jacek skraba Opublikowano 8 Stycznia 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2013 nie słychać odgłosu pędzla jakby błękit wywoływał ciszę powolnymi ruchami zmieniającą się w fakturę ciała obraz nie musi kończyć się śmiercią ani trwać w tle pierwszego razu tak oczywistą że aż niewidoczną wiernością przy nodze wikłam się w twoim oku nieświadomy cienia spojrzeń przysłoniętych tiulem pod którym czas odwrócił role odkrywając nowe obszary przenikania ze starego w próżne makijaż na płótnie zmienia lustro twarzy w uzdrawiającą namacalność nieostrego kadru zmrok uwalnia zmysły gdy nie widzi drogi i łączy je w jeden czułym zaplątaniem bez opamiętania zdzierający maski z czterech kątów duszy i drzwi wyłamanych z napisem zajęte pora się wylogować z tej strony ekranu
andrzej_barycz Opublikowano 8 Stycznia 2013 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2013 Świetny początek z genialną drugą strofą. Niestety, potem wiersz wytraca nieco impet, rozwadnia i rozrzedza się. Dwie ostatnie strofy można sobie bez żalu darować. Są jakby na siłę dolepione z innego, gorszego obszaru wrażliwości.
Stary_Kredens Opublikowano 9 Stycznia 2013 Zgłoś Opublikowano 9 Stycznia 2013 Fajne dalekie skojarzenia i metafory , co umykają potrącając wrażeniem , lubię takie wiersze , choć piszę inne Pozdrawiam krdens
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się