Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To co ja piszę
świadczy o mnie
a to co ty piszesz
świadczy o tobie.

I to bardziej
niż każdy sam
całym swoim życiem
świadczy o sobie.

Co więc byśmy
nie wypisywali
i o kim - najbardziej
świadczy o nas.

Opublikowano

Tutaj sobie pozwolę zacytować zdania, które są obrazkiem do tego tekściku:

"Obrońca uciśnionych się znalazł, kiedy Ty i paru Twoich kolesi(ów) (zresztą jak i koleżanek) od samego początku w stosunku do mnie, czyli do mojej twórczości byliście tylko i wyłącznie nastawieni negatywnie. Taki to jest ten Wasz pozytywny stosunek do życia, takie obycie z ludźmi. A ja już dobrze wiem, że to w Was brało się, jeżeli nie z nieznajomości rzeczy literackiej, to z niedowartościowania, głównie twórczego (że ktoś i do tego obcy jest lepszy od Was). No to więc próbowaliście i próbujecie mnie zastopować, bo jak ja śmiałem i śmiem, bez mała na Waszym podwórku, bez Waszej akceptacji, czyli bez podlizywania się Wam, pokazywać się tu (z dobrymi wierszami i jeszcze lepszymi komentarzami). I to cała filozofia życia, tym bardziej twórczego. Tylko mi nie mów, że nie można wszystkiego, co najgorsze przypisać każdemu wierszowi, a wszystkim, co najgorsze obarczyć każdego człowieka. Bo właśnie Wy (pewna grupa kolesi i koleżanek) bez mała (przynajmniej w stosunku do niepokornych) w tym się specjalizowaliście. I przynajmniej ja nie będę zwalał winę (za udupianie mnie) na ograniczoną, tendencyjną argumentację dotycząca tylko i wyłącznie wiersza. Pozdrawiam"

Po lekturze stwierdzam, że szanowny "poeta" co innego pisze w wierszach, co innego jako komentator. Jeżeli to wiersze świadczą o poecie (co jest prawdą), to dlaczego wypisuje pan takie bzdury, jak te powyżej? Dlaczego atakuje pan wszystkich, którzy nie merdają ogonem pod pańskimi wypocinami? Pomijając wasze grono osób, które tak beznadziejnie tworzą jak wychwalają sami siebie pod swoimi wierszami, to rzeczywistość jest dla pana, jako autora, porażająca - nikt z poważniejszych twórców nie uznaje pańskich tekstów!

I po co pan wyciąga prywatę? Kto chce kogo zastopować? Niechże szanowny pan piszę prawdę i dobrze by było, podpisując się, (chociaż domyślam się, ktoś waść jest) a nie okłamując ludzi w żywe oczy. Pan niepokorny? To już jest naprawdę niezły żart. Jeżeli pan jest taki odważny, jakiego udaję, chętnie wdam się w otwartą, publiczną dyskusje, kto tutaj jest kim. Przyjmuję pan rękawice, czy dalej będzie uprawiał tę żenadę?

A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia.

Opublikowano

Zdzisław Antolski
Alina Służewska
Mirosław Niewierszyn
Dziękuję za dobre słowo. I zaznaczam, że dla mnie dobrym słowem, wcale nie musi być słowo pozytywne o wierszu. Wystarczy mi słowo rzeczowe, chociażby w miarę rzeczowe. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Takie kazanie, że ten wiersz przede wszystkim jest wyciągiem z mojego pewnego komentarza. A co, jak i dlaczego (tak), nie muszę już chyba tłumaczyć. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ proszę sobie pozwolić (jakoż sobie pan pozwolił) cytować zdania, chociaż gwoli ścisłości powiem, że bezpośrednio odnoszą się do konkretnej sytuacji, do obrońcy uciśnionych. Jednak skoro ja sam rozwinąłem temat (w cytowanym komentarzu), kto, przez kogo i dlaczego był i jest sekowany, to też dlaczego teraz miałbym coś mieć za złe zainteresowanym zabierającym w tej sprawie głos. Tym bardziej, że to obrońcy uciśnionych też stali się uciśnionymi.
Ale jakże to ja co innego piszę w wierszach, a co innego w komentarzach, kiedy nawet ten wiersz (jak już gdzieś mówiłem powyżej) właściwie jest komentarzem. A moje komentarze są takie, jakie sytuacja wymaga, żeby były. Po prostu nie mogę jednego i tego samego ciągle pisać, więc poruszam różne aspekty, tak jednej, jak i różnych spraw krytyczno-literackich.
No i czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo. Także z przyjemnością obejdę się, a nawet zadowolę nieporażającą rzeczywistością, czyli uznaniem niepoważnych twórców.
Widocznie w końcu zabrakło panu rzeczowych argumentów, skoro wmawia mi pan powalające (tylko nie wiem kogo) komunały: prywatę, kłamstwo w żywe oczy, uprawianie żenady. Ale za to z jaką swadą ośmiesza/obśmiewa pan moją wierność sobie, czyli niezależność osobistą (niepokorność) i twórczą (badziewie, wypociny).
I żeby nie było, że uciekam od odpowiedzialności, to co pan uważa za atakowanie wszystkich, którzy nie merdają ogonem pod moimi wypocinami, jest tylko i aż odwiecznym prawem do riposty; i co najważniejsze, są to riposty rzeczowe i celne (a oczywiście, że to ja tak uważam).
Kiedy trzeba to jestem odważny, a już na pewno nie uciekam przed panem, ale jestem przede wszystkim rozsądny. Czyż ja prowadzę zamkniętą dyskusję, czy ten portal też już jest dla pana be. Umawiał się z panem (na dyskusje) na pewno nie będę, spotkamy się gdzieś, to się spotkamy, ale co by się nie stało, na pewno nie ma dzisiaj co przesądzać.

Tutaj i teraz mogę sobie jednak pogratulować, bo mój wiersz w pełni odnosi się właśnie do takich rzeczowych, wyczerpujących komentarzy: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". Jak pan panie myśli, co ten pański komentarz świadczy o panu. W każdym razie wobec takiego komentarza, mój wiersz to potęga (a oczywiście, że to tylko ja tak uważam). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ proszę sobie pozwolić (jakoż sobie pan pozwolił) cytować zdania, chociaż gwoli ścisłości powiem, że bezpośrednio odnoszą się do konkretnej sytuacji, do obrońcy uciśnionych. Jednak skoro ja sam rozwinąłem temat (w cytowanym komentarzu), kto, przez kogo i dlaczego był i jest sekowany, to też dlaczego teraz miałbym coś mieć za złe zainteresowanym zabierającym w tej sprawie głos. Tym bardziej, że to obrońcy uciśnionych też stali się uciśnionymi.
Ale jakże to ja co innego piszę w wierszach, a co innego w komentarzach, kiedy nawet ten wiersz (jak już gdzieś mówiłem powyżej) właściwie jest komentarzem. A moje komentarze są takie, jakie sytuacja wymaga, żeby były. Po prostu nie mogę jednego i tego samego ciągle pisać, więc poruszam różne aspekty, tak jednej, jak i różnych spraw krytyczno-literackich.
No i czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo. Także z przyjemnością obejdę się, a nawet zadowolę nieporażającą rzeczywistością, czyli uznaniem niepoważnych twórców.
Widocznie w końcu zabrakło panu rzeczowych argumentów, skoro wmawia mi pan powalające (tylko nie wiem kogo) komunały: prywatę, kłamstwo w żywe oczy, uprawianie żenady. Ale za to z jaką swadą ośmiesza/obśmiewa pan moją wierność sobie, czyli niezależność osobistą (niepokorność) i twórczą (badziewie, wypociny).
I żeby nie było, że uciekam od odpowiedzialności, to co pan uważa za atakowanie wszystkich, którzy nie merdają ogonem pod moimi wypocinami, jest tylko i aż odwiecznym prawem do riposty; i co najważniejsze, są to riposty rzeczowe i celne (a oczywiście, że to ja tak uważam).
Kiedy trzeba to jestem odważny, a już na pewno nie uciekam przed panem, ale jestem przede wszystkim rozsądny. Czyż ja prowadzę zamkniętą dyskusję, czy ten portal też już jest dla pana be. Umawiał się z panem (na dyskusje) na pewno nie będę, spotkamy się gdzieś, to się spotkamy, ale co by się nie stało, na pewno nie ma dzisiaj co przesądzać.

Tutaj i teraz mogę sobie jednak pogratulować, bo mój wiersz w pełni odnosi się właśnie do takich rzeczowych, wyczerpujących komentarzy: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". Jak pan panie myśli, co ten pański komentarz świadczy o panu. W każdym razie wobec takiego komentarza, mój wiersz to potęga (a oczywiście, że to tylko ja tak uważam). Pozdrawiam


Mam wrażenie, że szanowny pan nie wie, co pisze. To, co tutaj zostało wklepane pasuje - ale akurat do pana! To pan atakuję wszystkich, którzy wpisują się na "nie", wypisuje jakieś wyssane z palca brednie o jakiś układzikach (zupełnie zresztą nie na temat) i to jest właśnie rzeczowy argument, bo zacytowałem pańskie słowa. Widocznie zazdrość zżera, ale to nie mój problem.
I tyle, wypisał pan dziesiątki zdań, pustych, o niczym, bez żadnych konkretów. Szkoda. A ja dalej uporczywie będę twierdzić, że pan kłamie i oszukuje. Pomawia i obraża ludzi w anonimowym, wygodnym wdzianku. Wstyd!
A wierność sobie? W podręczniku ma to nazwę "grafomania" i tutaj pasuje jak ulał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ proszę sobie pozwolić (jakoż sobie pan pozwolił) cytować zdania, chociaż gwoli ścisłości powiem, że bezpośrednio odnoszą się do konkretnej sytuacji, do obrońcy uciśnionych. Jednak skoro ja sam rozwinąłem temat (w cytowanym komentarzu), kto, przez kogo i dlaczego był i jest sekowany, to też dlaczego teraz miałbym coś mieć za złe zainteresowanym zabierającym w tej sprawie głos. Tym bardziej, że to obrońcy uciśnionych też stali się uciśnionymi.
Ale jakże to ja co innego piszę w wierszach, a co innego w komentarzach, kiedy nawet ten wiersz (jak już gdzieś mówiłem powyżej) właściwie jest komentarzem. A moje komentarze są takie, jakie sytuacja wymaga, żeby były. Po prostu nie mogę jednego i tego samego ciągle pisać, więc poruszam różne aspekty, tak jednej, jak i różnych spraw krytyczno-literackich.
No i czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo. Także z przyjemnością obejdę się, a nawet zadowolę nieporażającą rzeczywistością, czyli uznaniem niepoważnych twórców.
Widocznie w końcu zabrakło panu rzeczowych argumentów, skoro wmawia mi pan powalające (tylko nie wiem kogo) komunały: prywatę, kłamstwo w żywe oczy, uprawianie żenady. Ale za to z jaką swadą ośmiesza/obśmiewa pan moją wierność sobie, czyli niezależność osobistą (niepokorność) i twórczą (badziewie, wypociny).
I żeby nie było, że uciekam od odpowiedzialności, to co pan uważa za atakowanie wszystkich, którzy nie merdają ogonem pod moimi wypocinami, jest tylko i aż odwiecznym prawem do riposty; i co najważniejsze, są to riposty rzeczowe i celne (a oczywiście, że to ja tak uważam).
Kiedy trzeba to jestem odważny, a już na pewno nie uciekam przed panem, ale jestem przede wszystkim rozsądny. Czyż ja prowadzę zamkniętą dyskusję, czy ten portal też już jest dla pana be. Umawiał się z panem (na dyskusje) na pewno nie będę, spotkamy się gdzieś, to się spotkamy, ale co by się nie stało, na pewno nie ma dzisiaj co przesądzać.

Tutaj i teraz mogę sobie jednak pogratulować, bo mój wiersz w pełni odnosi się właśnie do takich rzeczowych, wyczerpujących komentarzy: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". Jak pan panie myśli, co ten pański komentarz świadczy o panu. W każdym razie wobec takiego komentarza, mój wiersz to potęga (a oczywiście, że to tylko ja tak uważam). Pozdrawiam


Mam wrażenie, że szanowny pan nie wie, co pisze. To, co tutaj zostało wklepane pasuje - ale akurat do pana! To pan atakuję wszystkich, którzy wpisują się na "nie", wypisuje jakieś wyssane z palca brednie o jakiś układzikach (zupełnie zresztą nie na temat) i to jest właśnie rzeczowy argument, bo zacytowałem pańskie słowa. Widocznie zazdrość zżera, ale to nie mój problem.
I tyle, wypisał pan dziesiątki zdań, pustych, o niczym, bez żadnych konkretów. Szkoda. A ja dalej uporczywie będę twierdzić, że pan kłamie i oszukuje. Pomawia i obraża ludzi w anonimowym, wygodnym wdzianku. Wstyd!
A wierność sobie? W podręczniku ma to nazwę "grafomania" i tutaj pasuje jak ulał.

A twierdź sobie pan dalej (to, co pan twierdzi), oczerniaj, pomawiaj, skoro panu tak wygodnie, a przynajmniej lepiej z tym żyć. Nie szkodzi, nie boli i nie przeszkadza mi to, choćby dlatego, że już chyba każdy dobrze wie, kto to robi i co można o takim zachowaniu sadzić. Pan pewno nie wie, bo nie chce wiedzieć, bo co tu wiedzieć, że się postępuje niewłaściwie.
Ja dla pana przyjemności regulaminu portalu nie zmienię, ale też nie robię tajemnicy z mojego prawdziwego imienia i nazwiska. I bez mała, każdy zainteresowany moją twórczością wie jak się nazywam. Zresztą mój nick (WiJa), to są dwie pierwsze litery imienia i nazwiska.
I oczywiście wolę być grafomanem wiernym sobie [jak np. wiernymi byli zwłaszcza Cyprian Kamil Norwid, czy Emily Dickinson (i nie porównuję tu mojej twórczości z ich twórczością, tylko przypominam, że swego czasu byli odsądzani od czci i wiary poetyckiej)], w odróżnieniu od uniwersalizmu i unifikacji, zabijających ducha, a co najmniej istotę rzeczy twórczej.
I to nie ja, ale pan nie może się pogodzić z rzeczywistością, a więc z czymś takim, jakie co jest, ale niestety jest nie po pana myśli i wbrew pana chciejstwu. I jakie to typowe dla pana, że kiedy mnie pan atakuje i to niewybrednie, to mówi pan, że to ja atakuje wszystkich. Pozdrawiam
Opublikowano

Ot, pierwszy z brzegu przykład:

"A nawet mam zaszczyt tak pitolić. Tym bardziej, że jest to wiersz o takich jak Ty. Pozdrawiam"

i takie są te twoje "niepokorne" komentarze. A resztę to sobie sam dopisujesz, tworząc legendę, której nie ma.

A od kiedy regulamin zabrania się podpisywać?
Zgaduję, że Wiktor.

Opublikowano

M. Krzywak
Co ja tworzę, zwyczajnie odpisałem (jak się domyślam) na komentarz w którym pewnie ktoś zarzuca mi pitolenie. A ten wiersz akurat był o osobach tego pokroju, którzy nic, tylko widzą we mnie (w mojej twórczości) wszystko to, co najgorsze.
Wnioskuje więc, że moje komentarze byłyby dobre (pokorne), gdybym się zgadzał ze wszystkim bzdurami wypisywanymi pod moimi wierszami.
Regulamin nie zabranie, ale nie zwykłem wyrywać się przed szereg. I jestem wrogiem dyktatu (zresztą jak i uniwersalizmu).
Proszę nie zgadywać, tylko zapytać tych, którzy wiedzą, albo mnie. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie kochany, akurat co mam wiedzieć, to wiem. Nie trawi pan krytyki, opluwa krytykujących a potem jest zdziwiony, że trzeba interweniować.

A co do pytań, to zapytałem i zero odpowiedzi, zatem po co się nakręcać?

A komentarze... Hm, a co pan oczekuje od czytelnika wklejając to, co wkleja? Że będzie się ślinił? I to jest satysfakcja twórcza? Zamiast zabrać się za siebie, to od dłuższego czasu ciągnie się ten taniec Św. Wita, bo szanowny pan (tutaj przetrzeć oczy) dostaje praktycznie same negatywy i nic. Gdzie są ci ludzie, którzy tak tłumnie popierają pańską twórczość (to wasze podwórkowe TWA, które raczej nie ma tutaj racji bytu, póki ja ostanę, nie wlicza się)?.
A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie kochany, akurat co mam wiedzieć, to wiem. Nie trawi pan krytyki, opluwa krytykujących a potem jest zdziwiony, że trzeba interweniować.

A co do pytań, to zapytałem i zero odpowiedzi, zatem po co się nakręcać?

A komentarze... Hm, a co pan oczekuje od czytelnika wklejając to, co wkleja? Że będzie się ślinił? I to jest satysfakcja twórcza? Zamiast zabrać się za siebie, to od dłuższego czasu ciągnie się ten taniec Św. Wita, bo szanowny pan (tutaj przetrzeć oczy) dostaje praktycznie same negatywy i nic. Gdzie są ci ludzie, którzy tak tłumnie popierają pańską twórczość (to wasze podwórkowe TWA, które raczej nie ma tutaj racji bytu, póki ja ostanę, nie wlicza się)?.
A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko.
Nie wymyślaj pan, nie insynuuj, bo nigdy nie powiedziałem, że mnie popierają tłumy, ale też nie mogę powiedzieć, że "dostaje praktycznie same negatywy i nic". I panu się tylko wydaje, że pan zapytał, bo pan tylko kręcisz, mieszasz, prowokujesz, a nie zapytałeś i nie pytasz wprost i otwarcie.
I jeszcze wmawia mi pan, że to ja opluwam krytykujących, jakby to z moich ust wyszły takie słowa, że przypomnę niedawne samego pana: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". "Pseudointelektualna wydmuszka, w której podmiot stęka tak, że w końcu rozwali sraczydło w którym siedzi i duma". I pan pewnie chce, żebym to pochwalał, ale ja już wole nie trawić takiej i tego typu krytyki, bo nie jest pan wyjątkiem.
Przecież już mówiłem, jak to jest z TWA, czyli z gronem popierającym się, że przypomnę samego siebie: "czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo". czy to naprawdę nie dociera do pana, a przynajmniej nie wmówi mi pan, że jest pan wolny od tego.
Posuwa się pan nawet do grożenia mi, jakbym to ja obrażał komentujących, a nie obraźliwe były komentarze pana, choćby te, które powyżej już tutaj wymieniłem. Że przypomnę jeszcze raz ten fragment, to kuriozum pańskiej wypowiedzi:
"A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko".

Skąd ja to znam, jak go nie kijem, to pałą. Już się boję. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wartościowa myśl, gdyby tylko wszyscy potrafili to zrozumieć. Wijo, misja przed Tobą. Pozdrawiam, A.
Może o tym nie wiesz, ale tym komentarzem chcąc nie chcąc wpakowałaś się w TWA. Przepraszam Cię. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie kochany, akurat co mam wiedzieć, to wiem. Nie trawi pan krytyki, opluwa krytykujących a potem jest zdziwiony, że trzeba interweniować.

A co do pytań, to zapytałem i zero odpowiedzi, zatem po co się nakręcać?

A komentarze... Hm, a co pan oczekuje od czytelnika wklejając to, co wkleja? Że będzie się ślinił? I to jest satysfakcja twórcza? Zamiast zabrać się za siebie, to od dłuższego czasu ciągnie się ten taniec Św. Wita, bo szanowny pan (tutaj przetrzeć oczy) dostaje praktycznie same negatywy i nic. Gdzie są ci ludzie, którzy tak tłumnie popierają pańską twórczość (to wasze podwórkowe TWA, które raczej nie ma tutaj racji bytu, póki ja ostanę, nie wlicza się)?.
A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko.
Nie wymyślaj pan, nie insynuuj, bo nigdy nie powiedziałem, że mnie popierają tłumy, ale też nie mogę powiedzieć, że "dostaje praktycznie same negatywy i nic". I panu się tylko wydaje, że pan zapytał, bo pan tylko kręcisz, mieszasz, prowokujesz, a nie zapytałeś i nie pytasz wprost i otwarcie.
I jeszcze wmawia mi pan, że to ja opluwam krytykujących, jakby to z moich ust wyszły takie słowa, że przypomnę niedawne samego pana: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". "Pseudointelektualna wydmuszka, w której podmiot stęka tak, że w końcu rozwali sraczydło w którym siedzi i duma". I pan pewnie chce, żebym to pochwalał, ale ja już wole nie trawić takiej i tego typu krytyki, bo nie jest pan wyjątkiem.
Przecież już mówiłem, jak to jest z TWA, czyli z gronem popierającym się, że przypomnę samego siebie: "czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo". czy to naprawdę nie dociera do pana, a przynajmniej nie wmówi mi pan, że jest pan wolny od tego.
Posuwa się pan nawet do grożenia mi, jakbym to ja obrażał komentujących, a nie obraźliwe były komentarze pana, choćby te, które powyżej już tutaj wymieniłem. Że przypomnę jeszcze raz ten fragment, to kuriozum pańskiej wypowiedzi:
"A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko".

Skąd ja to znam, jak go nie kijem, to pałą. Już się boję. Pozdrawiam


A teraz niech pan przeczyta swój cytat, który wkleiłem, tutaj jest najwyraźniej pokazane, kto tutaj jest manipulant. I do tej pory się pan do tej kłamliwej i oszczerczej wypowiedzi nie odniósł, mimo, że już wspominam o tym po raz trzeci.
I tyle, bać się nie ma czegoś. Jak ktoś jest uczciwy, to żyje spokojnie. Kłamczuchy mają gorzej, ale to nie mój w tym momencie problem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie kochany, akurat co mam wiedzieć, to wiem. Nie trawi pan krytyki, opluwa krytykujących a potem jest zdziwiony, że trzeba interweniować.

A co do pytań, to zapytałem i zero odpowiedzi, zatem po co się nakręcać?

A komentarze... Hm, a co pan oczekuje od czytelnika wklejając to, co wkleja? Że będzie się ślinił? I to jest satysfakcja twórcza? Zamiast zabrać się za siebie, to od dłuższego czasu ciągnie się ten taniec Św. Wita, bo szanowny pan (tutaj przetrzeć oczy) dostaje praktycznie same negatywy i nic. Gdzie są ci ludzie, którzy tak tłumnie popierają pańską twórczość (to wasze podwórkowe TWA, które raczej nie ma tutaj racji bytu, póki ja ostanę, nie wlicza się)?.
A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko.
Nie wymyślaj pan, nie insynuuj, bo nigdy nie powiedziałem, że mnie popierają tłumy, ale też nie mogę powiedzieć, że "dostaje praktycznie same negatywy i nic". I panu się tylko wydaje, że pan zapytał, bo pan tylko kręcisz, mieszasz, prowokujesz, a nie zapytałeś i nie pytasz wprost i otwarcie.
I jeszcze wmawia mi pan, że to ja opluwam krytykujących, jakby to z moich ust wyszły takie słowa, że przypomnę niedawne samego pana: "A sam tekst z gatunku kocopołów smrodliwych, z nutką pierdziosłowia". "Pseudointelektualna wydmuszka, w której podmiot stęka tak, że w końcu rozwali sraczydło w którym siedzi i duma". I pan pewnie chce, żebym to pochwalał, ale ja już wole nie trawić takiej i tego typu krytyki, bo nie jest pan wyjątkiem.
Przecież już mówiłem, jak to jest z TWA, czyli z gronem popierającym się, że przypomnę samego siebie: "czy to nie oczywiste, przynajmniej jak dla kogo, że jedno grono jest cacy, a drugie be, ale wiadomo chyba, które czym dla kogo". czy to naprawdę nie dociera do pana, a przynajmniej nie wmówi mi pan, że jest pan wolny od tego.
Posuwa się pan nawet do grożenia mi, jakbym to ja obrażał komentujących, a nie obraźliwe były komentarze pana, choćby te, które powyżej już tutaj wymieniłem. Że przypomnę jeszcze raz ten fragment, to kuriozum pańskiej wypowiedzi:
"A może tak zastanowić się, bo mnie się już nie chce użerać z kimś, do kogo nie trafia żaden konkretny argument. Zatem krótko, jasno i prosto - tworzy pan nieudolne teksty i będzie miał pan cały czas taką krytykę, więc lepiej się do niej przyzwyczaić, a nie obrażać komentujących. Jak pan będzie obrażać, trzeba będzie zmienić miejsce, gdzie nie będzie spisków, szajek, ufoludków i yeti. Takie jest moje stanowisko".

Skąd ja to znam, jak go nie kijem, to pałą. Już się boję. Pozdrawiam


A teraz niech pan przeczyta swój cytat, który wkleiłem, tutaj jest najwyraźniej pokazane, kto tutaj jest manipulant. I do tej pory się pan do tej kłamliwej i oszczerczej wypowiedzi nie odniósł, mimo, że już wspominam o tym po raz trzeci.
I tyle, bać się nie ma czegoś. Jak ktoś jest uczciwy, to żyje spokojnie. Kłamczuchy mają gorzej, ale to nie mój w tym momencie problem.
Nie wiem o jaki mój cytat panu chodzi, ale jeżeli o ten: "A nawet mam zaszczyt tak pitolić. Tym bardziej, że jest to wiersz o takich jak Ty. Pozdrawiam", to odniosłem się do niego tymi słowy:
"Co ja tworzę, zwyczajnie odpisałem (jak się domyślam) na komentarz w którym pewnie ktoś zarzuca mi pitolenie. A ten wiersz akurat był o osobach tego pokroju, którzy nic, tylko widzą we mnie (w mojej twórczości) wszystko to, co najgorsze.
Wnioskuje więc, że moje komentarze byłyby dobre (pokorne), gdybym się zgadzał ze wszystkim bzdurami wypisywanymi pod moimi wierszami".
A jeżeli nie o ten (tu pierwszy) mój cytat chodzi, to proszę mnie oświecić, o który mój cytat panu chodzi. I proszę nie wyciągać królika z kapelusza, bo przynajmniej dla mnie to tylko dziecinada.
Zresztą to jest typowe pana działanie, insynuuje pan, że coś jest najwyraźniej powiedziane, a potem ze swojej insynuacji wyciąga pan wniosek, że to świadczy o mojej manipulacji. Insynuuje też pan, że jakaś moja wypowiedź była kłamliwa i oszczercza. I insynuuje pan, że ja się nie chcę do tej wypowiedzi odnieść. Bo jak do tej pory do wszystkiego się odniosłem, chociaż na pewno nie po pana myśli i nie dla pana przyjemności. Pozdrawiam
Opublikowano

Wklejam po raz drugi:

"Obrońca uciśnionych się znalazł, kiedy Ty i paru Twoich kolesi(ów) (zresztą jak i koleżanek) od samego początku w stosunku do mnie, czyli do mojej twórczości byliście tylko i wyłącznie nastawieni negatywnie. Taki to jest ten Wasz pozytywny stosunek do życia, takie obycie z ludźmi. A ja już dobrze wiem, że to w Was brało się, jeżeli nie z nieznajomości rzeczy literackiej, to z niedowartościowania, głównie twórczego (że ktoś i do tego obcy jest lepszy od Was). No to więc próbowaliście i próbujecie mnie zastopować, bo jak ja śmiałem i śmiem, bez mała na Waszym podwórku, bez Waszej akceptacji, czyli bez podlizywania się Wam, pokazywać się tu (z dobrymi wierszami i jeszcze lepszymi komentarzami). I to cała filozofia życia, tym bardziej twórczego. Tylko mi nie mów, że nie można wszystkiego, co najgorsze przypisać każdemu wierszowi, a wszystkim, co najgorsze obarczyć każdego człowieka. Bo właśnie Wy (pewna grupa kolesi i koleżanek) bez mała (przynajmniej w stosunku do niepokornych) w tym się specjalizowaliście. I przynajmniej ja nie będę zwalał winę (za udupianie mnie) na ograniczoną, tendencyjną argumentację dotycząca tylko i wyłącznie wiersza. Pozdrawiam"

I tutaj jesteś cały ty.
Czołgiem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud,   W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku.   Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic,   Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił.   Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,   A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa:   ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,   Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy…   W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy,   Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…   W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy,   Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota…   W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy,   I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”   Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił,   Duch poległego przed laty  partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna…   Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim.   I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…        
    • ______________________________________________________     Puszko! Zbawczynio moja! Ty byłaś i będziesz Zawsze patronem Pio w bogactwie, jak w biedzie Wspominać mi. Zapachem już ulotnych z pomum Adami, by! Wykrzyknąć brokat liter w centrum.   Świętej straży, co dziecku chciała Częstochowa Historią na gałęzi sekrety odchować Przeznaczeniem poznania sahary przez Ojca Po upadku z trzech metrów przy straganach akcją.   Był dotyk papieskiego przepisu w jego chleb Lepiejem pierogów z gwiazd, by powstały z gleby Czas miał na poskładanie po wyparowaniu Element układanki skryty w wykładaniu.   Dzisiaj świadomy w pełni wiedzy od Zbawczyni, Każdą cześć luksu czerpie, co sybilant głębin, Łącząc dzień i noc wyrwą po efekcie chinki, Spojrzał ponownie w życie dzięki polom innym.   Bilokacją z wielu miejsc, mając wpływ na zator, Lekiem żywicy drzewa chciałby zwrócić kolor. W żyły każdym gałęziom oszukanym przez los, Niechciane bóle zniszczy fałsz oddychający las. Zanim spłowieje ziemia, jeszcze ślepym powie: To dopiero początek — więzi w melaninie!   _____________________________________________________   Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Z rejonów ***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie i trafne słowa. Dziękuję za komentarz,  Pozdrawiam.
    • @viola arvensis To wiersz bardzo wyciszony, niemal medytacyjny. Porządkuje świat od środka. Najmocniej wybrzmiewa tu motyw granicy, ale nie jako muru wobec ludzi, raczej jako wewnętrznego azylu, miejsca, gdzie można: oswajać potwory, wygaszać burze, odkładać winę, podlewać nadzieję łzami. Bardzo kobiece samoukojenie :)
    • @Gosława to też danse macabre. Pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...