Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Aluna, dziękuję za tamte wpłaty. Dzięki nim byliśmy w stanie przetrwać pewien okres abonamentowy.

Zawsze liczyliśmy się z Waszym zdaniem i doceniamy każdy budujący komentarz. Dlatego też, wsłuchując się z Wasze prośby, powiedzieliśmy dość stagnacji i pragniemy przywrócić dawną świetność Zetce. Jeżeli to nam się nie uda org sam pochyli się ku upadkowi i spadnie w odmęt Internetu, zapomniany i przeklęty... i nawet najszczodrzejsze wpłaty mu wtedy nie pomogą.

a.
Dlaczego zapomniany lllliiii przeklęty?!
Był świetny , często czytam posty pod nie tylko moimi wierszami , łezka kręci się w oku-moim i zapewne nie tylko!
Tu było moje antidotum , tu zaczęłam upublicznienie pisania , (po mimo krytyki) czułam ,że jestem w odpowiednim miejscu!
A teraz mam błagać o wstawienie wiersza w Zetce , który , ostatnio wylał pod wierszem na mnie szambo -przez moderatora barycza!
A w ogóle kto to taki , możne poznamy coś na temat dorobku literackiego , doświadczenia krytyki na polu limeryki ...etc..!

Jak otworzyłam Warsztat
(o którym pisałam , teraz żałuje ,że post skasowałam), i przeczytałam ze :Opiekunowie działu: M. Krzywak, maria bard, andrzej barycz, :Proszę piszących -poczytajcie Państwo!

To nie nowość to dla mnie groza!




  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A chciałam wybrać ,właśnie Pana?

A WARSZTAT , nikogo ?
To coo z tym -fantem , wiersze czekają , moderatorów ani, ani słychu, ni widu!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A chciałam wybrać ,właśnie Pana?

A WARSZTAT , nikogo ?
To coo z tym -fantem , wiersze czekają , moderatorów ani, ani słychu, ni widu!

No to wklejajcie, cały dział P jest do dyspozycji. Warsztat zresztą też. I jeszcze jedno - starajmy się posługiwać w miarę poprawną pisownią. Koniec komedii, teraz czas na poważnie.
Opublikowano

Najważniejsze, że coś się zaczęło dziać! To, jak było, każdy wie!
Są ludzie, którzy chcą działać dla dobra Forum, cześć Im i chwała,
nie każdemu by się chciało chcieć! Poczynania idą w dobrym kierunku; od sób kompetentnych i pozbawionych uprzedzeń, nawet
ostra krytyka nie powinna być odbierana jako atak na autora.
No i myślę (zaczynając od siebie), być pierwszym rzetelnym krytykiem własnych utworów. Ja jestem dobrej myśli, nie powinniśmy
reagować impulsywnie, spokojna, przyjazna atmosfera będzie nam nadal towarzyszyć.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich
Uczestników Forum
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A chciałam wybrać ,właśnie Pana?

A WARSZTAT , nikogo ?
To coo z tym -fantem , wiersze czekają , moderatorów ani, ani słychu, ni widu!

No to wklejajcie, cały dział P jest do dyspozycji. Warsztat zresztą też. I jeszcze jedno - starajmy się posługiwać w miarę poprawną pisownią. Koniec komedii, teraz czas na poważnie.

To nie komedia , to nasze upublicznianie i nie tylko wierszy , komentarzy również!
Jak mam ochotę na zabawę , to potrafię napisać coś co bawi!

Pozdrawiam!
Opublikowano

[center]przepowiednia

sędziami we własnej sprawie
jest gremium moderatorów
nadto nieomylne prawie
w uznaniu swych popleczników

choć TWA miało nie być
to właściwie się kształtuje
pod regentami będzie ryć
wnet rzeczonych wyautuje

poeci sądzą poetów
twórczość ich poniżać
udając apologetów
poezji będą ubliżać

proroctwo to wnet się spełni
opustoszeje ten serwis
dział Z twórczością wypełni
niejeden poeta urwis

neodadaizm rozkwitnie
jako chwast wiersze zagłuszy
epicka lira dobitnie
fałszując wielu obruszy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


znowu Pan zaczyna?jeszcze się nie znudziło?Rozumiem,że ten twór moderatorzy mają w mgnieniu oka przesunąc do działu Z;)
Hahaha ahahahahah!!!
rozśmieszyłaś mnie bardzo!!!!!!
dziękuję.
Opublikowano

Dzisiaj zaproponowano mi publikowanie w Dziale Z. To bardzo miłe, więc podziękowałam za wyróżnienie. Jednak nie zamierzam z tego przywileju korzystać.
A dalej napisałam, co następuje.
Osobiście nie popieram czynienia tego typu selekcji na publicznych, amatorskich portalach artystycznych. Myślę, że nikt nie ma monopolu na obiektywne ocenianie twórczości innych, ponieważ sztuka wymyka się jednoznacznym kryteriom oceny, takie oceny zawsze są subiektywne i wypływają z osobistych gustów. Dlatego selekcje takie są krzywdzące dla ludzi, także dla tych, którym się wmawia, że są "obiektywnie" lepsi od innych. Poza tym po co - w jakim celu - dzielić amatorskich twórców na grupę lepszych i grupę gorszych? Żeby tym gorszym było przykro czy żeby ci lepsi stali się zarozumiali? Nie widzę sensu takich działań, nie wiem, czemu to ma służyć.
Zresztą z tych właśnie powodów kilka lat temu zrezygnowałam z publikowania swoich wierszy w "Dziale dla zaawansowanych poetów".
Natomiast fajnie byłoby zrobić np. dział poezji białej, poezji rymowanej i piosenki poetyckiej. Łatwiej byłoby wtedy trafiać do wierszy w takich stylach, w jakich gustujemy.
Pozdrawiam.
Joanna Oxyvia Jankowska.

Opublikowano

Gratuluję utworzenia przedziału Nur für Deutsche. Jeśli będą potrzebne żółte gwiazdy to znam adres dobrego i niedrogiego krawca.

Okazuje się jednak, że nie potrafimy po 44 latach sowieckiego ucisku żyć bez cenzury i musimy koniecznie oceniać i kontrolować myśli innych - banda czworga, która dokładnie wie co należy myśleć oceni czy mamy prawo...

A "Zielona miłość" jednej z pań cenzorek powinna być wykładnią oczekiwanego poziomu publikacji.

Kolejnym dobrym posunięciem jest wywalenie z działu ludzi do których się wyciągnęło rękę po pieniądze na podtrzymanie portalu. Zrobili swoje i mogą odejść.

Opublikowano

Ja osobiście nie mam zastrzeżeń co do zmian.
Wszystkim się nie dogodzi, taka prawda.
Pomysł Oxywi z podziałem na "wiersze białe" i "rymowane"
jest w deche!! Nie trzeba robić przecież oddzielnych działów,
wystarczy, żeby np. przy białym wierszu była literka "B"
a przy rymowanym "R".(by autor dodający utwór miał możliwość zaznaczenia odpowiedniego stylu w jakim wiersz został napisany).
Rozumiem również "zmęczenie" moderatorów
po ostatniej pierestrojce, dlatego nie będę naciskał.
Jednak mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości szanowni administratorzy i moderatorzy portalu rozważą wszystkie "za" i "przeciw" i coś wykombinują, żeby żyło nam się lepiej:)
pozdrawiam.

Opublikowano

W podziale naszego portalu na "lepszych" i gorszych" zorientowałam się dopiero niedawno. Może dlatego, że nie korzystałam z możliwości publikowania w dziale dla wprawnych poetów.
Nowe zasady uważam za oburzające.
Weryfikacja amatorskiej twórczości przez czwórkę wątpliwych ekspertów jest nieporozumieniem. Kto dał prawo komukolwiek do decydowania o tym czy wiersz nadaje się do działu dla "wybrańców"?
Okres CENZURY już przerabialiśmy!
To czy wiersz jest dobry czy słaby jest zresztą pojęciem względnym, bo...de gustibus non est disputandum.
Najlepszą weryfikacją utworów jest ilość "czytania" i komentarzy.

Z tego co sobie przypominam to od dawna było krytykowane na forum ( i to właśnie przez osoby wybrane obecnie do tejże weryfikacji) tzw. TWA. Teraz to zjawisko zostało usankcjonowane postanowieniem administratora.
Następnym krokiem powinno być blokowanie dostępu w ogóle do publikowania osobom "niechętnie widzianym"
Już i tak wygoniono przez złośliwe, albo tendencyjne komentarze wielu cennych i fajnych twórców. I może o to właśnie chodziło i chodzi...
Lilka Laszczyk

Opublikowano

Szanowna Lilko Laszczyk
Szanowna Oxyvio

Podpisując się pod waszymi wypowiedziami, dodam, że prócz tego o czym napisałyście, oburzające są sankcjonujące coś takiego, co nas oburza, postanowienia regulaminu (http://www.poezja.org/wiersz,79,129104.html) naruszające prawa człowieka - w szczególności artykuły 11. i 12 oraz 18., jak też 19. i 27. - (http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_cz%C5%82owieka i http://pl.wikipedia.org/wiki/Powszechna_Deklaracja_Praw_Cz%C5%82owieka oraz http://pl.wikisource.org/wiki/Powszechna_Deklaracja_Praw_Cz%C5%82owieka). Ignorując obowiązujące prawo, po myśli stojącego z nim w sprzeczności, wydumanego regulaminu, admin i moderatorzy robią użytek uważając, że są jakoby we własnym mieszkaniu (domu), po myśli "wolnoć tomku w swoim domku". Skutkiem tego naruszyli m.in. moje prawo do swobodnej wypowiedzi: http://www.poezja.org/wiersz,79,142382.html i http://www.poezja.org/wiersz,79,142220.html. Obawiam się (nie od dziś), że za wyrażanie przez nas sprzeciwu wobec orgowej cenzury, zostaniemy w końcu zbanowani raz na zawsze: http://www.poezja.org/wiersz,3,141274.html i http://www.poezja.org/wiersz,90,141114.html. Może gdyby odwagę cywilną sprzeciwiać się temu miało jeszcze więcej Użytkowników, to admin (właściciel zieleniaka) byłby zmuszony pohamować swoje inkwizycyjne metody, "panowania" nad tym co wyrabiają jakoby w jego zieleniaku nie tylko Użytkownicy: http://www.poezja.org/wiersz,79,129104.html.

Opublikowano

Lilka Laszczyk - w sumie to zaprzecza pani sama sobie. albo pani nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
Po pierwsze, nie ma żadnej cenzury
Po drugie - zmiany zostały wprowadzone właśnie po to, żeby "fajni ludzie" nie odchodzili
Po trzecie - co do zjawiska TWA albo pani była ślepa, albo nie widziała tego, co było
Po czwarte - a pani od czego jest ekspertem, że się tak ujemnie o mnie publicznie wyraża? To jest pani prawdziwe imię i nazwisko?
Po piąte - "de gustibus non est disputandum" - to dlaczego pani jednak o gustach dyskutuje?
Po szóste - widocznie tak pani pupile poetyccy doprowadzili do furii właściciela, że postanowił zatamować bezczelne chamstwo, kłamstwo i pomówienia. Groźby i pogróżki wysyłane przez tych "biednych pokrzywdonych". Jak przyjdzie pora, otworzę swoje PW i wtedy niejedno lico zapłonie.

Eeeee, bzdury patykiem pisane.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Michale Krzywak,
Chciałam przypomnieć, że forum jest publiczne i każdy ma prawo wypowiedzieć się na temat rzeczy i zjawisk dotyczących tego forum.
Wyraziłam więc swoje zdanie na temat wprowadzonych zmian. A moje podejście do tych zmian jest krytyczne.
Nie interesuje mnie niczyja prywatna korespondencja, ani osobiste animozje. Opieram się na tylko na własnych spostrzeżeniach. Znalazłam się na się na tym forum tylko dlatego, że lubię pisać i czuję się usatysfakcjonowana, jeśli ktokolwiek zaszczyci mój wiersz komentarzem.
PS.regulamin zakłada możliwość posługiwania się
nickiem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Michale Krzywak,
Chciałam przypomnieć, że forum jest publiczne i każdy ma prawo wypowiedzieć się na temat rzeczy i zjawisk dotyczących tego forum.
Wyraziłam więc swoje zdanie na temat wprowadzonych zmian. A moje podejście do tych zmian jest krytyczne.
Nie interesuje mnie niczyja prywatna korespondencja, ani osobiste animozje. Opieram się na tylko na własnych spostrzeżeniach. Znalazłam się na się na tym forum tylko dlatego, że lubię pisać i czuję się usatysfakcjonowana, jeśli ktokolwiek zaszczyci mój wiersz komentarzem.
PS.regulamin zakłada możliwość posługiwania się
nickiem.


No, pani ma prawo, ja też mam prawo. Szczególnie, jak ktoś nie ma pojęcia,co chce przekazać. A teraz szanowna pani wycofuje się rakiem, udając, że nic nie napisała.
Eeeee

P.S - oczywiście, że pozwala. Aczkolwiek jest coś takiego jak przyzwoitość, potrzebna szczególnie wtedy, jak się kogoś publicznie pomawia, oskarża i takie tam. Ale do tego potrzeba, niestety, odwagi...

P.S. 2 - to nie wyzna nam tutaj pani, od czego jest ekspertem? Szkoda, byłem tak ciekawy...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Michale Krzywak,
Chciałam przypomnieć, że forum jest publiczne i każdy ma prawo wypowiedzieć się na temat rzeczy i zjawisk dotyczących tego forum.
Wyraziłam więc swoje zdanie na temat wprowadzonych zmian. A moje podejście do tych zmian jest krytyczne.
Nie interesuje mnie niczyja prywatna korespondencja, ani osobiste animozje. Opieram się na tylko na własnych spostrzeżeniach. Znalazłam się na się na tym forum tylko dlatego, że lubię pisać i czuję się usatysfakcjonowana, jeśli ktokolwiek zaszczyci mój wiersz komentarzem.
PS.regulamin zakłada możliwość posługiwania się
nickiem.


No, pani ma prawo, ja też mam prawo. Szczególnie, jak ktoś nie ma pojęcia,co chce przekazać. A teraz szanowna pani wycofuje się rakiem, udając, że nic nie napisała.
Eeeee

P.S - oczywiście, że pozwala. Aczkolwiek jest coś takiego jak przyzwoitość, potrzebna szczególnie wtedy, jak się kogoś publicznie pomawia, oskarża i takie tam. Ale do tego potrzeba, niestety, odwagi...

P.S. 2 - to nie wyzna nam tutaj pani, od czego jest ekspertem? Szkoda, byłem tak ciekawy...

No!!!!
zgodnie z moimi przewidywaniami dostarczył mi pan rozrywki na wieczór.
Buziaki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...