Anula Szczeblowska Opublikowano 7 Listopada 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2004 mężczyzna wtulony spojrzeniem w mój strach na twarzy zapytany co dalej uśmiecha się wyrozumiale jak bóg który zna na pamięć katastrofy planet ciał zderzenia nad ranem gdy rozgrzane czekają mój mężczyzna ukrywa czułość jakby była odstającym uchem albo wadą postawy nie krzyczy przestań kiedy płaczę ani gdy się bawię jego rzęsami nie gniewa się na sztorm nastrojów bluźnierstwa marzeń Od tego jest bogiem by mi pobłażać mój mężczyzna mój bóg kiedy wiarę stracę pozwoli mi odejść i nie wracać
pan_ktotam Opublikowano 7 Listopada 2004 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2004 cały wiersz jest super.... tylko zakończenie - jakby uwarunkowane brakiem pomysłu.... właściwie to nie chodzi o pomysł, ale raczej o impulsowanie odczuć zapisywanych w aktualnej chwili.. pozdrawiam...
Anula Szczeblowska Opublikowano 7 Listopada 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2004 To naprawdę aż tak widać? :) Chciałam początkowo zakończyć na "pobłażać", ale wówczas czegoś mi brak :)
pan_ktotam Opublikowano 7 Listopada 2004 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2004 pokombinuj trochę - to się opłaci.... ;) pozdrawiam...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się