Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nauczyłam się odbierać świat listami do ciebie
i nagle pustka

Można tak nagle zniknąć?
jak zdmuchnięty dmuchawiec

zostawić w półomdleniu
ósemkowym oczarowaniu
ćwierćnutowym zawieszeniu
niedopowiedzianym słowie
nieopowiedzianym śnie
z niespakowaną walizką
wrażeń

A może
wszystkie wirtualne łącza poplątały się w supełki
twoje palce zamieniły się w kruche sopelki lodu
w zakamarkach pamięci zagubiło się moje imię
na końcu drogi mlecznej nie ma poczty

muszę tylko oduczyć się
czekania

Opublikowano

Wzruszyłaś mnie, Lilko, tym wierszem. Jego podstawową zaletą jest autentyczność, a zaraz potem dotykalne emocje. Potrafiłaś słowem wyrzeźbić oczekiwanie i nadzieję. Warto tylko poprawić niektóre niezręczne sformułowania. Dmuchawce nie muszą dmuchać. Mogą to robić mlecze. "Więc" na początku wersu niepotrzebne. W drugiej strofie potrzebne jest pierwsze "może". Następne już nie. Sprawdź! Ostatni wers będzie wymowny, gdy zostanie jedynie "muszę oduczyć się czekać". Drugi wers pierwszej strofy brzmi niejasno. Dlaczego pustka przechodzi z niedowierzania? Jakoś inaczej spróbuj. Pisz dalej. Powodzenia. E.

Opublikowano

Dziękuję Ci bardzo za przeczytanie i komentarz. Dopiero zaczynam pisać i bazuję bardziej na emocjach niż na poprawnych sformułowaniach.. Spróbuję poprawić korzystając z twoich uwag. Tak nawiasem mówiąc po wysłaniu wiersza równiez nasunęła mi się myśl,że ostatnie zdanie jest za bardzo dopowiedziane. Wystarczy ...oduczyć się czekać...
Pozdrawiam

Opublikowano

LISTY OD CIEBIE
Nauczyłam się odbierać świat listami od Ciebie
Na krótko utknęłam w niedowierzaniu
jak to tak nagle zniknąć
jak zdmuchnięty kwiatek mlecza
zostawić w półomdleniu, ósemkowym oczarowaniu,
ćwierćnutowym zawieszeniu
niedopowiedzianym słowie, nieopowiedzianym śnie
z niespakowaną walizką do której wrzucałam wrażenia na później
niemożliwość jak zeszklenie liści w lipcu,
jak suchość ziemi w czasie deszczu…

Nauczyłam się odbierać świat listami od ciebie
Niedowierzanie przechodzi w nadzieję
może wszystkie niewidzialne łącza poplątały się w supełki
twoje palce zamieniły się w kruche sopelki lodu
w zakamarkach twojej pamięci zagubiło się moje imię
na końcu drogi mlecznej nie ma poczty…
Następne w kolejce czeka pogodzenie
Muszę tylko się oduczyć
czekania



W tej formie chyba rzeczywiście brzmi lepiej

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Teraz następne "czepianki"! :)))) Mogą być? I tak (lepiej to robić na warsztacie, ale skoro już...):

Dlaczego są akapity przy niektórych wersach? Niekonsekwentnie.
Policz, ile razy blisko siebie są zaimki! Moje, twoje itd.

* trochę moich wtrąceń, jeśli można:

nauczyłam się odbierać świat listami od Ciebie

na krótko utknęłam w niedowierzaniu
można tak nagle zniknąć
jak nasiona dmuchawca


*

może niewidzialne łącza zasupliły się
palce zamieniły w sople lodu
w zakamarkach pamięci zginęło moje imię
a na końcu drogi mlecznej nie ma poczty

itd...
Pozdrawiam. E.
Opublikowano

Wszystkie twoje uwagi są i będa zawsze, ale to zawsze mile widziane, więc nie pytaj czy można...
Własnie konstruktywna krytyka ( nie pisze tu o sformułowaniach podoba- nie podoba, bo to niczego nie uczy jedynie wskazuje na subiektywne odczucia czytającego) może pomoc "poczatkującemu" .
Wszystko co napisałas jest zaprawdę słuszne i zbawienne. Za wyjątkiem jednego.
Tego nieszczęsnego dmuchawca. Ani dmuchawiec ani mój wymyslony kwiatek mlecza ani nasiona dmuchawca nie oddają ulotności i znikania. Juz sama nie wiem co to mogłoby być???
Dziękuję i pozdrawiam

Opublikowano

Nauczyłam się odbierać świat listami od ciebie i nagle pustka niedowierzanie
więc jak to tak nagle zniknąć jak zdmuchnięty dmuchawiec
zostawić w półomdleniu ósemkowym oczarowaniu
ćwierćnutowym zawieszeniu

niedopowiedzianym słowie nieopowiedzianym śnie z niespakowaną walizką
do której wrzucałam wrażenia na później niemożliwość jak zeszklenie liści w lipcu
jak suchość ziemi w czasie deszczu

nauczyłam się odbierać świat listami od ciebie niedowierzanie przechodzi w nadzieję
może niewidzialne łącza poplątane w supełki może twoje palce
zamieniły się w kruche sopelki lodu

w zakamarkach pamięci zagubiłeś moje imię
może na końcu drogi mlecznej nie ma poczty




dla mnie tak, ale to Twój wiersz, piękna baza, pofiglowałam sobie.
pozdrawiam i powodzenia. pisz dalej.
:))

Opublikowano

Nauczyłam się odbierać świat listami od ciebie i nagle pustka niedowierzanie
więc jak to tak nagle zniknąć jak zdmuchnięty dmuchawiec
zostawić w półomdleniu ósemkowym oczarowaniu
ćwierćnutowym zawieszeniu

niedopowiedzianym słowie nieopowiedzianym śnie z niespakowaną walizką
do której wrzucałam wrażenia na później niemożliwość jak zeszklenie liści w lipcu
jak suchość ziemi w czasie deszczu

nauczyłam się odbierać świat listami od ciebie niedowierzanie przechodzi w nadzieję
może niewidzialne łącza poplątane w supełki może twoje palce
zamieniły się w kruche sopelki lodu

w zakamarkach pamięci zagubiłeś moje imię
może na końcu drogi mlecznej nie ma poczty

to powyżej to wersja Magdy T.


No i pogadamy sobie pod Twoim, Lilko, wierszem. Z Magdą. Ona się bardziej narobiła i stworzyła

całość. Ale zestaw, proszę obie wersje - moją - krótką, skondensowana w oszczędnych

słowach, i Magdy - rozbudowaną; nie przeszkadza Jej "rozdmuchany dmuchawiec":)))). Lubię w

wierszu krótkie sygnały, Magda najczęściej śpiewa i tańczy. Tak można różnie pisać. Co komu w

duszy gra. A wszystko piękne. Pozdrawiam Cię. Pofiglowałyśmy sobie, ale to sympatia! Elka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


...................

ładny wiersz, ja widzę go tak, co wcale nie znaczy, że nie jestem ślepy :
:)))


nauczyłam się odbierać świat i nagle pustka
przychodzące z niedowierzaniem uciekły
zniknęły jak zdmuchnięty latawiec

jak można
zostawić w półomdleniu niedopowiedziane
i sen włożony w niespakowaną walizkę

wrzuciłam do niej wrażenia na później
niemożność szkłem liści w lipcu
i suchość ziemi w czasie deszczu

w listach od ciebie przychodziły nadzieje
teraz wszystkie niewidzialne poplątały się w supełki

może twoje palce zamieniły się w sopelki lodu
a może
na końcu drogi mlecznej nie ma poczty

zgubiłeś moje imię
muszę oduczyć się czekania

pozdr. M. ;)
Opublikowano

Tak jak wersje twoich poprzedniczek, bedące przeróbkami mojego wiersza są zadziwieniem róznych możliwości i opcji, tak twoja wersja nie pasuje mi zupełnie.
Wiersz stracił sens zupełnie. Byl on o przeżywaniu odchodzenia drugiej osoby z jego kilkoma fazami. Byl o przypuszczeniach i domysłach dlaczego tak się nieszczęśliwie stało.( Był, był, dlaczego nie jest)
Tym niemniej dziekuję za twój komentarz Miguelu.

Opublikowano

list nie doszedł
przerwał ciąg zdarzeń
niewiara rodzi
siłę



:))))a oto moja wersja minimalistyczna:))).każdy wiersz to wartość sama w sobie. Twój "zapylił" twórczo innych. A to sukces. Pozdrawiam:)) wiesiek

Opublikowano

list nie doszedł przerwał ciąg zdarzeń
dosypał soli do sennych marzeń

niewiara rodzi siłę
silną tylko przez chwilę

Dziękuje bardzo za komentarz Wieśku . Faktycznie kolejna wersja ekstra minimalistyczna.
Jak to fajnie być "zapylaczką" pomysłów różnorakich. Pozdrawiam wieczornie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... i oświetlasz sobą kwiaty przyrody będą o tobie pisać poeci Ody ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Wolność   Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.    
    • @Poet Ka Nie jedna Berenika była. Jedna się u nas zadomowiła Nie tylko poetów wspiera  swoją poezją do nich dociera  I komentarze solidne daje  każdy w tym w tyle za Nią zostaje .   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...