Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nic tak

przykrywa w myśli jego oczy
dłonie suche i chłodne na skórze odciskają
brak zaangażowania
to tylko tak, nic tak

potrzeba jego głosu i cichego śpiewu
zadrgania na gładzi emocji
ta elastycznie ugina się, gdy kłuje
nie tak wcale ostrożnie
w pełni świadomie
niewłaściwymi słowami
nieodpowiednim czasem

w dowolnej chwili nadchodzi
zatrzymuje oddech wciśnięty w kradzież spojrzenia
i wyciska siłą kilka kropel ze zwiniętych powiek
nie-łzy, nie-krew
ale namiętne w swej bezbarwności osocze
moment i znika pozornie w uchu, pod paznokciem
jak gruz
w zaciśniętym mięśniu
w upośledzonej myśli

przykrywa w tej myśli jego oczy
oczy suche i chłodne twarz odbijają
bezczułą już
w wyobraźni jedynie
to tylko tak, nic tak

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dziękuję za komentarz :)
i owszem, z goryczą wyszło
z jednej strony rozumiem podejście z dystansem, sam tak właśnie wolę czytać, jak i pisać, ale czasem mam wrażenie, że potrzeba coś intensywniej i w chwili określic, bez dystansu, bez łagodzenia, niuansowania, nie uważasz?
i właśnie dlatego nie chciałem w pierwszej osobie, bo by już było za dużo i w ogóle, hiper-emo, a to nie było moim celem
fajnie czasem stać z boku, nie? :)
wdzięcznym za opinię niemniej jednak
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no właśnie nie wiem, po co te myślniki
chciałem w ogóle dać niełzy, niekrew
bo chciałem je jakoś zjednoczyć w jeden wyraz, a nie żeby było 'nie łzy, nie krew'
żeby to wyraźnie był jeden twór słowny, a nie po prostu zwykłe przeczenie
i w wersji pierwotnej bez myślników było i razem pisane.
sam nie wiem
pozdro

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma   Bardzo słusznie!  Też tak uważam. :) 
    • Nika usłyszała odsuwanie krzeseł. Tata wychodził. Szybko otarła łzę, która spłynęła jej po policzku. Nie chciała, żeby widział, że płacze. Nie mogła dać satysfakcji tym kobietom.      Drzwi otworzyły się szeroko. Tata wyszedł pierwszy - jego twarz ściągnięta gniewem i troską. Gdy zobaczył Nikę, spojrzenie złagodniało. Zrozumiał od razu, że słyszała wszystko.       Tuż za nim na progu stanęła pani Halina. Zatrzymała się, poprawiając okulary - zadowolona z siebie, pewna, że właśnie ustawiła do pionu ambitnego rodzica i jego krnąbrne dziecko.       Nika wstała. Spojrzała prosto w oczy psycholożki - w te zimne, oceniające oczy znad szkieł. Jej gniew i poczucie niesprawiedliwości oraz cała jej dziecięca mądrość skumulowały się w jednej myśli, która wyszła z ust głośno i wyraźnie, z absolutnym przekonaniem. - Ale pani jest niemądra!       To nie był krzyk histerii. To było stwierdzenie faktu. Tak jakby powiedziała: niebo jest niebieskie.       Pani Halina zamarła. Jej twarz pokryły czerwone plamy. Otworzyła usta, lecz przez chwilę nie mogła wydobyć głosu. W poradni, gdzie dzieci zazwyczaj kuliły się ze strachu, nikt nigdy nie odważył się na taką bezczelność.      - No widzi pan! - wykrzyknęła w końcu, zwracając się do ojca histerycznym, drżącym głosem. - No widzi pan! A nie mówiłam? Totalny brak szacunku, brak hamulców, zerowa dojrzałość emocjonalna! Ona absolutnie nie nadaje się do szkoły!       Tata Niki zatrzymał się. Spojrzał na rozedrganą, czerwoną z gniewu psycholożkę, która przed chwilą prawiła mu kazania o panowaniu nad emocjami. Potem spojrzał w dół - na swoją sześcioletnią córkę. Nika stała wyprostowana i spokojna, z dumnie uniesioną głową, trzymając swoją książkę. Uśmiechnął się - szeroko i szczerze. Objął dziecko ramieniem.      - Wie pani co? - powiedział do psycholożki, patrząc jej prosto w twarz. - Tym razem… tym razem w stu procentach zgadzam się z moją córką.        Pani Halina zaniemówiła po raz drugi. Tata i Nika odwrócili się i ruszyli długim, niebieskim korytarzem w stronę wyjścia. Ich kroki dudniły miarowo na linoleum, zostawiając za sobą zaduch gabinetu i system, który ich nie rozumiał.        Gdy pchnęli ciężkie drzwi i wyszli na zewnątrz, uderzyło w nich świeże, wrześniowe powietrze i słońce. Nika czuła, jak serce rośnie, jak wypełnia się gigantyczną, rozsadzającą piersi radością. Nie obchodziła jej negatywna opinia. Nie obchodził jej rygor szkolny. Najważniejsze było to, że tata stanął po jej stronie. Że ją zrozumiał. Że uznał jej rację.   W tym momencie, trzymając baśnie pod pachą i dłoń taty w swojej dłoni, Nika była najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
    • @LessLove   Bo to był polski szlachcic Choć los go chłoszcze i srogo kąsa, On dumnie pod nosem podkręca wąsa. Woli swe guzy i siniaków mrowie, Niż by miał „proszę” ułożyć w swej głowie.
    • @Proszalny   Takie klimaty lubię. :) Sójki są piękne , uwielbiam im się przyglądać.  Muszą mieć gniazdo niedaleko, bo często widzę je na gałęziach drzew w ogrodzie.    Muszę sprawdzić, co to jest haibun. :))) 
    • Czy calowanie nadal boli? Płótno bez makijażu - dobre.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...