Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ile głosów usłyszałem w milczeniu
za którym uderzenia echa o ścianę
zwiastowały narzuconą ciszę

litery nie wypowiadały słów
poruszając się o lasce
wzdłuż zmieszanego alfabetu

układam puzzle do góry nogami
aż zniecierpliwiony sam
porządkujesz tekturowy krajobraz

dziś nie dam rady
nauczyć cię mojego języka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Autorze,
wiesz bardzo dotkliwy, jeśli się go odczyta do końca, co mam ułatwione przez znajomość kontekstów, ale i bez nich - da się odebrać dramatyzm sytuacji, gdy klucze do porozumienia są poza naszymi możliwościami.
W wierszu jest nierówno, w kwestii zapisania; dla mnie początek zbyt zasłonięty pewną stylizacją, przerostem pseudonimowania, co się przekłada na np. budowanie piętrowego obrazu w zwrotce pierwszej. Samo "echo o ścianę" jest czytelne i mocne w wyrazie, wzbogacone o "uderzanie" traci moc (zostaje sprowadzone do rytuału wypowiedzeniowego). "Narzucona cisza" - czyli wymuszona (na nas), to dobry zapis "gwałtu", ale dodanie "zwiastowania" wprowadza podniosłość, sacralizację - do tej sytuacji, jakby rzecz działa się głównie w porządku "Boskim", a zupełnie nie "ludzkim" (tu i teraz możemy coś stwierdzić i doznać). Moim zdaniem wyciszenie narracji w tym momencie, początek wiersza, dałoby lepszy efekt (było też zgodne z opisywaną "ciszą"!).
Wątpliwe jest dla mnie personalizowanie liter, proponuję zamienić czasownika na "zapowiadały" (co ma w sobie i mówienie, i uprzedzanie o czymś nadchodzącym, więc za brzmieniem liter pojawia się w wyobraźni słowo).
"Poruszały się o lasce" - pseudonim kalectwa ruchowego. A gdyby to zmienić na: "poruszały białą laską"? Podobnie, a jednak inaczej.
I ostatnie: wersyfikacja "zniecierpliwiony sam" - zapisane tak, łącznie - sugeruje też trochę osobę trzecią (zniecierpliwiony wuj sam). Naturalnym miejscem zaimka "sam" jest początek kolejnego wersu, zgodnie z podziałem wypowiedzenia; tutaj "przerzutnia" niczego nie wnosi (ani zaskoczenia, ani tym bardziej podkreślenia "samodzielności", bo ta łączy się z porządkowaniem, nie ze zniecierpliwieniem. Dodatkowo: przecież chodzi o to, że On sam porządkuje i w dodatku "po swojemu" ten krajobraz, w swoim porządku.
Jak wyżej - wiersz mówi mocno, zwłaszcza pointą.
Sugeruję uproszczenia "poetyzowania", które gdy jest tylko "ozdobą" (pseudonimem bez funkcji głębiej zaczepionej w sensach całego wiersza) - nie wzbogaca naprawdę, albo" wzbogaca powierzchowny wyraz tekstu odróżniając go od "prozy" (choć to w rzeczy samej: guzik prawda).
Pozdrawiam Autora i bohatera wiersza oraz całą resztę (wraz z nowym czterołapem)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Elea, zaprawdę powiadam Ci, z przyjemnością czytałem mimo, że są momenty załamki w pierwszej, ale ogónie jest ok :)
Pozdrawiam :)+

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...