Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przygarbiony, na ugiętych nogach, włochaty
Tropiąc kolejną ofiarę - zmęczony legł
Leżąc patrzył i patrzył w gwiazdy
Które swym blaskiem wypaliły w jego sercu
Pierwsze Pytanie

I już nie oddały Światu

A gdy teraz rozejrzał się - jęknął
Porażony ogromem Obcego

* * *

Potem, w ciemnościach wymyślili Boga
Bo czy można żeglować bez kompasu?

* * *

Pod Jego wszystkowiedzącym okiem
Zaczęli z bezczynnie leżących kamieni
Wznosić nowy Świat - Cywilizację

Następnie wykluli w niej dla siebie
Wiele, wiele jednookiennych cel
Z których słychać wieczny tupot

Lub wieczną ciszę ...... to cele tych
Którzy nadal wgapiają się w swój wycinek nieba
I znowu to oni są naszą nadzieją ...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Woj Marku jakiś był mądrala ooooooo!
Jak już napisałeś mogłeś skorygować te pchły ( gwiazdki), i po co te wielkie litery oo!
Ale zamysł wskazywał że będziesz pisał , zastanawiam się jeszcze dlaczego" poza", przecież jesteśmy "w".
Pozdrawiam!
Opublikowano

O nie Haniu - nie byłem wtedy " mądralą" ale po prostu byłem przemądrzały :) I uważałem, że to ja odkrywam wszystkie Prawdy o Świecie.
Na szczęście życie to niezły nauczyciel i teraz cieszę sie z tego że "wiem-że nic nie wioem" !
I jeszcze tyle (ile?) przede mną dni do odkrywania (także od zmierzchu do świtu :))

Dziękuje za korektę, ale jak wiesz nie lubię zmieniać raz już napisanych wierszy. Bo tamta jedność czasu i miejsca - to se ne vrati!

Buziak na Dzień Dobry - M.

PS

A tytuł "Poza gniazdem" miał sugerować moment kiedy zwierzę zmienia się w człowieka i na zawsze opuszcza gniazdo-przyrodę . Teraz nie jest już częścią środowiska. To środowisko postrzega jak coś obcego - i stara się je (zwierzęta tak nie rozumują) zrozumieć - stąd konieczność sojusznika w postaci Bogów czy Boga.
To właśnie pierwsze amulety stworzyły człowieka, który zaczął się "zastanawiać".

A teraz - końcówka wiersza - inni szukają wyjścia z Cywilizacji, która z kolei niszczy Świat ... tak wtedy "rozumowałem" :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @KOBIETA Ty to tak na próby lubisz mnie wystawiać, zauważyłem :)  Bardzo mi to pochlebia.
    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd.  Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki. Co myślicie o takim fragmencie?   Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.    - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.  - Masz teraz czas?  - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny. - Gdzie?    Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.    Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.    Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.    K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).    
    • @hollow man  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      no właśnie! Jestem ciekawa co zrobisz
    • @Lenore Grey trójwymiar. @Lenore Grey surrealizm
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...