Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

.
Cykl: NAZWIJMY RZECZ PO IMIENIU
ZNACZENIE HISTORII DLA WSPÓŁCZESNYCH
Wielu z nas myślało zapewne, co jest ważne dzisiaj, by dobrze się czuć we własnym kraju. Innymi słowy, jakie wartości są ważne, jakie muszą być przestrzegane zasady, by można było po prostu powiedzieć, że fajnie się nam mieszka w Polsce. Bezpieczeństwo, infrastruktura i trochę innych warunków zawsze się wymienia. O innych się nie mówi lub ledwie zbywa. Chodzi o takie wartości jak poszanowanie własnej historii i tradycji, patriotyzm, przyzwoitość, godność, odpowiedzialność, troska o kraj, któremu na imię Polska, brak zakłamania, manipulowania społeczeństwem i to, co mieści się w kanonach etyki naturalnej czyli moralności lub przyzwoitości. Chodzi też o tworzenie dobrego prawa, prostych zasad, czytelnych przepisów traktujących wszystkich obywateli jednakowo, nie o wywracanie co chwila do góry nogami tego, co było uchwalone. To nikomu nie służy, ale tworzy mętną wodę, łatwą do różnorodnego interpretowania. Chodzi o niezawisłość sądownictwa, prokuratury, mediów, twardego zagwarantowania zasad demokratycznych. Nazwanie ustroju w konstytucji demokracją nie czyni jej w żadnym przypadku, tak jak czyni człowiekiem kulturalnym posiadanie wyższego wykształcenia lub posiadany przez kogoś talent nie czyni z niego wzoru przyzwoitości, moralności. Często bywa wręcz odwrotnie.

Zacznijmy od historii, bo z tym jest całkiem źle. Nie chodzi o daty, bitwy, wojny tylko o znaczenie pewnych wydarzeń w życiu każdego narodu, społeczności, które brały w nich udział.

Uczmy się interpretować współczesność na przykładach dobrych i złych z naszej historii. Uczmy się na błędach innych. To ma sens. Historia nie jest tylko po to, by być z niej dumnym lub sfrustrowanym. W ogóle bez sensu jest odrzucanie, marginalizowanie swej historii, chyba że czynią to wrogowie, ale oni nie reprezentują polskiej racji stanu.
Oto kilka spostrzeżeń z naszej historii i jej różnego interpretowania.

Znaczenie historii dla nas, współczesnych

PAŃSTWO POLSKIE
Historycy uczą nas, czyniąc pewien skrót myślowy, że pojęcie państwo - Polska było zawsze tak pojmowane, jak to dzisiaj się uważa. Nie zgadzam się z tym. Państwo, królestwo nazywane Polską było domeną władcy. Oni musieli dbać o te włości, bo to był ich interes. Oni o nią prowadzili wojny. Nigdy do czasów Insurekcji Kościuszkowskiej chłopi nie utożsamiali się z państwem. Oczywiście, jeśli ktoś burzy, pali mu chatę, to rodzi się opór. W średniowieczu rycerstwo broniło państwa, chłopi żywili, a mieszczaństwo pełniło pozostałe funkcje. Król, książęta, wojewodowie itd. rządzili czy zarządzali jak menadżerowie, bo to była ich powinność i konieczność. Poczucie państwa-ojczyzny jako dobra wspólnego w dzisiejszym rozumieniu rodziło się wolno. Wrzawa o pochówek na Wawelu, bo tam królowie, to tylko rozrabiactwo polityczne. Nie każdy z królów był tak wielki jak Kazimierz, byli też całkiem nędzni, podli i zdradzieccy.

Za Jagiellonów Polska była mocarstwem.

Mało jedna kto wie, że Jagiełło, Litwin, brat Witolda, nie wykorzystał zwycięstwa pod Grunwaldem 1410r. do całkowitego zlikwidowania Krzyżaków, co mógł uczynić, gdyby nie opóźnił marszu na Malbork. Racja stanu Litwy zwyciężyła, chociaż Jagiełło był królem Polski, przeważyła polityka utrzymania równowagi w regionie.
Ten przykład ma służyć zilustrowaniu, że stereotypy nie do końca muszą być prawdziwe: Grunwald – zwycięstwo – klęska Krzyżaków. Grunwald to była ważna, ale tylko bitwa, a Krzyżacy jeszcze długo mieli się całkiem dobrze.

Groby na Wawelu są grobami władców swej domeny czyli królów, ich rodzin i uczonych, o których się mniej mówi. Groby późniejsze są grobami tych, dla których Ojczyzna, Polska nie była czczym frazesem, nie była czyjąś domeną, lecz dobrem wspólnym o najwyższej wartości. „Dla niej żyć w nędzy, dla niej i umierać”. Patriotyzm był największym wyróżnikiem ludzi pochowanych na Wawelu w dobie najnowszej. Nie chciałbym, by na Wawelu chowano kogokolwiek, kto plwałby na mój kraj, kto pisałby źle o mojej Ojczyźnie lub był wręcz jej wrogiem. Dotyczy to zresztą wszelkich panteonów narodowych, choćby Skałki. W każdym razie wrzawa nad miejscem pochówku tragicznie zmarłego jest niewyobrażalnie żałosna. Akurat patriotyzmu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu można zarzucić różne uchybienia, ale patriotyzmu nie sposób odmówić. On też walczył o Polskę. Jeśli ktoś nie wie jak, to przykro. Resztę oceni historia.

Mówimy zrywy niepodległościowe. Trzeba pamiętać, że w tych zrywach czynnie brała udział niewielka część społeczeństwa ta bardziej świadoma utraty swego kraju, swojej małej Ojczyzny - Domu i oczywiście wolności, suwerenności. Do tych powstań pewnie nie doszłoby, gdyby to była jedynie ta kwestia, ale za nią szły względy ekonomiczne, społeczne, prawa obywatelskie, jakie by wówczas nie były.

Insurekcja Kościuszkowska 1794

Przyczyn powstania było wiele zarówno gospodarczych jak i politycznych. Caryca Katarzyna II i jej doradcy parli do unicestwienia pozostałości państwa polskiego, do podcięcia jego bytu ekonomicznego. 7 banków upadło. Czy wyobraża sobie ktoś sytuację, gdyby dzisiaj upadło 7 banków w Polsce? W tamtych warunkach posunięcia zaborcy, uderzające w podstawy bytu ekonomicznego, dążące do likwidacji pozostałości Konstytucji 3 Maja jako dobrych podstaw prawnych państwa musiały wywołać opór.

Powstanie styczniowe 1863-1864

było odzewem na zapowiadaną brankę (pobór) do wojska carskiego, szczególnie osób podejrzanych o uczestnictwo czy sprzyjanie ruchom niepodległościowym. Służba w wojsku trwała 20 lat, o ile ktoś przeżył aż tyle. Młodzi nie chcieli wspierać kosztem swego życia obcego mocarstwa i tracić nadziei na odzyskanie niepodległości. Tu nie chodziło o romantyzm, lecz o podstawy bytu. Wyciągnięcie tylu młodych ludzi podkopywało gospodarkę, przyszłość narodu. Trzeba nadmienić, że chociaż Polska utraciła swe ziemie w trakcie rozbiorów, to nastąpił rozwój gospodarczy (okręg przemysłowy: Białostocki, Bielski, Łódzki), bowiem otworzyły się ogromne rynki zbytu na wschodzie (patrz choćby literacki Wokulski) i zachodzie.

Mówienie dzisiaj o bezsensowności powstań jest manipulacją tych, dla których historia Polski jest mało ważna z punktu widzenia ich interesów, ich ideologii. Powstanie dla ich uczestników było obroną konieczną.

Czy ten zryw, myśląc racjonalnie, miał szanse? Nie, tak samo jak i wojna polsko-bolszewicka 1919-20, która została po prawdzie wygrana, ale dzięki nie tylko ofiarności żołnierza polskiego, dzięki doskonałemu dowództwu, manewrowi Piłsudskiego, ale i zbiegowi sprzyjających okoliczności. Gdyby te okoliczności nie zaszły zresztą po stronie Rosji sowieckiej, to marna byłaby nasza przyszłość.

Tej wygranej sowieci nigdy nam nie darowali (Katyń to właśnie zemsta).
Tej wygranej sowieci nigdy nam nie darowali (Katyń to właśnie zemsta)!!!


Po najazdach szwedzkich 1655-1660

Polska była zrujnowana w o wiele większym stopniu niż w wyniku II Wojny Światowej. Zasobność gospodarcza, jaka była przed Potopem, została dopiero odzyskana po ponad stu latach, tuż przed I Rozbiorem 1772. Przez te sto lat państwa ościenne rozwijały się, a nie odrabiały strat nieprawdopodobnej grabieży Szwedów. W połowie XVII w. były ogromne mrozy zagrażające bytowi Szwedów. Pomijając wojnę braci Wazów bo władzę, była to wojna w celu grabieży i przetrwania Szwedów w Szwecji. Przez Bałtyk jeździło się rozstawnymi końmi. Ogołocili więc Szwedzi Polskę do ostatniej krowy, ostatniego koguta nie mówiąc o innych dobrach materialnych. Słabość gospodarcza to była główna przyczyna I Rozbioru Polski, o czym się nie mówi. Nie umniejszam tu roli zdrady, knowań itd. Słabość gospodarcza prowadzi do katastrofy politycznej.

Działań progospodarczych nie należy odkładać

Klęska wrześniowa 1939 to skutek nie tylko najazdu Hitlera, nie tylko paktu Ribbentrop-Mołotow i najazdu Rosji sowieckiej, ale i słabości gospodarczej. Okres 20 lat niepodległości był zbyt krótki, by stać się potęgą gospodarczą, chociaż były ku temu wszystkie przesłanki. Polska rozwijała się gospodarczo bardzo dobrze. Za krótko jednak.

Dzisiaj nie widać priorytetu dla gospodarki. Nigdy nie wiadomo, czy czynnik braku czasu nie może się powtórzyć. Podejmowane działania są chaotyczne, wielce zagmatwane, a nie systemowe. Tzw. „reforma” Balcerowicza, de facto Sorosa zdusiła inflację gigantycznym kosztem (miliardy zł), otworzyła Polskę na operacje spekulacyjne (tzw. jednostronna wymiana) zagraniczne i rodzimych cwaniaków dobrze poinformowanych o zamierzeniach Balcerowicza, o czym nikt nigdy nie chciał prawdy powiedzieć. Faktycznie zaś ogromnie zubożyła społeczeństwo przez ok. 7 krotnie podniesienie cen (np. Chleba 13-krotnie), oraz wyciągnięcie oszczędności dolarowych i ich zdeprecjonizowanie (Szacunki mówią o 7-15mld$). Zabrakło dalszych kroków, a wręcz nastąpił regres.

Reformy dzisiaj wymagają zbyt dużej odwagi, a tej nie ma nikt, bez względu na ubarwienie ideologiczne. Leży odłogiem reforma finansów, systemu emerytalnego, zdrowia, szkolnictwa, sądownictwa itd., a co ustawa, to naznaczona lobbingiem. Kultywuje się i petryfikuje rozwiązania, które z założenia są sprzeczne z Konstytucją, choćby zachowania równości obywateli, o sprawiedliwości nie wspominając (przykład: podatki tzw. zwolnienia podmiotowe, różnorodne uprawnienia emerytalne itd. itp.). Polityką dziel i rządź kupuje się głosy jakiejś tam grupy ludzi, czasem wynagradza, odwdzięcza. Myślę, że nie chcemy tak nierównego traktowania tym bardziej, że to nie ubogi jest np. zwalniany z podatku, tylko zazwyczaj potentat.
Tenże sam Balcerowicz otworzył polski rynek na import alkoholi. Jechały tiry i całe pociągi(!), doprowadzając rodzimy przemysł spirytusowy prawie do upadku, jedno z głównych wówczas źródeł dochodów państwa. Był to jeden z największych przekrętów czynionych w majestacie prawa. Po prawie 2 latach przepisy te, tenże Balcerowicz cofnął. To po co to robił? Gorzały przecież nie sprowadzały krasnoludki. Powstały fortuny konkretnych osób. Mało tego. Alkohol kupowano też za kredyty, często nawet umarzane. Mówienie, że wszystko było zgodnie z prawem, nie oznacza, że było zgodne z dobrem Polski. Komu to miało służyć?

Kto ma władzę, za dużo władzy bez kontroli, ten każde prawo uchwali, nawet bandyckie.

Inna sprawa to korzyści z dofinansowania z UE. Nikt nie liczy wszystkich kosztów tylko porównuje kwoty wpłat do Unii i wypłat. Jesteśmy w Unii i bardzo dobrze. Nie zapominajmy jednak, że stare kraje Unii, przez otwarcie się ogromnych i chłonnych rynków na wschodzie odniosły o wiele większe zyski niż te biedne kraje. To nie przypadek, że co kilkaset metrów w naszych miastach stoją taniutkie blaszaki – megamagazyny, supermarkety zamieniające towar na pieniądze i wyprowadzające je za granicę, najczęściej bez podatku CIT, zyski. Dlaczego nie zobligowano obcego kapitału do zainwestowania w nowoczesne technologie, w produkcję, a nie handel? Wolność gospodarcza? Równość zasad? Jaka równość? Zamiast rozsądnej protekcji słyszymy błazeńskie wystąpienia i jeszcze bijemy brawo. Zgroza! To nie nad bogatymi krajami Unii, nie nad przegranymi Niemcami, które miały plan Marshalla trzeba się użalać, lecz nad tymi, których kiedyś bez żenady wystawiono do pożarcia. Że to historia? Ona jednak trwa.

Po pierwsze gospodarka jak głosiło hasło Clintona, a Reagan urzeczywistnił w praktyce. Prezydent-aktor, co byłoby w Polsce powodem do szyderstwa, uznany został za największego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych. Zlikwidował ogromny deficyt państwa i dzięki nieugiętej, stanowczej postawie doprowadził do załamania ekonomicznych podstaw systemu komunistycznego, m.in. wskutek niezwykle kosztownego wyścigu technologicznego, technicznego, zbrojeń. Ruch Solidarności też zrobił swoje, ale jak zwykle rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Kiedy jest się potęgą ekonomiczną, posiada dobre prawo sprzyjające rozwojowi, to mało kto może zagrozić.

Jeszcze jedno. Z Austrii sowieci wyszli dopiero w 1955 roku. Za okupacji sowieckiej była nieprawdopodobna bieda. Ludzie marli z głodu. Dzisiaj widzimy jak ten kraj wygląda. Już w latach siedemdziesiątych XXw. Austria wyglądała lepiej, niż Polska teraz. Po 20 latach niepodległości! My mamy o wiele większe zasoby niż Austria. Nic nie stoi na przeszkodzie, by było lepiej dziś, poza nieudolnymi, zapatrzonymi w siebie, rządami. Po ponad 20 latach, choć są zmiany, ciągle drepczemy prawie w miejscu. Przez partykularyzm, przez prywatę, przez korupcje. Przywódcą kraju winien być ktoś, dla którego Polska będzie dobrem nadrzędnym, a on sam posiadał wizję rozwoju kraju, tego kraju – Polski.

Po pierwsze gospodarka. Nie widzę szans, by aktualnie sprawujący władze mogli coś tu uczynić. Mają inne priorytety. Jest to zabezpieczenie koncentracji wszelkiej władzy w jednych rękach czyli totalitatyzm: urzędy, służby specjalne, wojsko, NBP, media –jedynie słuszna informacja, likwidacja IPN, by zakopać wstydliwą przeszłość. Dziś można być niejednokrotnie dziewicą. Przeciwnicy tej koncepcji właśnie przypadkiem zginęli. Mieli pecha, nieprawdaż?
Minister Religa rozpoczął pracę nad reformą opieki zdrowotnej. Dlaczego jej nie kontynuowano? Celem jego reformy było usprawnienie służby zdrowia, a właściwie pacjent. Celem kolejnej reformy, nazwijmy ją reformą Pani Kopacz jest wyłuskanie tłustego kąska czyli prywatyzacja. Jak wygląda służba zdrowia każdy widzi i odczuwa na sobie. Tłumaczenie, że gdzieś tam jest gorzej niczego nie usprawiedliwia.

Dlaczego nie można dobrze zarządzać szpitalem państwowym czy miejskim, a można szpitalem równie państwowym tylko jako spółką? Sprawa jest prosta. Jeśli taka spółka znajdzie się w tarapatach finansowych, to można ją szybciutko sprzedać za grosze jako nierentowną. W jednej chwili ktoś znowu przejmie za frajer „upadający, bezradny” szpital, który za chwilę rozkwitnie jak rajski ptak. To nie jest demagogia. Tysiące państwowych przedsiębiorstw sprywatyzowano doprowadzając je do bankructwa lub w podobny sposób. Mechanizm jest taki. Zakłada się spółkę. Przedsiębiorstwo państwowe PP zawiera umowę ze spółką, że wyłącznym dystrybutorem produktów po niezmiennej cenie będzie spółka. Ustala się wysokie kary. Oczywiście ceny rosną, koszty też. Zyski przechwytuje pośrednik. PP jest w tarapatach finansowych. Dyrektorem PP i tej spółki często jest ta sama osoba. Proste!!! Bankrutującą firmę kupuje za grosze ten, co ją doprowadził do bankructwa. W majestacie prawa!!! Jakiego prawa!

Kosmopolityzm. Niech mi pokażą dumnego Anglika, zadufanego Francuza czy butnego Niemca, który odwraca się od swojej ojczyzny, od swego Vaterlandu. Jest Unia Europejska, ale granicę dla interesów Unii stanowi interes własnego kraju. Mamy tego przykładów wystarczająco dużo. Zażądano zamknięcia stoczni polskich, bo były dotowane, a nasi kosmopolici gorliwie to wykonali, zamknęli stocznie. Pani kanclerz Merkel dotowała przemysł w Niemczech, dotowała stocznie w Bremie i co? Ano nic. Tam był kryzys finansowy, a my to potęga przecież, jak nam wmawiano. Teraz stocznie niemieckie się rozbudowują. Konkurencja dla Niemiec została przez polski rząd wycięta. Niech mi ktoś zaprzeczy, że nie jest to prawda!!! Czy tak ma wyglądać polska racja stanu? Wolałbym, by rządy sprawował ktoś, kto nie zmuszałby mnie do zadania takiego pytania.
Dzisiaj rozwój Polski nie jest celem. Nie widać tego. Celem jest władza, przywileje i rozszarpywanie tej sztuki sukna, której na imię Polska. Przykładów można podawać bez liku.

Powstanie Warszawskie

Dzisiaj różni "znawcy" wybrzydzają. Po co ta ofiara? A po co ofiara katastrofy pod Smoleńskiem. Jak wielu ludzi zacietrzewionych lub .... doprowadziło do tego? Począwszy od wyboru lotniska z pasem zbyt krotkim na lądowanie Tu-154. Można zastanawiać się po latach, w ciepłym fotelu i stroić różne miny. Wtedy w 1944r. nikt, nie tylko z młodzieży, która walczyła, ale i z dorosłych nie miał wątpliwości. Zryw jest potrzebny. U progu stoją sowieci.
Przejęcie miasta to kontynuacja Polski przedwojennej. Przecież alianci - sowieci pomogą. Alianci zachodni też nie pozostaną obojętni. Nikt nie brał pod uwagę obłudnej polityki Stalina. Ta obłuda była niewyobrażalna, tak samo jak i w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego społeczeństwo przyjmowało zmanipulowany wizerunek Prezydenta i jego małżonki za prawdę. Taka polityka, taka manipulacja nie mieściła się nikomu w głowie. Przyjmowano to, co głosiły media za dobra monetę. Tak było przez ostatnie lata, a wówczas, w czasie wojny nikt nie chciał nawet myśleć, że jeden z aliantów ma inne plany, którym nie przeciwstawią się alianci zachodni.

W tamtej sytuacji, tuż tuż jak się wydawało, przed oswobodzeniem stolicy należało pokazać, że w Warszawie są Polacy, którzy podejmują trud odbudowania państwa polskiego jako kontynuację Polski przedwojennej. To proste do zrozumienia, choć ułudne, że stolica musiała być w rękach polskich, bo tylko wtedy świat mógłby z nami się solidaryzować. Inaczej zdobywca bierze wszystko, bo kto mu się przeciwstawi. Powtarzam. Jak jest okazja, zdobywca bierze wszystko. Mamy po dziś dzień dość przykładów choćby z historii najnowszej.

Wiem, co mówię, bo wówczas moja rodzina mieszkała w Warszawie. Rodzice jako lekarze brali udział w Powstaniu Warszawskim, liczni młodzi moi wujowie, ciocie walczyli i ginęli, a brzozowe krzyże zdobią ich groby w kwaterach harcerskich i innych. Ojciec znalazł się w obozie jenieckim w Zeitheim. Wrócił dopiero na jesieni 1945r. Nikt go jednak nie zwolnił z obozu ze względu na zły stan zdrowia. Mama z dziećmi przeszła przez obóz przejściowy w Pruszkowie.
Nikt by nie powstrzymał tych młodych Kolumbów z najlepszych pokoleń i rodów, jakie Polska kiedykolwiek wydała, wyrosłych nie w niewoli, zdradzie, obłudzie, ale w wolności, w prawdzie, patriotyzmie. BEZ MANIPULACJI. To nie dowódcy, którzy wydali rozkazy, ale ta młodzież poszłaby nawet samorzutnie w bój, na każdy rozkaz Twój - Warszawo, dlatego że taki był przymus wewnętrzny tkwiący w każdym powstańcu. Nie wszyscy jednak byli Kolumbami.

Do boju wyzwoleńczego przygotowywano się bardzo długo. Ciśnienie rosło i wybuchowi powstania najprawdopodobniej nie zapobiegłby żaden rozkaz. Młodość, pragnienie wolności, ogromne krzywdy okupacji, straty bliskich kolegów, sympatii, swych miłości to był wewnętrzny imperatyw. Wykorzystywanie argumentów bezsensowności zrywów przeciw patriotyzmowi, a za jakimś kosmopolityzmem jest okrutną grą tych, którym obce jest pojęcie Ojczyzny, a raczej, którzy nie czują potrzeby jej istnienia jako Polski, kultywowania jej tradycji, utożsamiania się z nią. Popatrzcie na głosicieli takich poglądów i zapytajcie skąd ich ród. A może są janczarami? „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród”. Czy pamiętacie jeszcze taką pieśń? Czy ona coś dla nas znaczy? Czy nie jest istotą naszego, Polaków trwania na tej Ziemi, w Polsce.

Polska Ludowa

Mój nauczyciel historii, przedwojenny, uczył nas, że przyczyną powstania Polski Ludowej był przemarsz Armii Czerwonej. Nie dodawał jednak: „i pozostanie jej w granicach Polski”. Tych słów nie mógł powiedzieć, a i tak często był targany przez UB czy potem przez SB. Wszyscy wiedzieli, że bez wojska, władza czerwona nie utrzymałaby się wówczas nawet przez dobę. Niestety prócz armii, był cały aparat przymusu: sowiecki NKWD, a od 1954 r. KGB i utworzone „polskie” milicja, UB (od 1954 SB), KBW itd. Do tego partia, reprezentująca interes KPZR i ZSRR.

Trzeba było niszczyć patriotyzm i patriotów. I niszczono już od 17 września 1939 roku. Malo tego. Jeszcze przed wojną na terenach ZSRR wymordowano niemal 200 tys. Polaków. Był Katyń, inne obozy, wywózki Polaków na Syberię, do Kazachstanu, mordy, rozstrzelania itd. W efekcie zaboru sowieckiego Polska utraciła 170 tys.km2 terytorium, a łączne straty ludności, wojenne i wskutek przesiedleń i zaboru ponad połowy terytorium Polski liczyły 12 mln. (35mln przed 1939r, a po 1945 – 23mln.

Historia była zakłamywana, a interpretacja jednostronna. Nie chcę, by to się ciągle powtarzało.

Nawet fakt opuszczenia Związku Radzieckiego przez armię Andersa był efektem porozumienia Stalin-Churchill, a raczej żądaniem Stalina, by Anglia zabrała sobie naszych wojaków. I dlatego Anders mógł wyprowadzić Polaków z Rosji sowieckiej, inaczej by się to nie udało. Po co Stalinowi obca armia ludzi, z polskim korpusem oficerskim przedwojennym, którzy w takiej chwili jak Powstanie Warszawskie nie pozostaliby obojętni?

Celem PRL było rozwalenie siły rodzin wielopokoleniowych. Brak korzeni powoduje przewrócenie się drzewa. Skutecznie to zrobiono: 6 m2 powierzchni mieszkalnej na osobę + skłócenie pokoleń. W dużym mieszkaniu nie przeszkadza, że jest więcej osób i jest komfort. W małym to i jednej osobie może być ciasno. Dla porównania. Przedwojenna norma (lata trzydzieste) dla budownictwa mieszkalnego to minimum 20 metrów na 1 pokój.

Nie skłócajmy pokoleń w imię ciasnych interesów grup żądnych władzy i o nie zawsze klarownych celach. Młodzi mają prawo znać prawdę, a nie wirtualny, medialny, zmanipulowany, nierzeczywisty obraz. Mają prawo do własnych osądów, do własnych wyborów, ale na rzetelnych, rzeczywistych przesłankach, a nie opartych na nośnych zmanipulowanych hasłach i obrazach. Inaczej kiedyś znowu ruszą w bój, zawiedzeni, oszukani.

Polska Ludowa to pasmo kłamstw i oszust. Również grabieży. Wymiana pieniędzy 1950 i 1955r. zagrabiła na ogromną skalę oszczędności obywateli.
Wymiana pieniędzy, denominacja służą jednemu celowi - pokrycie kosztów tragicznej nieudolności sprawujących władzę. Warto o tym pamiętać, by we właściwym czasie wymienić władzę, nie pieniądze.

1980 rok – Solidarność

„Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.”

Niestety!
To było niesamowite, jak powiew majowego wiatru pełnego zapachu, miłego, pieszczącego. Chłonęło się go jak ambrozję boską, bo dawał lekkość duszy, wyzwalał życzliwość, staliśmy się ludźmi lepszymi dla siebie. To było cudowne. Ileż nadziei, pomysłów, planów. Dzisiaj, choć niby jesteśmy wolni i suwerenni, nie czuję, by państwo było moje, by media służyły nam. Państwo jest ICH, a media są SALONOWE. Do tego krzewią ideologię salonową będącą połączeniem nihilizmu, hedonizmu, libertynizmu, relatywizmu, a szczytem osiągnięć jest bylejakość. Próbują kreować nowe autorytety, ale ich nie ma. Jedyny to Bogusław Kaczyński, doceniany i szanowany przez wszystkie pokolenia, dla którego bylejakość nie jest wirtuozerią, a relatywizm etyczny – moralnością. Zawsze elegancki, zachwycający piękną polszczyzną i manierami. Rynsztokowy język mediów jest mu obcy.

Wówczas jednak zaczęliśmy się do siebie uśmiechać i pozdrawiać nawet obcych i nikt nie warczał: Czemu się śmiejesz, ty taki owaki .Przecież państwo się jeszcze nie zmieniło. Byliśmy nadal zniewoleni. Ba! Jeszcze bardziej obserwowani, by w odpowiednim momencie zdjąć najaktywniejszych. Do Solidarności wkradli się esbecy i specsłużby niby polskie, ale nie nasze i obce oraz nomenklatura PZPR. Można oszacować, że było to tysięce ludzi. Byli na wszystkich szczeblach. Ten wiosenny wiatr odnowy trwał dla mnie do 13 grudnia 1981 godzina 3 rano, kiedy huk wywalanej bramy i tupot butów zerwał nas, strajkujących na równe nogi. Wygnano nas na plac, a mróz był siarczysty -20ºC. Listy do aresztowań były gotowe, sporządzone już chyba we wrześniu 1980r., bo nie zawierały nazwisk tych, którzy stali się istotnymi związkowcami w późniejszym okresie. Posegregowano nas. Jednych zabrano do więzień, innych zwolniono.

Był słoneczny ranek, lecz niebywale mroczny.
Wypowiedziano wojnę narodowi polskiemu w imię obcych, imperialnych interesów Rosji Sowieckiej, zachowania strefy wpływów, podporządkowania. Zamordowano sto kilkadziesiąt osób, tysiące prześladowano. Uczyniono jednak coś gorszego. Zamordowano ducha narodu, zamordowano ten powiew, dzięki któremu czuliśmy się upodmiotowieni, poczuliśmy się właścicielami naszego kraju, chociaż ONI – namiestnicy ZSRR - nadal sprawowali władzę, a wojska sowieckie stacjonowały w Polsce i w pobliżu granic. Dla Jaruzelskiego i Kiszczaka ważny był interes Moskwy, nie Polski. Ich racja nie była polską racja stanu. Oni dorżnęli naszą rachityczną gospodarkę, zamarynowali w occie na półkach sklepowych i dusili tak do 1989 roku. Naród polski marniał, a ONI przygotowywali się do najbardziej przebiegłej volty, uwłaszczenia się na majątku narodowym, a koszt tego nie był ważny. Transferowano kapitał za granicę i z powrotem, by zakładać spółki joint venture, doprowadzano firmy państwowe na skraj bankructwa, by po Okrągłym stole przejmować je za bezcen lub za kredyty, które udzielali, a potem umarzali partyjni kolesie, prezesi banków. Metod było oczywiście więcej np. akcje pracownicze.

Oprocentowanie bankowe w I kadencji Sejmu początkowo dochodziło do ok. 100% miesięcznie, kredyty były jeszcze wyżej oprocentowane, a posłom Sejmu kontraktowego udzielano nieoprocentowanych kredytów, za które kupowano grubo poniżej wartości najcenniejsze mieszkania rządowe w Warszawie.

Majątek narodowy, najlepsze firmy, zaczęto wyprzedawać obcemu kapitałowi poniżej wartości, a nowi właściciele często likwidowali je fizycznie. Brutalnie likwidowali konkurencję za śmieszne dla nich pieniądze. Zamiast miejsc pracy przybywało bezrobocie. Że nie zawsze. Prawda, nie zawsze.

W ten sposób realizowano powiedzenie jednego z uznanych przez salon autorytetów, że Polacy będą niewolnikami we własnym kraju, pracując u nas i dla nas.

Okrągły stół
Właściwie to jedno ustalenie niezapisane ma znaczenie: Oddajemy (tzn. PZPR) władzę za prawo do rozdarcia, rozgrabienia tej sztuki sukna, której na imię Polska. Kto brał w tym procederze udział ten wie, jakimi metodami. Kto nie brał, a nie uległ propagandzie, też wie chociaż może mniej. Pozwolono na to. Resztę wyprzedaje się, jakże często za grosze, by pokryć dziury budżetowe swej nędznej, a kosztownej deficytowej, nieudolnej działalności. Po pierwsze gospodarka! – mówił Clinton (dosł. Gospodarka, głupcze ).
Starzy wyjadacze partyjni, agenci SB wiedzieli, że najpierw muszą być podstawy finansowe, a władza sama do nich wróci. Bez pieniędzy nie ma rządzenia, nie ma możliwości zdobycia władzy. Bez miedzi to się w kącie siedzi.

Dlaczego to wszystko piszę?
Dlaczego przytaczam jakieś zdarzenia historyczne?

Piszę, by pokazać pewne prawidłowości:
1. Historia określa tożsamość narodu.
2. Nie ma skutku bez przyczyny.
3. Istotą siły państwa jest jego zasobność, gospodarka.
4. Nie można bezkarnie oszukiwać społeczeństwa.
5. Zdarzenia historyczne mają różnorodne przyczyny, czasem wcale nie te, które się podaje.
6. Pozorne oddanie władzy nie musi oznaczać jej utraty.
7. Zagrożenie bytu, jego podstaw ekonomicznych wywołuje zrywy nawet wówczas, jeżeli nie mają racjonalnych podstaw powodzenia.
8. Nie wolno ulegać manipulacji.
9. Ocena sytuacji musi opierać się na rzetelnych, prawdziwych przesłankach.
10. W sytuacjach prawie beznadziejnych, nieprzewidziane zdarzenia mogą odwrócić bieg historii.
11. Znajomość historii pozwala na lepszą ocenę teraźniejszości.

12. Co jeszcze? Proszę dopisać.

Najważniejsze jednak, by doświadczenia historii pozwoliły prawidłowo odczytywać teraźniejszość po to, by nie dać się manipulować mediom, specom od PR i propagandy, rządom pragnącym władzy za każdą cenę. Bywa, że po trupach.

Nikt nie lubi być oszukiwany, okłamywany, manipulowany, szczególnie przez tych, którym powierzyliśmy władzę i przez media, dziennikarzy będących na ich, a nie na naszych usługach.

  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Najszanowniejsi... Gdy tylko polski Internet obiegła wieść o napisaniu przez Jasia Kapelę trzydziestu tekstów o tematyce proaborcyjnej w ciągu jednego roku, po zapoznaniu się z częścią z nich zastanowiłem się mimowolnie czy ja zdołałbym napisać trzy wiersze o wymowie antyaborcyjnej w ciągu jednego tylko wieczora… I nim zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić już kilka rymów przeciwko aborcji napłynęło mi nieproszonych do głowy…   Będę z Wami szczery... Z racji tego że niespodziewanie dopadły mnie w nocy gorączka i dreszcze nie wyspałem się poprzedniej nocy za dobrze… O poranku miałem problemy z zwleczeniem się z wyra… W ogóle tego dnia chodziłem jakiś taki półprzytomny... Ale myślę sobie... Co??? Ja nie dam rady napisać trzech wierszy przeciwko aborcji w jeden wieczór?! Ja nie dam rady?! Zaraz robię sobie herbatę z miodem i cytryną i biorę się do dzieła!... I tak w jeden tylko wieczór (kilka godzin) napisałem te trzy poniższe wiersze o wymowie antyaborcyjnej... Oceńcie je proszę sami...     ,,Wszystko to było odległym wspomnieniem”         Choć w obskurnych lekarskich gabinetach, Na przestrzeni wielu postkomunistycznej Polski lat, Każda z ust lekarza bezlitosna diagnoza, Tak wiele młodych matek z nóg ścinała,   Choć niejedna wymodlona ciąża, Podług diagnoz była zagrożona, A rozbudzona w sercu matki nadzieja, W ułamku sekundy niekiedy gasła,   Choć natrętna proaborcyjna propaganda, Niczym straszna upiorna zjawa, Usiłowała w ich myśli przenikać By zamęt i zwątpienie w nich siać…   Choć rozwrzeszczanych feministek wybuchy złości, Załganych pseudoekspertów opinie i głosy, W pamięci tak wielu z nich się wyryły, Sypiąc się z ekranów telewizorów plazmowych…   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy tuląc do piersi maleńkie niemowlę, Niejedna skrycie uroniła szczęścia łzę, Uśmiechając się zarazem serdecznie,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy biorąc na ręce swe dziecię, Słowami przyobleczonymi w cichy szept, Obiecywała mu życie szczęśliwe,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy spoglądając w swego dziecka źrenice, Pochwycona silnym wzruszeniem, Pierwszy jego ujrzała uśmiech,   Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy pewnego dnia niespodziewanie, Padło z dziecięcych usteczek… - Mamusiu kocham cię…   ,,W oku niejednej matki”        Gdy w murach kościołów gotyckich Światło padające z kolorowych witraży Na twarze roześmianych dzieci, Migocąc wesoło na nich zatańczy,   Gdy maleńkie rączki dziecięce, Uczynią znak krzyża na czole, W niejednym stareńkim kościele, W skupieniu żegnając się z nabożeństwem,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy ukradkiem łzę, Która perląc się w jasnego dnia świetle, Przetnie niekiedy blady policzek,   W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy winy poczucie, Ból ciężkich niezabliźnionych wspomnień, Nagłe ukłucie sumienia wyrzutem…   I niejedna młoda matka, Zatapiając się w bolesnych wspomnieniach, Wzruszona w głębi matczynego serca, Pobiegnie myślami do tamtego dnia,   Gdy tamta straszna diagnoza, Padła z ust starego lekarza, Gdy z przerażeniem do wiadomości przyjęła, Że zagrożoną była jej ciąża,   Gdy pędzący na oślep świat, Nagle jakby się zatrzymał, Zimny dreszcz przebiegł po plecach, Z przerażenia tchu złapać nie mogła,   Gdy diabelska pokusa Odrzucenia nauczania Kościoła, W głębi duszy się tliła, Niczym kiełkujący z wolna chwast…   I spoglądając w oczy swych dzieci, Ocierając ukradkiem łzy, Niejedna przeklnie tamtą myśl, Gdy przyrzekała sobie aborcję rozważyć,   I niejedna Maryi podziękuje, Że w serca ich wlewając otuchę, Nadludzką wtedy dała im siłę, Ocaliła cudem zagrożone ciąże…   ,,Widziałem w mym śnie…”        Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Połamane o uliczne chodniki, Bez litości zmiażdżone obcasami, Przesiąknięte brudem ulicznych kałuży,   Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Ciśnięte do koszy na śmieci, Niszczejące pomiędzy odpadami, Obgryzane nocami przez szczury…   Widziałem w mym śnie w kościołach starych, W cieniu nadkruszonych murów gotyckich, Rozmodlone młode Polki, Przesuwające w dłoniach różańców paciorki,   Modlące się by w kolejnych latach, U boku ukochanego męża, Dostąpić łaski licznego potomstwa, Wielbiącego Boga w codziennych pacierzach…   Widziałem w mym śnie nienarodzone dzieci, Śpiące nocami pod sercem matki, Niekiedy mimowolnie ssące kciuki, Wyczekiwane przez swe anioły,   Tak bardzo pragnące być kochanymi, Przez świat w wojnach pogrążony, Zatopiony w międzyludzkiej nienawiści, Do Boga wciąż odwrócony plecami…        
    • @Mitylene utwór ma w sobie coś  klasycznego, czystego, kryształowego, niczym mityczne źródło Aretuzy.
    • @Berenika97 Dziękuję za tę nobilitująca dla mnie uwagę o dialogu z W. Szymborską. Bardzo lubię Jej poetykę, ale nie w pełni znam Jej twórczość. Ty i Poet Ka zwróciłyście mi na to uwagę. Kiedyś wcześniej padła podobna uwaga o korelacji tematu/poetyki z Wisławą. Za mało czytałem dotąd poezję. Może to Cię ubawi, ale na tym portalu studiuję poezję "z wypiekami", ponieważ sporo utworów i sporo autorów na poezja.org pisze ciekawie, inspirująco dla mnie. Jestem prawie poetyckim profanem w Waszym towarzystwie, bo mam literacką wrażliwość, ale do marca `26 w ogóle jej nie eksplorowałem w poezji. Dojrzewam przy Was, dziękuję. @Gosława  Dojrzewamy na pogrzebach. Podobnie na rozstaniach z mniej zasadniczych powodów. To brutalne i skuteczne metody. To boli, ale nie nie chcę się na nie uodparniać :-) @Poet Ka Dziękuję uważna i łaskawa :-) @KOBIETA Jakżeby inaczej u Ciebie, trzpiotko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Chwila zawieszenia pomiędzy światami jest podróżą przez pole maków. Czuć zapach opium. Z daleka szumi Morze Egejskie.
    • @Berenika97 Tak, zakochanie/zatracenie, może zakochanie w zatraceniu... Dziękuję! :)    @Lenore Grey Bardzo mi miło :) Pozdrawiam    @iwonaroma Pociągają czasem te przepastne... Dziękuję za zatrzymanie :)   @viola arvensis Chyba tak. Bardzo dziękuję :) Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...