Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


nawet najbardziej skomplikowane origami
ma początek w dwóch wymiarach
i oczekiwaniu


do tego miejsca zawsze wracam
gdy się w życiu pogubię
ono jest we mnie i jest też naprawdę
zjawisko przedziwne
kopuła widnokresu i płaska płyta ziemi
zapieczętowane
nieprzerwaną linią widnokręgu
jakby Stworzyciel zamknął w tym miejscu próbkę
sprzed stworzenia

obmyślam barwę
ubieram w nią kształt
nadaję osobowość i osobliwość
przydzielam hierarchię wartości
datę ważności i cenę

tutaj
wiatr ściera wszystko i szepcze
-tak było na początku
Opublikowano

A gdyby, skrócić (mocno), co Ty na to?

nawet najbardziej skomplikowane origami
ma początek w dwóch wymiarach
i oczekiwaniu


do tego miejsca zawsze wracam
ono jest we mnie i jest też naprawdę
kopuła widnokresu i płaska płyta ziemi
zapieczętowane
nieprzerwaną linią widnokręgu

tutaj
wiatr ściera wszystko i szepcze
-tak było na początku

Alee ciachnęłam, aż mnie zabolało!
Serdeczności świąteczne
- baba

Opublikowano

Ja bym nic nie zrobiła. Piękny wiersz.....
Z serii "żywe mięso". :)

"do tego miejsca zawsze wracam
gdy się w życiu pogubię
ono jest we mnie i jest też naprawdę"

Do tego wiersza pewnie wrócę nieraz.... Pozdrawiam Autora. :)


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie; krawcowa!
NowyVegaNowyVega!
Nie rezygnuj z wiersza, jest w nim to "coś"fajowego".
Czasem krótki tekst bardziej przemawia, pozostawia czytelnikowi
pole wyobraźni. Np. wers 8 i 9, moim zdaniem niepotrzebnie wyjaśnia to, co pięknie mówi ostatni wers. Jednak każdy Autor sam wie najlepiej, jak ma ostatecznie wyglądać jego utwór.
Serdecznie pozdrawiam
- baba
Opublikowano

nie; krawcowa!
NowyVegaNowyVega!
Nie rezygnuj z wiersza, jest w nim to "coś"fajowego".
Czasem krótki tekst bardziej przemawia, pozostawia czytelnikowi
pole wyobraźni. Np. wers 8 i 9, moim zdaniem niepotrzebnie wyjaśnia to, co pięknie mówi ostatni wers. Jednak każdy Autor sam wie najlepiej, jak ma ostatecznie wyglądać jego utwór.
Serdecznie pozdrawiam
- baba


Dnia: 2012-12-30 18:52:11 napisał(a): Baba Izba

Baba
opinie i uwagi portalowiczów są dla mnie bardzo cenne
dlatego dziękuję za zauważenia i konstruktywne rady
z wiersza nie rezygnuję
mam takie teksty które mielę i tnę i doklejam i nadal coś z nimi nie tak
ten właśnie do nich należy
owszem masz rację wers 8 i 9 są powtórzeniem tego co powiedziane przedtem ale są też porównaniem do czegoś jeszcze niedookreślonego
do takich pierwocin
Odpozdrawiam równie serdecznie i wszystkiego naj z Nowym Roczkiem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Szukam pracy od tygodni. Śpię na kartonie, przykryty starym wełnianym swetrem. Jest zimne, listopadowe popołudnie. Idąc ulicą, trafiam na mały, odręcznie wypisany anons. Karteczka przyklejona jest od wewnętrznej strony knajpianej witryny: Przyjmę do pracy studentkę/a. Wymagana dyspozycyjność. Wchodzę do środka, zziębnięty i częściowo przemoczony. — Czy mogę porozmawiać z osobą decyzyjną w sprawie pracy? — Zapytałem. — Tak, szefowa jest u siebie. Zaraz ją zawołam — odpowiada drobna dziewczyna o kruczo czarnych włosach i oczach, których źrenice wyglądały jak dwa węgielki. Po chwili pojawiła się zadbana kobieta, wyglądająca na około trzydzieści parę lat. — Dzień dobry. Jestem zainteresowany pracą u państwa. Patrzy na mnie uważnie, mierzy od stóp do głowy. — Hm… jest pan biały. — Tak — odpowiadam. — Jest pan Polakiem? Skąd pan pochodzi? Ile ma pan lat? — Dwadzieścia trzy. — Zawiesiłem głos na moment. — Z rejonu Małopolski. — Nie reprezentuje pan żadnej mniejszości? Nie jest pan Ślązakiem? Nie pochodzi pan z Kresów? A może przynajmniej jest pan Kaszubem? — Nie, niestety. Krzywi się lekko, wpatrując się we mnie. — Przychodzą tu tacy prosto z ulicy. Biali jak mąka, do tego czystej krwi Polacy. I co? I chcą od razu dostać pracę. Przecież to niedorzeczne. Jak ja mam wszystkim wam dać pracę? Przecież zaraz wszyscy będą wiedzieć. Milknie na chwilę, po czym dodaje: — Nie ma pan jakichś korzeni żydowskich? Niemieckich? Dziadek nie pracował w którejś z francuskich kolonii? Może w Indochinach? Kręcę głową. — Nie mogę takiemu jak pan — czystej krwi Polakowi — od razu dać pracy. — Ale pani jest moją ostatnią deską ratunku — mówię cicho. — Mogę pracować na zmywaku. Albo na zapleczu. Patrzy na mnie jeszcze raz. Tym razem dłużej. Spod warstwy makijażu przebija się na jej twarzy nieprzyjemny grymas. — Będzie pan musiał… — urywa. — Gdyby pan nie wyglądał tak biednie. Zawsze miałam słabość do tych smutnych, chłopięcych oczu. — Kiedy mogę zacząć pracę? — pytam. — Może pan od jutra rana. Proszę przyjść punktualnie na szóstą. — Dziękuję pani. Kiwnąłem głową i wyszedłem.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - twój pozytywny komentarz bardzo mnie ucieszył - dziękuję -                                                                                    Pzdr.słonecznie.
    • Jezioro w nocy, zimą mróz dotkliwy — duszę swoją winę. Idę chłodny, inny. Przenikliwy lód… splótł się ze mną w jedność. Bosy życzeń taflą, czuć moją obecność. Księżyc lśniący, cichy… gwiazdy, sowy, lisy.   - Proszę pokłon się — świat ujrzyj nowy, cudny. Cóż to? Słyszę głosy, ale nie natury. Może duchy? Chcą zapłaty — kreatury. Dmący wiatr i sosny razem grają hymny. Czyjeś świecą oczy… czyżby to Marzanny? Kroczę znów strapiony… kory, cisy, wrony.   - Pokłoń proszę — grany świat miłością nuty.  Liną magii, wonią włosów opętany. Las misterny i drzew groby… szumy wody. Oddech zimy — głos tajemny, głos nieznany…   - Wciąż apetyt wilczy, piękny ubiór szyty. Oczy to błękity, hafty lub szafiry.  Krą, polaną. Uwielbiają, albo gardzą. Pragną wszyscy. Gdy już mają — zwykła kradzież, ale jestem rozbój, grabież. Styczeń… tylko chwilą istnień, potem prysnę. Czerwiec… mocą westchnień, potem milknę. Kimże jestem?  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...