Piotr Zbierski Opublikowano 9 Listopada 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Listopada 2004 co będzie, gdy czas nie wyznaczy zbioru i tożsamość lotna skropli się w kałużę krwi przedział sprzeczny bez rozwiązań Przyjechałem tu całkiem niedawno i na wylotowych przecznicach tubylcy mówili, że zostanę tu na długo bo ten okres – mówili – nie mija Ci co byli już na przepustce pisali, że szybko wrócili bez języka i z przetrąconym kręgosłupem jak katowany pies, który liże stopy pana by stępić kolce łańcucha Nazbyt sprzeczny wobec siebie by zbudować dom umeblować go zgodą On myje ręce letnią wodą, by wodospad lawy, co się w nim wciąż odradza nie wylał się na strony rozgotowanym, żrącym papier tuszem Pleśniejące ręce bez paznokci On sam wobec siebie – jasno przeznaczony na mdłe cienie Słońca – zetrze czas I choć mógł łączyć – cząsteczki w ciała widzialne - rozkłada Sprzeczny wobec swojemu prawu pasywny zamknął się w ułamku swojej klepsydry Na ostatniej przecznicy gdzieś pod czarnym księżycem rysuje szlaczki piórem rezygnacji: zrosty bólu przeplecione z niegeometrycznym sutkiem traumy Cegły spadają do środka miazgą czynią dywan I jeszcze jedno ucho – to o które upomina się światło - - czeka nic nic niczego pisk syreny bezdźwięczny pomocy, co po drodze miała wypadek dech spowolniony ogień ugaszony analfabeta, co zapisał z błędem imię swojej woli Jutrzejszy poranek bez światła, gdyż szczur przegryzł źrenicę Bo była zbyt czarna by istnieć
Włodzimierz Nabkowski Opublikowano 9 Listopada 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Listopada 2004 Faktycznie ciekawe:) Na tyle ciekawe ze urzadzę sobie trzecią lekturę tego wiersza. Momentami mi się jednak nie podoba. co będzie, gdy czas nie wyznaczy zbioru i tożsamość lotna skropli się w kałużę krwi przedział sprzeczny bez rozwiązań ------no i fajnie, wprawdzie pojawiaja się tu nauki ścisle, ale nie razi. Przyjechałem tu całkiem niedawno i na wylotowych przecznicach tubylcy mówili, że zostanę tu na długo bo ten okres – mówili – nie mija Ci co byli już na przepustce pisali, że szybko wrócili bez języka i z przetrąconym kręgosłupem jak katowany pies, który liże stopy pana by stępić kolce łańcucha Nazbyt sprzeczny wobec siebie by zbudować dom umeblować go zgodą -----------> cala strofa jest rewelacyjna! On myje ręce letnią wodą, by wodospad lawy, co się w nim wciąż odradza nie wylał się na strony rozgotowanym, żrącym papier tuszem Pleśniejące ręce bez paznokci ------> tu też fajnie On sam wobec siebie – jasno przeznaczony na mdłe cienie Słońca – zetrze czas I choć mógł łączyć – cząsteczki w ciała widzialne - rozkłada Sprzeczny wobec swojemu prawu pasywny zamknął się w ułamku swojej klepsydry Cala reszta mi się niezbyt podoba : Na ostatniej przecznicy gdzieś pod czarnym księżycem rysuje szlaczki piórem rezygnacji: zrosty bólu przeplecione z niegeometrycznym sutkiem traumy -------> niegeometryczny sutek traumy????? wstrętnie to brzmi, grafomania. Cegły spadają do środka miazgą czynią dywan I jeszcze jedno ucho – to o które upomina się światło - - czeka nic nic niczego pisk syreny bezdźwięczny pomocy, co po drodze miała wypadek ----> jakaś dziwna składnia dech spowolniony ogień ugaszony analfabeta, co zapisał z błędem imię swojej woli Jutrzejszy poranek bez światła, gdyż szczur przegryzł źrenicę Bo była zbyt czarna by istnieć ------> koncówka fajna
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się