Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Już czas na kropkę nad "i" oraz na końcu zdania


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cios za ciosem
dusza na siebie przyjęła.
Jej krew wypływa z ciała.
Piekąca sól
resztę żalu
wypłukuje
szykując miejsce
dla zrozumienia.
Chęć Życia
białe krążki odpycha.
Tupot stóp
ciemności odgania.
Okaleczona,
poraniona,
poniżona,
nie(z)rozumiana.
Lecz wstaje
i z podniesionym czołem
wyruszy,
by w końcu
żyjąc rozpocząć umierać.
Po prostu,
chcę Żyć będąc Człowiekiem. A.Z.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Żyć a żyć robi różnicę, tylko ten kto zamiast Żyć trwa potrafi to zrozumieć.

Co do reszty - ale że co? jaki klon?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No nie wiem, czy to takie hehehehehe nazwać nowego użytkownika klonem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:))))))
dasz radę!
.... Magdo ...
mam prośbę ... zejdź z dziewczyny, bo niesłusznie po niej jeździsz ... ona jest w porządku ... na 100% ... i moim skromnym zdaniem ... świetnie pisze ...
to tyle ...
pozdrawiam M.

schodzę, Rycerzu.
:)))))))))))))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...