Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Żekł mi razu pewien facet
Jak się popieści
Wszystko się zmieści
Port miej obszerny
By zacumował
Holender przeklęty

Dawno temu w piekle zaistniał pomysł niech powstanie portal, który przyciągnie rzesze zbłąkanych, przez wysłanników Boga przegnanych, cudacznych, przegranych. I powstał portal godny podziwu jednak upadłe anioły jego opuściły,
Spójrzcie wewnątrz siebie i odpowiedź jest krótka. Wasza pycha nie zna granic, dlaczego zapytacie? Otóż ten debilny dział dla wprawnych piórem niszczy to forum. Ogólnie wszystkie portale przeźywają kryzys, ale poeci to wy niszczycie ten.
Niech każdy zada sobie pytanie czy jestem poetą godnym tej nazwy, czy to co piszę czytają szarzy czytelnicy, po co i daczego piszę?
Macie odpowiedź.Dzisiaj od wielu lat ze śmiechu się popłakałem.
Kto jest takim twardzielem niech powie ja jestem wrawnym poetą? Znajdzie się taka osoba godna nazwać siebie tym mianem dawnych mistrzów? Proszę bardzo wymieniajcie się. Pęd za tym durnym działem niszczy portal, czy wreszcie ktoś jeszcze to ujrzy oprócz mnie?
Herakles oczyścił stajnie Augiasza, tąk i tutaj trzeba zrobić, a nie rowadzić idiotyczne dyskusje.
Kiedyś bardzo znani autorzy powieści nawet tutaj próbowali sił w poezji i co???
Inteligencjo rusz rozumem wreszcie.

  • Odpowiedzi 72
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

@Joe_Black__
Ok panie Black. Chce pan mojej reakcji, proszę.
maria_bard rozpoczęła wątek "niszczenie forum" i zaraz wytłumaczę panu o co jej chodziło, chociaż jestem na 100% przekonany, że mój wpis nic nie zmieni i nadal będzie pan machał szabelką.

Na omawianym forum, pod tekstem Hannah_K pt: "A pod burką coś chowa" zamieszcza pan takowy wpis:

"
James Bond lub jego nowsza wersja Jason Bourne.
Podobno lodowaty wzrok miał też Adolf H i Józek S i Tusk:-)".


Żeby sprawa była całkiem jasna ( bo znowu ktoś czegoś nie doczyta ), tekst Hannah_K brzmi tak :

"
takie są gładkie i ciepłe jak dzieciaki
śpiące pod skruszoną ścianą
palce przesuwają się po równym rządku
a każde dotknięcie to mniej o łzę

to jest ten moment chwila
kiedy oczy przestają płonąć
stają się lśniące jak antracyt
zimne w szerokim otwarciu

zapętlona nadzieja z nienawiścią
której koniec spoczywa w dłoni
cienka jest nitka do szczęścia
ukryta w pasie szahida"

Jak człowiek wzywający do inteligencji może myśleć w ten sposób ? :
Szahid- terrorysta-samobójca i James Bond, Jason Bourne ( dodam,że i J.B. i J.B to postacie fikcyjne, i co by nie wyrabiały, robią to jedynie na taśmie filmowej). Porównanie bez ładu, bez składu, bez rozumu.
Cel?
Pojęcia nie mam.Autorka wiersza pewnie też nie, ale może się wypowie.Poza tym zdanie jest wypowiedziane "w powietrze".
I na tym koniec.
Dalej.
Drugie inteligentne zdanie:
Hitler i Stalin-najwięksi zbrodniarze dwudziestego wieku, zostają postawieni w jednym rzędzie z Donaldem Tuskiem. Cel?
Jeśli to jest śmieszne, bądź w jakimś stopniu powiązane z utworem i pan mi to udowodni, obiecuję, że będą to moje ostatnie słowa na tym portalu.

To co pan zaprezentował jest prymitywne, słabe i kompletnie pozbawione sensu, czy kompatybilności z wyżej wymienionym wierszem.

Przyznam się.Ok.
Ja też lubię pożartować.Tylko, że robię to w jakimś kontekście!Lubię ripostować.W kontekście!
Mogę się mylić, próbując analizy jakiegoś trudnego tekstu ( ale nie udaję, że go tam nie ma ). Robię to, bo zalogowałem się na portalu poetyckim. Wolę "łamać łeb" nad wierszem, który jest o czymś, niż odczytywać jakieś wiecowe, terrorystyczne ( czasem religijnie) dyrdymały.
Nie zgadzam się z jakąś opinią.Ale w kontekście wiersza.
Popełniam błędy.Ale wyciągam z nich wnioski.

A to, co pan zrobił? Co to ma być?
Co pan manifestuje i to bez "flagi", za to z gołą du..

Dalej.
Powiem panu dalej.
Zdanie brzmi tak:

"Podobno lodowaty wzrok miał też Adolf H i Józek S i Tusk:-)".

Panu oczywiście wszystko gra, bo pan przecież walczy o dobro portalu.
Czym? Bezmyślnością ?
W jednym zdaniu umieszcza pan osoby, których dawno już nie ma na tym świecie i osobę żyjącą, i pisze pan "miał"!.
Panie Black, co to za część zdania i w jakim została postawiona czasie?

I jeszcze jedno.
Tak, jak nie omieszka pan skomentować moich słów, choć należałoby zapaść się pod ziemię, tak prowokuje pan autorkę do reakcji. Prawdopodobnie będzie ona także nie związana z jej utworem, bo tego powiązać się nie da.

To miała na myśli autorka, maria_bard, "mówiąc" o niszczeniu forum.

To co stało się potem przeczytałem z czkawką, którą nabyłem podczas wcześniejszych debat na tymże forum.
Oczywiście wątki, które ja zacząłem biorę na siebie, ja zawiniłem, ja byłem ten głupi i ja do tego się przyznaję.

ps
Przejrzałem osiągnięcia pana "Blacka" na orgu:
Poezja - dział P i Z (0)
Haiku (0)
Limeryki (0)
Wiersze gotowe / warsztat (0)
Palindromy (0)
Proza (0)

Brak wierszy.
Debata z panem o czymkolwiek to niżej, niż poziom zerowy.
Dosyć.

Opublikowano

@maria_bard

Proszony (na obecną chwilę jeszcze jestem użytkownikiem tego serwisu) jasno i wyraźnie wyrażam sprzeciw wobec samowolnej (nieweryfikowalnej) procedury sprawowania cezury, w sposób gwałcący wolność słowa, w sytuacjach w których użytkownik nie narusza ewidentnie prawa: karnego, cywilnego, autorskiego itd. Moderowanie w dotąd sprawowany sposób, stanowi naruszenie prawa służącego banowanemu, niezależnie czy jest to samowola moderatora lub admina, czy też rezultat sądu skorupkowego. To właśnie taka moderacja niszczy serwis poezja.org, z którego korzystając wielu (nie tylko ja) poczuło się podobnie jak wieki temu Thomas Emlyn: http://en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Emlyn i http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/wp20140401/thomas-emlyn/ Tak właśnie czułem się do dziś, lecz mam nadzieję, że zabierając głos nie tylko w tym wątku (np.: http://www.poezja.org/index.php?a=u&k=71&pokaz2=146951#1119377) przyczynię się do położenia kresu naruszania prawa do wolności wyrażania poglądów i przekonań, w sposób nie naruszający przepisów obowiązującego prawa.

Oprócz tego forum jest niszczone w inny sposób: http://zaufanatrzeciastrona.pl/post/wyciek-40-tysiecy-kont-z-serwisu-poezja-org/

Opublikowano

@Nata_Kruk
Czy obrona żyjących i rozumnych istnień jest religią? Otóż nie, ale jest to w myśl zasad miłosierdzia głoszonego przez kościół chrześcijański i nie tylko. Jeżeli piszę o nie zabijaniu zwierząt, to ze względu na rozsądek rozumnych i miłosiernych dwunogich, którzy uzurpują sobie prawo w kwestii życia i śmierci wydających na świat potomstwo zwierząt. Cóż świnię, krowę, konia itd., itp. można utuczyć, utłuc i zjeść bez konsekwencji. Ale jaki to absurd, gdy ktoś zabije psa, czy milusińskiego kotka, ile z tego powodu szumu w mediach. Czy nie jest to dla inteligentnego człowieka totalną bzdurą?
Jednak, to co napisałaś powyżej jest wyważonym komentarzem.
Pozdrawiam

Dożywotni ban został ze mnie zdjęty, ale wcześniej został usunięty zapis diagnozy, której powodem był on. Ktoś z opiekunów był nadgorliwy, niestety za to można ponieść konsekwencje. Otóż moi drodzy, pomimo, iż usunęliście obraźliwy zapis, jednak informatyk odnalazł owe niefortunne określenie, a prokuratura orzekła, iż nosi ono znamiona przestępczości, jako że zostało to wyrażone publicznie, zatem kwalifikacje ma do wniesienia na wokandę sądową. Jednak pani prokurator insynuowałabym zażądał publicznych przeprosin. Zatem, jeżeli prawdopodobnie maria_bard z taką łatwością potrafiła puścić obelgę, powinno jej z taką samą estymą, (której żąda dla swojej osoby) przyjść z przeprosinami, o ile nie chce by sprawa nabrała toku w Sądzie.

Opublikowano

@Joe_Black__
Joe, są tacy, pod moimi tekstami niektórzy się tak tytuowali, choćby pan poeta Bukowski, a w tym właśnie dziale dla wprawnych nie uświadczy wzniosłej poezji. Posiadam tomiki bardzo młodych ludzi, w przedziale od - do 18 lat i ci z tego działu mogliby się od nich uczyć.
Pozdrawiam

Dożywotni ban został ze mnie zdjęty, ale wcześniej został usunięty zapis diagnozy, której powodem był on. Ktoś z opiekunów był nadgorliwy, niestety za to można ponieść konsekwencje. Otóż moi drodzy, pomimo, iż usunęliście obraźliwy zapis, jednak informatyk odnalazł owe niefortunne określenie, a prokuratura orzekła, iż nosi ono znamiona przestępczości, jako że zostało to wyrażone publicznie, zatem kwalifikacje ma do wniesienia na wokandę sądową. Jednak pani prokurator insynuowałabym zażądał publicznych przeprosin. Zatem, jeżeli prawdopodobnie maria_bard z taką łatwością potrafiła puścić obelgę, powinno jej z taką samą estymą, (której żąda dla swojej osoby) przyjść z przeprosinami, o ile nie chce by sprawa nabrała toku w Sądzie.

Opublikowano

@maria_bard
To nie są świetne wiersze, ale świetne odpowiedzi w formie komentarzy, na upierdliwe komentarze, trzeba tak potrafić, a nie obrzucać obelgami, tak jak to zrobiła pani i pan Sukmanowski.

Poniższy tekst zamieściłem na forum, pod takim tytułem, jednak został on zdjęty i nałożony ponowny ban, tak by nikt nie mógł się wypowiedzieć, zatem wklejam go, by była demokratyczna jawność.

Dożywotni ban został ze mnie zdjęty, ale wcześniej został usunięty zapis diagnozy, której powodem był on. Ktoś z opiekunów był nadgorliwy, niestety za to można ponieść konsekwencje. Otóż moi drodzy, pomimo, iż usunęliście obraźliwy zapis, jednak informatyk odnalazł owe niefortunne określenie, a prokuratura orzekła, iż nosi ono znamiona przestępczości, jako że zostało to wyrażone publicznie, zatem kwalifikacje ma do wniesienia na wokandę sądową. Jednak pani prokurator insynuowała bym zażądał publicznych przeprosin. Zatem, jeżeli prawdopodobnie maria_bard z taką łatwością potrafiła puścić obelgę, powinno jej z taką samą estymą, (której żąda dla swojej osoby) przyjść z przeprosinami, o ile nie chce by sprawa nabrała toku w Sądzie.

Nie mam możliwości obrony na forum, zatem wklejam słowa obrony tutaj. Otóż Krzywak pociska pierdoły z tymi dowodami, to ja mogę przedstawić od niego maile pełne chamstwa i wulgaryzmów, czego nie możnaby się spodziewać po tak wytrawnym poecie, a co do czego , to nie maria_bard, ale pan Krzywak pozwolił sobie na postawienie diagnozy, co insynuuje prokuratura.
21 luty

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




..albo chcesz "użyźniać" poezję,albo weź odpierdol się,w całym znaczeniu tego słowa :)..zapisz się do jakiejś partii,lub napij się denaturatu razem z prokurator..tylko nie męcz nas Człowieku :)..Ciesz się..pisz..i pracuj nad sobą. Jesteśmy tu tylko i wyłącznie dla wierszy,szlifowania warsztatu,talentu.Więc szanuj swój czas i nasz ,oraz daną Ci przestrzeń.Źle pojmowana wolność prowadzi do anarchii.Wiadomo jacy pasterze takie barany,ale Heniek zła się nie ulęknie :)więc czuj się jak w domu,resztę czas pokaże :)

ps.
"insynuowałabym"..-.. insynuowała, bym...( stuknął się w w pierś,a po zapoznaniu z dorobkiem poetyckim i reprezentowanym poziomem:)..stwierdziła,że niewątpliwie towarzyszyły mi łzy wzruszenia na etapie twórczym i stąd daleko idąca ignorancja moich tekstów, doprowadziła do konfliktu ,pomiędzy moją wrażliwością, a ciemną stroną księżyca :)
  • 9 miesięcy temu...
  • 2 lata później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...