Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kalendarze, terminy pogrzebów
ciężko przełykać martwe fale
pozostaje modlitwa do kamieni
w nadziei, że gorący podmuch
nie rozleje kawy na spodnie

uciąłem racheli kosmyk włosów
odczynić uroki jak robią na filmach
nocami śnią się oczy ze strefy
sklep z cynamonem rozbity kolbami

'cienie już są wystarczająco krótkie'

zaufanie do mordercy to warunek
dobrej śmierci na starość



Opublikowano

dla mnie ten wiersz jest wyrazem rozpaczliwie ambiwalentnego pragnienia poddania się eutanazji; tylko nie rozumiem, dlaczego w tej kulturze i akurat na albo w okolicy negew; czy tylko dlatego, że jest to tam legalne?

pozdrawiam

Opublikowano

"ostatni wschód słońca nad negew".

Z samym tytułem rodzi się pytanie: czy jest to ostatni wschód słońca dla peela, a jeżeli tak to czy opuszcza negew czy (jak zasugerował al meriusz) peel żegna się z życiem; albo czy to ostatni wschód gdyż świat ulegnie szybkiemu rozpadowi, może też nadciąga chmura radioaktywna, która rozlokuje się tam na dłużej.
Podążając jednak wersami wiersza skłaniamy się ku temu pierwszemu - że jest to ostatni wschód dla peela. Skoro peel może myśleć o ewentualnym rozlaniu kawy, to nie przypuszczam, aby próbował popełnić samobójstwo. Raczej żegna się z tym miejscem i próbuje zatrzymać obraz. Odczuwa z tego powodu nostalgię i dodatkowo "widzi" różne obrazy, które wytworzyły się w jego umyśle zarówno pod wpływem pięknych widoków jak przeczytanych i zasłyszanych dawniej informacji o mieszkańcach regionu. A że z mieszkańcami tymi wiążą się historie zazwyczaj tragiczne - stąd nawiązanie do śmierci.

"cienie już są wystarczająco krótkie" to zarówno oznacza świtanie jak upływ lat powodujący zapominanie o tragedii ludzi związanych z tym miejscem.

Puenta, czyli ostatnie dwa wersy. Pokuszę się o kontrowersyjne podejście. Mordercą można nazwać stwórcę, gdyż to on zaprogramował nam śmierć. Ludzie, którzy uwierzą, będą mieli dobrą śmierć gdyż czeka na nich życie wieczne.

Pozdrawiam serdecznie X :)

Opublikowano

Negev. Tu miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej...Kalendarz z terminami pogrzebów, życie w cieniu "gorącego podmuchu" determinują sarkastyczną puentę, pełną nadziei mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Mógłby temu przeczyć tytułowy "ostatni wschód słońca", chyba że potraktować go jak symbol ścigającej się z czasem intensywności przeżywania - każdy wschód trzeba chłonąć tak, jakby miał być ostatnim...
Dobre.

Opublikowano

komentarz andrzeja barycza naprowadził mnie na myśl, że wiersz może opisywać śmierć starej rachel i to właśnie jej poświęcony jest tytuł; mordercą pozostaje od wieków ten sam gorący wiatr pustyni - co jest może spontaniczną refleksją dojrzałego człowieka będącego przy kobiecie w jej ostatnich godzinach

jak by nie było, wiersz pobudza wyobraźnię, dopuszcza różnego rodzaju interpretacje zapraszając jednocześnie do przemyśleń i szukania obrazu 'całkowicie' spójnego

marku, gratulacje


ps
podoba mi się też sposób zapisu

Opublikowano

Mith ;-) Jak zwykle elokwentne podsumowanie. "martwe fale" to prawdopodobnie Morze Martwe... al meriuszu, miło, że dobry humor dopisuje ;-) Au, pojechałaś za daleko z interpretacją, a to 'tylko' problem samobójczych ataków w Telavivie. W południe są najkrótsze cienie i wtedy najczęściej ludzie eksplodują w kawiarniach. Andrzeju, bardzo trafne podsumowanie. tuz, właśnie o tę refleksję chodziło. Dziękuję wszystkim za czytanie i opinie...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Wierz mi X, że (ze względów czasowo-miejscowych) znacznie skróciłam swoją wypowiedź. Bo jak czytać to do końca choćby nim był ósmy krąg.

pozdrówka :)
Opublikowano

Intrygująca jest ta "negew". Interpunkcję chyba lepiej usunąć, bo jest taka, jakby jej wcale nie było.. ;) wierszowi dobrze będzie bez niej.
Na boku zbiłam sobie strofki i wcale źle to nie wygląda. Brakuje mi maleństwa w postaci.. by/żeby.. przed słowem "odczynić".
Treść wciąga, doczytałam trochę w postach.. każdy ma swoje racje. Mnie bardzo podoba sie pierwsza, ale i całość odbieram pozytywnie.
"'cienie już są wystarczająco krótkie".. b. wymowne, plus dobra puenta.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



muszę przyznać, że w kontekście wiersza nigdy nie skojarzyłbym negew z tel awiwem i podobnie jak nikt z komentujących nie wpadłbym na to, że wiersz mówi o zamachach; jeśli chodzi tu o wybuchy np. w kawiarniach, to puenty już zupełnie nie rozumiem... proszę pomóż, dlaczego 'zaufanie do mordercy to warunek dobrej śmierci [u]na starość'[/u].

tak to dzieła zaczynają żyć własnym życiem, często innym niż wyznaczył im ich autor

dobrze, że nasz poeta żyje i może sprostować wszelkie nieporozumienia ;-)

serdeczne pozdrowienia


ps
wyprzedzając: podsumowanie andrzeja barycza jest trafne, bo jest ogólne, pozbawione konkretów, pasuje do wielu interpretacji...

[quote]Negev. Tu miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej...Kalendarz z terminami pogrzebów, życie w cieniu "gorącego podmuchu" determinują sarkastyczną puentę, pełną nadziei mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Mógłby temu przeczyć tytułowy "ostatni wschód słońca", chyba że potraktować go jak symbol ścigającej się z czasem intensywności przeżywania - każdy wschód trzeba chłonąć tak, jakby miał być ostatnim...
Dobre.


Dnia: 2013-07-18 08:19:25 napisał(a): andrzej barycz
Opublikowano

al meriuszu, to właśnie umiejętność rozszyfrowywania treści utworu czyni czytelnika bezcennym ;-) Wprawdzie nie piszę errat, ale zrobię wyjątek: "zaufanie do mordercy to warunek dobrej śmierci na starość" - jeśli Izraelczyk wie/ufa, że Palestyńczyk będzie postępował wg schematu to przeżyje i doczeka starości/naturalnej śmierci ;-) Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Na pustyni bywa często zimniej jak tutaj zimą. Nie wiem tylko dlaczego akurat miejsce akcji tekstu zamieszczać, mało to pustyń na świecie?
Ostatnio sporo wierszy się naczytałem akurat z akcją w tamtych okolicach, czy to jakaś moda?
Trochę druga część odbiega od reszty, ale to dobry wiersz. To tylko moje wrażenie.
Pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





czy to znaczy, że ludzie powinni siedzieć w domu? przestać używać komunikacji miejskiej? nie pracować w miejscach publicznych itp. ? przecież to nonsens

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



muszę przyznać, że w kontekście wiersza nigdy nie skojarzyłbym negew z tel awiwem i podobnie jak nikt z komentujących nie wpadłbym na to, że wiersz mówi o zamachach; jeśli chodzi tu o wybuchy np. w kawiarniach, to puenty już zupełnie nie rozumiem... proszę pomóż, dlaczego 'zaufanie do mordercy to warunek dobrej śmierci [u]na starość'[/u].

tak to dzieła zaczynają żyć własnym życiem, często innym niż wyznaczył im ich autor

dobrze, że nasz poeta żyje i może sprostować wszelkie nieporozumienia ;-)

serdeczne pozdrowienia


ps
wyprzedzając: podsumowanie andrzeja barycza jest trafne, bo jest ogólne, pozbawione konkretów, pasuje do wielu interpretacji...

[quote]Negev. Tu miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej...Kalendarz z terminami pogrzebów, życie w cieniu "gorącego podmuchu" determinują sarkastyczną puentę, pełną nadziei mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Mógłby temu przeczyć tytułowy "ostatni wschód słońca", chyba że potraktować go jak symbol ścigającej się z czasem intensywności przeżywania - każdy wschód trzeba chłonąć tak, jakby miał być ostatnim...
Dobre.


Dnia: 2013-07-18 08:19:25 napisał(a): andrzej barycz


"podobnie jak nikt z komentujących nie wpadłbym na to, że wiersz mówi o zamachach"

?!

Byłbym wdzięczny, gdyby nie wyrokował pan o tym, na co inni komentujący wpadają lub nie...
Nie wiem jakim cudem potrafi pan (chce ?) dopasować jednoznaczny, komentatorski konkret (życie w cieniu "gorącego podmuchu") do własnych eutanazyjnych rojeń. Sugerowana przez pana "ogólność" mojej wypowiedzi, to nic innego, jak objęcie uwagą całości wiersza, stan czytelniczej świadomości, który nie ogranicza się do szaradziarskiej satysfakcji z odkrycia "a o czym to", lecz próbuje dociec "co z tego wynika". To nie jest "wiersz o zamachach", lecz (jak wspomniałem) o życiu w stanie permanentnego zagrożenia, udomowianiu strachu.
W tym przypadku słabość czytelnika nie jest słabością autora, co usilnie stara się pan udowodnić... ;)
Opublikowano

Zakończenie mówi o zamachach, tylko po co o tym wspominać. Teraz tam nie wiadomo kto jest katem a kto ofiarą. Ten tekst zdaje się czytałem już wcześniej i tam w komentarzach jednak wpadli na te zamachy. Może więcej wiedzą;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



muszę przyznać, że w kontekście wiersza nigdy nie skojarzyłbym negew z tel awiwem i podobnie jak nikt z komentujących nie wpadłbym na to, że wiersz mówi o zamachach; jeśli chodzi tu o wybuchy np. w kawiarniach, to puenty już zupełnie nie rozumiem... proszę pomóż, dlaczego 'zaufanie do mordercy to warunek dobrej śmierci [u]na starość'[/u].

tak to dzieła zaczynają żyć własnym życiem, często innym niż wyznaczył im ich autor

dobrze, że nasz poeta żyje i może sprostować wszelkie nieporozumienia ;-)

serdeczne pozdrowienia


ps
wyprzedzając: podsumowanie andrzeja barycza jest trafne, bo jest ogólne, pozbawione konkretów, pasuje do wielu interpretacji...

[quote]Negev. Tu miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej...Kalendarz z terminami pogrzebów, życie w cieniu "gorącego podmuchu" determinują sarkastyczną puentę, pełną nadziei mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Mógłby temu przeczyć tytułowy "ostatni wschód słońca", chyba że potraktować go jak symbol ścigającej się z czasem intensywności przeżywania - każdy wschód trzeba chłonąć tak, jakby miał być ostatnim...
Dobre.


Dnia: 2013-07-18 08:19:25 napisał(a): andrzej barycz


"podobnie jak nikt z komentujących nie wpadłbym na to, że wiersz mówi o zamachach"

?!

Byłbym wdzięczny, gdyby nie wyrokował pan o tym, na co inni komentujący wpadają lub nie...
Nie wiem jakim cudem potrafi pan (chce ?) dopasować jednoznaczny, komentatorski konkret (życie w cieniu "gorącego podmuchu") do własnych eutanazyjnych rojeń. Sugerowana przez pana "ogólność" mojej wypowiedzi, to nic innego, jak objęcie uwagą całości wiersza, stan czytelniczej świadomości, który nie ogranicza się do szaradziarskiej satysfakcji z odkrycia "a o czym to", lecz próbuje dociec "co z tego wynika". To nie jest "wiersz o zamachach", lecz (jak wspomniałem) o życiu w stanie permanentnego zagrożenia, udomowianiu strachu.
W tym przypadku słabość czytelnika nie jest słabością autora, co usilnie stara się pan udowodnić... ;)



panie barycz, ponieważ mam akurat nieco czasu, a tego rodzaju dyskusje nie są dla mnie nieważne, spróbuję:

jeśli napisałem, że żadnen z komentujących nie wpadł na to, że wiersz jest o zamachach samobójczych w tel awiwie (i związanym z nimi ogólnym poczuciem zagrożenia), to uczyniłem to na podstawie zamieszczonych pod wierszem komentarzy; w żadnym z nich nie znalazłem konkretnej wskazówki na to, że wiersz właśnie o tym opowiada.


pański komentarz zaczyna się od:

'negev'
- zrozumiałem, że ma pan tu na myśli pustynię negew.

dalej pisze pan 'Tu miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej...'
- czyli: na pustyni negew (a nie w nadmorskim tel awiwie, gdzie poczucie zagrożenia zamachami jest nieporównywalnie większe, i było inspiracją wiersza) miłość, śmierć i czas znaczą i splatają się ze sobą inaczej'. zgadza się. tryb życia na pustyni jest zupełnie inny niż w miastach lub na żyznych ziemiach, gdzie klimat jest umiarkowany.

następnie czytam: 'Kalendarz z terminami pogrzebów...'
- (cytat pierwszej strofy wiersza) może oznaczać to samo, co wszędzie indziej - ludzie umierają, a gdy jest się w podeszłym wieku, tym częściej docierają do nas informacje o śmierci sąsiadów, znajomych, przyjaciół - też w miastach i kibucach na pustyni negew.

'życie w cieniu "gorącego podmuchu"...'
- najważniejszym aspektem pustyni negew dla wielu ludzi jest upał; do 45 stopni w cieniu. pozwolę zacytować sobie fragment reportażu, który akurat niedawno czytałem: 'Pierwszą regułą, której uczymy się u Yoni i jego żony Orly, jest konieczność picia, zanim poczuje się pragnienie. Druga reguła: zaszyć się w cieniu, zanim wystąpi pot. Na pustyni Negew na południu Izraela gorączka jest tak sucha, że nie od razu odczuwa się jej impet.'

'determinują sarkastyczną puentę' - puenta jest sarkastyczna już jako fraza, niezależnie od kontekstu w jakim została użyta.

moje 'eutanazyjne rojenia' o podmiocie miotającym się pomiędzy wolą godnego odejścia z tego świata a jego (wynikającymi z kręgu kulturowego) religijnymi odczuciami znajdują w strofach wiersza swoje uzasadnienie:
kalendarze - wszystko musi przeminąć; terminy pogrzebów - umierają rówieśnicy, mój czas i tak się kończy; martwe fale - (geograficzna gra słów) jako (nieskuteczne) lekarstwo albo środek przeciwbólowy w obliczu nieuleczalnej choroby; modlitwa do kamieni - bo czy bóg wysłuchałby modlitwy umierającego na własne życzenie; nie rozleje kawy - może to ostatnia kawa w cieniu gorącego wiatru, który teraz ze słabych rąk mógłby z łatwością wytrącić filiżankę; kosmyk włosów - kochanej nieżyjącej osoby jako usprawiedliwienie wobec boga własnej śmierci na życzenie; oczy ze strefy - męczące sny przeżytej przeszłości; sklep z cynamonem - utrata wiary w 'rojenia' o lepszej rzeczywistości; cienie (...) krótkie - podkreślające dojrzałość - własnego - czasu; i w końcu sarkastyczna świadcząca o rozpaczliwej ambiwalencji podmiotu (teraz już też odnośnie lekarza dającego finalny zastrzyk) puenta

ale też moje rojenie drugie 'śmierć racheli':
kalendarze - wszystko musi przeminąć; terminy pogrzebów - umierają rówieśnicy i bliscy martwe fale - ciężko przełknąć stratę, pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby; modlitwa do kamieni - w zastępstwie ściany płaczu; nie rozleje kawy - dodatkowe osłabienie gorącem pustyni; kosmyk włosów - kochanej osoby, gest rozpaczy, przynajmniej na tyle ten człowiek pozostanie fizycznie ze mną; oczy ze strefy - zmęczenie bezustannym umieraniem; sklep z cynamonem - bezwzględny atak tzw. realizmu (umieranie bliskiej osoby); cienie (...) krótkie - pogodzenie się z losem, dojrzałość czasu; zaufanie do mordercy - mordercą (powolnym) mogą być właśnie warunki życia na pustyni; ponadto: typowo żydowskie (jednak pełne ufności) swary z bogiem (np. tewja mleczarz - alejchem, sztukmistrz z lublina - singer). myślę, że w tym sensie kojarzyła to też Hannah K:

[quote]Puenta, czyli ostatnie dwa wersy. Pokuszę się o kontrowersyjne podejście. Mordercą można nazwać stwórcę, gdyż to on zaprogramował nam śmierć. Ludzie, którzy uwierzą, będą mieli dobrą śmierć gdyż czeka na nich życie wieczne.

Pozdrawiam serdecznie X :)


Dnia: 2013-07-18 08:18:49 napisał(a): Hannah K

ze skruchą muszę tutaj przyznać, że na intepretację 'śmierć racheli' naprowadził mnie też powyższy komentarz; o czym wcześniej nie wspomniałem.

zapewne też hannah h, i inni komentatorzy, znaleźli wystarczająco wiele przesłanek, pozwalających im na ich własne interpretacje tego wiersza,
który nosi znamiona przekazu onirycznego - i właśnie w tym widzę jego atut; tzn. w braku jednoznaczności, co daje ostatnim dwu wersom znacznie większą siłę - i sens, niż pierwotne założenie autora.

myślę, że tuz wyłowił z wiersza jego właściwą puentę (co marek poniekąd sam przyznał):

[quote]Piękny wiersz z głęboką refleksją.

"nocami śnią się oczy ze strefy
sklep z cynamonem rozbity kolbami"



Dnia: 2013-07-18 08:38:48 napisał(a): tuz


na koniec pozwolę sobie zacytować samego siebie:

[quote]jak by nie było, wiersz pobudza wyobraźnię, dopuszcza różnego rodzaju interpretacje zapraszając jednocześnie do przemyśleń i szukania obrazu 'całkowicie' spójnego

marku, gratulacje


ps
podoba mi się też sposób zapisu


Dnia: 2013-07-18 10:07:54 napisał(a): al meriusz


pozdrowienia


ps
nie bójmy się mówić o tym, co widzimy i o tym, czego nie widzimy. nawet jeśli drażni to 'ekspertów' ;-)
Opublikowano

Panie Andrzeju napisałem wyraźnie, że wcześniej to czytałem i nie tutaj. Nie czytam komentarzy bo mnie nie interesują, liczy się wiersz a nie czyjeś wylewności pod nim.
Napisz pan wreszcie coś sam wtedy to będą komentarze za te gnioty i podobne. Odważy się pan:-) Wątpię.
Pozdr.

Opublikowano

Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie dyskusja Andrzeja i al meriusza, którym dziękuję za tak rzeczowe i konstruktywne komentarze. Czuję się wywołany do tablicy, więc do końca objaśnię wersy-migawki z 'krainy niezgody'.
"w nadziei, że gorący podmuch nie rozleje kawy na spodnie" - być może PL był już świadkiem zamachu;
"odczynić uroki jak robią na filmach" - zauroczenie amerykańską kinematografią;
"nocami śnią się oczy ze strefy" - prawdopodobnie PL jako żołnierz brał udział w akcjach w Strefie Gazy (najgęściej zasiedlony obszar);
"sklep z cynamonem rozbity kolbami" - rozbity palestyński sklep, ale przekornie nawiązałem do "Sklepów cynamonowych" (chichot historii, sami przyznacie);
Reszta wyjaśniona wcześniej.

Następną razą postaram się wrzucić coś mniej zawiłego ;-) Dzięki za czytanie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...