Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • jak obraz zamknięty w ramach  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        i tylko dodać

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      dzięki  Pozdrawiam
    • dziś wszyscy wyglądamy znaków bo czasy ponoć ostateczne nie wierzę w Boga od pewnego czasu JA WIEM - ISTNIEJE ON WIECZNIE   zaprosiłem Go do swojego życia staram się być z Nim codziennie wiem nie bardzo mi to jeszcze wychodzi ufam że poprowadzi drogą do Siebie   pozdrawiam
    • @Stukacz Podzielam zdanie Le-słwa ale jeśli to jest piosenka - może zostać  jak słychać śpiewając można to ukry,ć ale jako wiersz należy jednak popracować. Pozdrawiam
    • Tonął Kursk   To było ostatnie takie lato. Drewniany wóz kołysze się w zagajniku krzywych sosen, na skraju dusznego sierpnia, w piaszczystej lepkości liści, igliwia i dżdżownic — pejzażu, który już umarł.   Ptaki wciąż były niespieszne, uchodząc za okno dnia,   gdy malarz światła, domykając nabrzmiałe kłosy wyłuskane pozłotą z szumu traw wiecznych, jak zielone jeżyny,   pozwalał się jeszcze głaskać po siwej brodzie.   W radiu dźwięk syty, jak skwarki podskakujące na starej patelni, objętej palcami ognia, nie straszył przez obraz wydrapany paznokciem Boga.   Ten grał letnią ulewą gromów nad lasem skąpanym rozgwiazdami drzew w ciemności deszczu.   Nie było jeszcze globalnego ocieplenia, choć słońce paliło jak zawsze.   Było zwykłe lato i dorastające sny.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...