Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

coś na kształt skargi odczytuję
zatem na siebie spiszę donos
kiedyś pisała Ala wiersze
w cudzysłów "wiersze" weź, bo ponoć

i proza się dochrapać może
albo domagać, jak kto woli
żeby mieć tytuł poetyczny
a gdzie rodowód? rym chromolić

wszak każdy głupi może rymem
wszystko się Ali pomieszało
już nie ma komu roztłumaczyć
co jest kolorem, a co biało

wgapia się z wszystkich sił w litery
i żeby nikt jej nie zawstydził,
maluje sobie w myślach wiersze
a czy są dobre, kto to widzi

Opublikowano

serdeczne dzięki no nareszcie :)))

mały donosik ktoś tu sklecił
i jakby tego było mało
ubrał go w rymy wypoecił
donosik ów na siebie samą

i poplątała wiązkę pojęć
jeszcze przytupnie i chromoli
a ja tu muszę szybko donieść
poezja sama się obroni

dziś każdy przecie jest poeta
tu poszatkuje zmetaforzy
tam rytmem stuknie i zrymuje
i wyszło lepiej albo gorzej

mamy zastępy wierszokletów
i grafomanów jest na pęki
tylko czasem ruch robaczkowy
w trakcie czytania sprawia męki

nie przypinajmy przeto łatek
antysemita lub ksenofob
czytelnik sam poezje znajdzie
więcej pouczać nie ma po co

:)))

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



też mi atrakcja, palce lizać
"poezja sama się obroni"
lecz w międzyczasie skopią tyłek
nie dość, że boli, nie chce goić


już wolę robić drzwi do lasu
przyszło po rozum pójść do głowy,
tyle subiekcji, szkoda czasu
nie będzie papu nawet z nowych

i stąd wybujał we łbie pomysł,
co ma się dobrze i zakwita
niech wszyscy dookoła piszą,
a ja odpuszczam, wolę czytać


:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


innymi słowy strzelasz focha
kitę zadzierasz robisz wymarsz
a tu współczucia trochę okaż
i się zastanów gdzie przyczyna

któż Ci dorówna na tym forum
doborem rymów i metafor
więc z boku zostaw wszelkie spory
nawet uwagi nie zwróć na to

ja Ci przypomnę Młynarskiego
kiedy otwierał scen podwoje
zawsze doceniał własne ego
w słowach szlagieru "róbmy swoje"
:))
Opublikowano

"Donos" na samą siebie... fajny pomysł, treść, że taka właśnie, rozumiem.
Cały fajny, ale to..

"wszak każdy głupi może rymem
wszystko się Ali pomieszało
już nie ma komu roztłumaczyć
co jest kolorem, a co biało"...... szczególnie

Pozdrawiam i.. nieroztłumaczaj.. niczego.. ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



och miły Jacku, znasz mnie trochę
i wiesz, że lubię rymem gadać
lecz nie doszukuj się w nim prawdy,
bo cały koncept się rozpada

żeby z literek zbić skrzyneczkę
dla oka zwrotkę, już tłumaczę
gwoździa do dźwięku potrzebuję,
a prawda niekonieczna raczej

od razu raźniej jak się uda
porządnie zełgać, drogę zmylić
muszę się tylko bardziej starać
ażeby wszyscy uwierzyli

dobrej nocy :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...