Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdzie tchnienie ciszy
całuje tak delikatnie

a wiatr

swawolą zawstydzony
pieści niewinne chwile
i znów wierzę

że ludzkie słowa
współgrają z czynami
i liczą się nie tyle
sukcesy
co czyste intencje

na burzliwym morzu
nie lękam się bryz
gdy jesteś blisko
wyszeptuję całą gamę
uniesień

aż do dna

rozkołysane fale
niosą na pełne morze
lecz niegroźne sztormy
nawet jesienią

kiedy miłość kapitanem
odnajdzie kierunek

kiedyś wpłynę
do najcichszego portu


Opublikowano

Utożsamiam się z tytułem, też "lubię powracać z daleka", bo na swoim najlepiej.
Fajnie by było, jakby wszyscy kierowali się czystymi intencjami, jak bywa, wiemy.
(...) kiedy miłość kapitanem odnajdzie kierunek.. zgadzam się... :)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak. "Na swoim" ze sobą najlepiej :) Czyste intencje wypływają z prawdziwej miłości bliźniego. Kto nie kocha, ten zwykle "poleruje" słowa, by lepiej wypaść. Jednak wcześniej czy później prawda na werzch wypływa ...Gdzie brak miłości, tam sztormy a statek bez kapitana gubi kierunek. No cóż? Różnie to w życiu bywa a ja..."lubię powracać do..."

Dziękuję, Nato i serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia
Opublikowano

Krysiu, bardzo osobiste emocje i uczucia emanują z Twojego wiersza. Dla siebie zabieram dwa szczególne fragmenty:
"i znów wierzę

że ludzkie słowa
współgrają z czynami"
...
"kiedy miłość kapitanem
odnajdzie kierunek"

Pozdrawiam serdecznie.
J.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dzięki kochani za wizytę ale widzę że muszę Wam odpowiedzieć.                            Zaczynam mieć wątpliwości; czy źle napisałem, że nie jestem zrozumiany, a może jestem zrozumiany i każde z Was "interpretuje tak jak wiersz (prawo) rozumie". Wybaczcie nie wiem.                               Od pewnego czasu postanowiłem stać się człowiekiem niewierzącym. No bo jak mam wierzyć w Boga, skoro na każdym kroku spotykam skutki Jego działania. Nawet samo to, że piszę ten tekst, a Wy przeczytacie i zrozumiecie już świadczy o Jego istnieniu. Skoro tak, to On Jest. Spróbujcie przyjąć, że On jest z Wami i zacznijcie żyć tak, jakby był obok Was i Wam towarzyszył. Jeśli tak wypadałoby swoje życie przewartościować i zmienić. O to że jest przyjąć jako aksjomat. I tu zaczynam się burzyć, skoro On jest, to ja już nie wierzę. Mówiąc, że wierzę umniejszam Jego rolę w moim życiu. No bo to tylko wiara a nie pewnik.                                   Tlen posłużył jako przykład (jeden z tysiąca tego co jest a nie widać) tego że przyjmujemy, że wiemy i przyjmujemy jak pewnik, że tlen jest (a jest to martwe dzieło boże).                                      Powtarzamy: "Panie Boże wierzę w Ciebie" zamiast podnieść ręce do góry i krzyknąć "Dziękuję Ci Panie, że jesteś zawsze przy mnie, i prowadzisz mnie do Siebie"   @Stukacz Tu nie ma żadnej odwagi - fakt    Pozdrawiam a właściwie "Niech Bóg prowadzi"    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Powiew wiatru i wolności, jako symbol bycia sobą. Ale wolalabym nie mysleć, że to jest w zakresie marzeń.  I literówka.    Z przyjemnością przeczytałam i trzymam kciuki, ściskam. Bb
    • @hollow man doskonale:)
    • Zamykam oczy.   Twoja twarz pogodna.   Oczy – gasnący blask.   Wypieram tę myśl.   Nie chcę by stała się prawdą.   Mówisz "udało mi się".   I odchodzisz tydzień później.   Twój fotel, dla mnie,   Wciąż w nim siedzisz.   Usta wykrzywione w uśmiechu.   I tlen, który nie zdołał Cię ocalić.   Ja też nie zdążyłam.   Potrafię płakać.     W mej pamięci Twój obraz   żywy, sprzed chwili.   Nie zdjęcie.   Nie klatka z filmu.   Odcisk.   Wypalony na siatkówce.     180 dni.   To nie liczba.   To są dni tęsknoty.   Wypełnia płuca   zamiast powietrza.   Duszę się przy każdym oddechu.     Mówią: "czas goi rany".   U mnie nie ma rany.   Jest amputacja.   Czegoś nie ma.   A boli miejsce,   które kiedyś   było Tobą.   Ból fantomowy.     Zostałam   dowodem,   Chodzącym epitafium.   Kocham Cię i tęsknię, Tatku.   Wyryte we mnie.     1.05.2026 Gdzieś na zakrętach życia .
    • @violetta Fantastycznie. Taki tapas style.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...