Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Obyście nie musieli...

Uderzy dzwon, Zygmunta dzwon.
Na trwogę on, gdy zadrży tron.
Opasa kir, żałosny ton,
Rewolty wir, zapłacze on.

Na ziemi trup, pod drzewem grób.
Płaczliwy chór, niewoli mur.
Kajdanów zgrzyt, wolności mit,
Syzyfa szczyt, zdradliwy chwyt.

Zaniechań grzech, tradycji zmierzch,
Skrzywdzonych chór, prawda na mur.
Chorego jęk, głodnego lęk,
Bezdomnych chłód, nędzarzy głód.

Biedaczek wnuk, zapłaci dług.
Nim czarny kruk, padnie do nóg.
Sobaczy swąd, pokryje trąd,
Tyś nie jest stąd, z tej ziemi wąd.

Żałosny czas, sprzedają nas.
Głupota mas i serca głaz.
Powrócisz tu, w przymierzu snu.
Oby ten głos, odmienił los.

Józef Bieniecki

1088) Upiory przeszłości

Już w granicy stanął wiek,
I łokciami się rozpiera,
Nie mie ważne, wiara, człek,
Lecz upiory Robiespierre'a.
Chytrej zmory wściekły kwik,
I zwierzęcy zew, natury,
Deszcze przekleństw, dzieci krzyk,
I koślawy skrzat kultury.

Bez czci, wiary, owczy pęd,
Po pieniądze, kasy wiele.
Oślej pracy niemy wstręt,
I partyjne lewe cele.
Na historii krwawy ślad,
Unurzony głód w rozpaczy,
Ścięty wiekiem ludzi kwiat,
Świateł prawa nie zobaczy.

Krzyż na plecach, cierni koło,
Ból niemocy, głosu brak.
Pod ciężarem chyli czoło,
W niewolniku, człowiek, wrak.
Puste słowa, zdrady smak,
Sprzedaż Matki - Polskiej Ziemi,
Zniewolenia widmo, strach,
Miast Narodu - polskich cieni.

"Gdy ziemię się sprzeda,
Powrotu ci nie da".

Józef Bieniecki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...