Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałbyś uchodzić za konsekwentnego lecz nawet takiemu piskorzowi jak ja musisz odpisać mimo iż to nic a nic nie zmieni, niczego nie wyjaśni i nic nie rozwiąże twoje roszczenie o imienne wymienienie osób które poważają twoje pisanie jedynie dlatego, że jest naprawdę dobre, naprawdę bardzo dobre pisanie. Talik, Sojan... oni są zaprawdę, tak ja mówisz. Pssss...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kłamliwe brednie, zamaszyście żenujące, a ocena nudy i wyrafinowania językowego serio dla mnie przeterminowana, cóż choćbym chciał nie umiem poważnie potraktować kolesia, który na przestrzeni trzech zdań potrafi zgrupować dziesięć insynuacji. ale jedno się zgadza: deprecjonując innych znawca i poeta Krywałek wkleja gniota i usprawiedliwia go działem, jak rasowy grafoman ;) centralnie ;)

nikt ci odpisywać nie nakazuje Krywałku




Na moim podwórku to sobie robię, co chcę. Nakazywać to ty sobie możesz...
A teraz pomyśl chociaż raz, zanim coś napiszesz - wszystko, co napisałem to fakty. I to już ciebie przekreśla, anonimie, tomku czy janku czy jak ci tam.
A dalej - piszesz o prowokacji? A co ty cały czas robisz? Pałętasz się jak bączysko w gaciach i wpisujesz się pod każdy post, czy to pod mój tekst, czy cudzy, byle pierdnąć, chociaż nawet mi się nie chciało tobie odpowiadać (sprawdź sobie swoje wpisy na zetce, jak pamięć kuleje) Dalej nie odpowiedziałeś na konkret - gdzie ci moi kolesie? Masz jaja, to napisz kto miał tutaj niby przybiec - bo ja nie widzę nikogo. I nie deprecjonuję, tylko krytykuję, a co ciekawsze, jakoś nie widzę, żebym kogoś tutaj op... za krytykę. Biegnij lepiej do tych swoich "wartościowych ludzi", którzy za negatyw ryczeli i przybijalii się do krzyża. A za podoba się pluskali i całuskowali. To jest twój poziom (tak jak twojego idola, który sam osobiście donosił na kolegów, mimo, że wielki anarchol w tekstach wlepianych codziennie). Tam sobie wymieniaj uwagi, bo tutaj wijesz się jak piskorz.
A co do "rasowego grafomana"- mam za grubo w pasie, żeby mnie te twoje przezywajki ruszyły :)))

Masz tutaj cytacik, jako "rasowy raper" będziesz wiedział, kto i po co:
"wyłącz mikrofon, nie masz nic do powiedzenia"

A ja ci powiem, że lubisz przeinaczać fakty, her Krywek, i to w taki zabawnie diagnozyjny sposób, żeby twoje mieniło się i było czyste, a czyjeś złe i gotowe do zbrukania. Ty sobie możesz też dużo gadać i określać, ale wrażenie nie robisz, bo sam się pod wierszami innych wypowiadasz powierzchownie, krótko, zjadliwie i bezwartościowo, i pewnie nie ja pierwszy mówię ci że wychodzi kabaret i karykatura, ale optyka twoja mówi że to krytyka, stąd wiadomo że nawet nie udajesz pisarzyny i to miano jest z tobą tożsame. A jeśli już faktycznie masz problem z selekcjonowaniem informacji, to prawda jest taka, że robię to samo, co zarzucam tobie; a że ciebie uważam za niekwestionowanego przodownika w dziedzinie taniej, szkodliwej prowokacji, więc i do ciebie pije - do nikgo innego, wielmożnisiu z podwóreczka. (Odnośnie cytatu) możesz sobie tam porządzić. Twoi kolesie są rozproszeni na tym portalu pod różnymi postaciami i nawet ty musisz wiedzieć, że kiedy pzebywa się w jakimś miejscu sukcesywnie to naturalnie zacieśniają się więzi. Nie jesteś wyspą wyjętą spod oczywistych procesów. A gadasz jakbyś rzeczywiście nikogo tu nie znał Krywaczku. O poziomie lepiej zmilcz sobie i nieco podreperuj nerwa, bo gdy Heniek Bukowski pisał łądne wiersze toś mu robił afronty pod byle głupawym pretekstem w majstacie własnego dufnego przekonania i urojonego znawstwa. I wtedy mogłeś o piskorzach sobie pisać, a w pasie ty masz od dawna zdecydowanie za grubo, ja nawet nie chcę cię ruszać, wiem doskonale że się nie da żelbetu rozkruszyć. Ale ten hip-hop, jeśli już nadmieniasz, zdecydowanie lepszy od twoich przecenianych przez TWA wtórnyc knotów.

No to teraz to już pojechałeś z grubej rury :)))
Moi kolesie krążą pod różnymi nickami? Cha cha cha, janku czy tomku, może ty pisz do działu fantastyki. Fakt faktem, że twój idol miał kilka nicków, ale nie poleciał za wiersze, tylko za wyzwiska. Co więcej, janku kochany, miał wylecieć już dawno i tylko dzięki mnie został. Oczywiście zapomniał o tym - na szczęście mam jeszcze privy, ale tobie w sumie nic do tego. Nie wnikaj tam, gdzie cię nie sieją, bo wpychasz paluchy wszędzie tam, gdzie nie masz nic do powiedzenia (nawet w kwestii Oxyvii i Jacka S. -znasz ich, żeby się tam wypowiadać o hipokryzji?). A co do krytyki, to janku czy tam tomku - nie ty mnie będziesz uczył co i komu mam wpisywać. Lepiej popatrz na te swoje dyrdymałki.
No, ale do rzeczy - pytam w sumie po raz trzeci, gdzie ci moi kolesie? Kto to jest? Dowiem się, czy dalej będziesz wycierał swoją tożsamość nickiem pt "henryk bukowski"?

A co do przecenianych knotów, weź spojrzyj na to:

"nieźle jest w tych wersach, lepiej niż w tych czasach, w szczególności lepiej niż w tych czasach jest w pierwszej strofie, która dla mnie pełna kunsztu. co do dalszej części to nie jest straszna, ale wskutek własnej imaginacji mam wrażenie, że wymuszona zaczynem, czyli pierwszą strofą, zaiste, bardzo dobrą strofą.

"czasy ludzi bez twarzy" - to jest ograna klisza

a tak w kwestii ogółu to niech skonam jeśli się mylę, ale dostrzegam podobieństwo do poezji Świetlickiego; trochę wulgarnej, w tonie pesymizmu, oscylującą wokół religijności na pograniczu kontrowersji
pozdro"

i pozdro, ziooooooooooooooom...



Jednym słowem nikt tu oczywiście nie jest nieobiektywny z tych wszystkich którzy cię znają w sposób naturalny skoro przebywasz tu konsekwentnie. Wiem że masz ponadnaturalnego bzika na punkcie anonimowości, ale muszę ci powiedzieć że to w ogóle jest jak każdy bzik żaden argument, lecz jedynie twoje natręctwo, także rozluźnij się nieco i nie przeżywaj tego tak mocno.
Więc to było tak że Henryk pozostał na forum wyłącznie dzięki twojej szlachetności i łaskawości? No szczerze przyznam że po twoich kompulsywnych, programowo zjadliwych i celowo szkalujących wpisach nie można było poznać się na twojej Wielkości. To nie była kwestia Jacka i Oxyvi lecz kwestia zachowania i reakcji na zachowanie, sytuacja została dosyć wiernie oddana i nie tylko ja się pod tym wątkiem wypowiadałem, lecz praktycznie osób dziesięć jak nie więcej. Moim zdaniem Krywek to ty, ty i przede wszystkim ty uprawiasz krytykancką partyzantkę i tylko czekasz przyczajony aż będziesz mógł sobie pofolgować pod tekstem Wiji, Henryka i innych osób, aby uśmierzyć jakieś swoje zasklepione poturbowania. Poza tym jest pewien kontrast. To że zdarza ci się napisać od święta niezły tekst fragmntarycznie, wcale nie oznacza, że w świetle twojego kryptoprofesjonalizmu w komentarzach, wespół z resztą słabych tekstów, to naturalnie demaskuje cię jako tego który swoje wynurzenia pod cudzymi wierszami rozpisuje z pozycji niekwestionowanego poety.
Widać że świetnie odnajdujesz się w podwórkowych klimatach, Ziom.

Miszczu drogi, przed chwilą pisałeś, że mam kolesi pod nickami, teraz piszesz, że mam awersje do nicków. Chyba masz coś z piórem (czy klawiaturą :), anonimie...
Co do twojego idola, to poznaj fakty, a potem się wypowiadaj, bo wiem jak było i mi tutaj nie będziesz wkręcał bajek. Gorzej z tobą, bo nie wiesz nic, a pleciesz trzy po trzy. W przywołanej kwestii też wychodzi cały ty - wszyscy się wpisywali, to ty też. Tylko że jak zwykle celowałeś kulą w płot, ale po tak stronniczym, nieumiejętnym i zaślepionym krytyku można się tego spodziewać.
Co więcej, twoi wprawni połeci jak wija itp itd do żadni poeci, a skoro lubią się lansować tam, gdzie każda krytyka dozwolona, to nie wiem, gdzie widzisz problem. Tak było, a takich połetów jak oni były setki i reagowali tak samo. Takich jak ty - też. Co więcej, tak było od lat i tak jest i pewnie tak będzie.
Co do własnych tekstów, to nie chwaląc się (chociaż sam "wybiórczo" chwaliłeś, ale wtopiłeś...), z nich się utrzymuję, więc nie są takie złe. Tyle, że nie występuję z jakimiś tam tomkami, jankami i florianami :)))

A Jacek Sojan i Maciej Talik to jak najbardziej, jak najbardziej! Występowaliśmy co najmniej kilkadziesiąt razy i to w kilkunastu miastach, popijaliśmy (herbatkę, rzecz jasna), poznaliśmy setki ludzi i co? Kiedyś, kiedy takich tomków nie było, to i forum było pełne nazwisk i twórców, nawet takich, co w podręcznikach są. Stąd ty i twoi ulubieni poeci, których nikt nie czyta i nigdzie ich nie ma (ba, anonimy, anonimy), jakoś mnie gilają. Ale co ciekawsze nie widzę odsieczy wyżej wymienionych - widzisz, robisz prowokacje, leczysz swoje kompleksy, zamiast zając się czymś pożytecznym.

A podwórkowe klimaty, tomku czy janku drogi, weź oglądaj dalej teledyski i wyobrażaj sobie, że bywasz...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kłamliwe brednie, zamaszyście żenujące, a ocena nudy i wyrafinowania językowego serio dla mnie przeterminowana, cóż choćbym chciał nie umiem poważnie potraktować kolesia, który na przestrzeni trzech zdań potrafi zgrupować dziesięć insynuacji. ale jedno się zgadza: deprecjonując innych znawca i poeta Krywałek wkleja gniota i usprawiedliwia go działem, jak rasowy grafoman ;) centralnie ;)

nikt ci odpisywać nie nakazuje Krywałku




Na moim podwórku to sobie robię, co chcę. Nakazywać to ty sobie możesz...
A teraz pomyśl chociaż raz, zanim coś napiszesz - wszystko, co napisałem to fakty. I to już ciebie przekreśla, anonimie, tomku czy janku czy jak ci tam.
A dalej - piszesz o prowokacji? A co ty cały czas robisz? Pałętasz się jak bączysko w gaciach i wpisujesz się pod każdy post, czy to pod mój tekst, czy cudzy, byle pierdnąć, chociaż nawet mi się nie chciało tobie odpowiadać (sprawdź sobie swoje wpisy na zetce, jak pamięć kuleje) Dalej nie odpowiedziałeś na konkret - gdzie ci moi kolesie? Masz jaja, to napisz kto miał tutaj niby przybiec - bo ja nie widzę nikogo. I nie deprecjonuję, tylko krytykuję, a co ciekawsze, jakoś nie widzę, żebym kogoś tutaj op... za krytykę. Biegnij lepiej do tych swoich "wartościowych ludzi", którzy za negatyw ryczeli i przybijalii się do krzyża. A za podoba się pluskali i całuskowali. To jest twój poziom (tak jak twojego idola, który sam osobiście donosił na kolegów, mimo, że wielki anarchol w tekstach wlepianych codziennie). Tam sobie wymieniaj uwagi, bo tutaj wijesz się jak piskorz.
A co do "rasowego grafomana"- mam za grubo w pasie, żeby mnie te twoje przezywajki ruszyły :)))

Masz tutaj cytacik, jako "rasowy raper" będziesz wiedział, kto i po co:
"wyłącz mikrofon, nie masz nic do powiedzenia"

A ja ci powiem, że lubisz przeinaczać fakty, her Krywek, i to w taki zabawnie diagnozyjny sposób, żeby twoje mieniło się i było czyste, a czyjeś złe i gotowe do zbrukania. Ty sobie możesz też dużo gadać i określać, ale wrażenie nie robisz, bo sam się pod wierszami innych wypowiadasz powierzchownie, krótko, zjadliwie i bezwartościowo, i pewnie nie ja pierwszy mówię ci że wychodzi kabaret i karykatura, ale optyka twoja mówi że to krytyka, stąd wiadomo że nawet nie udajesz pisarzyny i to miano jest z tobą tożsame. A jeśli już faktycznie masz problem z selekcjonowaniem informacji, to prawda jest taka, że robię to samo, co zarzucam tobie; a że ciebie uważam za niekwestionowanego przodownika w dziedzinie taniej, szkodliwej prowokacji, więc i do ciebie pije - do nikgo innego, wielmożnisiu z podwóreczka. (Odnośnie cytatu) możesz sobie tam porządzić. Twoi kolesie są rozproszeni na tym portalu pod różnymi postaciami i nawet ty musisz wiedzieć, że kiedy pzebywa się w jakimś miejscu sukcesywnie to naturalnie zacieśniają się więzi. Nie jesteś wyspą wyjętą spod oczywistych procesów. A gadasz jakbyś rzeczywiście nikogo tu nie znał Krywaczku. O poziomie lepiej zmilcz sobie i nieco podreperuj nerwa, bo gdy Heniek Bukowski pisał łądne wiersze toś mu robił afronty pod byle głupawym pretekstem w majstacie własnego dufnego przekonania i urojonego znawstwa. I wtedy mogłeś o piskorzach sobie pisać, a w pasie ty masz od dawna zdecydowanie za grubo, ja nawet nie chcę cię ruszać, wiem doskonale że się nie da żelbetu rozkruszyć. Ale ten hip-hop, jeśli już nadmieniasz, zdecydowanie lepszy od twoich przecenianych przez TWA wtórnyc knotów.

No to teraz to już pojechałeś z grubej rury :)))
Moi kolesie krążą pod różnymi nickami? Cha cha cha, janku czy tomku, może ty pisz do działu fantastyki. Fakt faktem, że twój idol miał kilka nicków, ale nie poleciał za wiersze, tylko za wyzwiska. Co więcej, janku kochany, miał wylecieć już dawno i tylko dzięki mnie został. Oczywiście zapomniał o tym - na szczęście mam jeszcze privy, ale tobie w sumie nic do tego. Nie wnikaj tam, gdzie cię nie sieją, bo wpychasz paluchy wszędzie tam, gdzie nie masz nic do powiedzenia (nawet w kwestii Oxyvii i Jacka S. -znasz ich, żeby się tam wypowiadać o hipokryzji?). A co do krytyki, to janku czy tam tomku - nie ty mnie będziesz uczył co i komu mam wpisywać. Lepiej popatrz na te swoje dyrdymałki.
No, ale do rzeczy - pytam w sumie po raz trzeci, gdzie ci moi kolesie? Kto to jest? Dowiem się, czy dalej będziesz wycierał swoją tożsamość nickiem pt "henryk bukowski"?

A co do przecenianych knotów, weź spojrzyj na to:

"nieźle jest w tych wersach, lepiej niż w tych czasach, w szczególności lepiej niż w tych czasach jest w pierwszej strofie, która dla mnie pełna kunsztu. co do dalszej części to nie jest straszna, ale wskutek własnej imaginacji mam wrażenie, że wymuszona zaczynem, czyli pierwszą strofą, zaiste, bardzo dobrą strofą.

"czasy ludzi bez twarzy" - to jest ograna klisza

a tak w kwestii ogółu to niech skonam jeśli się mylę, ale dostrzegam podobieństwo do poezji Świetlickiego; trochę wulgarnej, w tonie pesymizmu, oscylującą wokół religijności na pograniczu kontrowersji
pozdro"

i pozdro, ziooooooooooooooom...



Jednym słowem nikt tu oczywiście nie jest nieobiektywny z tych wszystkich którzy cię znają w sposób naturalny skoro przebywasz tu konsekwentnie. Wiem że masz ponadnaturalnego bzika na punkcie anonimowości, ale muszę ci powiedzieć że to w ogóle jest jak każdy bzik żaden argument, lecz jedynie twoje natręctwo, także rozluźnij się nieco i nie przeżywaj tego tak mocno.
Więc to było tak że Henryk pozostał na forum wyłącznie dzięki twojej szlachetności i łaskawości? No szczerze przyznam że po twoich kompulsywnych, programowo zjadliwych i celowo szkalujących wpisach nie można było poznać się na twojej Wielkości. To nie była kwestia Jacka i Oxyvi lecz kwestia zachowania i reakcji na zachowanie, sytuacja została dosyć wiernie oddana i nie tylko ja się pod tym wątkiem wypowiadałem, lecz praktycznie osób dziesięć jak nie więcej. Moim zdaniem Krywek to ty, ty i przede wszystkim ty uprawiasz krytykancką partyzantkę i tylko czekasz przyczajony aż będziesz mógł sobie pofolgować pod tekstem Wiji, Henryka i innych osób, aby uśmierzyć jakieś swoje zasklepione poturbowania. Poza tym jest pewien kontrast. To że zdarza ci się napisać od święta niezły tekst fragmntarycznie, wcale nie oznacza, że w świetle twojego kryptoprofesjonalizmu w komentarzach, wespół z resztą słabych tekstów, to naturalnie demaskuje cię jako tego który swoje wynurzenia pod cudzymi wierszami rozpisuje z pozycji niekwestionowanego poety.
Widać że świetnie odnajdujesz się w podwórkowych klimatach, Ziom.

Miszczu drogi, przed chwilą pisałeś, że mam kolesi pod nickami, teraz piszesz, że mam awersje do nicków. Chyba masz coś z piórem (czy klawiaturą :), anonimie...
Co do twojego idola, to poznaj fakty, a potem się wypowiadaj, bo wiem jak było i mi tutaj nie będziesz wkręcał bajek. Gorzej z tobą, bo nie wiesz nic, a pleciesz trzy po trzy. W przywołanej kwestii też wychodzi cały ty - wszyscy się wpisywali, to ty też. Tylko że jak zwykle celowałeś kulą w płot, ale po tak stronniczym, nieumiejętnym i zaślepionym krytyku można się tego spodziewać.
Co więcej, twoi wprawni połeci jak wija itp itd do żadni poeci, a skoro lubią się lansować tam, gdzie każda krytyka dozwolona, to nie wiem, gdzie widzisz problem. Tak było, a takich połetów jak oni były setki i reagowali tak samo. Takich jak ty - też. Co więcej, tak było od lat i tak jest i pewnie tak będzie.
Co do własnych tekstów, to nie chwaląc się (chociaż sam "wybiórczo" chwaliłeś, ale wtopiłeś...), z nich się utrzymuję, więc nie są takie złe. Tyle, że nie występuję z jakimiś tam tomkami, jankami i florianami :)))

A Jacek Sojan i Maciej Talik to jak najbardziej, jak najbardziej! Występowaliśmy co najmniej kilkadziesiąt razy i to w kilkunastu miastach, popijaliśmy (herbatkę, rzecz jasna), poznaliśmy setki ludzi i co? Kiedyś, kiedy takich tomków nie było, to i forum było pełne nazwisk i twórców, nawet takich, co w podręcznikach są. Stąd ty i twoi ulubieni poeci, których nikt nie czyta i nigdzie ich nie ma (ba, anonimy, anonimy), jakoś mnie gilają. Ale co ciekawsze nie widzę odsieczy wyżej wymienionych - widzisz, robisz prowokacje, leczysz swoje kompleksy, zamiast zając się czymś pożytecznym.

A podwórkowe klimaty, tomku czy janku drogi, weź oglądaj dalej teledyski i wyobrażaj sobie, że bywasz...


Serio, ale serio ci powiem że nic nie mogę poradzić na to że nie rozróżniasz tak podstawowych spraw jak to, że to iż masz kolegów (wreszcie się przyznałeś! ;) pod nickami, nie oznacza, że kiedy z kimś przychodzi ci rozmawiać a ten ktoś ma diametralnie inne zdanie od ciebie, wtedy ty zarzucasz mu, że jest anonimem. Suchar jakiś Krywiśu to jest, polecam sobie uzmysłowić że za nickiem kryje się człowiek, nie każy musi się obnosić ze swoim nazwiskiem i regulamin to gwarantuje. To jest dopiero kula w płot.
Co do Bukowskiego któremu zdarzało się napisać o wiele więcej cennych tekstów niż twoje to ja nie wiem jak lżyliście się w relacjach prywatnych, ale oficjalnie to głównie ty prowokowałeś go notorycznie i niezawodnie zjawiałeś się pod jego każdym wierszem mimo iż doskonale wiedziałeś że to grafoman i człowiek pozbawiony talentu. Za grosz konsekwencji, za pół grosika wręcz. No i go sprowokowałeś niezłomny prowokatorze. Nie wiem, naprawdę nie wiem skąd ty wysupłałeś tę moją motywację do pisania, "że wszyscy to i ja, hurra!", ale przyzwyczaiłem się już do doszczętnie bzdurnych imperatywów z twojej strony. Gwoli wyjaśnienia sprawa powinna zostać załatwiona polubownie, ale skoro nie została a wyszła na światło dzienne, to zapewne był w tym jakiś cel i być może nawet podobnie jak to się ma z twoim krytykanctwem było miejsce aby napisać co się o takim zachowaniu myśli. Nie trzymam żadnej ze stron ale widzę że wolisz powtarzać sojanowy frazes i ok, to się zapisze w historii TWA złotymi zgłoskami, możesz być pewny.
Prawda jest taka że to jest forum szkoleniowe, chociaż może dla takiego profesjonalisty dawno strciło swoją pierwotną funkcję, a druga prawda jest taka, że wiele przewija się tu różnych osób które zaczynają swoją przygodę z pisaniem, i niektóre z nich rokują niezgorzej, lecz kiedy wściubiasz swój krytykancki nos naczelnego bufona, momentalnie ich eliminujesz i odbierasz chęci do wszystkiego. Chwalebne, zaiste, Krzewiciaku.
Oczywiście że co do twoich tekstów to się nie chwaląc, rzeczywiście, tyle że widzisz, te wieczorki poetycki i inne odczyty są mocno przereklamowane i stanowią idealny przyczułek dla wzrastania różnych twórczych komityw, a poza tym nie skupiają większej uwagi, są niszowe i odrealnione współcześnie. Jednym słowem nie chwaląc się nie ma się czym chwalić. Z tekstów swoich mówisz żyjesz? No, mnie już nic nie zaskoczy, ale Doda zbija na swoich tekstach grube miliony; także stosując tę analogie jeszcze dużo musisz popracować żeby poziomem dogonić Dodę ;)
Żadnej odsieczy nie oczekuję, myślę że jest niepotrzebna, fakty i sytuacje a także rakcje i zachowania są ewidentne i można je łatwo nalezycie zinterpretować, wiec jak zwykle szamoczesz się i chwytasz niewiadomoczego. Nieważne. Szkoda niedzieli, Machałku.
Opublikowano

PS

A swoje wieczorki poetyckie, drogi, wielmożny mości Machałku, to sobie dalej uprawiaj i wyobrażaj sobie, że bywasz...

A tak w ogóle to "Trzy po trzy" to jest wspaniały tekst, rangi komediopisarskiej aż śmieszno, co innego twoje ucieszne kaznodziejstwa ;)

Opublikowano

Kurcze, ty w nocy nie uśniesz jak tak dalej pójdzie. Albo pisz na temat, albo nie pisz wcale. Odwaga cywilna polega na tym, że mówi się twarzą w twarz. Ty tej odwagi nie masz, chociaż powoli domyślam się, z kim mam do czynienia - podobny bełkot, podobne przeskoki, podobny brak konkretnych argumentów.
Jako pseudoadwokat swojego TWA po raz kolejny mylisz się, a co gorsze, swoje domysły przedstawiasz jako fakty. Otóż z nickiem ps "Henryk Bukowski" nie lżyliśmy się, a wręcz przeciwnie. A co było potem, to było, nie mój problem, nie ja go wychowywałem. A załatwiania spraw mnie nie ucz - jest jasny i zrozumiały regulamin i kto go naruszy, żegna się z forum. Jasne i proste, bez wodolejstwa janków i tomków.
Po raz kolejny powtarzam - nie ty mi będziesz mówił, co i jak i komu mam wpisywać, bo to jest moja prywatna sprawa. To, że ci się nie podoba, to też nie mój problem.
A resztę pokryję szyderczym śmiechem - tyle twojego, co pohasanie po forum. I popatrz, możesz sobie krytykować do woli - czyżby system totalitarny szwankował? Coś ta twoja teoria ledwo kupy się trzyma, ale jak się już dokopiesz do skarbu Templariuszy, daj cynk. Ty pewnie nalezysz do ludzi, co jak przychodzą w gości to zaglądają do szafek, stąd pewni dziwisz się, że mam kolegów. Ojej, mam też koleżanki, nie zejdź teraz na zawał!

A powiedz, mi, co to jest "forum szkoleniowe"? Zakładałeś to forum? To pędź i sprawdzaj, czy nikt tam nie nadużywa wolności wypowiedzi i nie daj losie pisze tak, jak sobie nie życzy tomek czy janek...

A co do reszty - ja ci pisze jak jest, a ty sobie możesz ewentualnie pomarzyć o Dodzie. Będziesz "odrealniony współcześnie" (ja cię, co to jest "odrealniony współcześnie? Co za gość...)

Opublikowano

No no, widzę, że skończyły się argumenty plus zero konkretnych odpowiedzi. A teraz odwróć sobie rolę i zgadnij, ile osób skarżyło się czy odeszło przez twojego niewinnego, biednego, napiętnowanego arcymistrza.
A swoją drogą, jak twoje czytelnictwo ogranicza się do "kurew, wódki i pochew" i pseudo ględzenia to rzeczywiście gubisz się gdzieś po drodze.

P.S. - czy mnie intuicja myli, czy byłeś tutaj już jako pewien nick, którego musiałeś zmienić, bo był zbyt skompromitowany?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehh, Bratku, ty nie widzisz, jesteś gorzej niż ślepy i cały skompromitowany. Poniedziałku też mi szkoda. Aż tak mi się nie nudzi żeby rozmawiać z tobą o książkach; nadzwyczaj szybko się zaperzyłeś i zaangażowałeś w odpisywanki jak zapyziały szczyl.
Masz częściową rację ponieważ bywałem tu pod innym nickiem, który zmieniłem zupełnie dobrowolnie, natomiast twoje domysły, "które co najgorsza traktujesz jako argumenty", nawet na płaszczyźnie psychologizowania są siermiężne jak twoje wyeksploatowane z przyzwoitości nazwisko. Lecz ty wolisz mniemać że jak okażesz siłę i będziesz bardziej bezkompromisowy niż przecinak to nigdy się nie zhańbisz. Eldorado w piaskownicy. Gratki, żegnam.

Tyle mnie obchodzi zdanie kogoś takiego ja ty że aż idę spać z wrażenia. Dobranoc.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehh, Bratku, ty nie widzisz, jesteś gorzej niż ślepy i cały skompromitowany. Poniedziałku też mi szkoda. Aż tak mi się nie nudzi żeby rozmawiać z tobą o książkach; nadzwyczaj szybko się zaperzyłeś i zaangażowałeś w odpisywanki jak zapyziały szczyl.
Masz częściową rację ponieważ bywałem tu pod innym nickiem, który zmieniłem zupełnie dobrowolnie, natomiast twoje domysły, "które co najgorsza traktujesz jako argumenty", nawet na płaszczyźnie psychologizowania są siermiężne jak twoje wyeksploatowane z przyzwoitości nazwisko. Lecz ty wolisz mniemać że jak okażesz siłę i będziesz bardziej bezkompromisowy niż przecinak to nigdy się nie zhańbisz. Eldorado w piaskownicy. Gratki, żegnam.

Tyle mnie obchodzi zdanie kogoś takiego ja ty że aż idę spać z wrażenia. Dobranoc.

Ja tylko skromnie zapytałem o tych kolesi, którymi mnie konstruktywnie obdarzyłeś. Ale jak na tanią prowokacje przystało, na tym się skończyło. Idź wpisuj podobaśki, bo na tym poziomie konwersujesz, anonimie.

P.S - to ty jesteś tym gościem, który upierał się, że czytał i poległ, bo przeczytał tylko okładkę? To by było w twoim stylu - zero wiadomości, dużo piany...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehh, Bratku, ty nie widzisz, jesteś gorzej niż ślepy i cały skompromitowany. Poniedziałku też mi szkoda. Aż tak mi się nie nudzi żeby rozmawiać z tobą o książkach; nadzwyczaj szybko się zaperzyłeś i zaangażowałeś w odpisywanki jak zapyziały szczyl.
Masz częściową rację ponieważ bywałem tu pod innym nickiem, który zmieniłem zupełnie dobrowolnie, natomiast twoje domysły, "które co najgorsza traktujesz jako argumenty", nawet na płaszczyźnie psychologizowania są siermiężne jak twoje wyeksploatowane z przyzwoitości nazwisko. Lecz ty wolisz mniemać że jak okażesz siłę i będziesz bardziej bezkompromisowy niż przecinak to nigdy się nie zhańbisz. Eldorado w piaskownicy. Gratki, żegnam.

Tyle mnie obchodzi zdanie kogoś takiego ja ty że aż idę spać z wrażenia. Dobranoc.

Ja tylko skromnie zapytałem o tych kolesi, którymi mnie konstruktywnie obdarzyłeś. Ale jak na tanią prowokacje przystało, na tym się skończyło. Idź wpisuj podobaśki, bo na tym poziomie konwersujesz, anonimie.

P.S - to ty jesteś tym gościem, który upierał się, że czytał i poległ, bo przeczytał tylko okładkę? To by było w twoim stylu - zero wiadomości, dużo piany...


Nadzwyczaj skromnie zapytałeś Machałajku, jestem pod narastającym wrażeniem, ale nie zakrztuś się, oszczędzaj siły, jeśli dobrze się poprowadzisz, to pomimo sędziwego wieku, być może jeszcze napiszesz kolejną książkę, której poza znajomymi z orga nikt nie będzie potrzebował.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehh, Bratku, ty nie widzisz, jesteś gorzej niż ślepy i cały skompromitowany. Poniedziałku też mi szkoda. Aż tak mi się nie nudzi żeby rozmawiać z tobą o książkach; nadzwyczaj szybko się zaperzyłeś i zaangażowałeś w odpisywanki jak zapyziały szczyl.
Masz częściową rację ponieważ bywałem tu pod innym nickiem, który zmieniłem zupełnie dobrowolnie, natomiast twoje domysły, "które co najgorsza traktujesz jako argumenty", nawet na płaszczyźnie psychologizowania są siermiężne jak twoje wyeksploatowane z przyzwoitości nazwisko. Lecz ty wolisz mniemać że jak okażesz siłę i będziesz bardziej bezkompromisowy niż przecinak to nigdy się nie zhańbisz. Eldorado w piaskownicy. Gratki, żegnam.

Tyle mnie obchodzi zdanie kogoś takiego ja ty że aż idę spać z wrażenia. Dobranoc.

Ja tylko skromnie zapytałem o tych kolesi, którymi mnie konstruktywnie obdarzyłeś. Ale jak na tanią prowokacje przystało, na tym się skończyło. Idź wpisuj podobaśki, bo na tym poziomie konwersujesz, anonimie.

P.S - to ty jesteś tym gościem, który upierał się, że czytał i poległ, bo przeczytał tylko okładkę? To by było w twoim stylu - zero wiadomości, dużo piany...


Nadzwyczaj skromnie zapytałeś Machałajku, jestem pod narastającym wrażeniem, ale nie zakrztuś się, oszczędzaj siły, jeśli dobrze się poprowadzisz, to pomimo sędziwego wieku, być może jeszcze napiszesz kolejną książkę, której poza znajomymi z orga nikt nie będzie potrzebował.

Jaki argument, ja cię kręcę! Wybijasz się już nad poziomy! Jesteś od teraz moim ulubionym jankiem. Jak będę chciał się pośmiać, to sobie to poczytam :)

Masz, pohasaj sobie, młodzieńcze:
http://www.youtube.com/watch?v=U0GMWO1b1NU
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ehh, Bratku, ty nie widzisz, jesteś gorzej niż ślepy i cały skompromitowany. Poniedziałku też mi szkoda. Aż tak mi się nie nudzi żeby rozmawiać z tobą o książkach; nadzwyczaj szybko się zaperzyłeś i zaangażowałeś w odpisywanki jak zapyziały szczyl.
Masz częściową rację ponieważ bywałem tu pod innym nickiem, który zmieniłem zupełnie dobrowolnie, natomiast twoje domysły, "które co najgorsza traktujesz jako argumenty", nawet na płaszczyźnie psychologizowania są siermiężne jak twoje wyeksploatowane z przyzwoitości nazwisko. Lecz ty wolisz mniemać że jak okażesz siłę i będziesz bardziej bezkompromisowy niż przecinak to nigdy się nie zhańbisz. Eldorado w piaskownicy. Gratki, żegnam.

Tyle mnie obchodzi zdanie kogoś takiego ja ty że aż idę spać z wrażenia. Dobranoc.

Ja tylko skromnie zapytałem o tych kolesi, którymi mnie konstruktywnie obdarzyłeś. Ale jak na tanią prowokacje przystało, na tym się skończyło. Idź wpisuj podobaśki, bo na tym poziomie konwersujesz, anonimie.

P.S - to ty jesteś tym gościem, który upierał się, że czytał i poległ, bo przeczytał tylko okładkę? To by było w twoim stylu - zero wiadomości, dużo piany...


Nadzwyczaj skromnie zapytałeś Machałajku, jestem pod narastającym wrażeniem, ale nie zakrztuś się, oszczędzaj siły, jeśli dobrze się poprowadzisz, to pomimo sędziwego wieku, być może jeszcze napiszesz kolejną książkę, której poza znajomymi z orga nikt nie będzie potrzebował.

Jaki argument, ja cię kręcę! Wybijasz się już nad poziomy! Jesteś od teraz moim ulubionym jankiem. Jak będę chciał się pośmiać, to sobie to poczytam :)

Masz, pohasaj sobie, młodzieńcze:
http://www.youtube.com/watch?v=U0GMWO1b1NU

Bogaty zestaw masz słownictwa dlatego a niech to licho: zaplusiam! Kocopołek, argument... książkę sklecisz ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krywik zbyt mocnoś mnie rozczulił w tym momencie, nie mogę ze wzruszenia, z tego otwarcia, no nie mogę dobyć słów! Ale zasługujesz na nie ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krywik zbyt mocnoś mnie rozczulił w tym momencie, nie mogę ze wzruszenia, z tego otwarcia, no nie mogę dobyć słów! Ale zasługujesz na nie ;)

To jak już otrzesz łzy, to wysusz podusię i pędź, gnaj, biegnij, janek!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krywik zbyt mocnoś mnie rozczulił w tym momencie, nie mogę ze wzruszenia, z tego otwarcia, no nie mogę dobyć słów! Ale zasługujesz na nie ;)

To jak już otrzesz łzy, to wysusz podusię i pędź, gnaj, biegnij, janek!

No nie, nie rozrzewniaj mnie, przesadzasz już z tymi argumentami, wszystkich na raz się nie spodziewałem ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krywik zbyt mocnoś mnie rozczulił w tym momencie, nie mogę ze wzruszenia, z tego otwarcia, no nie mogę dobyć słów! Ale zasługujesz na nie ;)

To jak już otrzesz łzy, to wysusz podusię i pędź, gnaj, biegnij, janek!

No nie, nie rozrzewniaj mnie, przesadzasz już z tymi argumentami, wszystkich na raz się nie spodziewałem ;)

Znowu żeś rozrzewniony? To może daj sobie spokój z poezją. I tak się nie znasz, a tak to nerwy oszczędzisz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krywik zbyt mocnoś mnie rozczulił w tym momencie, nie mogę ze wzruszenia, z tego otwarcia, no nie mogę dobyć słów! Ale zasługujesz na nie ;)

To jak już otrzesz łzy, to wysusz podusię i pędź, gnaj, biegnij, janek!

No nie, nie rozrzewniaj mnie, przesadzasz już z tymi argumentami, wszystkich na raz się nie spodziewałem ;)

Znowu żeś rozrzewniony? To może daj sobie spokój z poezją. I tak się nie znasz, a tak to nerwy oszczędzisz.

No i widzisz Krywiczku, tym razem nie zaplusiam, niestety, mówiąc szczerze miałem nadzieję że potrafisz być oryginalny chociaż w ramach własnej impertynencji; było więc ostrożniej dozować argumenty, dobywać je z wyczuciem, smakować się nimi oraz bawić i drażnić dyskutanta, zamiast nazywać się znawcą poezji co przecież po lekturze wiersza nie może być dyskusyjne. Zatoczyliśmy koło Machałku: na dowód napisałeś o tym wiersz. Buziam ;)
Opublikowano

Eeeeeeeee, janku drogi, weź sobie posprawdzaj ileż to razy zaczepiałeś mnie, prowokowałeś, dopisywałeś się i popatrz, jaki to ja jestem niewzruszony. Jestem dla mnie tym, kim ja w twoim mniemaniu byłem dla henia twojego kochanego. Ale mnie z równowagi nie wyprowadzisz, ponieważ takich janków to zjadłem z tysiąc.

A z tym buzianiem żartowałem, nie zapędzaj się!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oj ty Niewzruszonisiu systematyczny, doprawdy stoik z ciebie niebywały, u Henia mnie zainspirowałeś, bredziłeś tam z rozmachem, nagi z ciebie król lecz uznałeś sam w sobie, że przezwyciężyłeś w przedbiegach trud prowokacji którą sam zainicjowałeś. Niejedno urojenie zwiodło cię już na manowce a ty okrzyknąłeś się królem, niekwestionowany pożeraczu. No no, chyba powinieneś nieco przyhamować i zrewidować zew własnej legendy, Krywałku ;)

Sensu brak jest w tych delibercjach; egotyzm kłania się uniżenie.
Do usłyszenia! Krząkałku

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wędrował sobie pewnego razu po świecie pewien człowiek. Kim był? Nie wiadomo. Sam o sobie mówił, że jest po prostu włóczęgą, poszukującym nieodkrytej jeszcze przez nikogo ziemi. Ludzie, gdy to słyszeli, patrzyli na niego z politowaniem i pukali się palcami w głowę, no bo jakże to? Przecież każdy skrawek naszego globu został już dawno zbadany, opisany i umieszczony na tysiącu map oraz atlasów. Skąd więc pomysł, aby odnaleźć jakąś ziemię, nieznaną i niczyją? Ten człowiek był również poetą. Pisał wiersze i twierdził, że to właśnie za ich pomocą on tę ziemię w końcu odszuka, zobaczy i przemierzy. Któregoś dnia wędrowiec, zmęczony długą marszrutą, zatrzymał się w niewielkim miasteczku, na rynku. Rozmawiał tam z jego mieszkańcami o poezji, czytał im swoje wiersze i opowiadał, że gdzieś daleko, za ogromnym górskim masywem, za niezgłębionym oceanem, za tysiącem burz i za tysiącem wschodów słońca, istnieje ziemia, której piękno nie może się z niczym równać, ale nikt nie wie dokładnie, jak do niej trafić. Ludzie z miasteczka, jak zwykle, nie chcieli mu wierzyć. Nawet go nie słuchali, zajęci swoją codzienną krzątaniną. Przekupki zachwalały dorodne owoce i warzywa, kuglarze dawali pokazy żonglowania pochodniami, dzieci tłoczyły się wokół stoisk z cukrową watą i balonikami. Tylko jeden mały chłopiec podszedł do poety i zaczepił go: - Proszę pana... Proszę pana, czy może mi pan opowiedzieć coś o tej ziemi, której pan szuka? Jak tam jest? - Tam jest jak w raju - odparł człowiek, a w jego oczach rozbłysł skrywany głęboko zachwyt. - Drzewa nigdy nie są nagie. Ptaki wiecznie śpiewają o wiośnie i lecie. Wszędzie kwitną kwiaty w rozlicznych barwach, roztaczając zapachy, których nawet sobie nie potrafimy wyobrazić. Na niebie pojawiają się codziennie zorze i tęcze, a przez doliny, rozgrzane łagodnością słonecznego blasku, płyną niebieskie roziskrzone rzeki niby jedwabne wstążki. Zwierzęta nie polują na siebie, tylko pod koniec dnia spotykają się u wodopojów i rozmawiają ze sobą pogodnie w nieznanych, tajemnych językach. Żyją tam jedynie sami szczęśliwi ludzie, którzy się gorąco kochają... - Eeee... - stwierdził chłopiec, marszcząc czoło. - Nie ma takiego miejsca. Kłamiesz albo zmyślasz! - dorzucił i pobiegł ku zakurzonym miejskim uliczkom, pogrążonym w popołudniowej sjeście. Włóczęga postanowił również odpocząć przy niewielkim klombie, na gorącym od słońca skwerze. Żar lał się z nieba, mącił myśli, zasnuwał źrenice ciężką, kleistą powłoką. Człowiek pogrążył się w końcu w mętnym półśnie i nagle poczuł, że coś delikatnie trąciło jego dłoń. Uniósł powieki i zobaczył, jak na jego ręce usadowił się mały ptaszek. Był to rudzik, szary z pomarańczowym brzuszkiem, który przechylał łebek raz w lewą, raz w prawą stronę, i obserwował człowieka bystrymi, ciekawskimi koralikami oczu, Raz po raz podfruwał do góry, a potem znowu przysiadał na jego dłoni. - Co ty mi chcesz powiedzieć, ptaszku? - zagadał wędrowiec. Ostrożnym ruchem sięgnął do kieszeni, gdzie znalazł trochę okruchów bułki. Wysypał je na dłoń i poczekał, aż rudzik odważy się skorzystać z tego skromnego poczęstunku. Ptak skubnął kilka okruszków, a następnie znów zaczął na przemian wzbijać się w powietrze i powracać ku rękom człowieka, cały czas słodko poćwierkując. - Mam za tobą iść? - spytał wędrowny poeta. Rudzik oddalił się nieco, lecz przysiadł na gałęzi pobliskiego drzewka, jakby czekał na zaskoczonego tym zdarzeniem włóczęgę. Ów wreszcie wstał i ruszył za ptaszkiem. Opuścił senne miasteczko, po czym skręcił w polną drogę, która prowadziła na zachód. Minął parę opuszczonych domostw oraz wielką łąkę, hojnie usianą miriadami polnych kwiatów - rumianków w białych spódniczkach, wrotyczy jak błędne ogniki, dzikich ślazów zalotnie uśmiechniętych do przysiadających na ich płatkach modraszków. Wtem ptaszek zatrzymał się przy jednej z rozsypujących się ruder. Człowiek minął, zaciekawiony, drewnianą szopę, stare, skrzypiące pomieszczenia gospodarcze, aż dotarł do drewnianego płotu, pokrytego ciemnym, zielonym nalotem. W płocie znajdowała się furtka, zamknięta na haczyk. Rudzik usiadł nieopodal i radośnie zaświergotał. Wędrowiec otworzył furtkę i znalazł się, ku swemu zaskoczeniu, w starym ogrodzie. Był to bardzo dziwny ogród. Mogło się wydawać, że ktoś go opuścił w pośpiechu, nagle i bez jednego słowa pożegnania. Kiedyś ogrodowe alejki, kwietniki i krzewy musiały być pielęgnowane z zapałem i wielkim wyczuciem smaku. Gdzieniegdzie stały stylowe, ozdobne ławki, które czas obdarł nie wiadomo kiedy z eleganckiej bieli. Na środku ogrodu wznosiła się nieczynna fontanna, która zapewne niegdyś cieszyła oczy widokiem srebrzystych strug wody tańczących nad marmurowym basenikiem. Niedaleko fontanny znajdowała się huśtawka, przygnieciona i złamana przez gruby konar drzewa, na którym została zawieszona. W ogrodzie pełno było różanych krzewów. Poeta nigdy nie widział takiej obfitości i tylu odmian róż. Pnące, dzikie, miniaturki - wszystkie zdawały się pamiętać czas, gdy jakaś troskliwa ręka opiekowała się nimi dbając, aby rozwijały się, rozrastały i kwitły. Teraz jednak krzewy zdziczały, zmarniały, jakby zmęczone samotnością i ciszą. To właśnie ta cisza uderzyła najbardziej człowieka; w ogrodzie nie śpiewał ani jeden ptak, ani jeden liść nie szumiał pod muśnięciami wiatru. Obecna tu przyroda sprawiała wrażenie zastygłej w niewyobrażalnie bolesnym milczeniu. Nawet rudzik, który przycupnął lękliwie na chudziutkim, różanym pędzie, przestał ćwierkać, tylko wpatrywał się w człowieka uważnie i pytająco. - Co to za ogród...? I co ja mam z tym wspólnego? - pokiwał głową wędrowny poeta. - Tu nikogo nie było od lat, najwyżej duchy jakichś wspomnień zlatują się nocą do tej fontanny i do porozbijanych latarni, jak stare nietoperze. Te ścieżki dawniej żyły, z pewnością... Odpowiadały zapachem kwiatów niebu na jego zaczepki, tętniły beztroską młodością, a teraz...? Może kiedyś w owym miejscu ktoś kogoś kochał, ktoś się śmiał, ktoś tańczył wśród milionów róż, podczas gdy dziś jest tu tak cicho, że moje własne myśli lękają się głośniej odetchnąć... Zachodzące słońce zostawiało na zastygłych bez ani jednego drgnienia liściach czerwonawą poświatę. Znużony człowiek usiadł na jednej z niszczejących ławek i westchnął. - Żeby to wszystko przywrócić znów do życia, potrzeba wiele wysiłku. Ale może warto? Co, ptaszku? Czy o to ci właśnie chodziło?- zapytał, szukając wzrokiem swojego skrzydlatego towarzysza. Rudzik podfrunął do niego i poeta przysiągłby, że ptak skinął twierdząco swoją szarą główką.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następne dni i tygodnie upłynęły poecie na ciężkiej pracy. Od brzasku do późnej nocy sprzątał alejki, wyrywał chwasty, kosił trawniki, naprawiał połamane ławki, reperował latarnie. W starej szopie, która stała przy ogrodzie i w której teraz zamieszkał, znalazł wszystkie potrzebne narzędzia, zupełnie jakby ktoś je zostawił specjalnie dla niego. Ponieważ dotychczas tylko pisał wiersze, zupełnie nie znał się na ogrodnictwie, ale czuł, że intuicja podpowiada mu, co należy robić. Po prostu, gdy czegoś nie wiedział, siadał sobie przy fontannie, pogrążony w zadumie, aż wcześniej czy później znajdował odpowiedź na swoje pytanie. A może ktoś mu coś szeptał do ucha? Ogród z wolna otrząsał się z przygnębiającego nastroju i prezentował się całkiem przyjemnie. Zaczęły do niego przylatywać ptaki, z początku nieśmiało, lecz później zadomowiły się na dobre. Nocami słowiki uwijały się wśród gęstych krzewów róż, a z rana nowy dzień witały zięby swoimi przeciągłymi, melodyjnymi trelami. Latarnie oświetlały zadbane trawniki i oplatały ławki miękkimi cieniami. Zieleń rozrosła się bujna, soczysta, już nie dzika i trwożliwa. Człowiek cieszył się, widząc, jak jego starania przynosiły owoce, lecz martwiło go, że choć zdecydowanie ogród powracał do życia, nie zrodził się w nim dotychczas ani jeden kwiat. - No przecież po to jest ogród,żeby w nim coś kwitło! - martwił się wędrowiec. Podlewał troskliwie różane krzaczki, przycinał martwe pędy, raniąc sobie palce cierniami, pojechał też do miasteczka po specjalny nawóz - i nic! Ani jeden pąk nie chciał pojawić się wśród błyszczących liści. - A jednak te róże kogoś cieszyły kolorami i słodyczą - westchnął poeta. - Co ja mam teraz zrobić? Nic z tego nie rozumiem. Przecież już za parę dni zaczyna się lato... - Co ja mogę uczynić dla tego ogrodu, co więcej? Starał się jeszcze bardziej. Wstawał przed słońcem i pracował niemal do samej północy. Znał już w tym miejscu każdy zakątek i tak bardzo wyczekiwał chwili, w której choć jedna róża zaczerwieni się się w kolczastym gąszczu. Któregoś upalnego popołudnia, smutny i zmęczony, usiadł na jednej z ławeczek, wbiwszy zniechęcony wzrok w martwą fontannę. Chciało mu się płakać. Tyle wysiłku na nic! Bezradnie wyciągnął z jednej ze swoich kieszeni ołówek i nieduży, pognieciony zeszyt, w którym kiedyś zapisywał swoje wiersze. Od dawna niczego nie stworzy, zajęty nawożeniem, okopywaniem, pieleniem, koszeniem i podlewaniem. Teraz jednak poczuł, że musi ułożyć wiersz. Wiersz o tym, jak bardzo zależy mu na tym ogrodzie. Jak bardzo się spracował bez żadnego efektu. Jak bardzo boli go, że nie potrafi wypełnić tych ścieżek radością, którą ktoś musiał zabrać ze sobą na zawsze, bezlitośnie odchodząc. Pisał, że mimo wszystko przeszłość nie musi przecież ciążyć nad tym, co przecież żyje i pragnie życia. Że chociaż ktoś porzucił przed laty ten świat i zabrał ze sobą nadzieję oraz wolę kwitnienia - teraz przecież jest on, poeta, który uczy się dbać o dotkliwie niegdyś zranione rosarium. Dotkliwie - lecz przecież nie śmiertelnie. Na końcu chciał jeszcze napisać jeszcze jedno słowo, ale jego pióro zatrzymało się, jakby jeszcze nie ufało własnej śmiałości. A potem człowiek przeczytał swój wiersz na głos. Przeczytał go dla tego dziwnego ogrodu. I wtedy pierwszy raz poczuł, jak wszystkie gałązki różanych krzewów gną się od ciepłego podmuchu wiatru, który łagodnie nadszedł nie wiadomo skąd. Poeta wstał i postanowił przejść się po alejkach. Nie uszedł nawet kilkunastu kroków, gdy nieoczekiwanie u swoich stóp dostrzegł kilkanaście drobniutkich roślinek, wychylających się niepewnie z ziemi Nigdy wcześniej nie widział tutaj podobnego gatunku. Ukląkł przy nich i poczuł, jak fala wrzących łez zalewa mu policzki. Maleńkie wschodzące krzewinki pokryte były pąkami kwiatów. Tak, niewątpliwie za kilka dni te pąki rozwiną się, a delikatne łodyżki będą dźwigać najpiękniejszy ciężar na świecie - ciężar życia. Człowiek pragnął całować i pieścić skromne listki młodziutkich siewek, ale nie chciał ich uszkodzić przedwczesną radością i swoim niezręcznym dotykiem. Od tego momentu, przed udaniem się na spoczynek, gdy już uporał się ze swoimi zwykłymi obowiązkami, siadał przy malutkich, rodzących się kwiatkach i czytał im swoje kolejne wiersze, pisane z czułością i pokorą. Pewnego wieczoru poeta dostrzegł, że od północy nadciągają nad ogród ciemne, burzowe chmury. "No tak, przecież to już lato...", westchnął. To miała być pierwsza burza w tym roku. "Trzeba koniecznie zadbać o moje kwiatki, ochronić je, przecież jeszcze nie zdążyły się rozwinąć, i teraz miałaby je zniszczyć ulewa albo wichura? Będę czuwał, nie pozwolę na to!" Nocą przez ogród przetoczyła się istotnie wściekła nawałnica. Strugi ulewnego deszczu gięły do ziemi gałęzie różanych krzaków, a wichura chłostała alejki, trawniki, ławki i latarnie niewidzialnymi kańczugami. Człowiek pozostał w bezruchu przy swojej gromadce kwiatków, którą osłaniał własnym ciałem, mówiąc do nich niemal jak do dzieci: - To tylko burza. Ja też się boję, ale przecież jesteśmy razem. Obolały i przemoknięty pilnował, aby huragan nie uszkodził żadnego listka ani żadnej łodyżki. Nad ranem burzowe chmury ustąpiły na niebie miejsca drżącym promieniom świtu. I w tym złoto-różowym świetle, na jednej z pokrytych jeszcze kroplami wody kępek, pojawił się pierwszy kwiatek. Była to niezapominajka. Poeta oszalał wprost ze szczęścia, Zaczął biegać radośnie po ścieżkach w ogrodzie, tańczyć, śpiewać, krzyczeć, na zmianę płakać i śmiać się. Potem wrócił znów do swoich niezapominajek i z radosnym zdumieniem zobaczył kolejne błękitne kwiatki, pozdrawiające go zalotnymi mrugnięciami z objęć jasnej czystej zieleni. - Kocham was - napisał tego dnia poeta w swoim najnowszym wierszu, który przeczytał im na dobranoc. W myślach tulił je i pieścił. Kwiaty zdawały się wszystko rozumieć i jakby zalśniły w ciemności ukrytym, gorącym światłem.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następnego dnia człowiek stwierdził, że musi pójść do miasteczka, kupić nowy szpadel, bo stary już do niczego się nie nadawał. Ponieważ burza wyrządziła w ogrodzie wiele szkód, potrzebował również jeszcze paru innych rzeczy, aby wszystko ponaprawiać. Pogładził lekko dłonią krzewinki niezapominajek. - Niedługo wrócę - obiecał. Z głębi ogrodu przyleciał rudzik, i usiadł mu śmiało na ramieniu. Chwilę poćwierkał, a potem zniknął w kolczastej różanej gęstwinie. Na rynku jak zawsze było głośno i tłoczno. Straganiarze przekrzykiwali się nawzajem nad stertami towarów, w powietrzu pachniało grillowaną kiełbasą, gołębie tłoczyły się przy przepełnionych śmietnikach. Poeta, zaopatrzywszy się w niezbędne narzędzia, zatrzymał się jeszcze na chwilę przy stoisku z lemoniadą, gdyż zachciało mu się pić. - O, to pan?- usłyszał nagle chłopięcy głos, który skądś znał. - Tak - odparł. Przypomniał sobie swoją dawną rozmowę z owym dzieciakiem, który tamtego dnia nie uwierzył w jego najskrytsze marzenia. - I co, znalazł pan tę swoją wspaniałą krainę? - spytał chłopiec, obrzuciwszy go łobuzerskim spojrzeniem. - Tę, gdzie podobno wszystko jest takie cudowne i panuje wieczne szczęście? - Znalazłem - odpowiedział z uśmiechem poeta, myśląc o swoich niezapominajkach.  
    • spadł puch swym ramieniem przytulił rozżalonych rozjarzone brylanty na ziemi tliły się w oczach białe morze wzburzyło się po raz pierwszy od dawien dawna chcąc byśmy przypomnieli sobie, jak to jest płynąć po nim saniami   potajemnie zmówił się nieboskłon z chmurami urwiska stanął się przystankami drogi porwą pojazdy chwalić będziemy się i ogrzewać śmiejąc z gniewu, niekiedy i radości   przytulnie będzie aniołem zostać bo w końcu biel nas zewsząd otacza byle dłoni nie zajechać po całości, czymś musimy postawić posągi z węgli i marchewek   wieczór dziś jest specjalny inny niźli zawsze tańczymy nieświadomie pod jednym płaszczem bawimy się jak niegdyś i tylko to się liczy wszystko to, gdy palą się lampy pomimo tego, że marzniemy   uwieczniona kamera taśma przygotowana na niby nijak wszystko dlatego że dnia dzisiejszego, zwykłego jak inne, spadł puch    
    • @Radosław   a Ty jak Kogut…  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @KOBIETA Bądź  jak Supernova. 
    • @Radosław   wiem Radosław …niestety to takie silne oddziaływanie jest …międzygalaktyczne ;)))) nie wiem jak mogę Tobie pomóc…? ;) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...