Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szachrajko:

Tiutiu się należało. Nigdy nie chwaliłam tekstów, które na to nie zasłużyły. I przyznałam się publicznie, że nie komentowałam kiepskich tekstów. Styl Twojego głosu w tej dyskusji jest mi obcy, bo jest w nim złośliwość. Nie mam zamiaru "debiutować" de novo! Bo dlaczego niby miałabym?
Twój głos w dyskusji się pięknie prezentuje: O, tak się nie komentujmy!
Nie wniosłaś nic do dyskusji poza paskudną ironią, ale dobrze, bo masz do tego prawo! Prezentujesz swój poziom.
Paraobciążenia? - złośliwość wobec nicku, to nie mój styl.
Przypominam: Nie o mnie tu rozmawiamy, ...

Paracieplutko,

Para:)

  • Odpowiedzi 63
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Maćku,

nie chodzi o to, by komuś "mieszać w wierszach", choć po wklejeniu tekstu do Warsztatu - liczymy na "pomoc", konstruktywną radę... Czyż nie???
Ale komentujmy teksty, na miłość... bo się forum deformuje. Ty nie skomentujesz miernoty, ktoś skomentuje, że "śliczny" i mamy, co mamy!
Komentujmy nawzajem wszystkie teksty! Przecież wyraźnie o tym piszę: Nie tylko te, które są dobre.

Ufff, już chyba nie mam siły tłumaczyć!

Pozdrawiam,

Para:)

Opublikowano

Ciężko być na etacie ciągłego "konstruktywnego" krytyka - to po pewnym czasie męczy i nudzi. Zresztą już wspominane było, że czasem spędzi się 45 minut nad komentarzem, potem dostanie się odpis "dzięki" i tyle.
Gorzej z niereformowanymi co się gnieżdżą w tym nieszczęsnym dziale Zet, tym zimny prysznic jest potrzebny. A i tak teraz jest tutaj wszystko robione w atłasowych rękawiczkach. Szkoda, że grafomanów są legiony, a dobrych krytyków można na palcach policzyć.

Opublikowano

Trudno być ciągle na etacie "konstruktywnego krytyka" - prawda. To zajęcie bywa niewdzięczne.

Zarazem - nie jestem zawodowym krytykiem, mało, nie jestem polonistą nawet, więc wobec samej siebie mam podejrzenia o grafomańskie komentarze. Łatwo narazić się na zarzut braku kompetencji, co bywa wykorzystywane w dyskusjach. Poezja to nie matematyka, niestety. Próbować ulepszać jednak warto. Samych siebie też. Pozdrawiam. E.

Opublikowano
"Szkoda, że grafomanów są legiony, a dobrych krytyków można na palcach policzyć."


I to zdanie wybieram jako "złotą myśl" tego wątku. Tak jest, Michale.

Dzięki, że zabrałeś głos w dyskusji. Jest tak, że boimy się "odwetowców", chcemy unikać kłótni na forum. Rozumiem to. Wiem, że jesteśmy tu wszyscy wrażliwi, choć nie wszyscy "delikatni".
Wszystko trzeba w sobie połączyć ale może także poduczyć się. CO OCENIAĆ W WIERSZU...

Mam wrażenie, że użytkownicy forum nie mają "narzędzi" do analizy, zatem i krytyki wiersza. Ot, co.

Para:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Użytkownicy forum to w większości zwykli zjadacze chleba, mniemam że z dobrym sercem i grzecznością, ale można sądzić z Twoich dywagacji że to literaccy ciemniacy, bez "narzędzi" i pewnie tak jest.
Nie wiem, ale mi się już odechciewa komentowania kogokolwiek jak tu czytam :) Rozumiem że Anna Para i paru innych wymienionych wyżej uznanych twórców ma takie "narzędzia" bo ja ich na przykład nie mam. Bez sensu ta dyskusja się robi wg mnie.
Opublikowano

Elu Ale,

wierz mi, że często nawet polonista ma problem, jak skomentować naprawdę kiepski wiersz. Bo trzeba by napisać szczerą prawdę, tak, żeby nie urazić autora. Szuka się więc eufemizmów, parafrazy, kluczy się, żeby wytłumaczyć... A to zajmuje sporo czasu. Jak mówi Michał, napracujesz się nad recenzją, wskażesz błędy, a potem ktoś Ci odpisuje: A ja wolę częstochowę, bo jestem religijną osobą, i wtedy... ręce opadają. Cóż, forum jest dla wszystkich. Ale już wiem, że nie będę się rozpisywać: popraw to a tamto, ponieważ... Nie. Napiszę po prostu: "To słaby tekst...."
Z tego właśnie powodu zrezygnowałam z omawiania słabych tekstów.

Elu, nie jesteś polonistką? Myślałam, że jesteś. W takim razie jesteś porządnie wykształconą "niepolonistką" i masz doskonalą umiejętność pisania "po polsku".
Gratuluję, pozdrawiam, i dziękuję pięknie za mądre i konstruktywne wnioski w rozmowie.

Opublikowano

Popsutku,

Użytkownicy forum to w większości zwykli zjadacze chleba, mniemam że z dobrym sercem i grzecznością, ale można sądzić z Twoich dywagacji że to literaccy ciemniacy, bez "narzędzi" i pewnie tak jest.
Nie wiem, ale mi się już odechciewa komentowania kogokolwiek jak tu czytam :) Rozumiem że Anna Para i paru innych wymienionych wyżej uznanych twórców ma takie "narzędzia" bo ja ich na przykład nie mam. Bez sensu ta dyskusja się robi wg mnie.



Tak. LUDZIE - UMIEM INTERPRETOWAĆ WIERSZ!!!

Obciach, prawda? I nauczyłam się, jakie kryteria stosować do oceny tekstu literackiego i w dodatku mam na to papiery i publikacje!!!

Obciach, jak jasna choleraaaaaaa!

Co Ty, poeto, wypisujesz? Jak możesz? Masz pióro, to tutaj nie jest do Ciebie. Dyskusja Cię nie dotyczy, daj sobie spokój! Nie ekscytuj się. BEZ SENSU? Odejdź. Nie bierz udziału. Dziękuję za dotychczasowy udział w dyskusji.

Para:)

Opublikowano

Egzegeto,

jaki miły i mądry głos w dyskusji! Dzięki piękne. Wynika z niego, że Egzegeta "rozpoznał", kto dobrze pisze, potem - wziął sobie do serca ich komentarze, po czym wykorzystał je dla kształtowania poziomu wierszy... No, proszę. Można. Ale trzeba chcieć się uczyć, doskonalić, rozwijać.
Dziękuję, Egzegeto.

Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


:)
Nie ekscytuję się - próbuję wyłowić cel tej dyskusji. Jedynym rozwiązaniem jest chyba wprowadzenie odpłatności za korzystanie z portalu. Niech będzie PROFESJONALNY :) Póki co jest regulamin. I tyle :))) Reszta to bicie tzw. piany.
Opublikowano

ja do kiepskiego autora (jeżeli hurtowo produkuje żenujące teksty, to nie jest, wbrew pozorom określenie ad personam) wybieram się z reguły dwa razy, potem już mi się nie chce, bo i wiersz znów właściwie ten sam (w 3/4 przypadków serio nie rozróżniam poszczególnych utworów) i reakcja autora ta sama, bez względu na to, czy pokusiłem się o quasimerytoryczny komentarz (to niestety najwyższy osiągalny przeze mnie poziom), czy też spocząłem na złośliwości. w niektórych przypadkach jestem (czy raczej - byłem, bo już się w to nie pakuję) odosobniony w swoich ocenach i chociaż dopuszczam możliwość, że nieświadomie trwam w grzechu i ogromnie się mylę, to zapewniam, że na naszym forum właściwie każdy, włącznie z niżej podpisanym, produkuje od czasu do czasu (chociaż procentowo ustaliłbym to w stosunku 75 do 25 na niekorzyść i nie sądzę, żeby to była gruba przesada) beznadziejne gnioty, które i tak witane są z aplauzem, którego pozazdrościć by mogli naprawdę uznani autorzy, co również skutkuje u mnie efektem wycofania, bo ileż można wychodzić na zoilowatego frustrata? a tak publika ma idola, idol oddanych fanów, a ja mnóstwo uciechy z czytania komentarzy na równie merytorycznym poziomie, co chwalony tekst. z czystym sumieniem można by je skopiować spod jednego wiersza i dalej już wklejać pod każdy kolejny. zapewniam, że ani ja ani nikt inny nie zorientuje się, że komentarze te same, a tekst zupełnie inny (tym bardziej, że niektórzy piszą swoje komentarze najwyraźniej na podstawie wcześniejszych komentarzy, nie na podstawie tekstu). i to właśnie jest symptomatyczne dla ogółu wypowiedzi, nie zaś nie do końca (lub zupełnie) konstruktywna krytyka. tej przynajmniej zdarza się mówić prawdę.

drogie koleżanki i koledzy
gdy ja trafiłem na to forum, było już podobno w fazie schyłkowej (pozostaje żałować, że tak późno), z mnóstwem awantur, manipulacji i kółeczkami TWA (chociaż przyznaję, że łatwo wpaść w tę pułapkę nieświadomie, zwłaszcza gdy się lubi autora, który na dodatek nie schodzi poniżej pewnego poziomu, jednocześnie zapewniam, że to całkowicie uleczalne) ale i tak trafiały się tutaj ciekawe dyskusje, świetne teksty i ogromnie utalentowani ludzie. i nawet jeśli komentarze niekoniecznie były merytoryczne, to przynajmniej nie były pisane przez kalkę, a i reakcje na krytykę były, cóż...powiedzmy, że tylko nieliczni potrafią kochać swoje dzieła z klasą i wdziękiem, o wyciąganiu z niej (krytyki) wniosków nie wspomniawszy.
ach i jeszcze jedna uwaga: pod ostrzałem jest nieustannie zetka, co poniekąd zrozumiałe, ale też było tak zawsze, tylko, że dział dla początkujących nie różni się od niej, nawet przy zachowaniu odpowiedniej skali, zupełnie niczym. obecnie poezja.org jest żałosną karykaturą
i proszę pamiętać, za każdym razem, gdy to was, krótko mówiąc, wkurwi, że zrobiliście to sobie sami.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I ja mam właśnie za taką krytykę do ciebie szacunek. Dla mnie była wielce pouczająca, zawsze merytoryczna. Trzymam kciuki, żebyś w końcu się wydał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)

Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)

Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Panie Krzywak, w 89 roku miałem 12 lat i nauczyciele byli dla mnie wyłącznie złem wcielonym, nadto, dziwnym trafem, byli to zupełnie inni (fizycznie) nauczyciele od tych uczących mnie wcześniej. Nadto moja rodzina była fifty-fifty, dzisiaj określilibyśmy ją najprawdopodobniej, ze względu na niedostępny wówczas, drugi człon tego słowotworu, komucho(strona ojca)-moherową(druga strona), zaś moi rodzice mieli to wszystko głęboko gdzieś, a ja pominąwszy trudy dorastania, które pochłonęły mnie na kolejne 20 lat, musiałem jeszcze się z nimi wszystkimi dogadać, ba, zdarza mi się z nimi rozmawiać do tej pory. Jednocześnie zapewniam, że żadna ze stron nie kwapiła się nigdy do chrześcijańskiego wybaczania i zapominania, natomiast karania stanowczo zabraniał kodeks karny, więc proszę sobie wyobrazić mnie w okresie dojrzewania. Do tego wszystkiego będąc wspomnianym dwunastolatkiem, byłem równocześnie strasznym tępakiem, więc nieszczególnie mną wstrząsnęło to, że Czterej Pancerni (i prawdopodobnie Pies również), to zwyczajne skurwysyny. W ogólniaku było już ze mną trochę lepiej i jedyne trwałe szkody na psychice, to moja, dotąd nieuleczalna rusofobia. Co prawda nie do końca rozumiem jak to wszystko ma się do naszego orgowego grajdołka, ale mam nieuchronnie pocieszającą świadomość, że nawet przy moim, rakaizawałkuszącym trybie życia, wszyscy ciepłoposadkowicze umrą przede mną, a ich ewentualni kontynuatorzy będą już tylko zwykłymi gnojkami. Dlatego właśnie dochodzę do wniosku, że przemijanie to fantastyczna rzecz. Niestety nie mam tak świetlanych wizji na temat świata polskiej literatury (włącznie z frazą o przemijaniu), zwłaszcza w tej apolitycznej jego części, ale na szczęście wcale się tam nie wybieram ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Panie Krzywak, w 89 roku miałem 12 lat i nauczyciele byli dla mnie wyłącznie złem wcielonym, nadto, dziwnym trafem, byli to zupełnie inni (fizycznie) nauczyciele od tych uczących mnie wcześniej. Nadto moja rodzina była fifty-fifty, dzisiaj określilibyśmy ją najprawdopodobniej, ze względu na niedostępny wówczas, drugi człon tego słowotworu, komucho(strona ojca)-moherową(druga strona), zaś moi rodzice mieli to wszystko głęboko gdzieś, a ja pominąwszy trudy dorastania, które pochłonęły mnie na kolejne 20 lat, musiałem jeszcze się z nimi wszystkimi dogadać, ba, zdarza mi się z nimi rozmawiać do tej pory. Jednocześnie zapewniam, że żadna ze stron nie kwapiła się nigdy do chrześcijańskiego wybaczania i zapominania, natomiast karania stanowczo zabraniał kodeks karny, więc proszę sobie wyobrazić mnie w okresie dojrzewania. Do tego wszystkiego będąc wspomnianym dwunastolatkiem, byłem równocześnie strasznym tępakiem, więc nieszczególnie mną wstrząsnęło to, że Czterej Pancerni (i prawdopodobnie Pies również), to zwyczajne skurwysyny. W ogólniaku było już ze mną trochę lepiej i jedyne trwałe szkody na psychice, to moja, dotąd nieuleczalna rusofobia. Co prawda nie do końca rozumiem jak to wszystko ma się do naszego orgowego grajdołka, ale mam nieuchronnie pocieszającą świadomość, że nawet przy moim, rakaizawałkuszącym trybie życia, wszyscy ciepłoposadkowicze umrą przede mną, a ich ewentualni kontynuatorzy będą już tylko zwykłymi gnojkami. Dlatego właśnie dochodzę do wniosku, że przemijanie to fantastyczna rzecz. Niestety nie mam tak świetlanych wizji na temat świata polskiej literatury (włącznie z frazą o przemijaniu), zwłaszcza w tej apolitycznej jego części, ale na szczęście wcale się tam nie wybieram ;)

Sam Lem właśnie tak charakteryzował "dzisiejszą" (2004-2006) literaturę - młodzi ludzie nie garną się do oceniania rzeczywistości, ogólnie to wszystko im jedno. I dalej też wspominał o internecie, a co ma jedno z drugim, warto czasem wiedzieć. Dlatego "Rasę drapieżców" polecam.
Dalej - pan narzeka na swoje, ja na swoje - co w tym dziwnego? Dla mnie właśnie tak się uczy dzieci - bez jakiejkolwiek wiedzy, byle poszedł taki do pracy myśląc, że jest fajny. A potem dziwić się, że ( i tutaj dalej Lem): czytam listy bestselerów, a tam Grochola, Grochola, Stasiuk i Grochola...
Opublikowano

Trzeba przyznać, że trochę zboczyliście z tematu...


Adamie:

Pamiętam pierwsze kroki na forum i Twoje konstruktywne komentarze. Bardzo Ci za nie dziękuję, choć przyznam, trochę "negocjowałam". Hmmm, teraz rozumiem, dlaczego przestałeś komentować moje teksty;))))
Masz rację, zrzucając winę za spadek poziomu forum na samych użytkowników. Właśnie o tym mówię od początku.
Dzięki,

Para:)

Opublikowano

Wrócę do początku wątku. Spróbujmy się zrozumieć zamiast podejrzewać. Myślę że Anna chce jedynie odrobinę więcej autentyczności. Przecież każdy z nas cierpi na nadmiar fantazji.

Z góry przepraszam za moralizatorski ton.

Bawmy się tym co robimy. Emocje mają budzić wiersze nie komentarze.
Acha ... miło mi z Wami. Skrzydła przy Was rosną i tylko szkoda, że nikt mi już licencji nie wyda na start….. Brak miejsc do lądowania

Opublikowano

Dyziu,

bardzo dziękuję za dokładne zrozumienie moich intencji. Nie miałam zamiaru budzić agresji, wszczynać dyskusji politycznych. Bynajmniej. Wypowiedziałam się na temat żenującego obniżenia poziomu forum, uderzając się w pierś: To także moja wina, ponieważ przerażona "odwetami" po prostu stchórzyłam, żeby "nie ruszać" tego, co słabiutki i bez talentu. Czy tylko ja? Ja sama nie narozrabiałabym na taką skalę!
Już ściągnęłam na siebie "odwet". Trudno. Nie wycofuję się rakiem.
Jeszcze raz podkreślam: brzydzą mnie wulgarne, krzywdzące komentarze. Nigdy takich nie pisałam, ale już nie będę mijała obojętnie "słabizny". Napiszę, co o niej myślę. I zrobię to konstruktywnie, kulturalnie, ale SZCZERZE!

Dzięki, Dyziu,

Para:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
    • czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo  późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...