Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I że jako dziewica rozpusty
rozparta usadowiłaś swe wysokie ciało
wsparte o fontannę
w której twoja dusza już kąpiel brała

Ty czekając mnie pośród soli miasta w różowych kwiatkach
szara mysz z wyrazem niedowidzenia w skórze kociej

I że sobie na schodach donikąd przysiedliśmy cicho
aż dostałaś serce kapiące w kopercie półdarmo
od pana drzewa
i ptak na granicy ogródka skrzydłem odmierzał nam godziny
gafę pocałunku odmówiłaś jak pacierz - gdy

droga do domu zataczała z wolna koła - ptak padliny

Zostałem w okruchach latarniowego światła nie mając nic do zjedzenia
z przedartym asem w kieszeniach
odchudzam się z ciebie wbrew sobie przekornie

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Ciekawe rozwinięcie i interpretacja. Nie miałem w planie tego aż tak dobitnie ukazać, zwłaszcza podoba mi się stwierdzenie, że "muchy gryzą do kości". Szczerze, to ten wiersz jest bardzo osobisty i zaszyfrowany, a Pan-drzewo istnieje naprawdę, jest to młody artysta, mieszkający we Wrocławiu. Tworzy między innymi bajkowe grafiki pełne mroku i tajemnicy, które ukazuje w swym katalogu napotkanym przechodniom, zachęcając do kupna. Kamuflaż ma zdecydowanie ujmujący.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos   Intro, bardzo proszę:   Umiem sam zebrać myśli Walczących we mnie żądz Mnóstwo     
    • @Leona Przyszło mi do głowy tylko życie ale chyba nie pasuje
    • @Poet Ka   Niezwykła ta dekonstrukcja!  Wiersz bazuje na parafrazie jednego z najważniejszych zdań w naszej kulturze, pochodzącego z biblijnej Księgi Rodzaju: „Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam”.   Podmiot liryczny bierze to zdanie (zmodyfikowane do formy „Nie jest dobrze samemu tylko być człowiekiem”) i zaczyna je obsesyjnie analizować, jakby szukał w nim luki lub ratunku.   Utwór można podzielić na kilka faz, które przypominają proces psychologiczny- jak obsesja - przestawianie szyku wyrazów. Podmiot liryczny obraca myśl z każdej strony, jakby zmiana gramatyki mogła zmienić brutalny fakt samotności.   Potem jest dosłowna dekonstrukcja. Słowa zostają wyrwane ze zdania i powtarzane w pętli. Słowo powtarzane w nieskończoność traci swój sens, staje się tylko pustym dźwiękiem. Tak samo człowiek w skrajnej samotności traci poczucie swojego „człowieczeństwa”.   Następnie wahanie „Tylko... , Tylko...”. To moment zatrzymania. Zdanie w końcu wybrzmiewa w poprawnej, naturalnej formie -  „Być człowiekiem jest dobrze, tylko nie samemu”, po czym słowo „samemu” zanika powoli jak echo.   Wtedy następuje cios „Więc dlaczego nie chcemy być ludźmi?”   Zaskakujący!  Gratuluję!    Współczesny paradoks- wiemy, że do szczęścia ("bycia człowiekiem") potrzebujemy innych, a jednak z jakiegoś powodu sami przed tym człowieczeństwem i relacjami uciekamy.   A forma utworu sama w sobie jest treścią.
    • @KOBIETA Nie jest to dla mnie kluczowy problem ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...