Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pisząc smutnawe okropne wiersze
A Ty tęskniąco coś do słuchawki
Pomoc przynoszą mi wynalazki
Jeśli jak zwykle drobinkę tęsknię

Poczta ofiarą - trup koniunktury
Dawniej listonosz w torbie nadzieje
Tobą pachniały snując marzenie
Teraz przynosi tylko faktury

W blogu uśmiechów wklejasz nie mało
Maila wysyłasz, czy esemesa
Ta technologia zapachy miesza
Bez Ciebie miła smutno w realu


Po raz drugi ( popracowałem w./g wskazówek, mam nadzieję) i jak

woń papeterii „Błękitne Chmury”
ofrankowanej za siedem groszy
i feromony w kopertach nosił
dzisiaj donosi tylko faktury

kiedy już długo ciebie nie czuję
ty do słuchawki skarżysz tęsknoty
lub bez zapachu ślesz esemesy
zanikasz w tłumie czy nos choruje

uśmiechy wklejasz w teskniącym mailu
ekran błękitem liter pociesza
elektronika zapachy miesza
choć mam cie w nosie od wielu, wielu

Opublikowano

Pisząc smutnawe okropne wiersze - smutnawe i okropne ? za dużo żalu za dużo słów i smutnawe okropne słowo
A Ty tęskniąco coś do słuchawki - a ty z tęsknotą / tęskniąco co prawda jest neologizmem ale też nie trafionym
Pomoc przynoszą mi wynalazki
Jeśli jak zwykle drobinkę tęsknię

Poczta ofiarą - trup koniunktury
Dawniej listonosz w torbie nadzieje
Tobą pachniały snując marzenie
Teraz przynosi tylko faktury

W blogu uśmiechów wklejasz nie mało
Maila wysyłasz, czy esemesa
Ta technologia zapachy miesza
Bez Ciebie miła smutno w realu


/

co prawda to prawda / tekst jest na miarę dłuższego esemesa niestety / tania rymowanka / i zlikwiduj manierę dużych liter najlepiej wszystko z małej a jeśli to już pierwsza niech pozostanie z dużej / to jest bardzo wyluzowany tekst / za bardzo jak na wiersz / i ta poczta - przekombinowanie / zlikwiduj te duże litery usuń marzenia koniunkturę zamień albo wpleć co innego albo inaczej to zapisz / może coś się z niego wyłuska / jest zamysł ale sprowadziłeś go zbytnio na ziemię / proste słowa ale prostacki tekst wyszedł / przemyśl /

t

Opublikowano

"Jestem sobie chłopak zdrowy
Chciałem wreszcie się obabić
Ale Es-Em-Esy, Blogi
Mogą każdą miłość zabić."

Bardzo dobry wierszyk napisałeś i na czasie - ale temat raczej na Fraszkę lub Haiku :))

Nie martw się jednak recenzją Tomasza B. - czasem go napada taki Pedagogiczny Bzik.
Zwykle ma rację - ale przecież każdy Wiersz jest pisany pod wpływem jakiejś chwili (Muzy:),
która szybko mija i nie wraca.
Dlatego ja nigdy nie poprawiam tych moich "Odcisków-Wycisków chwili". No chyba, że popełniam jakieś zbrodnie ortograficzne - to tak.

Napisane - Objawione, i już!

Pozdrawiam - Marek

Opublikowano

Liryczny

Do końca strony mam czas i popracuję, rzeczywiście wymaga ten tekst poprawy. A jeśli piszesz że wierszyk dobry to dla ćwiczeń choćby warto. Twój przedmówca pewnie by się obraził gdybym się jego słowami zmartwił. Po prostu widzi więcej niż ja.
Dziękuję za czytanie i wpis
Pozdrawiam

Opublikowano

/


musi być rymowany ? bo z tymi rymami i układem brzmi jak piosenka /
wiersz rymowany powinien być zaplanowany narysowany ale to Anna Para wie /
ja nie jestem specjalistą od rymów i ich rozpiski /

przedstawię Ci moją wersję / ale lepiej jest niż poprzednio
tylko widać że sam jeszcze nie wiesz co tak naprawdę chcesz przekazać
albo raczej jak to zrobić żeby było zrozumiałe
rozładuj obraz sobie w głowie
później na kartce czy w wordzie później na warsztacie
i fermentuj do klarownego koloru i smaku

pierwsza strofa moim zdaniem do kosza bo mówi zupełnie o czym innym
a nawet jak nawiązuje do reszty to kompletnie tego nie czuć /

/

Faktura feromonu

nasz język zmysłów naelektryzowany wirtualnie
ty byłaś mailem ja odpowiedzią
to była najdłuższa walka z wirusem
na rozsądku

długo już ciebie nie czułem
przez telefon
nie pozwalasz ugłaskać wrzasku

wyłączasz nadzieje
zanikasz w tłumie rozmów i trywialnych tęsknot

dobrze że coraz mniej ciebie
jak zapach twoich perfum
odchodzisz

w kopertach było to wszystko
jeden wielki spam
na umyśle
/


wersja jest tylko rozbudzeniem wyobraźni Twojej / pewnie zrobiłem zupełnie inny wiersz
ale właśnie z twojego tekstu zlepiłem coś co mi podsunąłeś o czym chciałem pewnie napisać tylko głowiłeś się w jaki sposób
Twój tekst jest materiałem na wiersz dopiero / bo nie jest skoordynowany
nie kierujesz nim - to on Tobą kieruje nawet w przypadku powyższej poprawki / myśl co chcesz przekazać jak najbardziej trafnie a nie jak najbardziej rozwlekle i efektownie /

t

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @viola arvensis     są wiersze które się czyta i są takie które po prostu cicho zostają w człowieku   ten jest właśnie z tych   piękny spokojny i prawdziwy      
    • @Waldemar_Talar_Talar – moja ulubiona seria z pająkiem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Posem   Bardzo obrazowy wiersz - podoba mi się paralela między kruszącymi się liśćmi a wewnętrznym kruszeniem się podmiotu lirycznego, gdy brakuje mu światła. To proste, ale trafne porównanie natury i emocji. Najciekawszy jest obraz "słońca jako małej duszy" – to nietypowa, poetycka metafora, która nadaje wierszowi delikatności i ciepła. Podoba mi się też zaskakujące zakończenie – serce "pełne nie z braku powietrza, lecz z powodu drogi, która jest za zakrętem" – to niejednoznaczne, intrygujące domknięcie, które zostawia przestrzeń do własnej interpretacji (nadzieja? niepokój przed nieznanym?). Subtelna, refleksyjna poezja – dobrze oddaje nastrój niepewności połączonej z cichą nadzieja
    • @Adam Zębala   Ten wiersz ma bardzo mocny oniryczną atmosferę   zawieszenia między jawą a snem, między życiem a czymś więcej. Motyw korytarza i światła na jego końcu jest szczególnie sugestywny - to archetypiczny obraz granicznego doświadczenia, a w połączeniu z "zaśpiewaj po mnie żałobną pieśń" i przezroczystą, nimfopodobną postacią wyłaniającą się z wody, tworzy się bardzo niepokojącą całość.     
    • krew piach pot i łzy         "nie żyjesz dopóki nie spłoniesz a miłość to jedyny płomień który nigdy nie gaśnie" - Migrena ona miała włosy jak ogień a on śmiał się jak benzyna nie mieli nic oprócz drogi czarnej rany ciągnącej się przez noc i starego motelu za plecami gdzie zostawili klucze resztki rozsądku i wszystko co miało ich zatrzymać wyrwali motor z cienia gdzieś obok chrom błysnął jak ostrze wyciągnięte z gardła nocy i pojechali tam gdzie kończy się mapa w ustach mieli wiatr i pył spalonej drogi a między jej udami sierpień ciężki od żaru co wyło jak silnik na czerwonym wibracja stali wchodziła w mięśnie a ich cienie ścigały się po asfalcie jak wilki głodne światła i krwi zdzierał z jej ust gęstą noc ona wgryzała się w krew jego ramion zostawiając ślady zębów głębokie jak przysięga bez czekania aż krzyk pękał jak grzmot ich krew wyła pod skórą jak przeciążony silnik zsuwali z siebie ubrania wraz z rozsądkiem wbici w siebie tak głęboko jakby śmierć miała pomylić imiona brat i siostra krwi kochankowie bez metryki bez prawa jazdy bez przyszłości tylko drapieżne oczy rozgrzana skóra i słony pot co spływał po kręgosłupie jak gorąca smoła jej piersi pachniały skórą nagrzaną do granicy dnia jego dłonie zapadały się w dno jej brzucha plaża nie miała granic oni też nie gorący piasek pod biodrami gniótł ich bezwstydnie gdy brał ją zapatrzony w ciemność a ona otwierała się przed nim jak noc wypełniona wilgotnym krzykiem i amokiem tam gdzie dotykali ziemi nawet Bóg nie odważył się wypowiedzieć ich imion wokół nich gęsta nieprzenikniona próżnia jakby wygryzali ze świata całe powietrze i zostawiali w nim przerwę na wieczność a on wyssał z jej gardła ostatni czysty krzyk zostawiając na jej ciele nie zapach mężczyzny ale gęsty żywy strach przed zmartwychwstaniem tylko czysty nagi zachwyt ostry jak potłuczone szkło   a potem spali w cieniu wydm wciąż połączeni ciasno splątani z kropelkami soli na napiętych brzuchach jak zgłodniałe wilki syci miłością głodni jutra aż we śnie cień losu przeciął ich jak błysk noża i przez mgnienie zniknęli bez siebie bez tchnienia tylko z echem lecz gdy świt dotknął rzęs szukali swoich ust na ślepo pragnąc siebie znowu od pierwszego oddechu mówili sobie na zawsze z winem na języku i piaskiem w zębach żyli tylko tyle ile potrafili płonąć bo bezpieczne miejsca były grobami dla tych którzy bali się ognia nikt ich nie rozumiał i dobrze miłość była dzika i bezwstydna miała zdarte kolana i uśmiech benzyny a dzikie nie musi się troszczyć o jutro żaden horyzont już ich nie utrzyma jest tylko pusta flaszka po winie na wydmie dwa wgłębienia w gorącym piasku i swąd spalonej gumy dzikie psy nie przepraszają za świt żrą to co zostało z nocy aż po sam stalowy rdzeń      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...