Jan_Nepomucen Opublikowano 25 Lutego 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2012 kiedy wysycha deszcz pod parasolem moknie dziwka i jakby było mało niebo ubrało się w tęczę z tego się chyba nie wyrasta jak ze ssania palca załamywania rąk w oczach z masła wciąga w siebie wodoodporne słowo pod foliową gazetą szukając linii brzegowych żeby spokojnie zacumować skończyły się proszki ktoś kupi przyniesie malowane snem i wstawaniem w przekonaniu że kukułka śpi jeszcze i nie postawi kropki tam gdzie zmrok zatarł margines krawędzie drogi zabierają do punktu wyjścia slalom przez salon to hotel room w ograniczoną wzrokiem poczytalność niech uleci z ciała to co nieuchwytne pierwszy spadający na podłogę kieliszek wiąże włosy przed wyjściem wolnym od brudu nie podnosi wzroku za progiem dopala końcową scenę każdą w inne miejsce i odwróconą w inną stronę nie rozumiejąc przestrzennych odniesień owocobrania wszystko co zmarszczone wymaga kolejnego prasowania pragnie postawić mocno obie stopy ale znowu musi się spieszyć jedyna ucieczka to brak
Gość Opublikowano 26 Lutego 2012 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2012 Słowotok w dodatku miejscami nielogiczny, np: "kiedy wysycha deszcz pod parasolem moknie" już nie ważne kto.
outer_rim Opublikowano 26 Lutego 2012 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2012 na szczęście domeną wiersza nie jest zwięzłość, więc nazwanie tego tekstu słowotokiem nie jest bynajmniej przytykiem :) podoba mi się sposób w jaki przeskakujesz po wersetach i to... "za progiem dopala końcową scenę każdą w inne miejsce i odwróconą" pozdro, Outer
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się