Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Zainspirowane wierszem Zbyszka pt. "Skrawek nieba"

Śnieżnym rankiem zimowym niewinnie i w bieli
idzie panna do ślubu; welon dobrej wiary,
szal radości się mgliście na ramionach ścieli,
suknia z cienkiej euforii, z nadziei falbany.

A na sali weselnej czekają Cyganie,
czarne loki wróżbitki ze wstążką czerwoną,
instrumenty parskają jak konie narwane;
karo, trefl, dama, walet, jaką będziesz żoną?

Młodej parze prezenty niosą druhny-wróżki:
ciężki chleb dla młodego z solą w oku pannie;
"Wiatr w oczy - masz, malutka! - i żal do poduszki!"
"A ta kolia z kryształków łez cichych - też dla mnie?"

"Dla ciebie i klejnoty z krwawicy i potu,
masz - my nie żałujemy! - i szorstkość na dłonie,
niewymówione gniewy, nieprzespane noce,
i ryski pod oczami, i srebro na skronie!"

"A po co mi to wszystko? Ja mam skrawek nieba,
ukradłam w snach aniołom, uszyłam wysepkę
i dam ją kochanemu, by miał, co mu trzeba,
by żyło nam się łatwo i prosto, i lekko.

Błękitnym szalem miękko otulę go w miłość,
Wielki Wóz nas powiezie do niebieskich grajków..."
Wróżbitka patrzy skosem: "Tak nigdy nie było!
W przyszłości nie widziałam takich baju-bajków!

I powiem - a Cyganka zawsze prawdę powie -
jak to będzie z twym lubym: dasz mu kawał nieba,
a on nie zauważy, bo jemu nie w głowie,
bo nieba nigdy nie znał, więc nie będzie wiedział...

On tę chmurkę podepcze, porwie na zapasy
albo ze złości, że mu mało dałaś niebios,
i będzie szukał złotej, coraz złotszej kasy,
tam, gdzie marzenia zmarłe młodych panien grzebią.

A wtedy przyjdą wilki przyszłości i lęków,
rozszarpią twój Paradyz uszyty na miarę,
ubłocą kawałeczki, chłop z nich zrobi piekło,
bo nieba nie potrafi pozszywać z koszmarów.

Zabiorą je anioły, w horyzont je cisną,
bo nic im już po takich brudnych strzępach nieba,
i nigdy nie odzyskasz w całości i czystej
wysepki najszczęśliwszej, co była dla niego.

Lecz jeśli bardzo będzie zależeć wam dwojgu
przywrócić własny Eden (kradziony aniołom),
nie bójcie się iść razem aż do piekieł progów,
jedno za drugim skoczyć w ogień, wrzątek, smołę.

Bo nigdy żadne niebo nie jest lekkie, proste,
bo nigdy wielkie szczęście nie może być tanie.
Strawicie na tym młodość, twarze mchem porosną,
lecz zszywaj raj dla niego, ścigaj błękit dla niej!"

Zaszkliły się oczęta, spadła biała ufność,
spojrzały w dal najdalszą, tę straszną i wilczą,
znalazły kartę życia, poczerniały smutno,
lecz nie zdradzą, co widzą w tej kabale, milczą.

Tu stary wróż dorzucił serdeczne zaklęcie
tej parze niemal dzieci, i szepnął z ukrycia:
"Ja życzę, byście raju szukali do śmierci,
by nigdy skrajów nieba nie brakło do zszycia."

[img]http://www.organizacja-slubow.com/files/blog/72/1274883734024663531.jpg[/img]
Opublikowano

Przepięknie (jak zwykle :).
Ponieważ jednak z natury jestem malkontentem, muszę Ci wyznać, że mam nieodparte wrażenie zbyt dużej ilości słów, nie wnoszącej już do dramaturgii całości nic nowego.
Z drugiej strony - może to taki meski punkt widzenia: krótko i zwięźle ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, Dzie. :)
Tak, ballada jest oczywiście utrzymana w polskiej tradycji. Jeśli w tej najlepszej - a tak wynika z Twojej opinii - to bardzo mnie to cieszy.
Ale musiałaś do czegoś się jednak przypiąć. :)
Tytuł zostaje taki, jaki jest. Nie tylko w disco polo są niewinne, kruche i drobne [u]istotki[/u]. Zdrobneinia nie są wyznacznikiem gatunku disco polo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za dobre słowo, jak zwykle. :)
Może i przegadany, ale ja nie widzę słów niepotrzebnych w wierszu i nie wiem, czego mogłabym się pozbyć, nie tracąc na wyrazistości i nastroju. Przynajmniej teraz. Może za perę lat zmienię autoodbiór.
Ogólnie nie jestem zwolenniczką pisania wierszy krótko i zwięźle. Wiersze to nie informacje na pierwsza stronę gazet i nie ogłoszenia drobne ani reklamy. Wiersze muszą przemawiać do wyobraźni, poruszać uczucia, wywoływać skojarzenia.
Pewnie, że nie mogą być nudne i przegadane. Ale też nie króciutkie za wszelką cenę - dla mnie to nie jest żaden priorytet w poezji.
Ale każdy oczywiście ma prawo do własnych poglądów i własnej poetyki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nawet nie wiesz, jak się cieszę i jak mi miło, kiedy czytam taki komentarz! Dziękuję serdecznie! :)))))
Na pewno potrafisz, to kwestia wprawy w pisaniu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale przecież nie przesadzam z rymami gramatycznymi, prawda? Nie są chyba nachalne? :)
Co do obszerności, już wyjaśniłam swoje stanowisko w tej sprawie w jednym z komentarzy powyżej.
Bardzo dziękuję za przemiły wpis. :)
Opublikowano

A kto powiedział, że gramatyczne rymy są be?
Mnie osobiście wcale takowe nie przeszkadzają
jeżeli nie przeważają w utworze.
a tu naliczyłem;
9 - gramatycznych
11 - "wyszukanych"
więc, jest przewaga tych fajnych :)
Super wiersz Joasiu!
Tworzy we łbie obraz jakby się oglądało film..
szczerze, trochę Ci zazdrooszcze warsztatu..
pozdrawiam:)

aha.. wszędzie jest 7/6
a w pierwszej zwrotce w osatnim wersie jest 8/6
celowy zabieg? czy przeoczenie?

Opublikowano

Pamiętam jeszcze wędrujące tabory w mieście, biwakowali na obrzeżach, wozy, konie. Byłam jako dziecko na weselu cygańskim,
bardzo realistycznie oddajesz ten obraz w swoim utworze!
Teraz tylko widać ich wymyślne domy, ale sami Cyganie ubierają się w dużej mierze tradycyjnie.
Bardzo mi się podoba wiersz, sprawdź litery Wielkiego Wozu.
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Joasiu, bardzo dobrze napisana ballada. podoba mi się w niej gra słów, jednak czegoś jeszcze mi brakuje. czegoś co by podsycało moją ciekawość w trakcie czytania od początku do końca. tego czegoś mi zabrakło chyba dlatego, że tekst w pewnym momencie stał się dla mnie zbyt przewidywalny.
najlepsze, w moim odczuciu, są zwrotka pierwsza i ostatnia, chociaż z tych pomiędzy nimi też trochę fajności sobie wybieram :).
pozdrawiam serdecznie i do poczytania :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Emanuelu, bardzo Ci dziękuję za tę wspaniałą opinię. Strasznie się cieszę, że ballada jest obrazowa jak film, o to chodzi w wierszu z fabułą. :)
Co zaś dotyczy rymów gramatycznych, też uważam, że nie musimy się przed nimi bronić jak prze pożarem i kiedy taki rym właśnie świetnie pasuje i sam się nasuwa ze słowami, które idealnie pasują nam do treści, to dlaczego nie zastosować go i szukać czegoś sztucznego? Oczywiście nie można przesadzać z takimi rymami, żeby nie zrobić z wiersza katarynki (u mnie gramatyczne są 4, jest też kilka niewyszukanych i dokładnych, bo tak mi pasowało). :)
Szczególnie w formach pieśniowych i balladowych, a także satyrycznych, rymy dokładne i gramatyczne mają prawo się pojawiać w nieprzesadnej ilości, bo wtedy pogłębiają melodykę wiersza.
W ostatnim wersie 1-szej strofy też jest 7/6, bo w słowie "euforii" litera "u" nie tworzy sylaby, jest tutaj znakiem głoski "ł" - czytamy to jako: "ełforji".
A warsztatu mi nie zazdrość, Ty też nabierzesz wprawy, pewnie większej niż ja, bo już piszesz bardzo fajnie, a to dopiero początek, jak rozumiem? :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Izo, dziękuję za przemiły wpis, strasznie się cieszę, że wiersz Ci się podoba i że atmosfera cygańskiego wesela jest zgodna z realiami.
Ja też pamiętam tabory, a jakże. We wczesnej młodości miałam też koleżankę Cygankę, miała na imię Mura (jagoda), bardzo sympatyczna dziewczyna, tańczyła w knajpie i tym zarabiała na życie z całą swoją rodziną (jedni grali, inni śpiewali, jeszcze inni tańczyli).
Część mojej rodziny miała też pochodzenie cygańskie - pradziadek był czystej krwi Romem, ale nie z Polski, tylko z Czech, dokąd zapewne przywędrował z familią gdzieś z południa (może Rumunia, może Hiszpania - w każdym razie to był człowiek z wyższych sfer cygańskich, godny i dostojny, z długą brodą i z elegancką laseczką ze złotą głowicą, bardzo tradycyjny i rodzinny - tacy Cyganie mieszkają na ogół w Andaluzji, w Polsce raczej nie).
Dziękuję za zwrócenie uwagi na literówkę, poprawiłam.
Uściski, Babo. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję, Sylwestrze, znawco ballad i balladzisto - dobra opinia z Twoich ust jest podwójnie dobra! :)
Być może faktycznie tekst jest zbyt przewidywalny, być może za dużo mówię wewnątrz (jak już mi niektórzy pisali), być może też dlatego, że ballada jest klasyczna, a więc z tradycyjnym zakończeniem. Teraz nie umiem się zdystansować do wiersza na tyle, żeby go jakkolwiek poprawić. Ale wszystkie uwagi pamiętam i może za jakiś czas je wykorzystam.
Serdeczności i do następnego. :)
Opublikowano

Oksywio
Opowieśc pełna magii i tajemnicy. A narracja wspaniała.
Na przekór modnym trendom w postaci udziwnień i przekazywania zawoalowanych prawd. no i przywoływanego wielokrotnie minimalizmu.
Bardzo mi sie podobała ta klasyczna, tradycyjna ballada.
Gratuluję utworu.
Pozdrawiam
Lilka

Opublikowano

Jej, jakie to długaśne.! Z rozmachem napisałaś, doceniam pracę włożoną w treść, ale ja, na pewno bym okroiła trochę,
tu, nawet nie próbuję. 12- sta zwrotka szczególnie mi się podoba, jak i dwa ostatnie wersy. Ogólnie, za takimi "tasiemcami"
nie przepadam, to nie zarzut, każdy pisze to, na co ma ochotę.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lilu, baaardzo Ci dziękuję za te przemiłe słowa, nawet nie wiesz, jak miło mi to czytać! :)
Tak, jestem raczej tradycjonalistka w poezji, chociaż nie trzymam się kurczowo i automatycznie starych,przebrzmiałych zasad. Staram się łączyć stare z nowym w coś sensownego. Nie wiem, na ile mi się to udaje, ale jeśli choć niektórym Czytelnikom się to podoba, to już wygrałam. :)
Serdeczności.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta   Nie wiem czy na żywo mogę, bo jak sama pisałaś gustujesz w takich Kornelach, a ja nie chcę Cię prowokować, bo po co.   @KOBIETA   Tak, masz rację.   @violetta trochę mnie poniosło, przepraszam. Jeszcze raz: wesołych Świąt.
    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...