy są w pułapce, że są Nie słyszą już nic Tylko drugiego szloch A potem to A potem to nieskończenie to Jak dwa ciała modlące się Nieskończenie powolny marsz To rozdzielenie dwóch ciał A poprzez oddzielenie to Te dwa rozrywają się na ciał strzęp I przysięgam, że krzyczą jak... A potem ogarniają się Zgarniają się w jedność ciał Przygarniają ognia żar A potem znów rozgarniają się w strzęp Za oczy trzymają się A potem cofają się wstecz Jak morza fal pływ On rozstanie połyka jak małż Wyślinia kilka słów W mdłym falowaniu rąk I wycofuje się jak zbieg Zacofuje się na pozycje bez... I znika w dali, choć Schody nim krztuszą się [Proszę powstrzymaj się] Życie to nie darmowy lunch Na Boga, to smutne tak: Wielki Piątek, na stacji Łódź Nawet, gdy gra Żak I znika w dali, choć Schody nim dławią się A ona, ona zostaje, gdzie on był Serce na krzyż, głód ust Bez krzyku, bez słów Zna swoją śmierć Jest na skrzyżowaniu jej dróg Patrzcie, odwraca się I odwraca się znów Ramiona do ziemi ma To już, ma tysiąc lat Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos To już, światła brak Zwraca się ku swemu ja I teraz już wie, że Zawsze będzie obracać się... Odchodzili od niej przedtem już Lecz teraz odchodzi miłość, a Miłość powiedziała jej „Znowu jestes po nic” Będzie żyła z planów na Co będą czekać wciąż.. To już, jest "Ostrożnie, szkło!" Zanim będzie "Dobrą cenę dam"... Jestem tu, jestem tu-i-tam Nic jej nie mogę dać Niech częstuje się tłum Jej brzoskwinią klasy B. Niech częstują się, jeśli chcą Jej dziewictwem en solde. Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej ZDESPEROWANE TEKSTY Za rękę trzymają się Lecz mają ciche dni W wymarłych miastach tych, Gdzie jak w kieleckim... dżdży Dzwonią tylko kroki ich, gdy Krok po kroczku nucą, lecz Ciszy trzymają się Zrozpaczeni po.... Ten deszcz Skrzydła ogień strawił im Gałęzie wyrwał wiatr Tyle razy im statek rozbił się, Że śmierć ma odcień brudna biel Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma Obudzili się tu, i tak.. Mają cichy rok Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok A ja ich drogę znam Bo też szedłem nią Już razy więcej niż sto Sto to więcej niż pół Tego, jak starzy, półmartwi są Przejdą ją, jak Pawłowa pies Mają cichości sto lat Zrozpaczeni po.... Miłości kres Powoli płynie spod tych przęsł Woda miękka i głęboka tak, Jak hostessa Aerofłot "Jaka piękna katastrofa znów" Wypłakują imiona swe Jak nowo nowożeńcy , i Topnieją w ciszy tysiąca lat Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad Niech podniesie dłoń, Kto rzuca w nich głaz Niech wie o miłości to, Że na moście tym "kochać się" Waży mniej jeszcze niż nic Nawet ta kielecka mgła.. Przechodzimy w ciszy nad losem tych Co nadzieję śmieli mieć ─── W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW... Ay Marieke Marieke Je t'aimais tant Entre les tours De Bruges et Gand Ay Marieke Marieke Il y a longtemps Entre les tours De Bruges et Gand Aj Marieke, Marieke, Kochałem cię tak Wśród wież, gdzie Gandawy szlak. [3, 4] Aj Marieke, dawno już, Złudnie tak wciąż, Wśród wież, co nikną co rusz W Brugii i Gandaw gąszcz. [2] Bez miłości cudnej twej, Wiatr Brugii niesie żal. Bez pełnej miłości tej, Łka morza dal... [4, 5] Gdy ciebie brak, smutek wrze Światło zmienia w cień, A piasek ziemię trze, Mą ziemię, mój flamandzki sen. Aj Marieke, Marieke, Farba flandryjskich nieb, Barw wież, co jak nikt Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4] Aj Marieke, Marieke, Niebo powierzam ci. Wsłysz się w mój krzyk, Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3] Bez cudnej miłości tej, Wciąż od morza wiatr. Bez miłości pięknej twej, Morze łka, kończy się świat. [4, 6] Ach, gdzie cudna miłość twa? Światło cierpieniem weszło w cień, A niebo rani ziemia ta... Co skryła mój o Flandrii sen. [4] Aj Marieke, tyś mój mit, Flamandzkie niebo nieb. Czy był twardy zbyt Gandawy chleb? Aj Marieke, Marieke, Czar twych dwudziestu lat Jak cień gdzieś znikł, Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4] Gdy twej miłości cudnej brak, Czarny czort nam śmieje się w twarz. Bez tej miłości ginie życia smak I płonie serca związek nasz. Daj mi znów cudną miłość swą, Lato umiera, płacze czas. Piasek pożera ziemię mą, Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6] Ach, daj mi znów tę miłość, co Wróci lata dni, zawróci czas I wiatr, co głaszcze ziemię mą, Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4] Aj Marieke, już w nas Wracać czas, Odwrócić czas, Gandawy czas wciąż żyje w nas. Aj Marieke, Marieke, Niech wróci czas, Gdy w czasu wierzyłaś szyk, Z Brugią wraz. [3] . Aj, Marieke, smutków chór W ten wieczór sam, Entre les tours De Bruges à Gand. [1, 7] Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każda chęć Otwiera wrota nieba bram. Aj, Marieke, przeminął żal W poranek ten, Ijn het Dal Jouw Kloof tussen Brugge en Gent Aj, Marieke, teraz nam Każda myśl, każdy wtręt Otwiera wrota piekła bram. Van Brugge naar Gent Van Brugge naar Gent Zonder liefde warme liefde Waait de wind de stomme wind Zonder liefde warme liefde Weent de zee de grijze zee Want in de liefde, harde liefde, Waait de wind een woeste storm, Maar zonder liefde, tedere liefde, Huilt de zee haar grijze traan. Bo w miłości, twardej miłości Wiatru wieje szalony sztorm Lecz bez czułości, czułej miłości Morze wypłakuje swą szarą toń [SINGIEL NO.1] A. Śnić sen niewyobrażony B. Nosić żal po tym, który znikł  C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt 1. Kochać tak, by się stargać niepokojem  2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle  3. Starać się, choć sił brak i  zbroi 4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ... Takie zadanie mam:  • Iść za Gwiazdą. • Nie liczyć ile szans mi dano.  • Nie mierzyć czasu ani rozpaczy. • Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.  • Nie stawać, by wejść w pytań tłum. • Duszę postradać, by zobaczyć, • Usłyszeć choć ułomek z Twych słów... Czy będzien mi dane być herosem? Jeśli tak, me serce jest spokojne  A miasto te zrosi błękitu deszcz Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem Choć wszystko już mój ogień strawił Choć nazbyt znów, nawet nie tak  Idę sięgnąć szczeliny w otchłani Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd 3. Kocham  tak, że się przeistoczę 2. Kocham nawet za bardzo, może źle 1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę 0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...        
    • "Pieluszkowy glob"   Jesteś jak groszek maleńki, namiastką życia zaledwie, w ogromie nieskończoności, gdzieś zagubioną bezwiednie.   Gdzieś – ale gdzie? Nie wiesz sama, nie posiadasz takiej mocy, by czarne przejrzeć zakątki kosmosu tej wiecznej nocy.   A wydaje ci się częstokroć, że wszechświata jesteś pępkiem, w bajkach o bogach w niebiosach, a nie ledwie jego strzępkiem.   Bo wciąż ty w pieluchach jeszcze, a już przyszłość swoją niszczysz i zamiast wpierw wydorośleć, narzekasz, klniesz oraz pyszczysz.   Masz jeszcze drogę daleką w nauce i zrozumieniu, by ruszyć w dobrym kierunku, a nie ku samozniszczeniu!   I pamiętaj, mały groszku, pośród gwiazd i ich bezmiaru, mądrość nie rodzi się z pychy, lecz z pokory i morałów.   Leszek Piotr Laskowski
    • znów się namiestnik rozpanoszył z bandą usłużnych sprzedawczyków to nic że ludzie połamani lecz po co komu tyle krzyku   jeżeli prawdę chcesz przekazać to tylko służysz Putinowi a faszystowska dziś zaraza swe dzieła już legalnie mnoży   nowe umowy przez usłużnych są utajnione przed narodem durnie działają nielegalnie więc nic nie ważne tyle powiem   czyżby wyczuli rychły koniec bo kradną wszystko co możliwe lecz dni już mają policzone i rozliczenie wkrótce przyjdzie
    • Mu i pomadka jak dam opium
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...